Artykuł w formacie PDF tutaj.
17 January 2022
10 January 2022
Zmaganie i wytrwanie
We wszystkich religiach a także w życiu społecznym niezwykle ważna jest idea dobrego człowieka. We współczesnym europejskim społeczeństwie, ukształtowanym przez chrześcijaństwo, a obecnie będącym pod silnym wpływem humanizmu panuje przekonanie, że najważniejsze jest być dobrym człowiekiem i jeśli tylko się tego chce, można stać się nim. Wielu chrześcijan, będących pod wpływem sekularnego humanizmu, twierdzi, że jeśli będziemy starać się być dobrymi, Bóg wynagrodzi nasze starania i przyjmie nas.
Związane z tym
jest przekonanie, że nasze wytrwanie w wierze zależy od nas. My musimy starać
się, aby nie odpaść od wiary i wytrwać, wtedy będziemy zbawieni. W ten sposób
ostatecznie zbawienie zależałoby częściowo od człowieka, gdyż bez jego wkładu
(mianowicie wytrwania), nie będzie zbawienia. Oznaczałoby to, że nie tylko Boża
łaska, ale też nasze staranie są potrzebne do zbawienia.
Pismo Święte naucza
nas czegoś innego. Człowiek jest martwy z powodu grzechu a także po nawróceniu
jest nadal słaby. Gdyby zależało to od samego wierzącego, nikt nie wytrwałby do
końca. Bóg wybrał wierzącego, który wyłącznie na podstawie tego łaskawego
wybrania może uwierzyć i jest w stanie wytrwać do końca.
W Liście do
Rzymian Apostoł Paweł pisze:
Bo tych, których przedtem znał, przeznaczył
właśnie, aby się stali podobni do obrazu Syna jego, a On żeby był pierworodnym
pośród wielu braci; a których przeznaczył, tych i powołał, a których powołał,
tych i usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych i uwielbił (Rz. 8:29-30).
Oraz:
Któż nas odłączy od miłości Chrystusowej? Czy
utrapienie, czy ucisk, czy prześladowanie, czy głód, czy nagość, czy
niebezpieczeństwo, czy miecz? (…) Albowiem
jestem tego pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani potęgi
niebieskie, ani teraźniejszość, ani przyszłość, ani moce, (39) ani wysokość, ani głębokość, ani żadne inne
stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Bożej, która jest w Chrystusie
Jezusie, Panu naszym (Rz.
8:35, 38-39).
Człowiek
często zmienia swoje myśli i plany, pod wpływem tego co widzi i tego co się
dzieje, zmienia swoje zamiary i jest faktycznie nieobliczalny. Bóg natomiast
jest obliczalny, wiemy Kim jest a Pismo Święte głosi, że Jego plany są jasne i
nie zmieniają się. Psalmista mówi: Plan Pana trwa na wieki, Zamysły serca
jego z pokolenia w pokolenie. (Psalm 33:11). Bóg wybrał swoich, dlatego
możemy mieć pewność, że wytrwamy. Wieczna decyzja Boga nie może zostać zmieniona.
Dlatego Apostoł Paweł pisze, że Ten, który rozpoczął w was dobre dzieło,
będzie je też pełnił aż do dnia Chrystusa Jezusa. (Fil. 1:6).
W jaki sposób wierzący
może mieć pewność, że należy do Boga i jest zbawiony? W Liście do Efezjan
czytamy:
W nim i wy, którzy usłyszeliście słowo prawdy,
ewangelię zbawienia waszego, i uwierzyliście w niego, zostaliście
zapieczętowani obiecanym Duchem Świętym, który
jest rękojmią dziedzictwa naszego, aż nastąpi odkupienie własności Bożej, ku
uwielbieniu chwały jego (Ef.
1:13-14).
Apostoł pisze, że kto
jest w Chrystusie, został zapieczętowany
obiecanym Duchem Świętym (Ef. 1:13). Wyraz zapieczętowanie pochodzi z dziedziny handlu i oznacza oznakowanie
własności. Bydło a nawet niewolnicy zostawali w I wieku n.e. pieczętowani przez
wypalenie znaku właściciela na skórze. Tak samo kupiec towaru wyciskał swoją
pieczęć w wosku, jako znak, że towar jest teraz jego własnością oraz jako znak
autentyczności. Później kupiec odbierał swój towar posiadający jego pieczęć.
Bóg daje każdemu, kto uwierzy
w Jezusa Chrystusa, Ducha Świętego, co oznacza, że ‘stempluje’ swój znak na
nich (por. Obj. 7:3). Znak ten pokazuje, że każdy wierzący należy do Boga, jest
Jego własnością (por. II Mj. 19:5; V Mj. 14:2; Mal. 3:17; 1 Piotra 2:9). Nikt
nie ma prawa własności czegoś, co należy do kogoś innego. Szatan nie może ‘wykraść’
wierzącego z ręki Chrystusa (Rz. 8:31-39).
Bóg wycisnął na nas swoją pieczęć (2 Koryntian 1,22), jako znak, że
jesteśmy własnością Bożą a w Dniu
Odkupienia, to jest, na końcu historii tego świata, kiedy nastąpi Sąd
Ostateczny, Bóg odbierze to, co jest Jego (por. Efezjan 4,30).
Sam Duch Święty jest
znakiem własności i jest ostatecznym dowodem, że wierzący niewątpliwie należy
do Boga i do Jezusa Chrystusa, a jeżeli Bóg zapieczętuje wierzącego, jako znak
Jego własności, nie możemy wątpić, że jest to prawdziwe.
Duch Święty jest rękojmią dziedzictwa dla wierzących (Ef.
1:14), co jest także metaforą z dziedziny handlu. Słowo tłumaczone jako rękojmia jest w codziennym języku
greckim wyrazem, który można też tłumaczyć jako zadatek lub zaliczka,
którą kupiec płaci za kupiony towar. Jest poręczeniem, zapłatą części należnej
wartości, jako zabezpieczenie zapłaty reszty. Zaliczka gwarantowała kupcowi, że
sprzedawca nie może już sprzedać towaru komuś innemu, i gwarantował sprzedawcy,
że kupiec z pewnością odbierze towar.
Po grecku jest to ten sam
wyraz, którego Apostoł Paweł użył w drugim liście do Koryntian, pisząc, że Duch
Święty jest naszym zadatkiem (2 Koryntian 1,22).
Dla wierzącego Duch
Święty jest tą zaliczką, którą Bóg ‘zapłacił’ i która gwarantuje mu, że z
pewnością należy do Pana. Duch Święty sam jest pieczęcią i zaliczką,
oświadczając, że należymy do Boga, Bóg nas wykupił przez Jezusa i jesteśmy Jego
własnością. To jest nieodwracalne, dlatego jest to gwarancja i pewność dla
wierzącego, że wytrwa do końca.
Wierzący może mieć pewność,
że mimo swej słabości, należy do Chrystusa i rzeczywiście wytrwa do końca, bo
Bóg gwarantuje to każdemu, kto jest w Chrystusie i zapewnia to przez pieczęć
Ducha Świętego. Ta pewność jest pociechą dla każdego chrześcijanina.
List Jakuba 1,2-8
Studium Biblijne
Wielu chrześcijan nie ma
łatwego życia. Często spotykają ich najróżniejsze problemy finansowe, zawodowe,
rodzinne, problemy z dziećmi, straszne choroby, śmierć. To próby, które
wierzący musi przejść w doczesnym życiu.
Ktoś, kto zaufał Bogu,
żyje w Jezusie Chrystusie wie, że życie bez problemów, o którym marzy każdy,
życie pełne szczęścia będzie dane mu w przyszłości - życie wieczne z Bogiem. To
wspaniała przyszłość dla każdego kto wierzy w Jezusa Chrystusa jako jedynego
Zbawiciela.
Obecnie jednak żyjemy
jeszcze na tej ziemi pełnej problemów, cierpienia, grzechów i skutków grzechu.
Niektórych spotyka więcej
trudności niż innych, ale właściwie wszyscy doświadczamy ich w mniejszym czy
większym stopniu. Wielu wierzących w różnych stronach świata przeżywa szczególne
próby, prześladowanie z powodu wiary w Jezusa Chrystusa. Prześladowanie tam
przybiera różne formy - trudności ze znalezieniem pracy, wyśmiewanie ze strony
znajomych czy członków rodziny, ale często: więzienie, tortury i śmierć.
Apostoł Jakub nie pisze, jeśli
próby przechodzicie, ale gdy. Grecki tekst jest wyraźny:
próby przyjdą na pewno. Każdego człowieka spotykają próby i trudne sytuacje.
Decydującym jest wtedy jak na to reaguje.
Naszą naturalną reakcją na
trudności jest ucieczka, aby ich nie doświadczać. Czasami może to się udać, ale
zazwyczaj nie jest to możliwym.
Jakub zwraca uwagę, że
próby mają dla wierzącego szczególne znaczenie. Mianowicie, Bóg chce przez to
wzmocnić jego wiarę. Nie można tego jednak rozumieć tak, że Bóg jest autorem
wszelkiego zła, które nas spotyka i prób których doświadczamy. Księga Hioba naucza,
że Bóg nie powoduje zła, zło jest bowiem dziełem szatana, ale Bóg może na to
pozwolić. Dla Jakuba próby są dowodem tego, że Bóg działa w naszym życiu.
Jakub poleca: poczytujcie
to sobie za najwyższą radość. Powinniśmy mieć właściwe nastawienie wobec
spotykających nas prób i doświadczeń. Mogą one mieć dobry skutek dla życia
wierzącego. Wiemy przecież, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z
tymi, którzy Boga miłują (Rzymian 8,28).
To nie są puste słowa, nie
jest to łatwe pocieszenie dla kogoś, kto akurat tkwi w trudnościach. W Biblii
czytamy, że pierwsi chrześcijanie byli prześladowani i cieszyli się z tego
powodu (np. Dz. Apostolskie 5,41; 16,25). Brzmi to nieludzko, ale staje się
możliwym, że radujemy się w momencie cierpienia i próby właśnie przez działanie
Ducha Świętego, Który mieszka w każdym wierzącym.
Nasze nastawienie wobec
prób powinno być pozytywne a reakcją - radość. Brzmi to dziwnie i nie jest
łatwe. Oczywiście sama próba nie jest radosna. Samo cierpienie i trudności nie są
sytuacjami radosnymi. Nie są one źródłem radości wierzącego. Radość wierzącego
jako reakcja na próby wypływa ze świadomości, że nic się nie dzieje bez woli
Bożej (Ew. Mateusza 10,28-31). Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z
tymi, którzy Boga miłują (Rzymian 8,28). Bóg współdziała ku naszej
wytrwałości.
Paweł też pisze:
chlubimy się też z ucisków, wiedząc, że ucisk wywołuje cierpliwość (Rzymian
5,3). Wyraz tłumaczony tu jako cierpliwość (gr. hupomone), oznacza
również wytrwałość.
Wytrwałość dosłownie tłumaczone oznacza: nie paść, wstać w trudnej
sytuacji.
Wytrwałość prowadzi do
doskonałości. Grecki wyraz użyty tutaj (teleios) oznacza osiągnięcie celu,
stanie się kompletnym, dojście do dojrzałości, kompletności. Przez próby nasza
wiara i życie staje się bardziej dojrzałe (por. Rzymian 5,3-4; 1 Piotra 1,6-7).
Celem prób jest wytrwałość
(por. Ew. Łukasza 8,15; 2 Tessaloniczan 1,4; Objawienia 2,2; 13,10).
Doskonałe dzieło (w. 4) oznacza doskonałego chrześcijanina, który osiągnął
cel, a celem jest wieczne życie z Bogiem.
Wieczne życie jest o wiele
ważniejsze niż wszystko co dzieje się na ziemi w naszym ziemskim życiu. Dlatego
i Jakub i Apostoł Paweł mogą w ten sposób pisać, chlubiąc się z ucisków,
ponieważ nieznaczny chwilowy ucisk przynosi nam przeogromną obfitość
wiekuistej chwały, (2 Koryntian 4,17)
To wszystko łatwo mówić
jeśli sami nie cierpimy. W sytuacji próby i ucisku nie jest wcale łatwo. Nie
zawsze wiemy wtedy jak konkretnie reagować. Z historii jednak znamy dużo
przykładów chrześcijan, którzy w radosny sposób reagowali na cierpienie i
prześladowanie. Ich sposób reagowania na trudności nie wynikał z faktu, że byli
tak wspaniałymi i dobrymi chrześcijanami ale ponieważ Duch Święty dał im
cierpliwość i mądrość aby we właściwy sposób mogli reagować.
Potrzebna nam mądrość w sytuacji
próby, mądrość, której sami nie posiadamy. Otrzymujemy to w odpowiednim czasie
od Boga, który jako dobry Ojciec, daje swym dzieciom tylko dobre i potrzebne rzeczy
(Ew. Mateusza 7,7-12).
Bóg pragnie, abyśmy
przychodzili do niego, kiedy przechodzimy próby, czy tragiczne doświadczenia.
Bóg wtedy nie napomina nas, nie mówi nam, że źle zachowujemy się, lecz cieszy
się, że w trudnościach szukamy pomocy u Niego i daje nam chętnie mądrość i
pomoc.
Mądrość jest jednym z
centralnych tematów w Starym Testamencie. Mądrość w Biblii oznacza praktyczne
życie pobożnego i wierzącego człowieka. Ten kto jest pobożny jest mądry, podczas
gdy bezbożny jest niemądry, głupi (por. 1 Koryntian 1,18). Wierząca osoba
oznacza mądrą osobę. A prawdziwa mądrość pochodzi tylko od Boga (Przysłów 2,6).
Jeżeli prosimy Boga, prośmy
z wiarą, bez wątpienia. To też brzmi łatwiej niż w rzeczywistości wydaje się do
zrealizowania. Należy jednak dobrze rozumieć tekst.
Grecki wyraz nie wyraża
wątpienia intelektualnego, ale raczej konflikt lojalności. Na przykład ktoś kto
chce zaufać jednocześnie Bogu i mamonie (Ew. Mateusza 6,24). Ktoś kto nie chce
się do końca zdecydować: być wierzącym i oddać swoje życie Bogu, ale i jednocześnie
jeszcze chce być z tego świata (Ew. Jana 15,19). Ktoś, kto nie może zdecydować,
do kogo chce należeć: do Boga czy do świata (Jakuba 4,4).
Jezus wyraźnie powiedział,
że nie można służyć dwóm panom: Żaden sługa nie może dwóm panom służyć, gdyż
albo jednego nienawidzić będzie, a drugiego miłować, albo jednego trzymać się
będzie, a drugim pogardzi. Nie możecie Bogu służyć i mamonie. (Ew. Łukasza 16,13).
Jeżeli nie do końca chcemy
służyć Bogu i jemu oddać całe nasze serce i życie, nie ma za bardzo sensu
prosić o cokolwiek Boga. Bóg oczekuje lojalności. Jak możemy Go o coś prosić,
jeśli jednocześnie mówimy, że nie ufamy Mu do końca?
Ten kto wątpi i nie może
się zdecydować komu zaufać, jest jak fala morska, która porusza się we
wszystkie strony. Grecki wyraz nie oznacza samej fali, ale ruchliwość i
niestabilność morza: morze jest cały czas w ruchu w różnych kierunkach, nie ma
stabilności. Tak jest z człowiekiem, który wątpi, nie ma pewnej wiary, nie
wiadomo co myśli, w co wierzy…
Człowiek, który wątpi i
nie chce się całkiem decydować po której stronie stoi, nie powinien dziwić się,
że nie otrzyma tego o co prosi.
To człowiek rozdwojonej
duszy (w. 8). W Starym Testamencie czytamy, że grzesznik ma podzielone serce
(Psalm 12,2, Ozeasza 10,2, w Biblii Brytyjce tłumaczone jako nieszczery, w
Tysiąclatce: obłudny). Ten natomiast, który szuka Boga z całego serca otrzymuje
błogosławieństwa (Psalm 119,2).
Wszystko albo nic! Nie
można być tylko trochę wierzącym, tylko trochę służyć Bogu, tylko trochę zaufać.
Ufamy Bogu, albo nie ufamy Mu. Jeśli nie ufamy Bogu, ufamy światu, co oznacza,
że wybraliśmy przeciwko Bogu i za szatanem.
Jezus mówi, że Będziesz
miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z
całej myśli swojej (Ew. Mateusza 22,37).
Bóg chce całego naszego
serca i życia. W zamian otrzymujemy w Jezusie Chrystusie przez wiarę, z łaski
wieczne życie z Nim. A w doczesnym życiu otrzymujemy siłę, mądrość, wytrwałość
i radość.
16 December 2021
Czy wątpliwości są znakiem braku wiary?
Jezus zwyciężył na krzyżu, pokonując śmierć i szatana. Faktem jednak jest, że żyjemy w świecie, w którym szatan ma jeszcze pewną moc. Żyjemy w sytuacji duchowej wojny, w której szatan stara się zniszczyć Kościół.
Apostoł Piotr pisze, że szatan chodzi jak ryczący lew,
szukający ofiar, które mógłby pochłonąć (1 P 5:8). Nie zawsze atakuje gwałtownie
i widocznie, częściej w subtelny sposób, przez pokuszenia lub przez sianie
wątpliwości w naszych sercach. Szatan chce, aby chrześcijanie mieli wątpliwości i strach, ciągle próbuje
osłabić ich wiarę. Poza tym niestety sporo kościołów naucza, że nie można mieć
pewności wiary, gdyż według nich od nas samych zależy, czy wytrwamy, czy
odpadniemy od wiary. Biblijne nauczanie o wiecznym wybraniu przez Boga stanowi
wielkie pocieszenie dla nas, szczególnie w naszych słabych momentach. Jesteśmy
zbawieni, ponieważ Bóg tego chce, i On daje nam siłę, abyśmy wytrwali. Mimo
tego nie zawsze wszystko idzie gładko, czasami miewamy wątpliwości, ale to nie
oznacza, że nie mamy wiary.
Szatan chce, abyśmy wątpili i kwestionowali to, co mówi Pan
Bóg. Już w raju przeciwstawił się Stwórcy. Nie powiedział Ewie bezpośrednio, że
według niego Bóg kłamie, ale wzbudził w niej wątpliwości przez pytanie: Czy
Bóg rzeczywiście powiedział…? (I Mj. 3:1). Adam i Ewa wpadli w pułapkę,
zaczęli wątpić i wnioskować niezgodnie ze Słowem Bożym i zgrzeszyli.
W Psalmach czytamy często, że Psalmista ma wątpliwości (np. Ps. 22:2; 77:7-10),
ale w swym wątpieniu nie traci nadziei (Ps. 138:6-7).
Wątpienie może prowadzić do poważnego grzechu, dlatego
istotnym jest, co robisz w momencie zwątpienia. Czy zostawiasz wszystko, czy przestajesz czytać Biblię
i przestajesz chodzić do Kościoła? To byłoby niebezpieczne, bo wtedy jeszcze
bardziej oddalasz się od Boga, od Jezusa Chrystusa i wtedy pojawia się jeszcze
więcej wątpliwości.
Istnieje tylko
jedna droga w takich momentach: przyjdź do Pana Jezusa! Wszystkie wasze
troski przerzućcie na niego, gdyż on troszczy się o was. (1 P 5:7). Ale
dalej Apostoł pisze: Bądźcie trzeźwi, czuwajcie, bo wasz przeciwnik, diabeł,
jak lew ryczący krąży, szukając, kogo by pożreć. (1 P 5:8). Nie jesteśmy w
stanie sami wszystkiego robić, nie możemy ufać tylko swoim siłą. Jezus Chrystus
zwyciężył na krzyżu szatana i grzech a przez to pokonał również wątpliwości.
Dlatego musimy iść do Niego, jeśli wątpimy i mamy jakiekolwiek problemy.
Jeśli masz wątpliwości
nie oznacza to, że nie jesteś zbawiony. Piotr wierzył w Jezusa, ale kiedy chodził
po morzu, nagle zwątpił i zaczął tonąć. Ale Jezus nie zostawił go samemu sobie,
lecz go uratował (Mat. 14:29-31). Po zmartwychwstaniu Jezusa, jeden z jego
uczniów - Tomasz zwątpił, ale Jezus okazał mu łaskę rozwiewając jego
wątpliwości i dając mu silną wiarę (Jn. 20:24-29). Uczniowie z Emaus
wierzyli, że Jezus Chrystus jest obiecanym Mesjaszem, ale kiedy został
ukrzyżowany i zmarł, zwątpili myśląc, że mylili się co do niego, sadząc, że
Mesjasz zmarł a z nim też wszelka nadzieja (Łk. 24:13-24). Jezus napomniał ich
ostrymi słowami (Łk. 24:25), ale od razu zaczął ich nauczać, aby pokazać im
prawdę, by rozwiać ich wątpliwości.
Bóg wie, że
nie jesteśmy doskonali, ale on przyjmuje nas, nie na podstawie naszych uczynków,
nie na podstawie wielkości naszej wiary, lecz On przyjmuje każdego, kto szczerze
wyznaje swoje grzechy i wierzy w Jezusa Chrystusa - Zbawiciela. Dlatego sam Pan
Jezus woła do każdego, kto wierzy: Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy
jesteście obciążeni, a Ja daje ukojenie (Mat. 11:29). Jeśli walczymy z
wątpliwościami, powinniśmy wołać do Jezusa, jak ten, kto wołał: Wierzę,
pomóż mojej niewierze! (Mk. 9:24).
Wiara zostaje
atakowana przez niewiarę i wątpliwości, ale wierzący może mieć pewność, że
Jezus zwyciężył. Wątpliwości przypominają nam, że nie jesteśmy wielkimi
bohaterami wiary, którzy się nie potykają. Jeśli wszystko w naszym życiu dobrze
idzie, możemy wpaść w inną pułapkę, mianowicie pułapkę pychy. Każdy moment
słabości przypomina nam, że sami z siebie jesteśmy słabi. A nasza słabość
przypomina, że nasze życie jest w rękach naszego Zbawiciela, który w żadnym
przypadku nie wypuści nas ze swych rąk, jak Apostoł Paweł pisze:
35 Któż nas odłączy od miłości Chrystusowej? Czy
utrapienie, czy ucisk, czy prześladowanie, czy głód, czy nagość, czy
niebezpieczeństwo, czy miecz? (…) 38 Albowiem
jestem tego pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani potęgi
niebieskie, ani teraźniejszość, ani przyszłość, ani moce, 39 ani wysokość, ani głębokość, ani
żadne inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Bożej, która jest w
Chrystusie Jezusie, Panu naszym. (Rz. 8:35-39).
Nasza nadzieja
jest w Jezusie Chrystusie, dlatego przyjdź z wszystkim twoimi wątpliwościami do
Niego a On da ci ukojenie.
13 December 2021
08 December 2021
Ew. Jana 14:8-14
8 Rzekł mu Filip: Panie, pokaż nam Ojca, a wystarczy nam. 9 Odpowiedział mu Jezus: Tak długo jestem z wami i nie poznałeś mnie, Filipie? Kto mnie widział, widział Ojca; jak możesz mówić: Pokaż nam Ojca? 10 Czy nie wierzysz, że jestem w Ojcu, a Ojciec we mnie? Słowa, które do was mówię, nie od siebie mówię, ale Ojciec, który jest we mnie, wykonuje dzieła swoje. 11 Wierzcie mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we mnie; a jeśliby tak nie było, to dla samych uczynków wierzcie. 12 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto wierzy we mnie, ten także dokonywać będzie uczynków, które Ja czynię, i większe nad te czynić będzie; bo Ja idę do Ojca. 13 I o cokolwiek prosić będziecie w imieniu moim, to uczynię, aby Ojciec był uwielbiony w Synu. 14 Jeśli o co prosić będziecie w imieniu moim, spełnię to.
Uczniowie już około
trzech lat, chodzą z Jezusem, już wiele słyszeli i dużo widzieli. Powinni Go
znać lepiej niż ktokolwiek inny na świecie. Znając Go znają Boga Ojca, Który
się objawił w Jezusie Chrystusie. Nie są jednak jeszcze świadomi faktu, że
przez Jezusa znają Boga, dlatego Filip prosi, aby mógł zobaczyć Go. Każdy
człowiek stworzony jest na obraz Boga, przeznaczony do życia w relacji z Nim,
dlatego człowiek szuka Boga, ale szuka Go z natury tam, gdzie Go nie ma.
Podobnie jak
Filip, Mojżesz prosił, aby mógł zobaczyć Boga, ale nikt nie może oglądać Jego oblicza
i pozostać przy życiu (II Mj. 33,18-20). Dlatego Mojżesz mógł Go oglądać tylko z
tyłu (II Mj. 33,23), co było już wyjątkowym, gdyż żaden człowiek nie mógł
zobaczyć Boga nawet w taki sposób. Także prorocy Izajasz i Ezechiel mogli ujrzeć
coś z chwały Bożej w sposób, który nikt inny nie mógł zobaczyć (Iz. 6:1; Ez.
1,26-28). Przez grzech człowiek stracił społeczność z Bogiem. Z tego powodu
Adam i Ewa zostali wypędzeni z raju, będącym miejscem społeczności z Nim. Bóg
chce mieć społeczność z ludźmi, dlatego Izrael miał przybytek i świątynię. Mimo
to problem grzechu nadal istniał: karą za grzech jest śmierć, a święty Bóg nie
może tolerować grzechu. Dopiero kiedy Jezus zapłacił swoim życiem karę za
grzech, przez co otworzył drogę do pojednania, prawdziwa społeczność z Bogiem
jest możliwa, ale tylko w Jezusie.
Pan Jezus urodził
się, stając się człowiekiem. Na samym początku Ewangelii Jana czytamy: A Słowo ciałem się stało i zamieszkało wśród nas, i ujrzeliśmy
chwałę jego, chwałę, jaką ma jedyny Syn od Ojca, pełne łaski i prawdy (Jn.
1,14). To znaczy, że Jezus jest najbardziej pełnym objawieniem Boga Ojca, w Nim
widzimy pełną chwałę Boga.
W odpowiedzi Jezusa na pytanie Filipa brzmi smutek: tak długo uczniowie już
chodzą z Nim, słuchając Jego nauk i tak słabo Go znają? Ciągle jeszcze tak
naprawdę Go nie rozumieją, i nie wiedzą Kim On jest.
Słowa czy nie wierzysz, że jestem w Ojcu a Ojciec we mnie (w. 10)
wskazują na to, że to jest to, w co uczniowie powinni wierzyć. Jest to sposób mówienia,
by wyrazić, że Bóg Ojciec i Jezus Chrystus są doskonałą i pełną jednością. Jezus
powiedział: Ja i Ojciec jedno jesteśmy (Jn. 10,30).
To tajemnica
Trójcy Świętej, co nie oznacza, że nie istnieją różnice między osobami Trójcy. Trójca
Święta jest wielką tajemnicą dla nas: trzy Osoby, które się różnią, ale są
nierozerwalnie jedni w doskonały sposób.
Jezus mówi, że
jego słowa i dzieła są mu dane przez Boga Ojca (por. 5,19; 8,28; 12,49), ale
nie można odwrócić tego stwierdzenia; Jezus nie dał Słowa Ojcu, co też jest
częścią tajemnicy Trójcy Świętej.
Jezus w innych
miejscach potwierdza, że nie jest możliwym, aby człowiek zobaczył Boga (por.
Jn. 5,37; 6,46), ale jednocześnie podkreśla też, że każdy Kto widział Jezusa,
widział Boga Ojca. Jest to bardzo wyraźne stwierdzenie, w którym Jezus o sobie
świadczy, że jest w pełni Bogiem.
Uczniowie powinni
wierzyć w Jezusa (w. 11), co nie oznacza tylko zaufania mu, ale też przyjmowanie,
że to, co mówi jest prawdą. Jeśli jest im trudno uwierzyć, powinni uwierzyć na
podstawie Jego uczynków. Nie chodzi tylko o to, że ponadnaturalne cuda
udowadniają, że Jezus jest Bogiem, ale też to, że starannie zastanawiając się
nad nimi, widzisz, że są one znakami (por. 2,11). Znak jest czymś więcej niż
cud, on ogłasza, że tu nie dzieje się tylko jakiś cud, jaki np. Eliasz lub
Elizeusz też czynili, lecz to, że tu jest prawdziwy obiecany Mesjasz a w Nim
rozpocznie się Królestwo Boże na ziemi.
Uczynki o
których mowa należy rozumieć szerzej niż tylko cuda i znaki, zawierają
wszystko, co Jezus czynił i mówił, ale też całe Jego nauczanie (por. 4,34;
5,36; 10,32; 17,4). Wszystkie te uczynki są manifestacją Boga Ojca w Jezusie
Chrystusie, gdyż Bóg wykonuje swoje dzieło w Nim (w. 10).
Potem Jezus mówi
coś ważnego. Uczniowie będą czynili większe rzeczy niż On. Ten tekst spowodował
wiele niejasności wśród chrześcijan, ale dokładne czytanie wyraźnie wskazuje na
prawdziwe znaczenie. Wypowiedź Jezusa nie oznacza, że będziemy czynić cuda, wzbudzać
ludzi z martwych i tym podobne, kiedy tylko zechcemy.
Większe
uczynki uczniów nie mogą oznaczać, że będą w stanie wykonać większe cuda.
Trudno sobie wyobrazić większy cud od np. nakarmienia 5.000 lub wzbudzenia
Łazarza z martwych. Grecki tekst też wskazuje na to, że nie chodzi o to, że
uczniowie wykonają większą ilość cudów.
Aby zrozumieć,
o co chodzi, należy przeczytać całe zdanie: Kto wierzy we
mnie, ten także dokonywać będzie uczynków, które Ja czynię, i większe nad te
czynić będzie; bo Ja idę do Ojca (w. 12). Jezus daje powód: bo idzie
do Boga Ojca. To wszystko zmienia (por. też w. 20).
W tym momencie,
kiedy Jezus rozmawia z uczniami, jeszcze nie umarł na krzyżu i jeszcze nie
zmartwychwstał. Podczas Jego życia na ziemi, prawdziwe znaczenie Jezusa było
jeszcze częściowo ukryte, nawet dla Jego uczniów, którzy byli najbliżej.
Dopiero po śmierci dokonał wielkiego dzieła a zmartwychwstanie jest dowodem Jego
zwycięstwa nad grzechem, śmiercią i szatanem. Potem wstąpił do nieba. Dopiero
po zesłaniu Ducha Świętego uczniowie w pełni zrozumieli, Kim jest Jezus,
dlaczego musiał umrzeć i wstać z martwych. To znaczy, że dopiero wtedy w pełni
też zrozumieli znaki Jezusa i ich znaczenie, wtedy dopiero zrozumieli, co to
znaczy, że On jest Mesjaszem.
Uczynki są
więc większe nie w rozmiarze, spektakularności lub ilości, lecz wyraźniej wskazują
na Jezusa Chrystusa i Jego Królestwo. Przy tym nie możemy się skupić przede
wszystkim na cudach, lecz na nauczaniu, tak jak sam Jezus skupiał się na nim.
Tylko z nauczaniem, które wyjaśnia znaczenie, znaki mają sens dla
człowieka.
Jezus dalej
wyjaśnia, dlaczego uczniowie dokonają większych uczynków (w. 13). Uczniowie
mogą ich dokonać przez modlitwę. O cokolwiek poproszą w imię Jezusa, on im da. Nie
widzimy kontrastu tylko między uczynkami Jezusa a uczniów, ale też między tymi,
które Jezus sam czynił, kiedy był na ziemi, a uczynkami, które wykonuje poprzez
swoich uczniów.
Nie oznacza
to, że każda modlitwa spowoduje uczynki, powinna być modlitwą w imię Jezusa. To
też należy zrozumieć w sposób właściwy. Nie oznacza to, że Jezus zawsze spełni
nasze modlitwy (lub raczej życzenia), jeśli tylko zakończymy modlitwę frazą w
imieniu Jezusa… Nie oznacza to, że możemy używać imienia Jezusa jako rodzaju
mantry lub formuły, gdyż jest to najwyraźniej nadużywanie Jego imienia, czyli
grzech.
Modlić się w
imię Jezusa oznacza modlić się zgodnie z Jego charakterem i wolą. W starożytnym
świecie czyjeś imię reprezentowało wszystko, czym dana osoba była i oznaczała. Jeśli
modlimy się w imię Jezusa przychodzimy w autorytecie Jezusa do Boga, i w Jego
autorytecie prosimy. Oznacza to, że nasze modlitwy powinny być całkiem zgodne z
wolą Bożą. Nie chodzi o jakąś tajną wiedzę na temat woli Bożej; możemy wiedzieć
jaka jest Jego wola, gdyż objawił to w swoim Słowie. Aby więc móc się
‘poprawnie’ modlić, należy znać Słowo Boże, czytać i studiować je. Im więcej
czytamy, słyszymy i rozumiemy, tym bardziej możemy się modlić zgodnie z wolą
Bożą. Jeśli modlimy się według woli Bożej i Jezusa, jest to modlitwa, która podoba
się Bogu. O takich modlitwach możemy mówić, jak apostoł Jan: A jeżeli wiemy,
że nas wysłuchuje, o co Go prosimy, wiemy też, że otrzymaliśmy już od niego to,
o co prosiliśmy (1 Jana 5,15).
Jeśli więc nie
otrzymujemy tego, o co prosiliśmy, nie możemy obwiniać Boga za to, lecz musimy
badać, jak wyglądały nasze modlitwy. Nie powinniśmy być wtedy sfrustrowani,
lecz dalej czytać Jego Słowo, gdyż Bóg chce się nam objawiać i chce mieć
społeczność z nami.
Modlić się
według woli Bożej, oznacza modlitwę w wierze (Mt 21,22; Jak 1,6), z
cierpliwością (Łk. 18,1-8), w posłuszeństwie (Ps. 66,8; 1 P 3,12) oraz w
poddaniu się Bożej większej mądrości (Łk. 22,24; Rz 8,28; 1 P 4,19).
07 December 2021
List do Rzymian 8,9-17
9 Wy natomiast nie żyjecie według ciała, lecz według Ducha, skoro Duch Boga
w was mieszka. A jeśli ktoś nie ma Ducha Chrystusa, ten do Niego nie należy. 10
Jeśli zaś Chrystus jest w was, to chociaż ciało podlega śmierci z powodu
grzechu, to jednak Duch daje życie dzięki usprawiedliwieniu.
12 Nie jesteśmy więc, bracia, dłużnikami ciała, tak, aby żyć według ciała. 13
Jeśli bowiem według ciała żyjecie, umrzecie, jeśli zaś przy pomocy Ducha
uśmiercacie uczynki ciała, będziecie żyć. 14 Ci, którzy dają się
prowadzić Duchowi Boga, są synami Boga. 15 Nie otrzymaliście
przecież ducha zniewolenia, żeby znowu się bać, lecz otrzymaliście Ducha usynowienia,
w którym wołamy: Abba, Ojcze!
16 Duch ten równocześnie świadczy naszemu duchowi, że jesteśmy dziećmi Boga. 17
Jeśli zaś dziećmi, to i dziedzicami, dziedzicami Boga, a współdziedzicami
Chrystusa, skoro rzeczywiście cierpimy z Nim, aby też uczestniczyć z Nim w
chwale.
Powyższe wersety uznawane za opis istoty wiary chrześcijańskiej podkreślają
znaczenie Ducha Świętego w życiu wierzącego, żyjącego nie według ciała, lecz
według Ducha.
Wyraz ciało i określenie życie według ciała posiadają u Apostoła
Pawła szczególne znaczenie. Nie oznaczają grzechu lub grzesznej natury
człowieka ale życie bez Chrystusa, życie pozbawione wiary i zbawienia; bunt
przeciwko Bogu, świadome odrzucenie Boga (por. Rzymian 12,2; 1 Jana 2,15-16).
W momencie nawrócenia i uwierzenia w Chrystusa wierzący otrzymuje zbawienie,
od tego momentu Duch Święty zamieszkuje w nim, rozpoczyna się życie w Duchu. Nie
jest to jednoznaczne z tym, że wierzący już w ogóle nie grzeszy, że grzech już
nie ma na niego żadnego wpływu; doświadczenia wierzących mówią, że jest inaczej.
Bez wątpienia jednak Duch Boży - Duch Święty przebywa w wierzącym. Mimo
grzechów i grzeszności, jako wierzący mamy pewność, że posiadamy Ducha Świętego.
Wierzący nie żyje już według ciała, czyli nie należy do świata buntującego się
przeciw Bogu, lecz należy do Boga.
Jeżeli wierzący grzeszy, nie oznacza to, że przestaje żyć według Ducha i
zaczyna znowu żyć według ciała. Gdyby tak było, żaden człowiek nie byłby w
stanie żyć według Ducha. Pojawiające się czasami grzechy, nie oznaczają świadomego
odrzucenia Boga i zbawienia w Jezusie Chrystusie.
Człowiek, który żyje według Ducha jest człowiekiem wierzącym, zbawionym,
nawróconym.
Konsekwencją jest, że nie jesteśmy dłużnikami ciała, tak, aby żyć według
ciała (w. 12). Innymi słowami: nie jesteśmy zobowiązani wobec ciała,
nie musimy być posłusznymi ciału. Co należy rozumieć: nie należymy do świata
świadomie odrzucającego Jezusa Chrystusa. Nadal grzeszę, ale grzech już nie
jest moim panem. Szatan już nie ma do mnie prawa.
Występujące tu napięcie między już,
ale jeszcze nie, znajdujemy w wielu
miejscach listów Apostoła Pawła: w Chrystusie rozpoczęła się nowa era -
Królestwo Boże już jest wśród nas. Wierzący otrzymał nowe wieczne życie. Ale jednocześnie
stara era jeszcze istnieje, grzech nadal istnieje i musimy codziennie z nim walczyć.
Już jesteśmy członkami rodziny Boga, ale jeszcze nie otrzymaliśmy pełnego
dziedzictwa (por. werset 17).
To sytuacja, którą można byłoby porównać do sytuacji niewolnika w I wieku
n.e., który został uwolniony. Mógł on jeszcze pozostać posłusznym swemu staremu
panu i zachowywać się jak niewolnik, ale jego były pan/właściciel już właściwie
nie posiadał do niego prawa.
Poprzez ofiarę Chrystusa wszystko uległo zmianie. Nie musimy żyć w strachu
jak niewolnicy. Otrzymaliśmy Ducha usynowienia, w którym wołamy: Abba,
Ojcze! (w. 15).
Tekst oryginalny grecki zawier wyraz oznaczający legalną adopcję, można
więc powiedzieć, że otrzymaliśmy Ducha adopcji/przybrania za dzieci.
W grecko-rzymskim świecie I wieku n.e., adopcja oznaczała przyjęcie obcego
dziecka lub też niewolnika jako swoje własne dziecko. Była potwierdzona aktem
prawnym, na mocy którego dziecko lub niewolnik otrzymywał wszystkie prawa i
przywileje należne naturalnemu dziecku. Adoptowany (często będąc wcześniej
niewolnikiem) stawał się w pełni synem adoptującego ojca. Adopcja oznacza więc,
że tożsamość, status i rodzinne relacje adoptowanego zostają definiowane przez przynależność
do nowej rodziny. Tożsamość wierzącego to przynależność do rodziny Bożej.
Nie jest to tylko metafora z rzymskiego świata prawnego, lecz też ze
Starego Testamentu. W Starym Testamencie Izrael został nazwany synem Bożym,
wybranym przez Boga na swoją własność (por. Ks. Wyjścia 4,22; Ks. Jeremiasza
3,19; 31,9; Ks. Ozeasza 11,1). Apostoł Paweł zwraca uwagę, że Izrael doskonale znał
przywilej adopcji dokonanej przez Boga (Rzymian 9,4).
Wierzący posiada więc prawnie ten sam status wobec Boga Ojca, jak Jezus
Chrystus, Syn Boży: wierzący jest dzieckiem Bożym.
To nie tylko fakt, który można rozumieć w sposób intelektualny. Duch Święty
przekonuje nas, o prawdziwości tego faktu. W Nim, w Duchu adopcji, możemy wołać
Abba, Ojcze. Apostoł używa w tym miejscu słowa wołać, bowiem to, że
jesteśmy dziećmi Bożym nie jest jedynie racjonalnym wnioskiem, ale i
emocjonalnym doświadczeniem. Przez Ducha Świętego jest to doświadczeniem i
prawdą, o której jesteśmy bardzo głęboko przekonani. Nasz intelekt, ale i nasze
emocje, wskazują na fakt, że niewątpliwie jesteśmy dziećmi Bożymi.
Przekonanie to ma ogromny wpływ na całe nasze życie. Nie mówimy, lecz wołamy
do Boga Ojcze, co po grecku jest wyrazem, wiążącym się z emocjami. Nie decyduję
w sposób intelektualny, że tak chce mówić do Boga, nie, wołam to z głębokiego
przekonania i pragnienia. Podobnie jak Jezus i my także możemy mówić do Boga,
jak do ojca, bo On jest naszym Ojcem.
Abba jest aramejskim wyrazem, oznaczającym Ojca. Powszechnym jest pogląd, że
wyraz Abba oznacza ‘tato’, jednak nie ma poważnych podstaw językowych,
mogących to potwierdzić. Abba jest jednoznacznym odpowiednikiem
polskiego „Ojciec”.
Bóg nie tylko pragnął nas zbawić przez swego Syna Jezusa Chrystusa, ale także
adoptował nas jako swe własne dzieci i pozwala nam doświadczać Jego Ojcowskiej
Miłości na poziomie intelektualnym i emocjonalnym. On dał nam Ducha Świętego, przekonującego
nas, że możemy bez wahania do wszechmogącego Boga, Stworzyciela całego wszechświata,
zwracać się do Niego po prostu Ojcze.
Adopcja nie jest tylko sprawą czysto formalną, ale oznacza rzeczywiste przyjęcie
do rodziny Boga.
Duch Święty potwierdza w nas przekonanie, że jesteśmy dziećmi Bożymi.
Sposób w jaki Apostoł o tym pisze oznacza o wiele więcej, niż wiedza i
przekonanie intelektualne. Podobnie jak dziecko, które nie tylko wie
intelektualnie, ale także doświadcza emocjonalne, że jest dzieckiem swoich
rodziców, tak Duch Święty sprawia, że wierzący wie nie tylko intelektualnie,
ale także odczuwa emocjonalnie, że jest dzieckiem Bożym.