15 May 2012

Zaginiona owca

Ew wg Łukasza 15,3-7

1 Przychodzili do Niego też celnicy grzesznicy, aby Go słuchać. 2 A faryzeusze i nauczyciele Prawa szemrali: Ten przyjmuje grzeszników i jada razem z nimi.
3 Opowiedział im wtedy taką przypowieść: 4 Kto z was mając sto owiec, gdy straci jedną z nich, nie pozostawi dziewięćdziesięciu dziewięciu samych na pastwisku i nie idzie za zaginioną, aż znajdzie? 5 Kiedy zaś znajdzie, z radością wkłada ją na swoje ramiona. 6 Następnie wraca do domu, zwołuje sąsiadów i przyjaciół i mówi do nich: Cieszcie się ze mną, ponieważ znalazłem moją zaginioną owcę.
7 Mówię wam, że w niebie będzie większa radość z powodu jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia.

Kontekst
Na początku czytamy o faryzeuszach i nauczycielach Pisma, krytykujących Jezusa za jego ucztowanie, spożywanie posiłków z grzesznikami. Cała reszta rozdziału 15 zawiera trzy przypowieści, z których każda naucza postępowania wobec zaginionych, wobec grzeszników. W ten sposób mianowicie przez opowiadanie przypowieści Jezus broni swojego postępowania.

Wspólne spożywanie posiłków
Omawiana przypowieść jest odpowiedzią na krytykę faryzeuszów, widzących w sposobie traktowania grzeszników przez Jezusa coś nieodpowiedniego.
Na bliskim wschodzie wspólne jedzenie było (i nadal jest) bardzo ważne. Bycie zaproszonym na posiłek oznaczało wielki zaszczyt. Oznacza to, że zapraszający oferuje swoim gościom nie tylko smaczny posiłek ale i pokój, braterstwo i przebaczenie. Dzielenie stołu z kimś oznaczało jednocześnie dzielenie swojego życia z nim. Przez wspólny posiłek uczestnicy pokazują, do której grupy należą. Wiadomym jest wtedy, kto należy do siebie (gospodarz i goście przy stole) a kto nie należy (ci na zewnątrz).
Jeżeli Jezus więc dzieli stół z grzesznikami, pokazuje swoją misję (por. Ew. wg Marka 2,17). wyrażając przez to przebaczenie, łaskę i miłość Bożą, pokazując jednocześnie, że ‘należy’ do grzeszników.

Na bliskim Wschodzie jest w zwyczaju, że bogaci ludzie dają jedzenie biedniejszym, aby dzielić swoje bogactwo z tymi, którzy go nie posiadają. Ale z pewnością nie spożywają posiłków razem z nimi. Jeżeli ktoś przyjmuje gości, oznacza to, że je razem z nimi, co jest znakiem całkowitego przyjęcia i akceptacji gości.
Nie jest bezpośrednio napisane, tekst raczej sugeruje, że Jezus sam był gospodarzem, zapraszającym grzeszników. (Wyraz w wersecie 2, tłumaczony jako przyjmować, po grecku: prosdechomai, często oznacza zapraszanie gości). W innych miejscach jest ewidentnym, że Jezus sam był gospodarzem zapraszającym gości (Ew. Marka 2,15 i nast.).
Zapraszanie grzeszników na obiad było w oczach faryzeuszów jeszcze gorszym niż samo jedzenie z nimi. Dla faryzeuszów bardzo ważną była rytualna czystość. Będąc rytualnie nieczystym, nie mogli np. wejść do świątyni, aby modlić się lub składać ofiary. W Starym Testamencie, szczególnie w Ks. Kapłańskiej, Bóg podaje wiele reguł dotyczących czystości i nieczystości, ale faryzeusze dbający o to, aby nawet przypadkiem nie przekroczyć Prawa Bożego, rozszerzyli jeszcze dodatkowo te reguły.
Jeżeli Jezus zaprasza grzeszników, oznacza to dla faryzeuszów, że zaprasza nieczystych. Przez jedzenie z nieczystymi, sam stajesz się nieczysty. Jest to więc bardzo poważna sprawa dla nich. Dla faryzeuszów zachowanie Jezusa było nielegalne, było przekroczeniem Prawa.

Faryzeusze są więc oburzeni i zgorszeni, a Jezus na obronę swojego zachowania opowiada przypowieści: przypowieść o zaginionej owcy, o zgubionej drachmie oraz przypowieść o synu marnotrawnym. (Ew. Łukasza 15,4-32).

Pasterze
Zarówno w kulturze żydowskiej jak i też w kulturze grecko-rzymskiej, pasterz był dobrym symbolem króla i innych liderów.
Mojżesz był pasterzem. Królowie byli nazywani pasterzami nad swym ludem (Ezechiel 34,1-22; Micheasza 5,4; Zachariasza 11,3-5), Dawid był nazwany pasterzem (2 Samuel 5,2; 7,7; 1 Kronik 11,2; 17,6). W znanym Psalmie 23 także o Bogu mówi się jako o Pasterzu.
Szczególnie Ezechiela 34 zawiera elementy, które znajdują odzwierciedlenie w omawianej przypowieści. Tam czytamy, że sam Bóg poszukuje owiec błądzących po górach. 

Trudno powiedzieć, czy przypowieść wiąże się konkretnie z jednym z tych tekstów, ale z pewnością nawiązuje do ‘teologii pasterza’ jaką znajdujemy w Starym Testamencie.
Szczególnie w Ks. Ezechiela przywódcy Izraela zostają oskarżeni, że są złymi pasterzami, wprowadzającymi owce, czyli Izrael, w błąd. W tym kontekście zabrzmi także w tejże przypowieści oskarżenie wobec przywódców Izraela.

Pasterz był dobrym symbolem dla przywódców. Jednak prawdziwi pasterze I wieku n.e. w Palestynie uznawani byli za jedną z najniższych warstw w społeczeństwie, widziani jako rytualnie nieczyści. Byli postrzegani podobnie, jak w wielu miejscach obecnie widziani są cyganie: należy ich omijać i nie można im zaufać. W Midraszu (żydowski komentarz) o Psalmie 23,2 można przeczytać, że pasterz był najbardziej pogardzanym zawodem ze wszystkich. 
Dla faryzeusza ‘grzesznikiem’ była albo osoba niemoralna, nie przestrzegająca Prawa Bożego, albo osoba, wykonująca niedozwolony zawód, bo nieczysty, jak np. celnik, prostytutka, ale też pasterz.
Pasterze traktowani byli na równi ze złodziejami. W sprawach sądowych pasterz nie był uznawany za wiarygodnego świadka, tylko dlatego, że był pasterzem. 

Trudno nam wyobrazić sobie jak to możliwe, że faryzeusze i rabini nauczali posługując się biblijnym obrazem pasterza jako dobrym symbolem przywódcy, a jednocześnie pogardzali prawdziwymi pasterzami, ale okazuje się, że taka była wówczas rzeczywista sytuacja.

Przypowieść
Przypowieść adresowana jest do faryzeuszy. Już początek przypowieści stanowi wielki szok dla nich. Każdy kto wierzył, że pasterz jest nieczysty, byłby obrażony, jeśli ktoś sugerowałby, że on sam jest pasterzem. To właśnie sugeruje Jezus mówiąc: Kto z was mając owce…
Sam początek jest już ostrym atakiem przeciwko faryzejskiemu myśleniu o zabronionych zawodach.
Kulturowo lepiej pasującym początkiem było by: Kto z was, posiadając 100 owiec, a słysząc, że twój pasterz zgubił jedną, nie polecił by mu szukać jej pod groźbą kary.
To co Jezus rzeczywiście mówi, brzmi dla słuchaczy tak, jakby kaznodzieja dzisiaj mówiąc kazanie na temat Rachab (która była prostytutką, por. Ks. Jozue 2,1 i dalej) powiedziałby: która z was, siostry, będąc prostytutką… To jest dokładnie to, co Jezus czyni wobec faryzeuszy.

Jest wykluczone, że faryzeusz kiedykolwiek podjąłby się pracy jako pasterz, wolałby umrzeć z głodu, niż wykonywać pracę, która dla niego była nieczysta, a więc przeciw przekazaniom Bożym).

Zwykłe rodziny na wsi posiadały od pięciu do dziesięciu zwierząt. Zazwyczaj kilka rodzin razem, lub mała wioska razem wynajmowała pasterzy dla wszystkich swoich zwierząt. Jezus mówi o stadzie mającym 100 owiec, co oznacza dość duże stado, jednak nie koniecznie stado bogatego.
Pasterz z przypowieści nie jest właścicielem całego stada, ale też nie jest wynajętym obcym, lecz raczej (młodszym) członkiem klanu (jak było to w zwyczaju). Stąd też radość w społeczności (w. 6). Strata jednej owcy, to strata dla wszystkich w społeczności.
Jeżeli Jezus mówi, Ktoś mając sto owiec , może to po grecku też oznaczać: ktoś będąc odpowiedzialny za sto owiec (należących do kogoś innego).

Nomadzi trzymali zwierzęta zazwyczaj pod gołym niebem, na prowizorycznie ogrodzonym terenie. Ludzie mieszkający na wsi zaś przyprowadzali pod koniec dnia swoje zwierzęta do domu, na dziedziniec lub do samego domu. Jeśli w wersecie 6 czytamy, że pasterz wrócił do domu, wskazuje to na to, że chodzi tu o mieszkańca wsi.
Zazwyczaj kilku pasterzy razem opiekowało się stadem, gdyż żaden pasterz na dzikich palestyńskich terenach nie jest w stanie troszczyć się sam o większe stado. Jeśli owca zgubi się, jeden z nich sam jej szuka, co było oczywiście dość niebezpieczne z powodu dzikich zwierząt (lwy i niedźwiedzie).
Jeżeli więc samotny pasterz wrócił z takich poszukiwań, cała wioska cieszyła się nie tylko z powodu odnalezienia owcy, ale także dlatego, że pasterz wrócił cały i zdrowy.
To, że pasterz zostawia 99 pozostałych owiec na pastwisku (po grecku: na pustyni), nie oznacza to automatycznie, że owce były całkiem same. Tekst co prawda nie wspomina, że byli tam też inni pasterze, ale też tego nie zaprzecza. Słuchacze raczej zakładali by, że byli tam też inni, którzy opiekowali się pozostałymi owcami.

Ludzie żyli wówczas we wspólnocie, współczesny indywidualizm był kompletnie nieznany. Dlatego stracona owca była stratą dla całego klanu lub całej wioski. Dlatego też cała wieś radowała się z powodu jej odnalezienia.

Pasterz cieszy się kiedy odnajdzie owcę, ale właściwie od momentu odnalezienia ciężka praca dla niego dopiero się zaczyna. Owca, która się zgubi, jest kompletnie bierna, poddaje się i kładzie się na ziemi, nie współpracuje z ratującą ją osobą. Trzeba więc ją nieść na ramionach i w ten sposób przebyć całą drogę do domu, wiodącą zazwyczaj nie poprzez ładnie utrzymane ścieżki.
Zwróćmy uwagę, że przypowieść nie kończy się, kiedy zagubiona owca zostaje odnaleziona. Owca musi nie tylko zostać odnaleziona, ale musi też zostać doprowadzona z powrotem do stada, do domu. Owca musi wrócić do miejsca, do którego należy.

Teologia i znaczenie
Właściwe zrozumienie znaczenia przypowieści jest możliwe, jeśli dokładnie przeanalizujemy, jaka jest analogia; czyli, co jest porównywane z czym.
W tej przypowieści występuje tzw. analogia implikowana. To znaczy, że porównanie nie dotyczy osób, lecz procesu, całości działania i zachowania.
Analogia jest następująca: jeśli owca zaginie, pasterz jej szuka, a jeśli pasterz znajdzie zaginioną owcę, bardzo się raduje, to tym bardziej Bóg się raduje kiedy znajdzie zagubionego grzesznika.

Przypowieść porusza kilka ważnych tematów teologicznych.

Łaskawa miłość
Przypowieść wskazuje, Kim i Jaki jest Bóg. Bóg nie czeka biernie, podobnie jak pasterz, który nie czeka aż zaginiona owca w końcu wróci do niego. Inicjatywa wypływa od Boga. Bóg szuka, Bóg przebacza i Bóg przyprowadza. Bóg działa, aby nawet najbardziej zagubieni mogli powrócić. Przypowieść głosi nieskończoną łaskę Bożą, która przeznaczona jest nawet dla największych i najbardziej oddalanych grzeszników. (por. Rzymian 8,31-36). Łaska i przebaczenie są dostępne dla wszystkich.

Podobnie jak w przypowieści o zgubionej drachmie, też tu, pasterz robi wszystko aby odnaleźć owcę i przyprowadzić ją z powrotem do domu.
Implikuje to, że grzesznicy tak naprawdę należą do Boga. Bóg chce ich z powrotem w społeczności, i wkłada wiele wysiłku aby ich odzyskać. Bóg stworzył człowieka, i chce, aby wszyscy ludzie żyli w społeczności z Nim. 

Omawiana przypowieść pokazuje jak wielka, szeroka, po prostu nieograniczona jest Boża łaska. Teoretycznie często wiemy o tym, ale w praktyce nie zawsze ją doceniamy. Kościoły często podkreślają sąd Boży, kładąc szczególnie duży nacisk na zachowanie i chrześcijański styl życia. Niewątpliwie jest to niezwykle ważne, ale to nie wszystko.
To w jaki sposób myślimy o Bogu i o Bożej łasce, ma wpływ na to, jak widzimy i traktujemy innych. Jezus wzywa faryzeuszy do tego, aby byli podobni do niego, będąc gotowymi na trud odnalezienia zaginionych owiec, i sprowadzenia ich do stada. Kościół często jest bardziej zainteresowany 99-oma które są w stadzie, niż tymi, które zaginęły. To jest wezwanie także dla nas: o ile my, chrześcijanie, jesteśmy gotowi, aby szukać zaginionych i przyprowadzić ich z powrotem do stada?
Jezus chce, żeby faryzeusze identyfikowali się z szukającym pasterzem. Jezus mówi: pasterz szuka, co zaginione; Ja szukam co zaginione; tak i wy musicie szukać tych  zaginionych!

Nawrócenie
Przypowieść zadaje dwa pytania o nawrócenie: Kto ma się nawrócić? Oraz: Jak wygląda nawrócenie?
Wśród faryzeuszów i rabinów były ciągle dyskusje o tym, kto ma się nawrócić. Niektórzy mówili, że istnieją ludzie, którzy są doskonale sprawiedliwi. Według Talmudu Bóg miłuje sprawiedliwych bardziej niż nawróconych grzeszników (Talmud Sanhedrin, 99a)
Późniejsi talmudyści jednak podkreślali, że wszyscy ludzie są grzesznikami.
Przypowieść mówi, że aniołowie się radują z tego jednego który zaginął i wrócił, nie jest jednak napisane, że aniołowie cieszą się z tych 99, którzy nie zgubili się. Nie oznacza to, że lepiej się zgubić i powrócić, zamiast pozostać w stadzie. Prawdopodobnie jest to ironia: faryzeusze myślą, że są sprawiedliwi, i nie potrzebują nawrócenia. Jezus pokazuje im jednak, że nawet oni potrzebują nawrócenia.

Człowiek sam poprzez swoje nawrócenie, nie jest w stanie zasłużyć na łaskę i przebaczenie. Inicjatywa jest wyłącznie u Boga, On szuka, On znajduje i On daje łaskę. Nawrócenie nie jest inicjatywą człowieka, ale oznacza reakcje na łaskę Bożą.

Ważnym jest nie tylko, że owca zostanie odnaleziona, ale równie ważne jest to, że zostanie przyniesiona do stada, do społeczności owiec. Tak samo ważne jest, że grzesznik zostanie przyprowadzony i dołączony do społeczności wierzących.
Dla pasterza oznacza to ciężką pracę, czyli niesienie owcy przez całą drogę na ramionach, ale bez tej pracy nie ma mowy o tym, że owca wróci do stada. Bez ciężkiej pracy pasterza owca naprawdę zginie.

Nawrócenie oznacza dołączenie (z powrotem) do stada. Podobnie jak owca nie może żyć sama bez stada, tak chrześcijanin nie może żyć sam bez społeczności chrześcijańskiej, bez Kościoła. Grzesznik musi zostać przyprowadzony do Kościoła, musi zostać przyjęty przez społeczność wierzących. Tylko w ten sposób może stać się wierzącym, częścią stada.
Przypowieść jasno pokazuje, że przyprowadzenie grzesznika do Kościoła, czyli prowadzenie grzesznika do życia w wierze, jest ciężką pracą, ale bez tej pracy, grzesznik nie stanie się chrześcijaninem.

Radość
Dwukrotnie czytamy, że pasterz raduje się. Najpierw kiedy znajdzie owcę, potem kiedy wraca do domu.
Pasterz znajduje owcę, mając świadomość, że ma przed sobą jeszcze ciężką drogę, mimo wszystko się raduje. Potem, kiedy pasterz i owca bezpiecznie wracają do domu, jest czas na świętowanie.
W momencie znalezienia a potem przyprowadzenia zaginionego grzesznika zarówno sam Bóg, jak i społeczność wierzących się raduje, z powrotu zaginionego i jego dołączenia do wspólnoty.

Jezus świętuje z grzesznikami biesiadując z nimi. To, że grzesznicy powrócili do stada (czyli nawrócili się) jest powodem do radości i świętowania.
Wspólny posiłek ma w Biblii często znaczenie biesiady mesjańskiej (por. n.p. Izajasza 25,6; Ew. Mateusza 22,2; Ew. Łukasza 14,15; Ks. Apokalipsa 3,20; 19,7-9). To znaczy, że przyszłość na nowej ziemi, kiedy wierzący będą wiecznie żyli z Jezusem, jest symbolizowana przez wspólną biesiadę.
Kiedy grzesznik się nawróci i stanie się częścią Kościoła, częścią ludu Bożego, jest to powód do wielkiego świętowania.
To także wezwanie dla nas: radujemy się, kiedy grzesznicy zostają dołączeni do naszego Kościoła i chwalmy naszego Boga za to!


16 April 2012

Wielka uczta

Ew. wg Łukasza 14,15-24

15 Gdy to usłyszał jeden ze współbiesadników, powiedział do Niego: Szczęśliwy ten, kto będzie jadł chleb w Królestwie Boga. 16 Jezus mu odpowiadał: Pewien człowiek urządził wielką ucztę i zaprosił wielu. 17 W porze uczty posłał swego sługę, aby powiedział zaproszonym: Chodźcie, bo już wszystko gotowy.
18 Ale wszyscy zaczęli się podobnie wymawiać. Pierwszy odpowiedział: Zakupiłem pole i muszę pójść je obejrzeć. Przyjmij, proszę, moje wytłumaczenie. 19 Drugi zaś powiedział: Kupiłem pięć par wołów i idę je wypróbować. Przyjmij, proszę, moje wytłumaczenie. 20 Inny oświadczył: Ożeniłem się i dlatego nie mogę przyjść.
21 Sługa powrócił i powiedział to swojemu panu. Wtedy gospodarz rozgniewał się, nakazał mu wyjść niezwłocznie na place i ulice miasta i przyprowadzić biednych, Kaleckich, niewidomych i ułomnych.
22 Potem sługa oznajmił: Panie, zrobiłem, jak nakazałeś i jeszcze są wolne miejsca. 23 Wówczas pan powiedział do swojego sługi: Wyjdź na drogi i ścieżki i przymuszaj innych do przyjścia, aby został zapełniony mój dom.
24 Mówię wam bowiem, że nikt z tych zaproszonych nie skosztuje mojej uczty.



Kontekst
W Ew. Łukasza 14,1-14 czytamy o tym, że Jezus został zaproszony do domu pewnego faryzeusza na ucztę/posiłek. W związku z tym powstaje dyskusja na temat zachowania się w takich sytuacjach.
Wspólne spożywanie posiłków jest niezwykle ważne w kulturze Bliskiego Wschodu. Ważne jest z kim się je i jakie miejsce zajmuje się przy stole.

Zwyczajem było, że zaproszeni goście przynosili dary/upominki dla gospodarza (por. Izajasza 18,7; 60,4-7, Psalm 96,8). Tu jednak uczta jest bezpłatna, niezobowiązująca, uczestnicy nie muszą przynosić darów.

Jezus mówi dość ostro o tym, jak zachować się wobec innych w kontekście zaproszenia. Jeden ze współbiesiadników reaguje, mówiąc: szczęśliwy ten, kto będzie jadł chleb w Królestwie Boga.
Jeść chleb  to klasyczny idiom oznaczający jedzenie posiłku ogólnie.
Jezus reaguje na to, opowiadając przypowieść, posiadającą dość szokujący przebieg.

Uczta Mesjańska
Tu podobnie jak w wielu innych miejscach w Biblii, uczta, w szczególności Uczta Mesjańska, jest symbolem zbawienia. W Starym Testamencie Święta uczta z Bogiem to ważny temat.

Najważniejszym tekstem w Biblii, będącym tłem do omawianego tekstu jest Izajasz 25,6-9.
W księdze Izajasza zbawienie przedstawione zostało jako wielka uczta, która będzie udziałem wszystkich ludów. Bóg zniszczy (dosłownie połknie) zasłony, oddzielające pogan od Izraela, tak, aby poganie mogli również wziąć udział w uczcie.

W czasach przed Jezusem temat uczty mesjańskiej został rozwinięty w teologii żydowskiej. Żydzi rozumieli, że uczta będzie miała miejsce wtedy, kiedy Mesjasz przyjdzie. Jednak dla Żydów idea, że poganie będą uczestniczyć w tejże uczcie uległa kompletnie zanikowi, ze względu na coraz wyraźniejszy ekskluzywizm pojawiający się w mentalności żydowskiej. W Księdze Henocha, będącej wprawdzie nie włączoną do Biblii, ale mimo to bardzo ważną dla żydowskiej teologii I wieku n.e., znajdujemy opis podobny do opisanej w Księdze Izajasza uczty mesjańskiej, ale z tą różnicą, że poganie zostali już wyłączeni, podobnie zresztą jak w żydowskim komentarzu do Izajasza (Targum).

W Qumran znalezione zostały teksty, napisane w kręgach wspólnoty esseńskiej (ważne ugrupowanie żydowskie w I wieku n.e.), opisujące przyjście Mesjasza, który będzie zasiadał ze sprawiedliwymi i dobrymi, z tymi, którzy są doskonali. Tekst informuje dokładnie w której kolejności ludzie powinni zasiadać do stołu, którzy członkowie społeczeństwa mogą siedzieć najbliższej Mesjasza. Tu nie ma miejsca nawet dla Żydów chorych, niewidomych, okaleczonych, niepełnosprawnych, są oni zupełnie wykluczeni z uczty z Mesjaszem.
W końcu tylko ci najlepsi i najbardziej perfekcyjni Żydzi mogą z Nim przebywać.
Wizja którą Izajasz otrzymał od Boga, wizja uczty urządzonej przez Niego dla wszystkich ludów, wizja Boga pragnącego przebywać nie tylko z Żydami, ale ze wszystkimi ludźmi, kompletnie zanikła, przekształcając się w bardzo wąski ekskluzywizm żydowski.

W tymże kontekście należy rozumieć to, co powiedział faryzeusz w wersecie 15.
Trochę wcześniej w tejże Ewangelii dowiadujemy się dokładnie co Jezus sądził o takim sposobie myślenia (Ew. Łukasza 13,26-29; 14, 7-14).

Przypowieść
Jezus opowiada przypowieść o pewnym bogatym i wpływowym człowieku, który urządza królewską ucztę.

Na Bliskim Wschodzie zaproszenie dwukrotne, czyli dwukrotnie wypowiedziane, było normalnym zwyczajem, w wielu miejscach obowiązującym aż do dzisiaj.
Gospodarz przygotowuje posiłek na podstawie ilości gości. Ówcześni ludzie nie posiadali jeszcze lodówek, dlatego istotnym było dokładnie znać ilość gości, od tej ilości zależało ile i które zwierzęta miałyby zostać zabite i przyrządzone na ucztę.
Pierwsze zaproszenie otrzymywało się zazwyczaj dzień wcześniej.
Jeżeli ktoś przyjął zaproszenie, to miał obowiązek przyjść na ucztę. Późniejsza odmowa oznaczała ogromną obrazę gospodarza i skandal.

Uczty odgrywały istotną funkcję społeczną. Posiadany status społeczny, decydował o tym, czy ktoś zostanie zaproszony, czy raczej nie, oraz o miejscu zajmowanym przy stole (blisko lub daleko od gospodarza). Zaproszenie funkcjonowało w ten sposób jako publiczne potwierdzenie statusu społecznego i było ważne dla elit.

Na Bliskim Wschodzie i w całym Imperium Rzymskim raczej nic nie otrzymywało się za darmo. Oczekiwano od zaproszonych gości, że oni w zamian krótko potem też zaproszą gospodarza. Była to nie tylko wymiana rozumiana materialnie, ale przede wszystkim socjalnie. W ten sposób utrzymywano kontakty i relacje oraz status społeczny.

W takiej sytuacji zaproszenie biedniejszych lub ludzi z niższych warstw społecznych mogło nawet zagrozić statusowi społecznemu gospodarza. Biedny bowiem nigdy nie będzie w stanie za zaproszenie odpłacić, czy odwdzięczyć się.

Po pierwszym zaproszeniu gospodarz zaczynał już przygotowywać ucztę i w momencie kiedy była gotowa, wysyłał sługę, który jeszcze raz ponawiając zaproszenie „zbierał gości”, mówiąc: chodźcie, bo już wszystko gotowe.
Grecki wyraz tłumaczony jako chodźcie (w. 17) oznacza właściwie: kontynuuj przychodzenie.

Teraz nagle opowieść rozwija się w innym, szokującym kierunku. Nagle wszyscy znajdują jakieś wymówki i nie chcą przyjść. To niesłychany skandal, szczególnie dlatego, że wymówki są ewidentnym kłamstwem.
Uczty miały miejsce wieczorem, niedługo przez zmierzchem. Było wiadomym, że nikt w tym momencie nie zaczyna jakiejkolwiek pracy czy działalności, jak obejrzenie pola lub oranie.

Goście odmawiają przyjścia
Pierwszy człowiek kupił pole i twierdzi, że musi je koniecznie obejrzeć.
Nikt na Bliskim Wschodzie nie kupowałby pola, bez wcześniejszego dokładnego go obejrzenia. Zazwyczaj każdy szczegół dotyczący pola (każde drzewo, skała, źródło) zostaje bardzo dokładnie opisane w umowie kupna, aby było niewątpliwie jasnym, co zostało kupione, a co nie.
Nikt by nie uwierzył, że ktoś kupił pole, a dopiero po fakcie kupna musi je obejrzeć. Było to ewidentne kłamstwo, obrażające gospodarza, co oznaczało w społeczeństwie izraelskim wielki skandal.

Współczesny przykład: ktoś odmawia w ostatniej chwili przyjścia na ekskluzywny obiad z burmistrzem, na który został uprzednio przez niego zaproszonym, ponieważ twierdzi, że telefoniczne kupił dom, i musi go teraz obejrzeć. Zapewne nikt nie zrobiłby tego i nikt też w to nie uwierzyłby.

Człowiek z przypowieści mógłby wymyślić lepszy argument, wymówkę. Jego kłamstwo udowadnia, że chciał celowo obrazić gospodarza. Powiedział wprost, że jego pole jest dla niego ważniejsze niż relacja z gospodarzem.

Drugi człowiek także kłamie.
Woły sprzedaje się na Bliskim Wschodzie w dwojaki sposób. Albo sprzedaje się je na targu, gdzie obok, na jakimś kawałku ziemi, zainteresowani mogą je przetestować. Można też je sprzedać bezpośrednio na swoim polu. Rolnik ogłasza, że chce je sprzedać, i że w danym dniu będzie - używając ich - orał swoje pole. W wioskach wiadomości szybko się rozchodzą, a więc zainteresowani mogą przyjść i obejrzeć woły przy pracy.
Sprawdzanie wołów odbywa się przed zakupem. Nikt nie kupiłby pary wołów bez uprzedniego ich sprawdzenia.
To było jeszcze bardziej obraźliwe. Ziemia bowiem była uważana za świętą, ale niektóre ze zwierzęt były uznane za nieczyste. Ten człowiek przez swoją odmowę powiedział, że jego zwierzę jest dla niego ważniejsze, niż utrzymanie kontaktu z gospodarzem.

Współczesny przykład: Ktoś mówi do żony: „przyjadę dzisiaj później do domu, ponieważ kupiłem przez internet pięć używanych samochodów, i muszę je teraz zobaczyć i sprawdzić czy w ogóle są sprawne.” Co pomyślimy o takim człowieku - albo zwariował, albo kłamie.

Trzeci człowiek mówi, że się ożenił. Raczej nie nastąpiło to w tym dniu lub dnia  poprzedniego. Gdyby tak było, to cała wioska brałaby udział w weselu, a gospodarz nie urządziłby w tym samym dniu swej uczty, ponieważ byłaby to niechciana konkurencja między dwiema imprezami. 
Właściwie ten człowiek mówi: „wczoraj co prawda mówiłem, że przyjdę, ale dzisiaj jestem bardziej zajęty moją żoną i to jest ważniejsze niż uczta gospodarza.”
Na Bliskim Wschodzie nie mówi się w ten sposób o kobietach. Mówienie o kobietach wśród mężczyzn jest tematem tabu, nie mówi się o własnej żonie lub siostrze.
Poza tym nie ma to najmniejszego sensu. Uczta ma miejsce późnym popołudniem, więc tylko kilka godzin nie byłoby go w domu i nawet nie musiałby wyjeżdżać z miasta.
Dwaj pierwsi zaproszeni odmówili, ale chociaż poprosili o wybaczenie, a ten nawet tego nie zrobił. Bez wątpliwości jego odpowiedź jest po prostu bezczelna.

Reakcja gospodarza
Gospodarz jest wściekły, co jest naturalne, gdyż został publicznie obrażony i poniżony. 
Elitarni goście odrzucili gospodarza, obrażając i poniżając go w bezczelny sposób. Być może myśleli, że teraz bez nich uczta i tak się nie odbędzie. Mylili się jednak. Teraz sługa otrzymuje polecenie, aby zaprosić innych, mianowicie zwykłych ludzi z ulicy, ludzi z niższych warstw społecznych.
   
Tych, których wspólnota z Qumran wyraźnie wykluczyłaby z uczty Mesjasza, sam Mesjasz Jezus zaprasza. Są to grzesznicy i inni, z którymi Jezus przebywa.
Ci biedni zostali zaproszeni. Musiał być to szok dla nich. Oni nie należą do odpowiedniego stanu społecznego, w żaden sposób nie zasłużyli na takie zaproszenie, w żaden sposób nie będą w stanie odpłacić na nie, nie są w stanie w zamian zaprosić gospodarza na ucztę.
Mimo to gospodarz chce ich zaprosić. To jest jego łaska.
Przypowieść w tym momencie przypomina przypowieść o synu marnotrawnym (Ew. wg Łukasza 15,11-32).

Na ucztę przybywają więc biedni i chorzy goście z miasta, będący wprawdzie częścią społeczeństwa, ale stanowiący jego najniższą część. Nadal jednak jest wiele miejsc wolnych, a gospodarz chce, żeby dom był pełny.
Teraz sługa otrzymuje polecenie szukania gości poza miastem i w wioskach, na głównych drogach i na małych ścieżkach miedzy polami, czyli ludzi spoza społeczeństwa gospodarza, kompletnie mu nie znanych, obcych.
Większość komentatorów uważa, że to symbolizuje gości wywodzących się z pogan, spoza ludu Izraela.

Czytamy o tym, ze sługa rzeczywiście szedł szukając ludzi na ulicach i placach, i przyszli, ale ciekawym jest, że to ostatnie polecenie, aby wyjść na drogi, nie zostaje w tej przypowieści wykonane. Zakończenie pozostaje otwarte.
Sytuacja z przypowieści przypomina sytuacje Jezusa, głoszącego Królestwo Boże, odrzuconego przez elity narodu (faryzeuszów i innych), przebywającego z ludźmi z niższych warstw społecznych, z chorymi, z grzesznikami. Ale Jezus sam tylko sporadycznie głosił poganom.
Już w Starym Testamencie można zauważyć szerszą perspektywę, niewątpliwym jest, że Bóg chce zbawić nie tylko Izrael, ale cały świat, ale to dopiero uczniowie Jezusa pójdą  dalej w świat i będą głosić systematycznie poganom.

Na Bliskim Wschodzie należy odmówić na niespodziewane zaproszenie, szczególnie jeśli sam należysz do niżej warstwy społecznej niż gospodarz. Zapraszający powinien ‘wymusić’ na tej osobie, aby przyjęła zaproszenie.
Kiedy Jezus w Emaus udawał, że chce iść dalej, uczniowie nalegają na Niego, aby wszedł z nimi do ich domu. Tam w tekście używany został tenże sam wyraz, oznaczający wymusić, mocno nalegać (Ew. Łukasza 24,28-29).
Wymusić nie oznacza tu zabrać kogoś wbrew jego woli, lecz raczej mocne przekonanie, naleganie, wzięcie kogoś za rękę.
Naleganie jest niezbędne, ponieważ ludzie ci na ulicach i na drogach raczej nie uwierzą, że zostali zaproszeni. Raczej pomyślą, że to pomyłka, bo nie jest to przecież w zwyczaju, aby bogaty człowiek z elity zapraszał zwykłych, biedniejszych ludzi na ucztę.

To jest łaska. To wydaje się nie do wiary. Jak to może być prawdą dla mnie? Dlaczego ja zostałem zaproszony? Przecież nie znam Go, a zresztą nie zasłużyłem.

Dom powinien być pełny.
Zaproszeni nie chcieli przyjść odrzucając zaproszenie, ale bez nich uczta może się odbyć, i to nie tylko w nielicznym gronie, nie, dom jest pełny.
Bóg chce mieć pełny dom. W całej Biblii widzimy, jak Bóg działa, aby zgromadzić swój lud.

Jak rozumieli to pierwsi słuchacze
Jezus powiedział tą przypowieść na uczcie w domu faryzeusza. Słuchacze z pewnością zrozumieli jej teologiczne znaczenie. Jan Chrzciciel głosił, że nadejdzie Mesjasz, Jezus głosił, że Królestwo Boże już się zaczęło. Jezus był postrzegany jako Mesjasz. 
Żydzi, szczególnie liderzy, faryzeusze, gorliwie oczekiwali Królestwa Bożego i Mesjasza. Jezus mówi im teraz, że jeżeli chcą jeść chleb w Królestwie Bożym, muszą jeść chleb z Nim, czyli muszą Go akceptować.
Faryzeusze mają wiele wymówek: Jezus nie przestrzega szabatu, przebywa z grzesznikami, nawet spożywa z nimi posiłki, co dla faryzeuszy było rzeczą straszną, ponieważ jedzenie z grzesznikami czyniło nieczystym. Nie chcą więc należeć do Niego.
Jezus w tej przypowieści mówi do faryzeuszy, że w momencie, kiedy odrzucają Go, odrzucają nie tylko zbawienie, nie tylko ucztę mesjańską, którą Bóg sam urządził, ale odrzucają też samego Boga.

Musimy jeszcze pamiętać o tym, że przypowieść to nie alegoria.
Bóg jest gospodarzem, ale biedni nie są jakimś alternatywnym drugim wyborem, po odrzuceniu zaproszenia przez elity.

Zakończenie
Jezus mówi w ostry sposób (por. Ew. Łukasza 15,7. 10; 18,6.14). Mówi, że ten, kto chce jeść w Królestwie, powinien zaakceptować zaproszenie.
Nikt nie może wejść do Królestwa, jak tylko przez zaproszenie przez Boga. I nikt nie zostaje poza Królestwem, jak tylko przez własne odrzucenie zaproszenia.
Proklamacja, głoszenie Królestwa Bożego, oznacza wezwanie i wyzwanie, aby reagować na zaproszenie, które daje sam Bóg.
Jest to zaproszenie łaski. Nie możemy przyjąć zaproszenia i przyjść na własnych warunkach, na swój własny sposób. Bóg, który zaprasza, stawia też warunki.
Istnieją przeszkody, aby przyjść. Dla ludzi w przypowieści przeszkodami były majątki i rodziny.

Łaska jest bezpłatna, ale też nie jest tania.
Pośród przypowieści o łasce (wielka uczta, zaginiona owca, marnotrawny syn) znaleźć można tekst o kosztach uczniostwa (14,25-35).
W Ew. Mateusza zaproszenie też jest bezpłatne, ale pojawiają się warunki, mianowicie odpowiednie ubranie (Mat. 22,11-14).

Jezus mówi, mesjańska uczta już się zaczęła. Przyjmij zaproszenie i przyjdź. Jeżeli nie, to i bez ciebie uczta też się odbędzie.



08 March 2012

Studium Biblijne: Dzieje Apostolskie 2,42-47 i 4,32-35

42 Trwali oni w nauce apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i na modlitwach. 43  Bojaźń ogarniała każdego, ponieważ apostołowie czynili wiele znaków i cudów. 44 Wszyscy, którzy uwierzyli, przebywali razem i wszystko mieli wspólne. 45 Sprzedawali majątki i dobra i rozdzielali je każdemu według potrzeby. 46 Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni, łamali chleb po domach i przyjmowali pokarm z radością i prostotą serca. 47 Wielbili Boga i cieszyli się przychylnością całego ludu. A Pan dołączał do nich codziennie tych, którzy dostępowali zbawienia.                              
Dzieje Apostolskie 2,42-47

32 Jedno serce i jeden duch ożywiały wszystkich wierzących. Nikt nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne. 33 Apostołowie z wielką mocą świadczyli o zmartwychwstaniu Pana Jezusa. Towarzyszyła im bowiem wielka łaska. 34 Nikt z nich nie cierpiał niedostatku, bo właściciele pól albo domów sprzedawali je i przynosili pieniądze uzyskane ze sprzedaży, 35 i składali u stóp apostołów. Każdemu też rozdzielano według potrzeby.                             
Dzieje Apostolskie 4,32-35


W powyższych dwóch fragmentach ewangelista Łukasz opisuje życie pierwszych chrześcijan, przy czym opisywane fakty musiały być niezwykle ważne dla niego, skoro napisał o nich dwa razy.
Poprzedzający nasz pierwszy tekst fragment (2,14-41) opisuje, jak Apostoł Piotr przemawia podczas Zielonych Świąt do ludzi, i aż trzy tysiące ludzi uwierzyło i zostało od razu ochrzczonych. W omawianym fragmencie czytamy, co dalej z nimi się działo, a mianowicie jak wyglądało życie wspólnotowe tych nowo nawróconych wierzących. Dwa rozdziały dalej znajdujemy podobny opis ich życia, co świadczy o tym, że było to ważne dla autora.

W wersecie 42 czytamy o czterech cechach pierwszych chrześcijan:
1. trwali oni w nauce apostołów;
2. trwali we wspólnocie;
3. trwali w łamaniu chleba;
4. trwali na modlitwach.

Przyjrzyjmy się bliżej powyższym cechom.

1. Wiara, nauka Apostołów
Nauczanie było bardzo ważnym we wczesnym Kościele. Sam Jezus bardzo dużo czasu spędził z ludźmi i ze swoimi uczniami, nauczając ich.
Wiara i nauczanie są blisko ze sobą związane (por. Dz. Apostolskie 5,42; 6,4). Bardzo ważnym było wyjaśnianie Słowa Bożego, czyli Starego Testamentu, w świetle osoby i dzieła Chrystusa. Wszystkie obietnice dotyczące Mesjasza zostały spełnione w Chrystusie. Jest to także świadectwo śmierci i zmartwychwstania Jezusa. To jest to, co Apostoł Piotr czynił po wylaniu Ducha Świętego (Dz. Apostolska 2,14-36, por. też Ew. Łukasza 24,25-27).
Nauczanie jest też głoszeniem, w jaki sposób człowiek może zostać zbawionym: Nawróćcie się i niech każdy z was przyjmie chrzest w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie waszych grzechów, a weźmiecie dar Ducha Świętego (Dzieje Apostolskie 2,38).
Nauczanie, aby ludzie mogli stać się uczniami Jezusa, jest tym, co sam Jezus nakazał (Ew. Mateusza 28,19-20).

Głoszenie Ewangelii jest podstawą wszystkiego, co dzieje się w Kościele i nie może zostać zastąpione przez cokolwiek innego: Wiara przecież rodzi się ze słuchania, ze słuchania Słowa Chrystusa (Rzymian 10,17). Ludzie nawracają się przez słuchanie głoszenia Ewangelii.
Nauczanie jest tak ważne, że kiedy Apostoł Paweł, pisząc o starszych (liderach) w Kościele, jedyną zdolność, którą podaje, jest właśnie umiejętność nauczania i bycia wychowawcą (1 Tymoteusz 3,2), wszystkie inne cechy dotyczą życia i zachowania. 

Nauczanie jest też niezwykle ważne dla dalszego rozwoju Kościoła. Wiara, to coś więcej niż tylko wiedza, ale wiedza jest niezwykle istotna dla wiary. Paweł w kilku miejscach podkreśla, że ważny jest dalszy rozwój wiedzy (np. 2 Tymoteusza 3,14-17, Efezjan 4,11-16, por. też Ks. Ozeasza 4,6)
Nauczanie jest więc ważne dla budowania i rozwoju Kościoła, dla zachowania jedności oraz ku obronie przeciwko fałszywej nauce, która odciąga od Boga.
Nauczanie oznacza konkretnie coraz lepsze poznanie Słowa Bożego i przez to lepsze poznanie Boga i Chrystusa, aby wzrastać z Nim w relacji; oznacza też zastosowanie nauki w życiu codziennym.

2. Wspólnota
Innym ważnym aspektem życia pierwszych chrześcijan było to, że żyli we wspólnocie. Grecki wyraz użyty tutaj (koinonia) zawiera znaczenie „dzielić się i mieć bliski kontakt”. W Nowym Testamencie jest to określenie dla unikalnej relacji wierzących z Bogiem i wzajemnych relacji między wierzącymi. Apostoł Paweł używa tego wyrazu, także po to, aby określić więź wierzącego z Duchem Świętym (2 Koryntian 13,14).  
Pierwsi chrześcijanie byli jednym sercem i jednym duchem (4,32). Jest to przysłowie greckie, opisujące prawdziwą przyjaźń. Ten grecki ideał najwyższej przyjaźni stał się rzeczywistością wśród chrześcijan.
Wewnętrzna jedność była bardzo ważna dla nich. Czasami powstawały konflikty w pierwszym kościele, ale chcieli je rozwiązywać, aby utrzymać jedność (por. Dzieje Apostolskie 6,1-7).

Nikt z nich nie cierpiał niedostatku. Prawo Mojżeszowe nakazywało w jaki sposób Izrael - jako lud Boży - powinien żyć razem. Jednak często bywało inaczej. Pierwsi chrześcijanie w sposób spontaniczny wypełniali Prawo Mojżeszowe (por. Ks. Powtórzonego Prawa / 5 Mojżeszowa 15,4).
Między innymi dlatego chrześcijanie byli szanowani przez Żydów. Posiadali wspólny majątek. Wielu sprzedawało swoje majątki, aby dzielić się z innymi, ale nie był to oczywiście żaden obowiązek. Nie był to jakiś rodzaj chrześcijańskiego komunizmu, jak twierdzą niektórzy. Było to dzielenie się dobrem dobrowolne, nie przymuszone (por. Dzieje Apostolskie 5,1-16). Oznacza to prawdziwe życie wspólnotowe. Podobnie jak w dobrej rodzinie bracia i siostry pomagają sobie wzajemnie, tak było w pierwszym Kościele.
Nie wiemy, czy wszędzie chrześcijanie dzielili wszystko; czytamy w Piśmie, że tylko w Jerozolimie. Ale w innych miejscach czytamy o zbieraniu pieniędzy dla innych chrześcijan, żyjących w potrzebie (Dz. Apostolskie 11,29-30; 20,35).
Chrześcijanie żyli we wspólnocie jak w rodzinie, pomagali sobie wzajemnie, jak pomaga się w rodzinie, aby nikt nie cierpiał niedostatku.

Chrześcijanie w Jeruzalemie widzieli siebie jako część Izraela i byli w świątyni.
Chodzili na modlitwy do świątyni (Dz. Apostolskie 3,1), co oznaczało również udział w kulcie. Spotykali się w portyku Salomona (Dz. Apostolskie 5,12) oraz głosili Ewangelię Jezusa Chrystusa w świątyni. To znaczy, że byli w najważniejszym miejscu Izraela, w sposób publiczny, dla wszystkich widoczny.

Poza tym spotykali się w domach wiernych. Chrześcijanie nie posiadali jeszcze budynków kościelnych;  Kościół może świetnie funkcjonować bez własnego budynku. Takie spotkania można porównać do grup domowych lub biblijnych, które dzisiaj zna wiele Kościołów -  chrześcijanie spotykają się w tygodniu u kogoś w domu, aby wspólnie czytać i studiować Biblię, modlić się i wspierać się wzajemnie. W Jerozolimie także, podczas spotkań w domach, istniała praktyka spożywania Wieczerzy Pańskiej.
Spotykali się codziennie, przy czym należy pamiętać, że ludzie pracowali 6 lub 7 dni w tygodniu, spotykali się więc przed lub po pracy.
Także w innych miejscach (jak np. w Rzymie) Kościół składał się z grup domowych.

3. Łamanie chleba
Z kontekstu wynika jasno, że nie chodzi tu o zwykłe posiłki, kolacje, lecz chodzi o posiłek rytualny, czyli o Wieczerzę Pańską. Najprawdopodobniej Wieczerza Pańska była częścią  wspólnej kolacji lub innego posiłku (por. 1 Koryntian 11,17-22). Wieczerza Pańska nie była spożywana w świątyni lub w synagodze, lecz w domach prywatnych.
Wspólne spożywanie posiłku jest niezwykle ważnym na Bliskim Wschodzie. Także dla Jezusa było ważnym wspólne jedzenie z innymi, często są to ważne momenty. Wspólne jedzenie i Wieczerza stały się znakiem pierwszych chrześcijan.

4. Modlitwa
Wszyscy trwali jednomyślnie na modlitwie. Byli w tym posłuszni Panu (Ew. Łukasza 18,1; 21,34-36). Chrześcijanie rozumieli, że modlitwa jest jednym z podstaw życia w wierze. 
Modlitwę prawdopodobnie mówiono na głos. W synagodze wszyscy modlą się, każdy osobno, po swojemu, i wszyscy jednocześnie. Tak prawdopodobnie też było w zborach pierwszych chrześcijan. Zazwyczaj były to wolne modlitwy własnymi słowami. Modlitwy ustalonymi tekstami liturgicznymi powstały dopiero później. Apostoł Paweł próbował uporządkować chaos podczas modlitwy w Koryncie (1 Koryntian 14,26).
Chrześcijanie modlili się w Świątyni (Dz. Apostolskie 3,1), ale także w domu (por. Dzieje Apostolskie 1,24; 4,24; 12,12).
Jezus sam nauczał swoich uczniów modlitwy i pokazał przez to, że człowiek może mieć bliską więź z Bogiem.

Ewangelizacja
Apostołowie i chrześcijanie głosili Ewangelię, czemu towarzyszyło wiele znaków i cudów, robiących ogromne wrażenie na ludziach. Wszędzie w Dziejach Apostolskich znaki i cuda są blisko związane z ewangelizacją.
 
A Pan dołączał do nich codziennie tych, którzy dostępowali zbawienia. Wierzący głosili, ale nie oni, lecz sam Bóg prowadził ludzi do Kościoła. Bóg czyni to poprzez służbę wierzących, przez głoszenie, świadectwa (por. Dzieje Apostolskie 8,4; 11,19; 13,49; 18,25).
Ważne było też, że wspólnoty wierzących były atrakcyjne dla innych, cieszyli się przychylnością całego ludu. Wierzący tworzyli pewien ideał dla ludzi.
Ludzie zbawieni przez Jezusa należą do Kościoła. Być zbawionym oznacza stać się nowym człowiekiem (2 Kor. …); wierzący jest w Chrystusie, a też jest w Ciele Chrystusa, czym jest Jego Kościół. Nie można być wierzącym bez Kościoła.

Życie pierwszego Kościoła było życiem we wspólnocie, życiem kompletnym, to znaczy, życiem obejmującym nie tylko sprawy duchowe i dobrobyt duchowy, ale dobrobyt materialny, praktyczny.
Kościół był i jest czymś więcej niż duchową wspólnotą. Jest to wspólnota podobna do dobrej rodziny, gdzie członkowie troszczą się wzajemnie o siebie, we wszystkich dziedzinach życia. Członkiem Kościoła jest się nie tylko w niedzielę, podczas nabożeństwa, ale także w każdy inny dzień tygodnia.

Tekst ten jest wyzwaniem dla współczesnych chrześcijan. Nie oznacza, że musimy wszystko dokładnie czynić tak, jak pierwsi chrześcijanie, ale że musimy ciągle sprawdzać, czy nasze Kościoły i zbory, są rzeczywiście wspólnotami, w których każdy wierzący jest przyjmowany i postrzegany jako członek w dobrej rodzinie.

14 February 2012

Nieurodzajne drzewo figowe

Ew. wg Łukasza 13,1-9

1 W tym samym czasie jacyś ludzie oznajmili Jezusowi o Galilejczykach, których krew Piłat mieszał z ich ofiarami.

2 A On odpowiedział im: Czy myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż pozostali mieszkańcy Galilei, że tak ucierpieli?
3 Nie, mówię wam, lecz jeśli się nie opamiętacie, wszyscy podobnie zginiecie.

4 Albo czy myślicie, że tych osiemnastu, na których runęła wieża w Siloe i zabiła ich, było większymi winowajcami niż pozostali mieszkańcy Jeruzalem?
5 Nie, mówię wam, lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie.

6 Odpowiedział im też następującą przypowieść:
Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy. Przyszedł, by szukać na nim owocu, lecz nie znalazł. 7 Wówczas powiedział do ogrodnika: Oto od trzech lat przychodzę, by znaleźć owoc na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Zetnij je, po co jeszcze ziemię marnuje. 8 Ten jednak mu odpowiedział: Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw, a ja je okopię i obłożę nawozem. 9 Może zaowocuje w przyszłości, a jeśli nie, wtedy je zetniesz.


Kontekst
Całość ewangelii wg Łukasza 12,1-13,9 tworzy jedność. W rozdz. 13,10 zaczyna się wydarzenie w innym dniu.  
Całość składa się z dialogów miedzy Jezusem a słuchaczami. Ten ostatni fragment jest jakby klimaksem ( momentem napięcia wywołanego rozwojem akcji, poprzedzającym jej zakończenie).
Rozdział 12 skupia się na tematach wokół bezpieczeństwa, nadziei i zaufania. Jezus naucza i zwraca uwagę na to, aby skupić się na Królestwie Bożym, zamiast na rzeczach materialnych (por. „Słowo” nr. 10, paźdz. 2011, artykuł „Przypowieść o bogatym rolniku”).
Istnieją spory, dyskusje wśród biblistów, czy kontekst (w. 1-5) jest kontekstem oryginalnym przypowieści opowiadanej przez Jezusa. Są to dyskusje spekulacyjne. Jasnym jest, że ewangelista Łukasz chce, żebyśmy w ten sposób, w tym kontekście czytali.

Tło historyczne i kulturowe
Drzewo figowe nie funkcjonuje jako tak jasny symbol Izraela, jakim jest np. krzew winny, ale bywa używane czasami jako obraz Izraela (np. Ks. Jeremiasza 24,1-10; Ks. Ozeasza 9,10; Ks. Micheasza 7,1).
Winnice i drzewa figowe są kojarzone z pokojem i dobrobytem (por. Ks. Powt. Prawa 8,8; 2 Ks. Królewska 18,31), a ich nieobecność była postrzegana jako przekleństwo i kara (Ks. Liczb 20,5).
Krzew winny i drzewo figowe są symbolami prawdziwego pokoju. Obraz, że ktoś siedzi pod swoim drzewem figowym stał się symbolem ery mesjańskiej (1 Ks. Królewska 4,25; Ks. Micheasza 4,4; Ks. Zachariasza 3,10).

Pierwsze owoce krzewu winnego i pierwsze figi są obrazem czystego, wiernego ludu (Ks. Ozeasza 9,10), a brak owoców obrazem bezbożności i służenia innym bogom (Ks. Ozeasza 9,16).

Rośliny nie przynoszące owoców są w Biblii obrazem niewiernego narodu lub niewiernych ludzi (por. Izajasz 5,1-7; Jeremiasz 8,13; Micheasz 7,1-2; Ozeasz 9,16; Ew. Mateusza 7,16-20 / Ew. Łukasza 6,43-45).
Zniszczenie, ścięcie krzewu winnego czy drzewa figowego, jest metaforą sądu (Psalm 105,33; Jeremiasz 29,17; Ezechiela 17,9; 19,12-14; Ozeasza 2,12; Joela 1,7.12; Amosa 4,9).

Symbolika elementów przypowieści jest więc doskonale znana ze Starego Testamentu. Ciekawym jest natomiast, co Jezus uczynił z tymi symbolami.
W Izajasza właściciel winnicy likwiduje i niszczy swoją winnicę z powodu braku owoców, natomiast w przypowieści Jezusa właściciel wykazuje więcej cierpliwości, dając drzewu jeszcze trochę czasu. W przypowieści jest miejsce na czas łaski przed sądem, którego u Izajasza nie znajdujemy.
Musiało to być niespodziewane zakończenie dla słuchaczy, którzy z pewnością znali przypowieści Izajasza.
Jezus nie tylko zwraca uwagę na to, że drzewu dano dodatkowy czas na owocowanie, ale także dodatkową troskę ogrodnika, co jest czymś, czego nigdzie więcej w Starym Testamencie nie znajdujemy.
Mimo faktu, że po trzech kolejnych latach nie było owoców, ogrodnik uważa, że warto jeszcze dać czas i włożyć wysiłek. Ale stawia oczywiście wymaganie, aby drzewo w końcu wydało owoc, bo jeśli nie, to czeka je zniszczenie.

W wersie 8 wyraz tłumaczony jako pozostaw jest w innych miejscach tłumaczony jako przebacz (dosł.: zostaw winę; np. w Ew. Mateusza 6,12; 26,28; Ew. Łukasza 6,37).

Drzewa figowe przynoszą wczesne owoce w maju, czerwcu oraz późniejsze letnie figi w sierpniu/październiku. Według Pliniusza drzewo figowe daje przez 10 miesięcy w ciągu roku  owoce.
To, że drzewo figowe stało w winnicy, nie było niczym dziwnym. Widzieliśmy już, że w Starym Testamencie krzew winny i figa są niejednokrotnie wspominane razem. Drzewo figowe było często używane w winnicy, jako podpora, po której latorośle mogły się piąć.

W Ewangelii występuje jeszcze inna opowieść związana z drzewem figowym, w której Jezus przeklina drzewo z powodu braku owoców (Ew. Mateusza 21,18-22; Ew. Marka 11,12-14. 20-25).
Spotykamy także inne przypowieści o drzewie figowym (Ew. Mateusza 24,32-33; Ew. Marka 13.28-29; Ew. Łukasza 21,29-31). Jednak te trzy sytuacje i teksty są bardzo różne i skupiają się na różnych kwestiach. Nie istnioeje realna relacja między nimi.
 
Tekst: 13,1-5
W poprzednim fragmencie Jezus mówił o sądzie (12,47-59). Teraz nagle przyszli ludzie, którzy odpowiedzieli, poinformowali o pewnym strasznym wydarzeniu. Nie znamy tego wydarzenia z innych źródeł, ale znane są podobne wydarzenia i ze źródeł historycznych wiemy , że Piłat był znany ze swego okrucieństwa.
Święto Paschy było i jest jedynym żydowskim świętem, gdzie „świeccy” sami brali udział w składaniu ofiary (normalnie wykonywanym przez kapłanów). Prawdopodobnie podczas takiego ofiarowania żołnierze Piłata zabili pewnych zelotów, gorliwych Żydów wyrażających skrajne opinie. 
Niektórzy bibliści uważają, że opowiadający chcieli poddać Jezusa próbie, by wykazał po której stronie stoi (por. 11,53-54). Czy stoi po ich stronie i potępia Piłata, czy nie. Jest to sprawa czysto polityczna. Jest to możliwym, ale nie jest to do końca pewne.
Oponenci Jezusa rozpoczynają dyskusję dotyczącą relacji miedzy grzechem, a sądem (tu w formie klęski); innymi słowami: jeśli kogoś spotyka klęska lub gwałtowna śmierć, z pewnością musiał ciężko zgrzeszyć i za to zostaje ukarany. Sam sobie na to zasłużył.
W starożytnym świecie takie poglądy były bardzo popularne (por. np. Ks. Hioba 4,7-8; 8,20; 22,4-30; Ew. Jana 9,1-2; Dzieje Apostolskie 12,19b-23).
Nieco wcześniej Jezus mówił o sądzie (12,49-59), a teraz jego rozmówcy, zadając pytanie, chcą odwrócić uwagę od siebie mówiąc o innych, których spotkał sąd.

Jezus nie akceptuje takiego sposobu interpretacji wydarzeń. Odpowiada natomiast, że właściwą reakcją na wiadomość o sądzie powinno być nawrócenie. Jezus dodaje jeszcze, że to, że jeszcze żyją, nie oznacza, że nie zgrzeszyli, lecz raczej, że jest to znak miłosierdzia Bożego.

Na koniec Jezus nawołuje do nawrócenia się, ponieważ sąd Boży czeka wszystkich, którzy się nie nawrócą.
Wypowiedź Jezusa była bardzo odważna, a zarazem „politycznie niepoprawna”, co było w tych czasach niebezpieczne i ryzykowne. Reakcja Jezusa była zaskakująca dla zgromadzonych: oto informują go o zabitych przez znienawidzonego wroga Galilejczyków, a Jezus mówi do nich, że wszyscy powinni się nawrócić, bo jeśli nie - mogą podobnie zginąć (podobnie jak zamordowani przez Piłata) i to po prawdziwym sądzie. Jezus stwierdził tym samym, że oni sami są podobnie winni jak ci, których uważali za winnych.

To ostre ostrzeżenie jest wstępem do przypowieści, opowiedzianej przez Jezusa.

Tekst: 13,6-9
Przypowieść ma bardzo prostą strukturę: problem, rozważanie sytuacji, i na końcu następuje rozwiązanie,
Sytuacja jest doskonale znana słuchaczom: właściciel, który sam nie pracuje w winnicy, przychodzi zobaczyć swoją własność i zauważa drzewo, które już trzeci rok z kolei nie przynosi owoców, pomimo, że właściwie już powinno owocować. Chce ściąć drzewo, bo zajmuje miejsce i wyciąga soki z ziemi, nic w zamian nie dając. Sytuacja beznadziejna.
Pojawia się jednak nadzieja: ogrodnik wstawia się za drzewem, chcąc dać drzewu jeszcze szansę i nawet pragnie włożyć sporo swego wysiłku, aby drzewo wydało w końcu owoc.

Już kilkakrotnie w Ewangelii wg Łukasza zostało podkreślone, że dla wierzącego przynoszenie owoców jest ważne. W Ewangelii wg Jana mowa jest o tym, ze latorośl nie przynosząca owoców zostanie ścięta (15,2). We wcześniejszym kazaniu Jezus podkreślał także konieczność przynoszenia owoców (Ew. wg Łukasza 6,43-45). Szczególnie w przypowieści o siewcy temat ten zostaje rozwinięty (Ew. wg Łukasza 8,4-15).
Nawrócenie oznacza zmianę kierunku i sposobu życia. Dlatego nawrócenie zawsze skutkuje zmianą życia; innymi słowy, skutkuje to w owocach (dobrych uczynkach) jako znakach nawrócenia i wiary. Szczególnie Ewangelia wg Łukasza podkreśla, że nawrócenie oznacza zerwanie z grzechem i rozpoczęcie nowego życia (por…..).

Rzeź Piłata na Galilejczykach była wydarzeniem niespodziewanym, podobnie jak przewrócenie się wieży Siloe. Tak samo niespodziewane jest miłosierdzie Boże, które zwleka z sądem, dając jeszcze czas na nawrócenie się. 

W kontekściet ym jest zupełnie jasnym, ze drzewo figowe należy rozumieć jako Izrael, lub Izrael jako przykład ludzi w ogóle.
Niektórzy Bibliści uważają, że przypowieść jest przede wszystkim skierowana przeciw przywódcom Izraela, nie wydającym owocu. Jednak nie ma wystarczającej podstawy w tekście, aby ograniczyć twierdzenie to do przywódców Izraela.
Przesłaniem przypowieści jest nawoływanie do nawrócenia się, i to (podobnie jak u Jana Chrzciciela) dotyczy całego narodu.

Trudniej jest z interpretacją właściciela i pracownika (ogrodnika). Niektórzy bibliści twierdzą, że właściciel to Bóg, a pracownik - Jezus. Jest to jednak spekulacja, która powoduje pewne problemy. Taka interpretacja przedstawia Boga jako surowego Sędziego a Jezusa jako miłosiernego, który jest gotów dać czas na nawrócenie. Taki obraz Boga nie zgadza się z nauczaniem biblijnym - już w Starym Testamencie miłosierdzie Boga jest bardzo jasne. Poza tym obraz ten przedstawia Trójcę, jako związek między osobami, któremu brakuje jedności. 
Należy raczej zinterpretować to jako dyskusję między ‘sądem’, a ‘miłosierdziem’. W rabińskiej literaturze częściej występują dyskusje między różnymi atrybutami Boga (por. np. też Ks. Ozeasza 11,8-9).

Znaczenie okresu trzech lat pozostawia również niejasności. Nie wiemy ile lat miało drzewo i jest to też nieważne. Trzy kolejne lata bez owoców, gdy się ich spodziewało, oznaczają, że drzewo kompletnie zawiodło. Oznacza to, że sytuacja drzewa jest beznadziejna, raczej nie można liczyć się już z tym, że będzie kiedykolwiek wydawało owoce i trzeba będzie je zlikwidować.

Pierwsza część przypowieści jest bliska znaczeniowo „Pieśni o winnicy” (Izajasz 5,1-7) oraz słowom Jana Chrzciciela: Już siekiera jest przyłożona do korzenia drzew. Każde drzewo, które nie rodzi dobrego owocu, będzie wycięte i wrzucone w ogień (Ew. Łukasza 3,9).
Ale druga część przypowieści pokazuje zasadniczą różnicę miedzy przesłaniem Jana Chrzciciela i Jezusa. Kryzys, ogłoszony przez Jana nie jest mniejszy, tylko sąd jest przesunięty na później; jest jeszcze trochę czasu, istnieje jeszcze ostatnia szansa.
Jan głosi: „sąd może w każdym momencie przyjść,” Jezus głosi „sąd przyjdzie z pewnością, ale jeszcze jest trochę czasu.”

Drzewa figowe zazwyczaj są mało wymagające. W przypowieści natomiast ogrodnik daje swoje nadmierne siły i energię żeby tylko drzewo w końcu przyniosło owoc.
Jest to obraz misji Jezusa na ziemi, która – można powiedzieć – jest misją miedzy sądem i łaską. Sąd z pewnością będzie (nikt w Biblii nie mówi tyle o piekle jak właśnie Jezus), ale łaska Boża jest też wielka, gdyż Bóg chce zbawić ludzi (por. Ew. Jana 3,16).
Sytuacja Izraela jest beznadziejna podobnie jak wspominanego drzewa figowego. Izrael powinien być jak zdrowe drzewo figowe, pełen owoców, będąc przez to znakiem Bożego dobrobytu. Izrael jest obrazem całej ludzkości. To co dotyczy Izraela, dotyczy każdego człowieka: sytuacja człowieka wobec Boga jest beznadziejna: człowiek jest grzeszny i ciągle się odwraca od Boga – nie przynosząc owoców. Każdy człowiek potrzebuje łaski Bożej i każdy powinien się nawrócić.
Przypowieść nie głosi, ze sąd został odwołany i nie odbędzie się. Zamiast natychmiastowego zniszczenia, na które zasłużyli wszyscy ludzie, nastąpi czas łaski.
Sąd z pewnością odbędzie się, ale Bóg chce jeszcze dać czas na nawrócenie się.

Koniec przypowieści jest otwarty. Nie jest powiedziane, czy właściciel rzeczywiście przyjął radę pracownika (jest to zakładane, ale nie wypowiedziane). Nie wiemy też tego, czy drzewo w następnym roku rzeczywiście wydało owoce, czy nie.
Jest sprawą otwartą, czy Izrael przyjmie Jezusa czy nie, podobnie sprawą otwartą jest, czy każdy człowiek z osobna przyjmie Jezusa, czyteż nie.

Zastosowanie
Brak wydajności jest podstawą sądu.
Dzisiaj większość ludzi już nie ma świadomości, że kiedyś nastąpi sąd, że czas jest krótki i że każdy kiedyś stanie przed Bogiem. Wielu świadomie odrzuca w ogóle taką myśl.
Jednak Ewangelia głosi – i podobnie my musimy głosić – że sąd Boży z pewnością nastąpi; każdy człowiek kiedyś stanie przed tronem Bożym i odpowie za swoje życie.
Żyjemy w łasce i tylko przez łaskę jesteśmy zbawieni – Reformacja słusznie głosi to ciągle na nowo. Ale łatwo też zapominamy, że nasze życie i nasze czyny (dobre uczynki) mają znaczenie. Uczynki (owoce) nie są potrzebne dla naszego zbawienia, zbawieni jesteśmy bowiem z łaski dzięki wierze w Chrystusa. Uczynki są owocem naszej wiary, wypływają z naszej wiary oraz miłości do Boga, są wyrazem naszej wdzięczności Bogu za to, że nas zbawił, chociaż właściwie nie zasługujemy na to.  Nawrócenie wiąże się ściśle z nowym stylem życia, przynoszącym owoce - dobre uczynki, gdyż wiara bez uczynków jest martwa (List Jakuba 2,26).



23 December 2011

Boże Narodzenie


Studium Biblijne: Ew. wg Łukasza 2,1-21
 
Spis ludności
Spis ludności zostaje cztery razy wspomniany przez Łukasza, w sumie więcej używa słów dotyczących spisu niż samego narodzenia Jezusa. Biblia zazwyczaj raczej jest oszczędna w słowach, więc wspomniany spis ludności musiał mieć duże znaczenie według Łukasza.
Obecnie trudno jest zrekonstruować o który spis ludności chodziło, ale niewątpliwie dla ówczesnych czytelników Łukasza było to wiadomym. W ten sposób mogli umieścić narodziny Jezusa w kontekście historycznym.

Spisy ludności odbywały się od czasu do czasu. Celem spisu miedzy innymi było ściągnięcie podatków oraz rejestracja mężczyzn w celu służby wojskowej.
Poprzez przeprowadzenie spisu, dotyczącego wszystkich obywateli imperium, Rzym pokazał wyraźnie, kto sprawuje rządzi. Każdy powinien dostosować się do zarządzenia okazując przez to lojalność wobec Rzymu. 

Cesarz August zlecił spis ludności „całego świata” (Gr.: oikomene); przez co chciał pokazać, że to on jest suwerennym panem nad całym światem.
Spis ludności oznaczał dla zwykłych obywateli, że zostaną skonfrontowani z tymi, którzy często w sposób skorumpowany nimi rządzą. Podczas spisów ludności, często występowały niepokoje, powstania i rozruchy. Wywoływały dyskusje i pytania ludzi, kto rządzi i dlaczego, kto żyje na koszt kogo ? Budziły na nowo pytanie kiedy ten niesprawiedliwy, skorumpowany system nareszcie zmieni się na lepszy?

Podczas wspominanej manifestacji suwerennej władzy cesarza rodzi się prawdziwy Król świata w sposób nie spostrzeżony przez rzymian. O narodzeniu Króla nie zostaje poinformowany ani cesarz August, ani namiestnik Syrii, lecz najbardziej pogardzani ludzi w społeczeństwie: pasterze.
Tu dostrzegamy to, co ciągle w Biblii powtarza się: strącił władców z tronów, a pokornych wywyższył (Ew. Łukasza 1,52).

Cesarz August był pierwszym rzymskim cesarzem i założycielem imperium rzymskiego, który przyniósł światu pokój tzw. PAX Romana. Otrzymał w 27 p.n.e. tytuł honorowy August, co oznacza ten który jest wywyższony, ten którego należy uwielbiać. Zachowały się inskrypcje, zawierające określenia: „Boski cesarz August, syn boży, pan ziemi i morza, dobroczyńcza i zbawiciel całego świata…”
W imperium rozwijał się kult cesarza, w którym Cesarz był czczony jako bóg.

Suwerenny cesarz nakazuje spis ludności, ale jak się okazuje jest to częścią planu Boga.
Prorok Micheasz powiedział, że Mesjasz narodzi się w mieście Dawida Betlejem (Micheasza 5,2). Podróż Józefa i Marii do Betlejem jest skutkiem „wszechmocnego” dekretu cesarza Augusta, ale dekret Augusta służy tylko planowi Bożemu. Wielki i potężny Rzym jest tylko sługą wszechmocnego Boga.

Narodzenie się Jezusa
W Betlejem kiedy naszedł czas urodził się Jezus. Tradycja chrześcijańska mówi, że Józef i Maria przybyli do Betlejem, tam nie mogąc znaleźć miejsca w gospodzie zatrzymali się w oborze lub grocie, gdzie tej samej nocy urodził się Jezus.
Jednak dokładna lektura tekstu pokazuje coś innego.

Józef i Maria przyjechali do Betlejem, a gdy tam byli, nadszedł czas, aby porodziła albo też można by tłumaczyć, podczas gdy tam przebywali (w. 6). Nic w tekście nie wskazuje na to, że od razu Jezus się narodził. Tekst po prostu mówi, że Józef i Maria byli w Betlejem i podczas tego pobytu nadszedł czas narodzenia się syna.  

Tradycja chrześcijańska mówi, że Jezus narodził się w stajni lub w oborze. Jedynym co w tekście ewentualnie na to wskazuje jest fakt, że dziecko położono w korycie lub żłobie.
Domy wiejskie były wówczas małe i zawierały zazwyczaj tylko jedno pomieszczenie dla zwierząt i ludzi jednocześnie. Tylko bogatsi posiadali osobne pomieszczenie dla zwierząt. Pierwsza część domu była miejscem, gdzie zwierzęta mogły przebywać w nocy (podczas dnia były na zewnątrz). Druga część domu miała zazwyczaj podwyższoną podłogę i tam znajdowało się miejsce gdzie spali ludzie. Często koryto (lub żłobek) były wydrążone w tejże podwyższonej podłodze. Każdy dom wiejski zawierał jedno lub więcej koryt. W Palestynie ludzie żyli tak aż do lat 60-tych XX wieku.
Tekst biblijny nie mówi, że Jezus urodził się w stajni, ale jedynie, że włożono go do żłobka, koryta które posiadał każdy wiejski dom.  

Większość tłumaczeń Biblii zawiera tekst przetłumaczony jako, że nie było miejsca w gospodzie (w. 7).
Jest to dziwne i nielogiczne tłumaczenie, ponieważ w oryginale greckim został użyty wyraz (gr.: kataluma) oznaczający pokój gościnny (dosł.: miejsce do przybywania). Dokładnie ten sam wyraz został też użyty, kiedy Jezus prosi uczniów, aby przygotować salę na ostatnią wieczerzę (Ew. Łukasza 22,11). Ta sala nazwana jest po grecku kataluma.
Normalny wyraz oznaczający gospodę jest inny. Np. w przypowieści o dobrym Samarytaninie jest mowa o gospodzie, gdzie używany jest grecki wyraz oznaczający gospodę (Gr.: pandocheion, Ew. wg Łukasza 10,34). Poza tym jest bardzo mało prawdopodobnym, że w ogóle istniała wtedy gospoda w Betlejem, ponieważ było to małe miasteczko nie leżące na głównej trasie.
Oprócz tego, Józef pochodził z rodziny królewskiej z Betlejem. W starożytnej kulturze bliskiego wschodu więzi rodzinne były bardzo ważne. Skoro Józef miał rodzinę w Betlejem, jest to kulturowo nie możliwe, żeby nikt nie ugościł go z jego ciężarną żoną.
Domy wiejskie były wprawdzie niewielkie, ale nieraz dobudowywano pokój dla gości, albo na dachu, albo z tyłu domu (por. np.  pokój zbudowany dla proroka Eliasza, 1 Królewska 17,19). Grecki wyraz kataluma został również w tym wypadku użyty. Możemy sobie łatwo wyobrazić, że w czasie, gdzie wielu ludzi przybyło do swego miasta by się zapisać, wszystkie pokoje były pełne ludzi. W pełnym ludzi pokoju nie ma sprzyjających warunków dla rodzącego się dziecka.

Anioł głosi pasterzom
Pasterze należeli do najbiedniejszych chłopów, którzy wynajmowani byli do pilnowania stad należących do bogatszych. Żyli często całymi tygodniami na łąkach, wędrując z miejsca na miejsce daleko od miasta.
Pasterze byli nie tylko biednymi, ale też pogardzanymi przez większość ludzi. Przez taki rodzaj pracy wymagający ciągłego przemieszczania się nie byli w stanie trzymać się przepisów dotyczących Szabatu, co dla pobożnych Żydów było niezwykle ważne. Faryzeusze ustanowili, że głos i świadectwo pasterza nie liczy się w sądzie. Pasterze byli postrzegani jako niegodni zaufania, niemoralni, śmierdzący ignoranci.
Pasterze byli postrzegani i traktowani podobnie jak w wielu miejscach w Polsce i poza Polską widziani są i traktowani cyganie. I właśnie to oni jako pierwsi słyszą o narodzeniu się Mesjasza !

Na początku opowieści była mowa o najwyższych władzach świata, ale narodzenie rzeczywistego najwyższego władcy świata objawiona została ludziom z najniższych warstw społecznych. Cesarz i władze rzymskie nie dowiedzą się o tym.

Możemy dostrzec tu kontrast: cesarz August, cesarz świata, czyli najważniejszy człowiek na świecie nie słyszy o narodzeniu się największego Króla, ale lokalni pasterze, biedni, pogardzeni, są pierwszymi, którzy się o tym dowiadują.
Dobra Nowina przyszła najpierw do wieśniaków, prostych ludzi pokornych wywyższył (lub: biednych) (1,52).

Podobnie jak w przypadku Zachariasza (1,12) czy Marii (1,29-30), widok anioła budzi u pasterzy wielki strach. Anioł bowiem nie jest postacią słodkiego dziecka jak w tradycji chrześcijańskiej często zostaje przedstawiony. W Biblii objawienie się anioła zawsze budzi strach u ludzi.
Pasterze przebywali ciemną nocą przy stadzie i nagle ujrzeli światło wokół nich co przypomina słowa Izajasza o ludu w ciemności, który ujrzy światło wielkie (Ks. Izajasza 9,1, por. Ew. Łukasza 1,79).
Anioł pański głosi pasterzom, że Mesjasz się narodził. Nie informuje o tym rodziny Marii i Józefa, lecz ludzi z zewnątrz, dość, że nie należących do rodziny, to na dodatek znajdujących się prawie poza społeczeństwem. Narodzenie się Jezusa nie jest bowiem sprawą rodzinną, lecz dotyczy całego świata, całej ludzkości.

Ewangelia
Anioł głosi dobrą nowinę, czyli Ewangelię (słowo ewangelia oznacza dosłownie: dobra nowina).
Wyraz Ewangelia - dobra nowina jest znane już ze Starego Testamentu. Wśród Żydów I wieku n.e. bardzo popularna był tzw. Septuaginta, greckie tłumaczenie Starego Testamentu (np. Apostoł Paweł często cytuje właśnie z tego tłumaczenia). W Septuaginta w Księdze Izajasza używane jest słowo Ewangelia w momencie, kiedy Izajasz mówi o heroldzie ogłaszającym nadejście Pana (Ks. Izajasza 40,9) oraz rozpoczęcie rządy Boga w pokoju i sprawiedliwości (Ks. Izajasza 52,7) oraz też, że Mesjasz przyjdzie dla poniżonych (Ks. Izajasza 61,1-2).

W grecko-rzymskim świecie wyraz ewangelia był znany i miał polityczne znaczenie. Okres po (nagłej) śmierci cesarza lub podczas wojny oznaczał okres niepewności i zagrożeń. W momencie zakończenia wojny, lub osadzenia na tronie nowego cesarza, heroldzi jeździli po całym imperium głosząc wszędzie: Ewangelia (dobra nowina) mamy nowego cesarza! To była dobra nowina dla ludzi, bo oznaczała czas pokoju.

Anioł ogłosił: Ewangelia, a więc dobra nowina, narodził się Król świata. Nie cesarz rzymski bowiem, lecz Jezus Chrystus jest prawdziwym Królem i Cesarzem. Ewangelia ma również polityczny wymiar gdyż przeciwstawia się rządom świata. Pasterze żyli w rzeczywistości rządzonej przez cesarza rzymskiego, ale anioł ogłosił im, że narodził się nowy, lepszy Pan, „cesarz”, co oznacza początek nowej rzeczywistości.

Anioł nie podaje imię Jezusa, ale wyraźnie określa kim jest: Zbawiciel, Chrystus, Pan. Wspomina to w słowach Ks. Izajasza 9,1-7.

Wyraz zbawiciel (gr.: soter) znane był  doskonale w grecko-rzymskim świecie. Zachowały się inskrypcje, w którym cesarz August został nazwany „Zbawicielem wszystkich ludzi…”
Ale także bogowie i np lekarze byli nieraz nazywani zbawicielami.
W Starym Testamencie wyraz Zbawiciel jest szczególnie używany w odniesieniu do Boga, który ratuje swój lud Izraelski (np. 1 Samuela 10,19, Izajasza 45,15. 21 i inni).
Narodzenie się Jezusa kwestionuje status cesarza Augusta jako ‘zbawiciela’ gdyż tylko on prawdziwy Syn Boży jest prawdziwym Zbawicielem.

Chrystus jest greckim tłumaczeniem słowa Mesjasz, co oznacza namaszczony. Jest to osoba namaszczonego przez Boga aby zbawić swój lud. W wielu miejscach Starego Testamentu jest mowa o tym, że Żydzi żyli w oczekiwaniu na nadejście Mesjasza.

Pan (Gr.: Kurios), po grecku oznaczający tytuł honorowy (zwrot grzecznościowy), coś takiego jak szanowny panie, który był szczególnie używany jako zwrot do dobroczyńcy lub patrona (opiekuna, protektora). Potem był używany szczególnie w odniesieniu do cesarza Augusta.
W Septuagincie hebrajskie święte imię Boga JHWH zostało przetłumaczone jako Kurios. Jeśli w Nowym Testamencie Jezus jest określony słowem Kurios było to bardzo jasnym dla ówczesnych Żydów, że oznacza to objawienie się samego Boga JHWH w Jezusie a więc Jezus jest Bogiem. (por. 2 Koryntian 4,5; Filipian 2,11; 1 Koryntian 12,3)

Niemowlę w korycie, czyli w zwykłym domu chłopskim. To było dobra nowina dla pasterzy. Gdyby Mesjasz-Król, jak spodziewano, urodził się w pałacu w Jerozolimie, pasterze nigdy nie mogliby dotrzeć do Niego. Ale Jezus jest Bogiem, który stał się człowiekiem, On stał się jednym z nich, jednym z nas. Jezus urodził się w zwykłym wiejskim domu, podobnym do tych w których pasterze sami mieszkali. Mogli bez przeszkód do niego przyjść, bowiem tak blisko Bóg przyszedł do ludzi.

Wielkie, znaczące słowa określają Jezusa: Mesjasz, Pan, Zbawiciel.
Kontrast z rzeczywistością jest ogromny: dziecko, owinięte w kawałki tkanin położone w korycie w chłopskim domu. Patrząc na to ludzkimi oczami to nie były dobre warunki dla nowonarodzonego Mesjasza-Króla, ale tak jak często u Boga, wszystko jest na odwrót i inaczej niż my ludzie się spodziewamy.

Wojska aniołów
Nagle pojawia się wojsko, armia aniołów. Wyraz w Starym Testamencie oznacza wojska Boga (1 Królewski 22,19; 2 Chronik 33,3; Jeremiasza 8,2).
Świątynia w Jerozolimie była do tej pory miejscem gdzie niebo i ziemia, Bóg i człowiek się spotykają. Świątynia była centrum życia religijnego Żydów, i dla nich było to nawet centrum kosmosu. Ale Bóg zwiastuje narodzenie się Mesjasza nie w tejże Świątyni, lecz na zewnątrz, a do tego ludziom przez wszystkich pogardzonych, będących poza społeczeństwem.
Strącił władców z tronów, a pokornych wywyższył (Ew. Łukasza 1,52)
Jest to wyraźny znak, że nowy świat, nowa era, która zaczęła się z Mesjaszem, jest całkiem inna. Świątynia jerozolimska nie będzie już centrum, lecz Jezus, Mesjasz jest centrum i On jest wśród ludzi.

Na ziemi pokój ludziom… Izrael żył w nadziei na przyjście Mesjasza, który przyniesie im pokój.
Cesarz August przyniósł pokój, Pax Romana dla ludzi, ale aniołowie głoszą, że nie cesarz, lecz Mesjasz przyniesie rzeczywisty pokój dla wszystkich ludzi. Jest tu już aspekt uniwersalny, Mesjasz przyszedł nie tylko dla ludu Izraela, lecz dla całej ludzkości (por. Ew. Łukasza 1,55. 73. 78-79; 2,10. 14).
Pokój oznacza więcej niż koniec wojny. Jest to hebrajski wyraz sjalom, co oznacza pokój w sensie pełnym: pokój, sprawiedliwość, szczęście, zdrowie (por. Ks. Izajasza 9,5,; Ks. Micheasza 5,4). Mesjasz przyniesie nowy pokój między człowiekiem a Bogiem.
Sjalom jest dla tych których sobie upodobał. Bóg daje pokój ludziom, których sobie upodobał, których wybrał. Nie oznacza, jak nieraz źle tłumaczono, że jest to dla ludzi dobrego serca.

Głoszenie pasterzy
Jak reagują pasterze? Podobnie jak Zachariasz z niedowierzaniem? Czy podobnie jak Maria, z wiarą?
Pasterze ruszają w drogę, szukają i znajdują dziecko, tak jak anioł im powiedział.
Potem głoszą mieszkańcom Betlejem co widzieli i słyszeli. Ci pogardzeni, podejrzani, śmierdzący pasterze byli pierwszymi głosicielami Ewangelii.

Dzisiaj
Tradycja chrześcijańska uczyniła z Bożego Narodzenia rodzinne święta miłej atmosfery i słodkich obrazów, choinki, prezentów, jasełek a przede wszystkim święta smacznego obfitego jedzenia. Często w tej przecudownej scenerii gubi się prawdziwy przekaz i znaczenie narodzenia Jezusa. Prawdziwy przekaz Ewangelii Bożego Narodzenia staje się niewygodny.
Boże Narodzenie oznacza, że Bóg działa konkretnie w historii, oznacza rozpoczęcie się nowej ery w historii ludzkości. Narodzenie Jezusa oznacza nie tylko pokój ale też wojnę wypowiedzianą sługom ciemności.

Dla wielu dzisiaj wiara chrześcijańska stała się sprawą wyłącznie prywatną. Na co dzień funkcjonujemy w społeczeństwie, które z chrześcijaństwem niewiele ma wspólnego i jesteśmy zazwyczaj dobrze zasymilowani, a w domu i w niedziele żyjemy w świecie chrześcijańskim. Traktujemy wiarę chrześcijańską jako coś wyłącznie duchowego ukrywając ją czasami głęboko i dbając aby reszta świata tego nie dostrzegła.
A wiara nasza powinna być dla nas najważniejsza, oznacza przecież zbawienie, wieczne życie, przygotowuje nas do wiecznego życia z Bogiem w niebie.
Jezus głosił, że Królestwo Boże już jest na tej ziemi. Jeszcze nie w pełni; ale już jest, w pełni  będzie dopiero kiedy On powróci. Z narodzeniem Jezusa na ziemi Królestwo Boże już się zaczęło. Naszym zadaniem jako wierzących jest, aby to było widoczne na świecie.
Aniołowie zwiastujący narodzenie Jezusa nie byli chórem pięknych śpiewających słodkich postaci ze skrzydłami na niebie, jak przedstawia się ich na wielu obrazach. Aniołowie stanowili wojska Pana Boga, które głosiło, że nareszcie Bóg przyszedł, aby przejąć władze na ziemi.
Mesjasz przyniesie prawdziwy pokój, ale najpierw nastąpi wojna. Szatan, wielki przeciwnik, nie chce tego pokoju, lecz chce zniszczyć wszystko co pochodzi od Boga. Boże Narodzenie oznacza jednocześnie pokój i wojnę na ziemi i w tej rzeczywistości żyjemy dziś. Jest to duchowa wojna, walka, ponieważ szatan pragnie jak najwięcej zniszczyć i zniewolić ludzi, osłabić ich aktywność, uśpić.

Życie chrześcijańskie nie oznacza sielanki i biernego samozadowolenia, ale życie aktywne, życie nie pozbawione walki (por. np. List do Efezjan 6,1-10). Ewangelia nie jest sprawą prywatną, lecz ma zarówno wymiar duchowy, jak i społeczno-polityczny. Chrześcijanie powinni być aktywni, co Jezus niejednokrotnie podkreślał (najmocniej chyba w Ew. wg Mateusza 25,31-46).
Wiemy, że żyjemy z łaski, nie możemy wpaść w pułapkę, że na zbawienie musimy zapracować. Ale życie w wierze, życie chrześcijanina powinno być aktywnym życiem, główną częścią czego powinno być głoszenie Ewangelii swoim życiem i słowem.

Być wierzącym, być uczniem Jezusa, oznacza automatycznie przeciwstawianie się światu. To z kolei oznacza opór świata, opór rządzących światem, i obywateli świata. Bycie chrześcijaninem oznacza, że posiadasz pokój Boży, ale nie masz spokoju na tej ziemi.
W pierwszym wieku przyznać się do Jezusa Króla oznaczało bunt polityczny przeciw władzom świata. Podobnie jest dzisiaj. Jeśli naśladujemy Jezusa, oznacza to, że jesteśmy dla zadowolonego z siebie, biernego świata buntownikami.

16 December 2011

Studium Biblijne: Księga Izajasza 40,1-11


1 Pocieszajcie, pocieszajcie mój lud, mówi wasz Bóg!
2 Mówcie do serca Jeruzalemu i wołajcie na nie, że dopełniła się jego niewola, że odpuszczona jest jego wina,
bo otrzymało z ręki Pana podwójną karę za wszystkie swoje grzechy.
3 Głos się odzywa: Przygotujcie na pustyni drogę Pańską, wyprostujcie na stepie ścieżkę dla Boga naszego!
4 Każda dolina niech będzie podniesiona, a każda góra i pagórek obniżone;
co nierówne, niech będzie wyrównane, a strome zbocza niech się staną doliną!
5 I objawi się chwała Pańska, i ujrzy to wszelkie ciało pospołu, gdyż usta Pana to powiedziały.
6 Głos mówi: Zwiastuj! I rzekłem: Co mam zwiastować?
To: Wszelkie ciało jest trawą, a cały jego wdzięk jak kwiat polny.
7 Trawa usycha, kwiat więdnie, gdy wiatr Pana powieje nań.
Zaprawdę: Ludzie są trawą!
8 Trawa usycha, kwiat więdnie, ale słowo Boga naszego trwa na wieki.
9 Wyjdź na górę wysoką, Zwiastunie dobrej wieści, Syjonie!
Podnieś mocno swój głos, zwiastunie dobrej wieści, Jeruzalem!
Podnieś, nie bój się!
Mów do miast judzkich: oto wasz Bóg!
10 Oto Wszechmocny, PAN przychodzi w mocy, jego ramię włada.
Oto ci, których sobie zarobił, są z nim, a ci, których wypracował, są przed nim.
11 Jak pasterz będzie pasł swoją trzodę, do swojego naręcza zbierze jagnięta
i na swoim łonie będzie je nosił, a kotne będzie prowadził ostrożnie.


Pierwsza część Księgi Izajasza (rozdz. 1-39) dotyczy proroctw głoszonych przez proroka Izajasza, zawierających wołanie do nawrócenia się i groźby kary i sądu. Uparty lud Izraela nie nawrócił się do Boga, nie posłuchał Słowa Bożego głoszonego przez proroka i został w końcu wyprowadzony ze swej ziemi przez babilońskiego króla Nebukadnesera. Izrael zmuszony zostaje do życia w odległym i obcym kraju. Jeruzalem i inne miasta judejskie zostają zniszczone. Co najgorsze Świątynia PANA zostaje zniszczona a wszystkie bogactwa z niej zrabowane i wywiezione do królewskiego pałacu w Babilonie. Wygnanie było dla Izraela karą za grzechy. Lud Izraela był nieposłuszny, nie ufał PANU Bogu, lecz odwrócił się od Niego oddając cześć fałszywym bogom. W końcu Bóg wyprowadził Izrael po wielokrotnych ostrzeżeniach na wygnanie.
Czasy niezależnego królestwa Izraela skończyły się; świątynia i miasto Jeruzalem zostały kompletnie zniszczone. Czy lud Izraela ma jeszcze szansę na powrót do swej ziemi?

W rozdziale 40 księgi Izajasza zaczyna się nowa część, zwana księgą pociechy.
Ta część księgi, od rozdziału 40, ma całkiem inny ton. Są to proroctwa skierowane do ludu Izraela na wygnaniu w Babilonie. Jerozolima leży w gruzach, wydaje się, że nie ma już nadziei na powrót. To sytuacja ok. 150 lat po śmierci proroka Izajasza (który umarł w 701 p.n.e.., Król Cyrus zdobył Babilon w roku 539 p.n.e.)
Izajasz nie chce zostawić ludu Bożego bez pociechy, bez nadziei na odnowienie w przyszłości. PAN Bóg troszczy się o Swój lud. Jego troska jest pociechą dla ludu Bożego w bardzo trudnej sytuacji. Dotyczyło to wtedy ludu Izraela, a teraz nas chrześcijan.

Izajasz mówi do grupy ludzi smutnych, którzy stracili nadzieję, którzy zostali brutalnie wyrwani ze swej ziemi, zmuszeni do przesiedlenia się do obcego, dalekiego kraju, do ciężkiej niewolniczej pracy, porównywalnej do tej wykonywanej w niewoli egipskiej. Lud Izraela mógł poszczycić się piękną przeszłością, posiadał królestwo z którym inne kraje liczyły się, miał Boże obietnice, a teraz stracił wszystko. Psalm 137 doskonale oddaje i opisuje uczucia Izraela w tym czasie.

W owych czasach wszystkie ludy wokół Izraela wierzyły, że istnieje wielu bogów, a każda ziemia i naród posiada swoich, przy czym jedni są silniejsi, a inni słabsi. Czyżby PAN Bóg Izraela przegrał z bogami babilońskimi?

W tej beznadziejnej sytuacji, rozbrzmiewa głos:
Pocieszajcie, pocieszajcie mój lud, mówi wasz Bóg!
Mówcie do serca Jeruzalemu i wołajcie na nie,
że dopełniła się jego niewola, że odpuszczona jest jego wina,
bo otrzymało z ręki Pana podwójną karę za wszystkie swoje grzechy.

Bóg nie zapomniał o ludu przymierza, mimo ich grzechów i beznadziejnej sytuacji.
Bóg mówi do swego ludu; że ich nie opuścił ich, i pragnie do nich wrócić. Bóg chce, żeby jego lud znowu żył w wolności i radości w przymierzu z Nim.
Niewola Izraela dopełniła się. Izrael zapłacił karę za swoje grzechy. Sąd i wyrok z pierwszego rozdziału Izajasza zostały wykonane. Czas kary został wypełniony.
PAN Bóg jest wiernym Bogiem przymierza, który dotrzymuje swojego Słowa. Nawet podczas odbywania kary Bóg nie przestaje być wiernym Bogiem przymierza.
Bóg nadal mówi językiem przymierza do ludu, jak czytamy też w innych miejscach, na przykład w Izajasz 41:8-10:
8 Lecz ty, Izraelu, mój sługo, Jakubie, którego wybrałem,
potomstwo Abrahama, mojego przyjaciela.
9 Ty, którego pochwyciłem na krańcach ziemi i z najdalszych zakątków powołałem,
mówiąc do ciebie: Sługą moim jesteś, wybrałem cię, a nie wzgardziłem tobą:
10 Nie bój się, bom Ja z tobą, nie lękaj się, bom Ja Bogiem twoim!
Wzmocnię cię, a dam ci pomoc, podeprę cię prawicą sprawiedliwości swojej.

PAN Bóg przymierza jest Bogiem, który karze, ale jest także Bogiem, który zbawia.
Bóg, który wyzwolił Izrael z niewoli egipskiej, teraz chce wyzwolić go z niewoli babilońskiej.
PAN Bóg jest władcą, to On utwardził serce egipskiego faraona, ale też uwolnił Izrael mimo silnej armii egipskiej. Bóg ratuje Swój lud używając różnych środków, które z ludzkiego punktu widzenia mogą wydawać się czasem dziwne. Bóg sprawia, że pogański, perski król Cyrus za pomocą wojsk Medów i Persów zdobył Babilon i w ten sposób stał się królem największego mocarstwa na ziemi. Z tej pozycji pozwala na powrót ludu Izraelskiego do Jeruzalem, aby tam żyli i uwielbiali swego Boga.
Bóg mówi o Cyrusie: On moim pasterzem, wykona całkowicie moją wolę (Izajasz 44,28). Bóg nazywa nawet Cyrusa namaszczonym, czyli mesjaszem (Izajasz 45,1).

W Babilonie Izrael żył wśród innych kultów i bogów. Znajdowała się tam ogromna świątynia boga Marduka. Dla niego Babilończycy zbudowali ogromną wieżę, tzw. ziggurat, która miała prawie 100 m wysokości, a więc była wyższa niż większość współczesnych budynków. Taka budowla wyglądała imponująco, więc Bóg, dla którego została zbudowany musiał być silny.
Ale Bóg mówi: Tak mówi Pan, Król Izraelski i jego Odkupiciel, Pan Zastępów:
Ja jestem pierwszy i Ja jestem ostatni, a oprócz mnie nie ma Boga. (Izajasz 44,6).
Bóg Izraela jest jedynym Bogiem, i nie ma innych poza nim. To, że w tej chwili świątynia Boga leży w gruzach nic nie zmienia tego faktu, ziggurat nie udowadnia istnienia boga Babilonu. Bóg jest jedynym, i On jest w stanie wyzwolić swój lud.

Bóg wróci do swego ludu, ale należy poczynić przygotowania przed Jego nadejściem.
Głos mówi: Przygotujcie na pustyni drogę Pańską, wyprostujcie na stepie ścieżkę dla Boga naszego! (w. 3). Należy więc przygotować drogę dla Boga.
Drogi na bliskim wschodzie w tych czasach nie były dobrymi i wygodnymi. Było w nich wiele dziur, nierówności szczególnie po okresie deszczowym. 
Istniał wówczas zwyczaj, że przed planowanymi odwiedzinami króla, który pragnął odwiedzić miasta w swoim królestwie, wcześniej wysyłano herolda, posłańca, który informował wszystkich mieszkańców, że król wybiera się do nich z wizytą. Oznaczało to wówczas, że ludzie energicznie przystępowali do pracy i naprawiali drogę, aby wyglądała dobrze i co najważniejsze, aby była przejezdna. Wszystkie dziury zostawały załatane, wszystkie nierówności wyrównane (w. 4).
Tekst mówi o przygotowaniu drogi przez pustynię, przez, jak tekst hebrajski dokładnie określa, bardzo dziki i nie kultywowany teren. Tutaj tym bardziej jest potrzebne dobre przygotowanie drogi dla Króla, ponieważ droga jest w złym stanie, prowadzi przez pustynie, przez stepy, przez dzikie tereny.

Bóg chce przyjść do swego ludu, ale lud powinien przygotować drogę, musi się przygotować na przyjęcie PANA.
Bóg opuścił Izraela z powodu jego grzechów. Nasze grzechy są przeszkodą, bowiem Bóg jest święty. W Prawie Mojżeszowym znajdujemy wiele przepisów dotyczących tego, jak człowiek może przyjść do Boga. Nie można tak sobie, ponieważ Bóg jest święty a my jesteśmy grzesznikami.
Powinniśmy przygotować drogę dla PANA, to znaczy zerwać z naszymi grzechami i zwrócić się ku Boga, czyli, nawrócić się.

W dalszym tekście czytamy (znowu) o celu przyjścia PANA: I objawi się chwała Pańska, i ujrzy to wszelkie ciało pospołu, gdyż usta Pana to powiedziały (w. 5).
W wyzwoleniu ludu Izraela ukazuje się chwała Pańska, podobnie jak wcześniej w wyzwoleniu z Egiptu. Cała ludzkość usłyszy o wielkich czynach Boga.
Już w Starym Testamencie znajdujemy aspekt uniwersalny. Słowa herolda skierowane są do całego świata, ostatecznie dobra nowina, że Bóg nawiedzi swój lud jest dobrą nowiną dla całego świata. W Chrystusie Bóg nawiedził swój lud, nawiedził ludzkość, a na krzyżu Chrystus wyzwolił człowieka od niewoli grzechu, abyśmy mogli wrócić do ojczyzny, którą jest dla nas Królestwo Boże.
Usta Pana to powiedziały, jest to gwarancją, że jest to prawda, gdyż Bóg jest wierny i dotrzymuje swojego Słowa.

Czytamy dalej:
6 Głos mówi: Zwiastuj! I rzekłem: Co mam zwiastować?
To: Wszelkie ciało jest trawą, a cały jego wdzięk jak kwiat polny.
7 Trawa usycha, kwiat więdnie, gdy wiatr Pana powieje nań.
Wyraz tłumaczony jako wdzięk po hebrajsku brzmi hesed, to słowo posiadające wiele znaczeń i bardzo ważne w Biblii. Oznacza ogólnie miłosierdzie i dobroć, ale też oznacza siłę, lub lojalność albo solidarność.
Jest to wyraz często używany w tekstach o przymierzu. Bóg jest ‘lojalny’ wobec swego ludu, ale Bóg też wymaga lojalności od partnera w przymierzu, czyli od ludu.
Lojalność człowieka jest niestety krótkotrwała jak kwiat polny: cała jego lojalność jest jak kwiat polny…
Człowiek jest niczym, jak trawa szybko usycha. Człowiek ciągle zawodzi i nie dotrzymuje swoich obietnic, ciągle się odwraca się od Boga. Trawa usycha, kwiat więdnie, ale Bóg jest całkiem inny: ale słowo Boga naszego trwa na wieki.

W momencie, kiedy człowiek uświadomi sobie jakie jest jego miejsce i kim jest wobec Boga, kiedy człowiek uzna, że jest grzeszny wobec świętego Boga i się nawróci, wtedy droga dla Boga zostaje przygotowana, wtedy Bóg może przyjść.
10 Oto Wszechmocny, Pan przychodzi w mocy, jego ramię włada.
Oto ci, których sobie zarobił, są z nim, a ci, których wypracował, są przed nim.
11 Jak pasterz będzie pasł swoją trzodę, do swojego naręcza zbierze jagnięta
i na swoim łonie będzie je nosił, a kotne będzie prowadził ostrożnie.

Używane po hebrajsku imię przymierza Boga, którego żydzi przez respekt do Niego nie wymawiają to: JHWH, PAN. Wszechmocny Bóg przyjdzie, mocny, jedyny Bóg, ale też JHWH, Bóg przymierza.

Bóg jest nie tylko mocny. On jest także Dobrym Pasterzem dla Swego ludu. Izajasz mówi o Bogu jako pasterzu, słowami przypominającymi nam Psalm 23 czy też przypowieści Jezusa o dobrym pasterzu. Podobnie jak pasterz jest pełen troski i miłości do swej trzody, tak wszechmocny Bóg jest pełen miłości do swego ludu.

W Nowym Testamencie czytamy o Janie Chrzcicielu, który nawołuje lud Izraela do nawrócenia się, ponieważ Królestwo Niebios jest już blisko. Jan Chrzciciel jest heroldem, który ma przygotować drogę, ponieważ nareszcie długo oczekiwany PAN nawiedzi swój lud. Naród izraelski powrócił co prawda z wygnania babilońskiego, ale nie oznaczało to dla nich prawdziwego końca wygnania. Wiele żydów w czasie Jezusa uważało, że nadal żyją na wygnaniu, a kara została przedłużona. Po powrocie z Babilonu Izrael nie odzyskał swojego niezależnego królestwa żyjąc pod okupacją rzymską. Niezależne królestwo, w którym wielki król z rodu Dawida zasiądzie na tronie wydawało się być bardziej odległe niż kiedykolwiek.
Wtedy Jan Chrzciciel głosi: Albowiem ten ci to jest, o którym Izajasz prorok mówił, wypowiadając te słowa: Głos wołającego na pustyni: Gotujcie drogę Pańską, Prostujcie ścieżki jego (Ew. Mateusza 3,3, cytując Izajasz 40,3).
W Chrystusie Jezusie Bóg w końcu odwiedza swój lud, w Jezusie Bóg zszedł na ziemię aby żyć wśród swojego ludu. A na krzyżu Jezus naprawdę wyzwolił człowieka z niewoli grzechu. 
Chrystus jest Królem z rodu Dawida. Nie w sposób spodziewany przez wielu żydów, lecz w większym wymiarze. Jest Królem Królestwa Bożego, które rozpoczęło się podczas Jego życia.

Izrael został ukarany za winy. Była to kara a jednocześnie symbol prawdziwej kary. Kary za grzech nikt nie jest w stanie znieść, jedynie Jezus mógł znieść ją na krzyżu. Tylko w Chrystusie możemy powiedzieć, że odpuszczona jest nasza wina (w. 2).

Prorok Izajasz kierował te słowa nie tylko do Izraela żyjącego w beznadziejnej sytuacji podczas wygnania babilońskiego. Słowa Izajasza skierowane są także do nas współcześnie żyjących w beznadziejnej sytuacji wygnania i niewoli grzechu.
Często wydaje nam się, że nie jest tak źle, Często sądzimy, że w naszym przypadku sytuacja nie przedstawia się tak beznadziejnie, nie zaliczamy się przecież do największych grzeszników. Często też nie chcemy po prostu spojrzeć na siebie samych w prawdzie, bo konfrontacja ze swoimi grzechami jest niewygodna. Jeżeli jednak zdobędziemy się na zupełną szczerość to stwierdzimy, że nie jesteśmy wolni od grzechu. Z tej niewoli grzechu nie jesteśmy w stanie sami siebie o własnych siłach wyzwolić. Beznadziejna sytuacja.
W Księdze Izajasza czytamy jednak: Pocieszajcie, pocieszajcie mój lud, mówi wasz Bóg! Ponieważ nawiedził nas, i chce być z nami, w Chrystusie.

Warunkiem, aby Bóg mógł przyjść do nas jest przygotowanie drogi dla PANA, czyli nawrócenie się. Co to oznacza? Łatanie dziur w drodze, wyrzucanie śmieci, czyli porzucenie grzechu i grzesznego stylu życia. Wyrzucenie wszystkich przeszkód, które utrudniają Królowi w przyjściu do Swego ludu.
W ten sposób otwieramy się na Boga, na Jezusa Króla. Te słowa pocieszenia wypowiedziane przez Izajasza dotyczą także nas, dotyczą każdego kto wierzy w Chrystusa.