Showing posts with label Ewangelia. Show all posts
Showing posts with label Ewangelia. Show all posts

03 August 2013

List do Rzymian 1,3-5


Paweł – sługa Chrystusa Jezusa, powołany na apostoła, przeznaczony dla Ewangelii Boga, która wcześniej została ogłoszona przez Jego proroków w Pismach Świętych; Ewangelii o Jego Synu, pochodzącym według ciała z rodu Dawida, a ustanowionym Synem Boga w mocy według Ducha uświęcenia przez powstanie z martwych; o Jezusie Chrystusie, naszym Panu, poprzez którego otrzymaliśmy łaskę i posłannictwo do posłuszeństwa wiary wśród wszystkich narodów dla Jego imienia, wśród których jesteście i wy, powołani Jezusa Chrystusa. Wszystkim zamieszkałym w Rzymie, umiłowanym Boga, powołanym świętym: Łaska wam i pokój od Boga, naszego Ojca,
i Pana, Jezusa Chrystusa.                  (List do Rzymian 1,1-7)


Tekst ten jest wprowadzeniem do listu do Rzymian i stanowi właściwie podsumowanie całej Ewangelii.
Co to jest Ewangelia? „Ewangelia” znaczy dosłownie ‘dobra nowina. Co jest w takim razie dobrą wiadomością i jak ją rozumiano w czasach Apostoła Pawła. Jak my powinniśmy ją rozumieć?

W żydowskim świecie w pierwszym wieku n.e. Żydzi, słysząc słowo Ewangelia – dobra nowina – myśleli o tekstach z księgi Izajasza. Są to teksty opowiadające o zwiastunie pokoju, nadchodzącym nad górami do Jerozolimy z dobrą wiadomością, mianowicie, o upadku Babilonu i wyzwoleniu Jerozolimy. Oznaczało to, że PAN Bóg wróci do swojego ludu, aby z nim mieszkać. Czytamy w Izajasza 52:

Jak miłe są na górach nogi tego, który zwiastuje radosną wieść, który ogłasza pokój, który zwiastuje dobro, który ogłasza zbawienie, który mówi do Syjonu: Twój Bóg jest królem.
Słuchaj! Twoi strażnicy podnoszą głos, razem radośnie wykrzykują, bo na własne oczy oglądają, jak Pan wraca na Syjon.                         (Izajasz 52, 7-8)

Czytamy: który zwiastuje dobro. Wielu Żydów z pierwszego wieku korzystało z greckiego tłumaczenia Starego Testamentu (tzw. Septuaginta). Apostoł Paweł często cytuje w Nowym Testamencie to greckie tłumaczenie. Sformułowanie, który zwiastuje dobro jest tłumaczone: ten, który przyniesie Ewangelię.

Ewangelia, dobra nowina, oznacza: pokój, zbawienie, ratunek, Bóg Królem, powrót PANA do Syjonu.

Około 400-tu lat przed narodzinami Jezusa znaczna część populacji Izraela została wyprowadzona do Babilonu. Była to kara Boża za ich nieposłuszeństwo wobec Niego. Bóg wielokrotnie ostrzegał przez proroków, że Izrael zostanie ukarany i tak też się stało.

Izrael odczuwał niewolę babilońską jako okres nieobecności Boga.
Po około 70 latach Izrael powrócił do obiecanej ziemi kananejskiej. Świątynia została odbudowana (czytamy o tym w księgach Ezdrasza i Nehemiasza). Jednak w czasie Nowego Testamentu Izrael był okupowany przez rzymską armię, stanowiąc część wielkiego imperium rzymskiego i stracił niepodległość. Wielu Żydów rozumiało to jako nową niewolę, jako karę Bożą. Izrael oczekiwał w tej sytuacji obiecanego Mesjasza, który wyzwoli, wybawi lud z niewoli.
Słowo Ewangelia oznaczało w tym czasie dla Żydów: teraz jest czas, Mesjasz przyszedł i On będzie królem! To On wyzwoli Izraela od wrogów i z niewoli; zamieszka ze swoim ludem i przyniesie mu prawdziwy pokój.

W świecie kultury grecko-rzymskiej, w czasach apostoła Pawła, ten sam wyraz – Ewangelia – miał nieco inne znaczenie. Oznaczał ogłoszenie urodzin Cesarza lub też ogłoszenie o wyborze nowego cesarza.
W momencie śmierci cesarza rzymskiego następował niespokojny i niebezpieczny czas. Często bywało niejasnym, kto będzie następcą cesarza. Walka o władzę nie była rzadkością, czasami doprowadzając nawet do wojen. Dla zwykłych ludzi oznaczało to nic innego, jak czas lęku i niebezpieczeństwa.
Jeżeli zatem został wybrany nowy cesarz, wysyłano posłańców do wszystkich regionów i zakątków imperium, aby ogłosić jego wybór.
Posłańcy przybywali do miast i wchodząc wołali: „Ewangelia, dobra nowina, mamy cesarza!” Była to naprawdę dobra nowina dla mieszkańców, powód do świętowania. Oznaczało to pokój i bezpieczeństwo dla wszystkich ludzi.

Dobra nowina, ‘ewangelia’, oznaczała także żądanie posłuszeństwa. Posłaniec ogłaszał ludziom: mamy nowego cesarza, a teraz na kolana, oddajcie mu chwałę!
Posłaniec nie prosił: proszę pokłońcie się i oddajcie cześć cesarzowi. Nie! On żądał: Pokłoń się i oddaj część cesarzowi, płać mu podatki. Jeśli tego nie uczynisz - poniesiesz karę.
Ewangelia oznaczała więc w grecko-rzymskim świecie pierwszego wieku ogłoszenie pokoju i radości, ale jednocześnie żądanie absolutnego posłuszeństwa.

W tym świecie, takiej kultury, Apostoł Paweł podróżował, odwiedzał miasta i wszędzie, gdzie przychodzi, ogłaszał: Ewangelia! Mam dobrą nowinę: mamy Króla - Jezusa Chrystusa, Mesjasza! Nie cesarz Rzymu, lecz Jezus Chrystus jest królem!


Często definiujemy Ewangelię, jako przebaczenie grzechów, usprawiedliwienie, nową wiarę. Ewangelia nie oznaczała jednak dla Pawła nowej wiary, nowego sposobu zbawienia.
Oczywiście Ewangelia nie może istnieć bez przebaczenia grzechów poprzez krzyż, bez usprawiedliwienia z łaski przez wiarę. Jest oczywistą prawdą, że jesteśmy zbawieni przez Ewangelię. Ale jest to raczej bezpośredni i logiczny wynik Ewangelii.

Samo słowo Ewangelia użyte przez Apostoła Pawła w tym tekście, oznacza przede wszystkim  proklamację, że Jezus Chrystus jest królem.
Dlatego Ewangelia żąda, wymaga posłuszeństwa, nawrócenia się do Boga, żąda wiary.
Przez poddanie się i wiarę w Ewangelię, jesteśmy usprawiedliwieni i pojednani z Bogiem, jesteśmy zbawieni.
Jeśli przeczytamy cały list do Rzymian, to odkryjemy, że posłuszeństwo wiary jest ważnym tematem w całym liście (por. np. Rzymian 4,3; 6,15-23).

Pełny tytuł Jezusa używany przez Apostoła Pawła brzmi: Jezus Chrystus nasz Pan (werset 4). Sowo ‘Chrystus’ stało się dla nas czymś takim, jak nazwisko Jezusa. Jednak w pierwszym wieku ‘Chrystus’, po hebrajsku ‘Mesjasz’ był nazwą urzędu Jezusa. Podobnie jak my używamy np. wyrazu ‘prezydent’. „Mesjasz” wyraża funkcję Jezusa.

Jezus jest Mesjaszem, On jest tym, którego Izrael oczekiwał, On jest tym, który został obiecany w Starym Testamencie. To Mesjasz wybawi człowieka i stworzenie od grzechu i będzie rządził całym światem.


Jezus jest Panem, po grecku: ‘Kurios’. W greckim tłumaczeniu Starego Testamentu, wszędzie święte imię Pana Boga ‘JHWH’ jest przetłumaczone jako ‘Kurios’. Jeśli Apostoł Paweł nazywa Jezusa Kurios, nasz Pan, jest to dla każdego Żyd natychmiast jasne, że Jezus jest Bogiem, najwyższym Panem i Królem.

Jezus jest naszym Panem. Jezus jest Królem. On jest Panem nad całym światem, nad całym stworzeniem. Jezus jest Panem nad wierzącymi i nad niewierzącymi.
Dla niewierzących, którzy odrzucają Jezusa, oznacza to ich sąd ku potępieniu.
Dla wierzących, którzy przyjmują Jezusa, oznacza to, że należą do Niego i mogą z Nim żyć na wieczność.

Dlaczego Apostoł Paweł mówi, że Jezus jest Panem?
Nie dlatego, że Jezus jest potomkiem królewskim z rodu Dawida. Było przecież wielu potomków.
Nie dlatego, że uczynił wiele cudów. Apostołowie też czynili przez Jezusa cuda (por. np. Dzieje Apostolskie 3,1-10; 5,12-16).

Tylko jeden potomek Dawida zmartwychwstał i pokonał śmierć - Jezus Chrystus.
Paweł podkreśla to w wersecie 4:
Ewangelia o Jego Synu, pochodzącym według ciała z rodu Dawida, a ustanowionym Synem Boga w mocy według Ducha uświęcenia przez powstanie z martwych o Jezusie Chrystusie, naszym Panu.

Jezus posiada władzę, ponieważ powstał z martwych. Jego zmartwychwstanie niezaprzeczalnie wskazuje na to, że On jest Mesjaszem, że On jest Panem całego świata.


W świecie pierwszego wieku n.e. cesarz rzymski był najwyższym autorytetem. Spróbujmy sobie wyobrazić sytuację, kiedy Apostoł Paweł przychodzi do miast będących pod wpływem cesarza i głosi, że w małej prowincji, Palestynie, żył młody Żyd, który został ukrzyżowany przez rzymskie władze, czyli otrzymał najwyższą i najstraszniejszą karę śmierci. Potem jednak zmartwychwstał, a teraz jest najwyższym Królem, najwyższym władcą, przewyższającym samego cesarza.

To musiało dla słuchaczy brzmieć absurdalnie.
Wtedy, podobnie zresztą jak dzisiaj, prawie nikt nie wierzył w możliwości zmartwychwstania. Większość Żydów wierzyło, że na koniec czasów, koniec obecnego świata, będzie zmartwychwstanie wszystkich ludzi, kiedy wszyscy staną przed Bogiem. Ale jedynie i dopiero na końcu czasów; możliwość wcześniejszego zmartwychwstania odrzucali.
Poganie, Greccy, Rzymianie, i wszyscy inni w ogóle nie wierzyli w zmartwychwstanie. Według nich nie było powrotu do życia dla tych, którzy umarli.

Wiara w cielesne zmartwychwstaniem stanowiła, podobnie jak dla wielu współczesnych, absurdalny pomysł. To, co Apostoł Paweł głosił było szalone, absurdalne dla wielu.
W historii Kościoła widzimy, że wielu kaznodziejów i teologów miało podobne problemy z przyjęciem zmartwychwstania, jako faktu i próbowali inaczej rozumieć zmartwychwstanie. Np. jako duchowe doświadczenie, a nie jako prawdziwe, cielesne zmartwychwstanie. Dla wielu jest niezmiernie trudnym, wręcz niemożliwym, aby uwierzyć w zmartwychwstanie.

Jednak rzeczywiste, cielesne, fizyczne zmartwychwstanie jest podstawą wiary chrześcijańskiej. Tylko dzięki zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa Apostoł Paweł może głosić to, co głosi. Tylko dzięki zmartwychwstaniu możemy głosić Ewangelię. Bez prawdziwego, cielesnego zmartwychwstania Jezusa Chrystusa Ewangelia nie miałaby sensu. Krzyża i zmartwychwstania nie można od siebie oddzielić.
Bez zmartwychwstania Chrystusa nie byłoby Ewangelii!.

Apostoł Paweł głosi: Jezus z Nazaretu to ukrzyżowany Chrystus, ukrzyżowany za nasze grzechy, aby pojednać nas z Bogiem. On zmartwychwstał z martwych, On żyje i jest teraz najwyższym Królem.

Absurdalne, ale mimo tego wielu ludzi uwierzyło w to, co Apostoł Paweł głosił. Jak to możliwe? Stało się to możliwe jedynie za sprawą Ducha Świętego, który jest autorem wiary w sercach ludzkich.
To dotyczy także nas dzisiaj: wierzymy tylko dzięki Duchowi Świętemu, który porusza nasze serca do wiary. Tylko przez Ducha Świętego jesteśmy w stanie wyznać, że Jezus Chrystus jest naszym Panem.

Apostoł Paweł, pisząc list do chrześcijan w Rzymie, stolicy wielkiego imperium rzymskiego, miejsca gdzie mieszka cesarz, najwyższy autorytet,od początku listu ogłasza, że nie cesarz, lecz Jezus z Nazaretu jest Panem świata.

W tym czasie, w rzymskim imperium, istniał mocno rozwijający się kult cesarza. Kult cesarza stał się najważniejszą religią. Obywatele byli zobowiązani oddawać pokłon cesarzowi, miało to oprócz znaczenia politycznego, znaczenie także religijne. W momencie śmierci cesarza ogłaszano, że jest on bogiem. Przez to jego następca, nowy cesarz, stawał się synem bożym, któremu należało oddać pokłon.

Apostoł Paweł głosi w tym kontekście: Nie! Nie cesarz, lecz tylko Jezus z Nazaretu jest najwyższym Panem, tylko Jezus jest prawdziwym Synem Bożym.
Władza i panowanie cesarza zostały tym samym przez Apostoła zakwestionowane. W tym kontekście zmartwychwstanie miało także znaczenie polityczne, ponieważ to, co głosił Apostoł Paweł było niebezpieczne. Władcy świata zostaną skonfrontowani z całkiem inną i nową rzeczywistością.


Jezus jest Panem świata. On nie jest tylko Panem duchowego świata, On nie jest tylko Panem mojego życia duchowego. On nie jest tylko Panem wierzących.
Nie, Jezus jest Panem, Królem całego świata, całego stworzenia, całego kosmosu. On jest Panem mojego całego życia, we wszystkich jego aspektach. Wszystko co czynię, mówię i myślę - Jemu podlega.
To ma znaczenie nie tylko dla mojego życia duchowego, dla mojej wiary, ale i również dla całego społeczeństwa.
Nie ma ani jednego centymetra w świecie, nie ma ani jednej sekundy, w której Jezus nie mówi: to moje (C.S. Lewis)
Jezus jest Panem, Królem całego świata. Wielu nie uznaje Go za Króla, ale 

Bóg nad wszystko Go wywyższył, i obdarzył imieniem, które jest ponad wszelkie imię, aby na imie Jezusa zgęło się każde kolano w niebiosach, na ziemi i pod ziemią i aby każdy język wyznał, że Jezus Chrystus jest Panem       (Filipian 2,9-11)


Przyjrzyjmy się naszemu życiu? Czy Jezus jest naprawdę królem w i nad moim życiem? Czy jest On naprawdę Królem, panującym nad wszystkimi sekundami mojego czasu? Czy w moim codziennym życiu, we wszystkim co czynię i myślę, czy rzeczywiście oddaje Mu chwałę.

Moje wyznanie, proklamacja, że Jezus jest Królem oznacza, że wielu rzeczy nie czynię, że decyduję często inaczej, niż wielu moich kolegów, moich bliźnich. To oznacza, że żyję inaczej niż niewierzący. Naraża nas to oczywiście niejednokrotnie na niezrozumienie ze strony kolegów, znajomych, często na drwiny. Może inni uważają, że jesteśmy zwariowani, pragnąc żyć, jak naucza Biblia.
Co wtedy czynimy?
Czy naprawdę pragniemy żyć, będąc posłusznymi Jezusowi we wszystkim?

W daszej części tego rozdziału (werset 16) Apostoł Paweł mówi:
Nie wstydzę się bowiem Ewangelii, gdyż jest ona mocą Boga ku zbawieniu dla każdego wierzącego… (Rzymian 1,16)
Czy i my również możemy to o sobie powiedzieć: Nie wstydzę się Ewangelii?
Jeżeli nie wstydzę się Ewangelii to oznacza, że ją głoszę.
Głoszę Ewangelię nie tylko słowem, ale i swoim życiem. Jeżeli żyjemy Ewangelią, ludzie wśród których żyjemy dostrzegają, że jesteśmy inni, że nie należymy do tego świata, lecz należymy do Jezusa Chrystusa i naśladujemy Go. Głosimy też Ewangelię naszymi słowami. Głosimy, jak Apostoł Paweł, Ewangelię, że jest tylko jeden prawdziwy Król, Jezus. On jest Chrystusem, Mesjaszem. Tylko przez jego śmierć na krzyżu i przez jego zmartwychwstanie możemy zostać zbawionymi i pojednać się z Bogiem.

Czy głosimy to rzeczywiście wszystkim niewierzącym, których spotykamy na swej życiowej drodze?
Czy może wolimy nie mówić tego tak stanowczo? Wielu uważa to za aroganckie, nietolerancyjne, a my nie chcemy być uważani za nietolerancyjnych i aroganckich.
My głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, głupstwem dla pogan… (1 Koryntian 1,23)
Nie bądźmy zdziwieni, kiedy inni wokół nas będą uważać nas za wariatów, nie rozumiejąc nas, stwierdzą że jesteśmy nienormalni. Biblia mówi, że tego możemy się spodziewać. Wierzymy w Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego, zmartwychwstałego, Pana świata. To absurd dla wielu, ale dla wierzących to wyzwalająca moc Ewangelii.

Wiara oznacza posłuszeństwo. To jest trudne, szczególnie w sytuacji gdy inni, a szczególnie nasi najbliżsi, nas nie rozumieją.
Duch Święty jest także autorem posłuszeństwa wiary w naszych sercach. On pomoże nam, aby wierzyć i aby żyć w wierze. On pomaga nam, abyśmy oddali Jezusowi chwałę.
Jezus wysłał nas w świat, aby głosić Ewangelię (por. Ew. Mateusza 28,18-20) ale też zapewnił, że nie jesteśmy sami, On jest z nami. Bóg zsyła Ducha Świętego, który daje każdemu chrześcijaninowi moc, aby świadczyć.
Gdy Duch Święty zstąpi na was, weźmiecie Jego moc i będziecie Moimi świadkami w Jeruzalem i w całej Judei, w Samarii i aż po krańce ziemi. (Dz. Apostolskie 1,8).


Ewangelia jest przeciw wszelkiemu relatywizmowi. Apostoł Paweł żył i działał w relatywistycznym świecie. Było to społeczeństwo przesiąknięte religijnym pluralizmem: istniało wiele religii, wielu bogów, każdy naród posiadał swoich własnych bogów. Właściwie podobnie jak obecnie, gdzie wiele grup, czy całe narody mają swoich własnych bogów.
W świecie przepełnionym relatywizmem Paweł głosił, że nie ma relatywizmu, że Jezus jest jedynym Panem, że jest tylko jeden prawdziwy Bóg. Człowiek może być posłuszny tylko Jezusowi. Tak jak Apostoł Paweł był powołany, aby głosić Ewangelię, podobnie my jesteśmy dzisiaj powołani, aby ją głosić. Ewangelia była wówczas dla wielu podobnie arogancka i absurdalna, tak jak dzisiaj. Ewangelia jednak to nie absurd, ale Dobra Nowina dla całego świata.




23 December 2011

Boże Narodzenie


Studium Biblijne: Ew. wg Łukasza 2,1-21
 
Spis ludności
Spis ludności zostaje cztery razy wspomniany przez Łukasza, w sumie więcej używa słów dotyczących spisu niż samego narodzenia Jezusa. Biblia zazwyczaj raczej jest oszczędna w słowach, więc wspomniany spis ludności musiał mieć duże znaczenie według Łukasza.
Obecnie trudno jest zrekonstruować o który spis ludności chodziło, ale niewątpliwie dla ówczesnych czytelników Łukasza było to wiadomym. W ten sposób mogli umieścić narodziny Jezusa w kontekście historycznym.

Spisy ludności odbywały się od czasu do czasu. Celem spisu miedzy innymi było ściągnięcie podatków oraz rejestracja mężczyzn w celu służby wojskowej.
Poprzez przeprowadzenie spisu, dotyczącego wszystkich obywateli imperium, Rzym pokazał wyraźnie, kto sprawuje rządzi. Każdy powinien dostosować się do zarządzenia okazując przez to lojalność wobec Rzymu. 

Cesarz August zlecił spis ludności „całego świata” (Gr.: oikomene); przez co chciał pokazać, że to on jest suwerennym panem nad całym światem.
Spis ludności oznaczał dla zwykłych obywateli, że zostaną skonfrontowani z tymi, którzy często w sposób skorumpowany nimi rządzą. Podczas spisów ludności, często występowały niepokoje, powstania i rozruchy. Wywoływały dyskusje i pytania ludzi, kto rządzi i dlaczego, kto żyje na koszt kogo ? Budziły na nowo pytanie kiedy ten niesprawiedliwy, skorumpowany system nareszcie zmieni się na lepszy?

Podczas wspominanej manifestacji suwerennej władzy cesarza rodzi się prawdziwy Król świata w sposób nie spostrzeżony przez rzymian. O narodzeniu Króla nie zostaje poinformowany ani cesarz August, ani namiestnik Syrii, lecz najbardziej pogardzani ludzi w społeczeństwie: pasterze.
Tu dostrzegamy to, co ciągle w Biblii powtarza się: strącił władców z tronów, a pokornych wywyższył (Ew. Łukasza 1,52).

Cesarz August był pierwszym rzymskim cesarzem i założycielem imperium rzymskiego, który przyniósł światu pokój tzw. PAX Romana. Otrzymał w 27 p.n.e. tytuł honorowy August, co oznacza ten który jest wywyższony, ten którego należy uwielbiać. Zachowały się inskrypcje, zawierające określenia: „Boski cesarz August, syn boży, pan ziemi i morza, dobroczyńcza i zbawiciel całego świata…”
W imperium rozwijał się kult cesarza, w którym Cesarz był czczony jako bóg.

Suwerenny cesarz nakazuje spis ludności, ale jak się okazuje jest to częścią planu Boga.
Prorok Micheasz powiedział, że Mesjasz narodzi się w mieście Dawida Betlejem (Micheasza 5,2). Podróż Józefa i Marii do Betlejem jest skutkiem „wszechmocnego” dekretu cesarza Augusta, ale dekret Augusta służy tylko planowi Bożemu. Wielki i potężny Rzym jest tylko sługą wszechmocnego Boga.

Narodzenie się Jezusa
W Betlejem kiedy naszedł czas urodził się Jezus. Tradycja chrześcijańska mówi, że Józef i Maria przybyli do Betlejem, tam nie mogąc znaleźć miejsca w gospodzie zatrzymali się w oborze lub grocie, gdzie tej samej nocy urodził się Jezus.
Jednak dokładna lektura tekstu pokazuje coś innego.

Józef i Maria przyjechali do Betlejem, a gdy tam byli, nadszedł czas, aby porodziła albo też można by tłumaczyć, podczas gdy tam przebywali (w. 6). Nic w tekście nie wskazuje na to, że od razu Jezus się narodził. Tekst po prostu mówi, że Józef i Maria byli w Betlejem i podczas tego pobytu nadszedł czas narodzenia się syna.  

Tradycja chrześcijańska mówi, że Jezus narodził się w stajni lub w oborze. Jedynym co w tekście ewentualnie na to wskazuje jest fakt, że dziecko położono w korycie lub żłobie.
Domy wiejskie były wówczas małe i zawierały zazwyczaj tylko jedno pomieszczenie dla zwierząt i ludzi jednocześnie. Tylko bogatsi posiadali osobne pomieszczenie dla zwierząt. Pierwsza część domu była miejscem, gdzie zwierzęta mogły przebywać w nocy (podczas dnia były na zewnątrz). Druga część domu miała zazwyczaj podwyższoną podłogę i tam znajdowało się miejsce gdzie spali ludzie. Często koryto (lub żłobek) były wydrążone w tejże podwyższonej podłodze. Każdy dom wiejski zawierał jedno lub więcej koryt. W Palestynie ludzie żyli tak aż do lat 60-tych XX wieku.
Tekst biblijny nie mówi, że Jezus urodził się w stajni, ale jedynie, że włożono go do żłobka, koryta które posiadał każdy wiejski dom.  

Większość tłumaczeń Biblii zawiera tekst przetłumaczony jako, że nie było miejsca w gospodzie (w. 7).
Jest to dziwne i nielogiczne tłumaczenie, ponieważ w oryginale greckim został użyty wyraz (gr.: kataluma) oznaczający pokój gościnny (dosł.: miejsce do przybywania). Dokładnie ten sam wyraz został też użyty, kiedy Jezus prosi uczniów, aby przygotować salę na ostatnią wieczerzę (Ew. Łukasza 22,11). Ta sala nazwana jest po grecku kataluma.
Normalny wyraz oznaczający gospodę jest inny. Np. w przypowieści o dobrym Samarytaninie jest mowa o gospodzie, gdzie używany jest grecki wyraz oznaczający gospodę (Gr.: pandocheion, Ew. wg Łukasza 10,34). Poza tym jest bardzo mało prawdopodobnym, że w ogóle istniała wtedy gospoda w Betlejem, ponieważ było to małe miasteczko nie leżące na głównej trasie.
Oprócz tego, Józef pochodził z rodziny królewskiej z Betlejem. W starożytnej kulturze bliskiego wschodu więzi rodzinne były bardzo ważne. Skoro Józef miał rodzinę w Betlejem, jest to kulturowo nie możliwe, żeby nikt nie ugościł go z jego ciężarną żoną.
Domy wiejskie były wprawdzie niewielkie, ale nieraz dobudowywano pokój dla gości, albo na dachu, albo z tyłu domu (por. np.  pokój zbudowany dla proroka Eliasza, 1 Królewska 17,19). Grecki wyraz kataluma został również w tym wypadku użyty. Możemy sobie łatwo wyobrazić, że w czasie, gdzie wielu ludzi przybyło do swego miasta by się zapisać, wszystkie pokoje były pełne ludzi. W pełnym ludzi pokoju nie ma sprzyjających warunków dla rodzącego się dziecka.

Anioł głosi pasterzom
Pasterze należeli do najbiedniejszych chłopów, którzy wynajmowani byli do pilnowania stad należących do bogatszych. Żyli często całymi tygodniami na łąkach, wędrując z miejsca na miejsce daleko od miasta.
Pasterze byli nie tylko biednymi, ale też pogardzanymi przez większość ludzi. Przez taki rodzaj pracy wymagający ciągłego przemieszczania się nie byli w stanie trzymać się przepisów dotyczących Szabatu, co dla pobożnych Żydów było niezwykle ważne. Faryzeusze ustanowili, że głos i świadectwo pasterza nie liczy się w sądzie. Pasterze byli postrzegani jako niegodni zaufania, niemoralni, śmierdzący ignoranci.
Pasterze byli postrzegani i traktowani podobnie jak w wielu miejscach w Polsce i poza Polską widziani są i traktowani cyganie. I właśnie to oni jako pierwsi słyszą o narodzeniu się Mesjasza !

Na początku opowieści była mowa o najwyższych władzach świata, ale narodzenie rzeczywistego najwyższego władcy świata objawiona została ludziom z najniższych warstw społecznych. Cesarz i władze rzymskie nie dowiedzą się o tym.

Możemy dostrzec tu kontrast: cesarz August, cesarz świata, czyli najważniejszy człowiek na świecie nie słyszy o narodzeniu się największego Króla, ale lokalni pasterze, biedni, pogardzeni, są pierwszymi, którzy się o tym dowiadują.
Dobra Nowina przyszła najpierw do wieśniaków, prostych ludzi pokornych wywyższył (lub: biednych) (1,52).

Podobnie jak w przypadku Zachariasza (1,12) czy Marii (1,29-30), widok anioła budzi u pasterzy wielki strach. Anioł bowiem nie jest postacią słodkiego dziecka jak w tradycji chrześcijańskiej często zostaje przedstawiony. W Biblii objawienie się anioła zawsze budzi strach u ludzi.
Pasterze przebywali ciemną nocą przy stadzie i nagle ujrzeli światło wokół nich co przypomina słowa Izajasza o ludu w ciemności, który ujrzy światło wielkie (Ks. Izajasza 9,1, por. Ew. Łukasza 1,79).
Anioł pański głosi pasterzom, że Mesjasz się narodził. Nie informuje o tym rodziny Marii i Józefa, lecz ludzi z zewnątrz, dość, że nie należących do rodziny, to na dodatek znajdujących się prawie poza społeczeństwem. Narodzenie się Jezusa nie jest bowiem sprawą rodzinną, lecz dotyczy całego świata, całej ludzkości.

Ewangelia
Anioł głosi dobrą nowinę, czyli Ewangelię (słowo ewangelia oznacza dosłownie: dobra nowina).
Wyraz Ewangelia - dobra nowina jest znane już ze Starego Testamentu. Wśród Żydów I wieku n.e. bardzo popularna był tzw. Septuaginta, greckie tłumaczenie Starego Testamentu (np. Apostoł Paweł często cytuje właśnie z tego tłumaczenia). W Septuaginta w Księdze Izajasza używane jest słowo Ewangelia w momencie, kiedy Izajasz mówi o heroldzie ogłaszającym nadejście Pana (Ks. Izajasza 40,9) oraz rozpoczęcie rządy Boga w pokoju i sprawiedliwości (Ks. Izajasza 52,7) oraz też, że Mesjasz przyjdzie dla poniżonych (Ks. Izajasza 61,1-2).

W grecko-rzymskim świecie wyraz ewangelia był znany i miał polityczne znaczenie. Okres po (nagłej) śmierci cesarza lub podczas wojny oznaczał okres niepewności i zagrożeń. W momencie zakończenia wojny, lub osadzenia na tronie nowego cesarza, heroldzi jeździli po całym imperium głosząc wszędzie: Ewangelia (dobra nowina) mamy nowego cesarza! To była dobra nowina dla ludzi, bo oznaczała czas pokoju.

Anioł ogłosił: Ewangelia, a więc dobra nowina, narodził się Król świata. Nie cesarz rzymski bowiem, lecz Jezus Chrystus jest prawdziwym Królem i Cesarzem. Ewangelia ma również polityczny wymiar gdyż przeciwstawia się rządom świata. Pasterze żyli w rzeczywistości rządzonej przez cesarza rzymskiego, ale anioł ogłosił im, że narodził się nowy, lepszy Pan, „cesarz”, co oznacza początek nowej rzeczywistości.

Anioł nie podaje imię Jezusa, ale wyraźnie określa kim jest: Zbawiciel, Chrystus, Pan. Wspomina to w słowach Ks. Izajasza 9,1-7.

Wyraz zbawiciel (gr.: soter) znane był  doskonale w grecko-rzymskim świecie. Zachowały się inskrypcje, w którym cesarz August został nazwany „Zbawicielem wszystkich ludzi…”
Ale także bogowie i np lekarze byli nieraz nazywani zbawicielami.
W Starym Testamencie wyraz Zbawiciel jest szczególnie używany w odniesieniu do Boga, który ratuje swój lud Izraelski (np. 1 Samuela 10,19, Izajasza 45,15. 21 i inni).
Narodzenie się Jezusa kwestionuje status cesarza Augusta jako ‘zbawiciela’ gdyż tylko on prawdziwy Syn Boży jest prawdziwym Zbawicielem.

Chrystus jest greckim tłumaczeniem słowa Mesjasz, co oznacza namaszczony. Jest to osoba namaszczonego przez Boga aby zbawić swój lud. W wielu miejscach Starego Testamentu jest mowa o tym, że Żydzi żyli w oczekiwaniu na nadejście Mesjasza.

Pan (Gr.: Kurios), po grecku oznaczający tytuł honorowy (zwrot grzecznościowy), coś takiego jak szanowny panie, który był szczególnie używany jako zwrot do dobroczyńcy lub patrona (opiekuna, protektora). Potem był używany szczególnie w odniesieniu do cesarza Augusta.
W Septuagincie hebrajskie święte imię Boga JHWH zostało przetłumaczone jako Kurios. Jeśli w Nowym Testamencie Jezus jest określony słowem Kurios było to bardzo jasnym dla ówczesnych Żydów, że oznacza to objawienie się samego Boga JHWH w Jezusie a więc Jezus jest Bogiem. (por. 2 Koryntian 4,5; Filipian 2,11; 1 Koryntian 12,3)

Niemowlę w korycie, czyli w zwykłym domu chłopskim. To było dobra nowina dla pasterzy. Gdyby Mesjasz-Król, jak spodziewano, urodził się w pałacu w Jerozolimie, pasterze nigdy nie mogliby dotrzeć do Niego. Ale Jezus jest Bogiem, który stał się człowiekiem, On stał się jednym z nich, jednym z nas. Jezus urodził się w zwykłym wiejskim domu, podobnym do tych w których pasterze sami mieszkali. Mogli bez przeszkód do niego przyjść, bowiem tak blisko Bóg przyszedł do ludzi.

Wielkie, znaczące słowa określają Jezusa: Mesjasz, Pan, Zbawiciel.
Kontrast z rzeczywistością jest ogromny: dziecko, owinięte w kawałki tkanin położone w korycie w chłopskim domu. Patrząc na to ludzkimi oczami to nie były dobre warunki dla nowonarodzonego Mesjasza-Króla, ale tak jak często u Boga, wszystko jest na odwrót i inaczej niż my ludzie się spodziewamy.

Wojska aniołów
Nagle pojawia się wojsko, armia aniołów. Wyraz w Starym Testamencie oznacza wojska Boga (1 Królewski 22,19; 2 Chronik 33,3; Jeremiasza 8,2).
Świątynia w Jerozolimie była do tej pory miejscem gdzie niebo i ziemia, Bóg i człowiek się spotykają. Świątynia była centrum życia religijnego Żydów, i dla nich było to nawet centrum kosmosu. Ale Bóg zwiastuje narodzenie się Mesjasza nie w tejże Świątyni, lecz na zewnątrz, a do tego ludziom przez wszystkich pogardzonych, będących poza społeczeństwem.
Strącił władców z tronów, a pokornych wywyższył (Ew. Łukasza 1,52)
Jest to wyraźny znak, że nowy świat, nowa era, która zaczęła się z Mesjaszem, jest całkiem inna. Świątynia jerozolimska nie będzie już centrum, lecz Jezus, Mesjasz jest centrum i On jest wśród ludzi.

Na ziemi pokój ludziom… Izrael żył w nadziei na przyjście Mesjasza, który przyniesie im pokój.
Cesarz August przyniósł pokój, Pax Romana dla ludzi, ale aniołowie głoszą, że nie cesarz, lecz Mesjasz przyniesie rzeczywisty pokój dla wszystkich ludzi. Jest tu już aspekt uniwersalny, Mesjasz przyszedł nie tylko dla ludu Izraela, lecz dla całej ludzkości (por. Ew. Łukasza 1,55. 73. 78-79; 2,10. 14).
Pokój oznacza więcej niż koniec wojny. Jest to hebrajski wyraz sjalom, co oznacza pokój w sensie pełnym: pokój, sprawiedliwość, szczęście, zdrowie (por. Ks. Izajasza 9,5,; Ks. Micheasza 5,4). Mesjasz przyniesie nowy pokój między człowiekiem a Bogiem.
Sjalom jest dla tych których sobie upodobał. Bóg daje pokój ludziom, których sobie upodobał, których wybrał. Nie oznacza, jak nieraz źle tłumaczono, że jest to dla ludzi dobrego serca.

Głoszenie pasterzy
Jak reagują pasterze? Podobnie jak Zachariasz z niedowierzaniem? Czy podobnie jak Maria, z wiarą?
Pasterze ruszają w drogę, szukają i znajdują dziecko, tak jak anioł im powiedział.
Potem głoszą mieszkańcom Betlejem co widzieli i słyszeli. Ci pogardzeni, podejrzani, śmierdzący pasterze byli pierwszymi głosicielami Ewangelii.

Dzisiaj
Tradycja chrześcijańska uczyniła z Bożego Narodzenia rodzinne święta miłej atmosfery i słodkich obrazów, choinki, prezentów, jasełek a przede wszystkim święta smacznego obfitego jedzenia. Często w tej przecudownej scenerii gubi się prawdziwy przekaz i znaczenie narodzenia Jezusa. Prawdziwy przekaz Ewangelii Bożego Narodzenia staje się niewygodny.
Boże Narodzenie oznacza, że Bóg działa konkretnie w historii, oznacza rozpoczęcie się nowej ery w historii ludzkości. Narodzenie Jezusa oznacza nie tylko pokój ale też wojnę wypowiedzianą sługom ciemności.

Dla wielu dzisiaj wiara chrześcijańska stała się sprawą wyłącznie prywatną. Na co dzień funkcjonujemy w społeczeństwie, które z chrześcijaństwem niewiele ma wspólnego i jesteśmy zazwyczaj dobrze zasymilowani, a w domu i w niedziele żyjemy w świecie chrześcijańskim. Traktujemy wiarę chrześcijańską jako coś wyłącznie duchowego ukrywając ją czasami głęboko i dbając aby reszta świata tego nie dostrzegła.
A wiara nasza powinna być dla nas najważniejsza, oznacza przecież zbawienie, wieczne życie, przygotowuje nas do wiecznego życia z Bogiem w niebie.
Jezus głosił, że Królestwo Boże już jest na tej ziemi. Jeszcze nie w pełni; ale już jest, w pełni  będzie dopiero kiedy On powróci. Z narodzeniem Jezusa na ziemi Królestwo Boże już się zaczęło. Naszym zadaniem jako wierzących jest, aby to było widoczne na świecie.
Aniołowie zwiastujący narodzenie Jezusa nie byli chórem pięknych śpiewających słodkich postaci ze skrzydłami na niebie, jak przedstawia się ich na wielu obrazach. Aniołowie stanowili wojska Pana Boga, które głosiło, że nareszcie Bóg przyszedł, aby przejąć władze na ziemi.
Mesjasz przyniesie prawdziwy pokój, ale najpierw nastąpi wojna. Szatan, wielki przeciwnik, nie chce tego pokoju, lecz chce zniszczyć wszystko co pochodzi od Boga. Boże Narodzenie oznacza jednocześnie pokój i wojnę na ziemi i w tej rzeczywistości żyjemy dziś. Jest to duchowa wojna, walka, ponieważ szatan pragnie jak najwięcej zniszczyć i zniewolić ludzi, osłabić ich aktywność, uśpić.

Życie chrześcijańskie nie oznacza sielanki i biernego samozadowolenia, ale życie aktywne, życie nie pozbawione walki (por. np. List do Efezjan 6,1-10). Ewangelia nie jest sprawą prywatną, lecz ma zarówno wymiar duchowy, jak i społeczno-polityczny. Chrześcijanie powinni być aktywni, co Jezus niejednokrotnie podkreślał (najmocniej chyba w Ew. wg Mateusza 25,31-46).
Wiemy, że żyjemy z łaski, nie możemy wpaść w pułapkę, że na zbawienie musimy zapracować. Ale życie w wierze, życie chrześcijanina powinno być aktywnym życiem, główną częścią czego powinno być głoszenie Ewangelii swoim życiem i słowem.

Być wierzącym, być uczniem Jezusa, oznacza automatycznie przeciwstawianie się światu. To z kolei oznacza opór świata, opór rządzących światem, i obywateli świata. Bycie chrześcijaninem oznacza, że posiadasz pokój Boży, ale nie masz spokoju na tej ziemi.
W pierwszym wieku przyznać się do Jezusa Króla oznaczało bunt polityczny przeciw władzom świata. Podobnie jest dzisiaj. Jeśli naśladujemy Jezusa, oznacza to, że jesteśmy dla zadowolonego z siebie, biernego świata buntownikami.