10 March 2021

Materializm?

Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj

Czy prośba o codzienny chleb nie jest zbyt materialistyczna?

Czy oznacza to, że nie musimy pracować lub planować?

Może wydawać się, że prośba o codzienny chleb jest zbyt prozaiczna i przyziemna. Inne prośby modlitwy mówią o Królestwie Bożym i o woli Bożej, o przebaczeniu grzechów a pomiędzy nimi znajduje się prośba: daj nam chleba codziennego. To jedyna prośba, którą i niewierzący są zainteresowani, gdyż potrzeba codziennego pokarmu utrzymującego przy życiu, dotyczy każdego człowieka.

Oczywiście wiemy, że nasz codzienny pokarm, ubranie i wszelkie inne rzeczy, które posiadamy, są skutkiem naszej pracy lub pracy innych. Jedzenie na naszych talerzach jest wynikiem: pracy rolników, odpowiednich warunków klimatycznych i ekonomicznych, pracy wytwórców, transportu, handlu itp. Niewierzący widzi tylko te aspekty, natomiast wierzący rozumie, że mimo wszelkiej pracy, która jest konieczna do wytworzenia pokarmu i innych dóbr, ostatecznie otrzymuje wszystko z rąk Bożych.

Modlitwa wymienia prośbę o chleb, nie wspominając o naszej pracy lub pracy innych. Czy to oznacza, że nasza praca, zarządzanie i planowanie nie ma w ogóle znaczenia? Oczywiście, że ma. Praca jest ważna i potrzebna, a lenistwo jest grzechem. Kto nie chce pracować nie ma prawa na pokarm (2 Tes. 3:10).

Istotnym pytaniem jest jednak, czemu lub komu ufamy ostatecznie: Czy ufamy sobie i swoim wysiłkom oraz innym ludziom i ich pracy? Czy ufamy ostatecznie Bogu?

Zwróćmy uwagę na dwie opowieści biblijne: pierwsza znajduje się w Starym Testamencie a druga w Nowym. Stary Testament zawiera historię Józefa w Egipcie, który wiedząc o nadchodzącej klęsce głodu przygotował się podwyższając podatki i gromadząc zboże w spichlerzach, aby w latach głodu naród miał pożywienie. Po ludzku mówiąc Egipt przeżył klęskę głodu przez dobre zarządzanie Józefa (I Mj. 41:37-57).

Druga to przypowieść Jezusa o bogatym rolniku, który miał dużo plonów. Rozbudował, więc swój spichlerz, aby uzyskać dodatkowe miejsce na jeszcze więcej plonów, tak, aby w późniejszych latach nie musiał się już o nic martwić. Z ludzkiej perspektywy wydaje się to rozsądnym. W nocy jednak zmarł i nie miał nic z tego, co zaplanował (Łuk. 12:17-21).

Jaka jest różnica między Józefem a bogatym rolnikiem?

Bogaty rolnik ufał wyłącznie temu, co widział, pokładał zaufanie tylko w swej pracy, swoim gospodarowaniu. Jezus nazwał to zbieraniem skarbów na ziemi (Łuk. 12:21).

Józef natomiast pracował ciężko, ale ufał przede wszystkim Bogu, wiedząc, że jeśli Bóg jego pracy nie pobłogosławi, nie przyniesie ona w ogóle skutków. Józef wiedział, że Bóg działa we wszystkim ku dobremu, obróci zło w dobro, tak, aby on i wielu innych mogło żyć (I Mj. 50:20; por. Rz. 8:28).

Nie są to puste słowa, lecz to prawda. Józef przeżył trudności, biedę i niewolnictwo, ale też żył dostatnio, jako bogaty nomada oraz jako zamożny zarządca najsilniejszego kraju na świecie. Wiedział, że wszystko pochodzi od Boga i dziękując Mu za to, okazał swą wdzięczność.

Postawa wierzącego i niewierzącego jest całkiem inna. Niewierzący skoncentrowany jest na tym, co znajduje się na ziemi, na swoim życiu, swoich możliwościach itp., ale nie chce nic wiedzieć o Bogu i nie okazuje Mu wdzięczności. Niewierzący pragnie się rozwijać tylko materialnie, chce uzyskać coraz więcej możliwości i w gruncie jest egoistyczny. Ufa tylko samemu sobie i swoim talentom i własnej przedsiębiorczości.

Biblijnie wierzący natomiast ufa Bogu. Wie, że Bóg da mu wszystko, czego naprawdę potrzebuje, pamiętając o tym, że oczywiście nie wszystko, czego sobie życzy. Ufa, że Bóg wie, jakie są jego potrzeby i dlatego nie ma problemu z tym, że na świecie są bogaci i biedniejsi. Wierzący też wie, że jeśli żyje w biedzie nie jest to spowodowane przez to, że źle lub za mało się modlił, lecz wierzy, że jego bieda lub inna trudna sytuacja jest w planie Bożym, współdziałając ku dobremu.

Wierzący też nie powinien być leniwy, ale starannie pracować i planować. Nie jest grzechem, aby planować finanse, aby starać się o lepszą pracę, czy płacić ubezpieczenie emerytalne. Wierzący jednak nie pokłada całego zaufania w tym, co planuje i czyni, gdyż wie, że w jednym momencie może wszystko stracić jak wskazuje na to przykład Joba lub wielu ludzi w czasie kryzysu w latach trzydziestych lub w czasie wojny.

Modląc się o codzienny chleb pragniemy wyrażać nasze zaufanie Bogu oraz naszą wdzięczność za to, że daje nam wszystko, czego potrzebujemy do życia a nawet o wiele więcej.

(por. też. Psalm 104:27-29; 145:15-16). Modlitwa ta uświadamia każdego dnia na nowo, że nic nie jest oczywiste oraz też, że niebezpiecznie jest ufać temu, co sami robimy lub ufać innym, którzy ‘powinni’ nam coś dać. Ufajmy Bogu, bo On najlepiej wie, co dla nas dobre i pożyteczne. On jest doskonałym Ojcem, troszczącym się o swe dzieci.

01 March 2021

Rzymian 9:19-24

19 A zatem, powiesz mi: Czemu jeszcze obwinia? Bo któż może przeciwstawić się jego woli? 20 O człowiecze! Kimże ty jesteś, że wdajesz się w spór z Bogiem? Czy powie twór do twórcy: Czemuś mnie takim uczynił? 21 Albo czy garncarz nie ma władzy nad gliną, żeby z tej samej bryły ulepić jedno naczynie kosztowne, a drugie pospolite? 22 A cóż, jeśli Bóg, chcąc okazać gniew i objawić moc swoją, znosił w wielkiej cierpliwości naczynia gniewu przeznaczone na zagładę, 23 a uczynił tak, aby objawić bogactwo chwały swojej nad naczyniami zmiłowania, które uprzednio przygotował ku chwale, 24 takimi naczyniami jesteśmy i my, których powołał, nie tylko z Żydów, ale i z pogan.

Wcześniej Apostoł Paweł pisał o tym, że Bóg suwerennie wybiera według swojego upodobania, tak jak wybrał Jakuba a nie Ezawa (Rz. 9:10-13). Takie stwierdzenie budzi bunt w człowieku, bo ma poczucie, że jest to niesprawiedliwe. Apostoł Paweł więc dalej wyjaśnia, podkreślając naszą sytuację wobec Stwórcy.

Obraz garncarza znajdujemy też u proroków: Jeremiasza i Izajasza (Iz. 29:14-16; 45:9-13; Jer. 18:1-12) Paweł nawiązuje bardziej do słów Izajasza, który pisze:

O, jak przewrotni jesteście! Tak jak gdyby można garncarza stawiać na równi z gliną!

Jak gdyby dzieło mogło mówić o swoim twórcy: Nie on mnie stworzył,

a garnek mówił o garncarzu: On nic nie umie! (Iz. 29:16)

W innym miejscu czytamy:

Biada temu, kto się spiera ze swoim stwórcą, skorupka wśród glinianych skorupek!

Czy glina może powiedzieć do tego, kto ją formuje: Co robisz?

Albo dzieło do swojego mistrza: On nie ma rąk? (Iz. 45:9).

Bóg oskarża Izrael, że buntując się nie uznają Jego suwerenności i autorytetu. Bunt przeciwko wszechmogącemu Panu można porównać do buntu naczynia przeciw garncarzowi uważającego, że samo wie lepiej niż ten, który go stworzył.  

Jak człowiek może kwestionować to, co czyni jego Stwórca i uważać, że wie lepiej niż On? Obraz garncarza pokazuje jednocześnie śmieszność i straszność ludzkiego buntu. Człowiek chce przewrócić porządek Boży. Zarówno prorok jak i Apostoł Paweł podkreślają, że człowiek powinien znać swoje miejsce: jesteśmy gliną w rękach Stwórcy.

Pismo Święte nie potępia tu wierzącego, który nie rozumie co się dzieje, który pyta Boga, dlaczego musi cierpieć, dlaczego znajduje się w takiej a nie innej sytuacji. To, że w naszej rozpaczy pytamy Boga nie jest grzechem samym w sobie.

Istotne jest jednak nasze nastawienie, nasza postawa. Apostoł potępia tych, którzy kłócą się z Bogiem, nie uznając jego autorytetu, uważając, że wiedzą lepiej niż On, kwestionując przez to Jego autorytet i suwerenność.

Nie musimy bać się Boga, jeśli mamy pytania, wątpliwości, ale musimy dbać o nasze nastawienie, postawę wobec Niego. Powinniśmy mieć nastawienie takie, jak Mojżesz, który też pytał, ale okazał szacunek wobec Boga (II Mj. 3), lub jak Job (Job 40:4; 42:3, 6). Job miał nawet w pewnym sensie rację w swoich pytaniach i stwierdzeniu, że jego cierpienie jest ‘niesprawiedliwe’, ale się nawrócił i przyznał, że nie można kwestionować Boga i uważać, że można Go oskarżać i korygować (Job 40:2; por. 1:22; 2:10).

Powinniśmy być pokorni wobec Boga, chociaż nie możemy przy tym też zapomnieć, że jesteśmy czymś więcej niż gliną w rękach garncarza. Bóg stworzył nas na swój obraz, abyśmy byli jego namiestnikami na ziemi. On chce mieć relację z nami, chce objawiać swoje zamiary i myśli, co jest rzeczywiście niesamowite. Dlatego nasz Stwórca też chce, abyśmy się dzielili z Nim wszelkimi naszymi pytaniami i wątpliwościami, ale z odpowiednim nastawieniem.

Naszym problemem jest to, że chcemy mieć wszystko pod kontrolą, że sami chcemy decydować, co jest dobre a co złe. To jest esencja grzechu, to jest to, co zrobili Adam i Ewa, kiedy zjedli zakazany owoc: sami zdecydowali, co jest dobre kwestionując Boży autorytet.

Czy to nam się podoba, czy nie, faktem jest, że zostaliśmy stworzeni przez Boga. Sami nie zdecydowaliśmy o tym, że istniejmy, sami nie zdecydowaliśmy o naszej płci czy kolorze oczu. To była decyzja naszego Stwórcy. Jesteśmy jak naczynia, o których decyduje ich twórca - garncarz. Jest to trudne dla nas do zaakceptowania, ale nawet jeśli kwestionujemy autorytet i suwerenność naszego Stwórcy, nie możemy zmienić prawdy.

 

W argumentacji Apostoła jednak ważniejszy w tym miejscu nie jest Bóg jako Stwórca, lecz jako  Sędzia. Bóg jest jednocześnie Królem i Sędzią, dlatego ma prawo czynić ze swym stworzeniem co zechce. Po upadku w grzech, Bóg miał prawo działać według swojego gniewu lub według miłosierdzia. W poprzednich wersetach Apostoł Paweł obszernie wyjaśnia, że Bóg nie musi się tłumaczyć ze swych decyzji a człowiek nie ma prawa osądzać, czy Boża reakcja na grzech jest poprawna czy nie (w wersetach 10-18). Apostoł podkreśla, zgodnie ze Słowem Bożym, że Bóg jest sprawiedliwym sędzią, który reaguje w poprawny i sprawiedliwy sposób na ludzki grzech.

 

Obraz garncarza więc nie tylko dotyczy naszego stworzenia, ale też Bożej sprawiedliwej reakcji na nasz grzech. Apostoł bardziej podkreśla autorytet Boży niż jego moc.

Wcześniej pisał o suwerennej decyzji Bożej co do narodu, który wybrał: wybrał młodszego syna Jakuba a nie starszego syna Ezawa (w. 12-13).

Jedynym prawidłowym wyznaniem wierzącego jest to, jakie składał Izrael: Panie, Ty jesteś naszym Ojcem, my jesteśmy gliną, a Ty naszym Stwórcą i wszyscyśmy dziełem twoich rąk (Iż. 64:8). Na takie wyznanie Pan reaguje z łaską i miłosierdziem.

To, że Bóg suwerennie decyduje, nad kim się zmiłuje a kogo przywiedzie do zatwardziałości wydaje się niesprawiedliwe (w. 18). Dlaczego Bóg nie zmiłuje się nad wszystkimi? Mamy tu do czynienia z tajemnicą, której nie będziemy rozumieć do końca, ale jasnym jest, że sprawiedliwość wymaga, by Bóg wylał swój gniew na każdego, bo nie ma ani jednego sprawiedliwego człowieka (Rz. 3:23). To tylko łaska, kompletnie niezasłużona, przez którą Bóg wybrał wierzących do wiary. Nie możemy tego kwestionować, lecz powinniśmy dziwić się, z wdzięcznością, wielkości Bożej.

Musimy zaprzestać oceniać Boga według naszych ludzkich standardów i kategorii sprawiedliwości. Człowiek uważa, że wie najlepiej, co jest sprawiedliwe, wie lepiej niż przodkowie a nawet lepiej niż Bóg. Ale pojęcie sprawiedliwości zmienia się w każdym pokoleniu, co ma odzwierciedlenie w ustawach a nawet konstytucjach które, w świetle całości historii ludzkości, nie istnieją długo. Niedawno seks pozamałżeński, ślub homoseksualny, aborcja były uważane za bezprawne, grzeszne obecnie natomiast są społecznie akceptowane. Nikt nie jest w stanie powiedzieć jak będzie myślało o tych tematach społeczeństwo za 100 lub 200 lat. Historia pokazuje, że to, co społeczeństwo akceptuje może się w krótkim czasie kompletnie zmienić.

Ulegające ciągłym zmianom ludzkie pojęcie sprawiedliwości nie jest nam pomocne, jedyne stabilne i stałe pojęcie sprawiedliwości znajdujemy tylko w Bożym Słowie.

W wersetach 22 i 23 znajdujemy dwa razy ten sam czasownik okazać lub objawić. Bóg okazuje swój gniew zbuntowanym grzesznikom oraz okazuje swoją chwałę nad tymi, którzy się nawrócili i uwierzyli.

Nawet w sytuacji bezbożnych widzimy miłosierdzie Boga. Nie od razu wylał swój gniew, lecz znosił w wielkiej cierpliwości bezbożnych, których Paweł nazywa naczyniami gniewu. Mogli się nawrócić, ale nie uczynili tego, lecz woleli zostać w swoim buncie wobec Stwórcy. Bóg nie od razu wylewa swój gniew, ale ten dzień z pewnością przyjdzie. W momencie, kiedy człowiek umrze, stanie przed Bogiem a wtedy będzie już za późno.

Ci jednak, nad którymi Bóg się zmiłuje, nie są lepsi niż bezbożni, ale On ich od wieczności przygotował ku chwale, od wieczności wybrał w Chrystusie (por. Rz. 8:29; Ef. 1:4). To tajemnica, a kwestionowanie tego nam nie pomoże, lecz raczej oddali nas od Boga. Przyjmijmy tą tajemnicę w wierze, jako Bożą Prawdę dziękując i chwaląc Go za to.

Zamiast kłócić się z Bogiem, lepiej się nawrócić, poddać się swemu Stwórcy, uznać Go jako wszechmogącego Pana i wyznać swoje grzechy. Wtedy Bóg nie wyleje swego gniewu, lecz zmiłuje się w Chrystusie nad grzesznikiem.

23 February 2021

Ewangelia wg Łukasza 11:5-13

I rzekł do nich: Któż z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: Przyjacielu, pożycz mi trzy chleby, 6 albowiem przyjaciel mój przybył do mnie, będąc w podróży, a nie mam mu co podać. 7 A tamten z mieszkania odpowie mu: Nie naprzykrzaj mi się, drzwi już są zamknięte, dzieci moje są ze mną w łóżku, nie mogę wstać i dać ci. 8 Powiadam wam, jeżeli nawet nie dlatego wstanie i da mu, że jest jego przyjacielem, to dla natręctwa jego wstanie i da mu, ile potrzebuje.

9 A ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. 10 Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje, a kto szuka, znajduje, a kto kołacze, temu otworzą. 11 Gdzież jest taki ojciec pośród was, który, gdy syn będzie go prosił o chleb, da mu kamień? Albo, gdy będzie go prosił o rybę, da mu zamiast ryby węża? 12 Albo, gdy będzie prosił o jajo, da mu skorpiona? 13 Jeśli więc wy, którzy jesteście źli, umiecie dobre dary dawać dzieciom swoim, o ileż bardziej Ojciec niebieski da Ducha Świętego tym, którzy go proszą.

Uczniowie poprosili Jezusa, aby ich pouczył, jak powinni się modlić. Jezus nauczył ich modlitwy znanej, jako Ojcze Nasz (Ew. Łukasza 11:2-4), po czym Jezus opowiedział krótką przypowieść, która zostanie omówiona poniżej.

Jezus nie naucza technik lub kroków do bardziej skutecznej modlitwy, lecz mówi o tym, że musimy rozpoznać do Kogo się modlimy, ponieważ to jest decydujące.

Początkowe słowa Jezusa, któż z was…(w. 5), oznaczają coś takiego jak: wyobraź sobie, że …

Aby wyjaśnić, czym jest modlitwa, Jezus przytacza sytuację z codziennego życia. To sytuacja, którą bez problemu rozumiał każdy słuchacz w Izraelu w I wieku n.e. Nie należy szukać w tej opowieści analogii lub ukrytego znaczenia (np. ilość chlebów nie ma szczególnego znaczenia, jest po prostu ilością potrzebną na posiłek). Nie chodzi o to, aby odkryć, co każdy poszczególny element oznacza, gdyż znaczenie zawarte jest w całości.

Wyraz przyjaciel jest kluczowym w tym fragmencie (występuje cztery razy). Jezus używa pojęcia przyjaźni, aby wyjaśnić i głosić, że Bóg jest dostępny, jak przyjaciel. W grecko-rzymskim myśleniu przyjaźń była ważnym pojęciem. Filozofowie dyskutowali często o tym jak powinna wyglądać idealna przyjaźń.

Inne pojęcia, które są ważne w tekście to gościnność, honor i wstyd. Pojęcia te były niezwykle ważne w starożytnej kulturze Bliskiego Wschodu.

 

Przypowieść mówi o sytuacji, w której w środku nocy przybywa gość, a gospodarz nie ma wystarczająco jedzenia, aby sporządzić dla niego posiłek.

Gościnność nadal jest jedną z najważniejszych wartości na Bliskim Wschodzie. Jeśli przyjdzie niespodziewany gość, masz moralny obowiązek dać mu obfity posiłek oraz wszystko, czego będzie potrzebował. Gość pewnej konkretnej rodziny w wiosce, był widziany, jako gość całej wioski, dlatego cała społeczność miała obowiązek gościnności. Zapotrzebowanie na chleb rodziny, przyjmującej gościa, stawało się zapotrzebowaniem wszystkich mieszkańców. Jeżeli gospodarz nie dał gościom obfitego posiłku, oznaczało to wstyd nie tylko dla niego, lecz dla wszystkich.

Według grecko-rzymskiego sposobu myślenia, honor jednego z przyjaciół oznaczał honor drugiego, ale także wstyd dla jednego oznaczał też wstyd dla drugiego. Gdyby ktoś nie mógł dać gościom jedzenia, oznaczałoby to wstyd nie tylko dla niego, ale także dla jego przyjaciela. 

Problemem w tej przypowieści nie jest tylko to, że gospodarz nie ma chleba dla gości, ale też, że gość przyszedł w środku nocy, kiedy wszyscy śpią. Czy powinien obudzić całą rodzinę przyjaciela, czy ma dać gościom tylko to, co zostało, powodując wstyd dla całej wioski? Dla słuchaczy Jezusa było oczywistym, że jest tylko jedna możliwość: obudzić przyjaciela. Dla nas hipotetyczną odpowiedzią byłoby - nie przeszkadzać (w. 7). Ale dla słuchacza I wieku było to nie do pomyślenia! Przyjaciel zawsze pomaga, a wstyd jest gorszy niż nieprzespana noc.

Należy pamiętać, że domy na wsi składały się tylko z jednego pomieszczenia, w którym wieczorem cała rodzina kładła się spać na materacach, rozkładanych na podłodze. Nocą było kompletnie ciemno, nie było przecież elektryczności. Jeśli w nocy musisz otworzyć drzwi, obudzisz wszystkich, którzy śpią w domu.

Dla wszystkich słuchaczy było oczywistym, że przyjaciel powinien pomóc nawet w środku nocy. Jezus daje nieco dziwny powód, mianowicie, że nawet nie dlatego wstanie i da mu, że jest jego przyjacielem, ale  dla natręctwa jego wstanie i da mu, ile potrzebuje (w. 8). Nawet, jeśli by nie chciał wstać w środku nocy, budząc całą rodzinę, jest coś innego, co skłoni go do tego, aby właśnie tak zrobić. To to, co zostało przetłumaczone, jako natręctwo (lub naleganie). To skłoni go nawet do tego, żeby nie tylko dać te trzy bochenki chleba, o które go poproszono, ale wszystko, czego potrzebuje przyjaciel. Grecki wyraz tłumaczony, jako natręctwo oznacza właściwie bezwstydność. Lepiej jest tłumaczyć: daje mu to, czego potrzebuje, aby zapobiec wstydu. Ten, kto został obudzony wie, że gospodarz musi dać gościom wszystko, czego potrzebują, bo inaczej będzie to wstyd dla całej wioski. Gdyby nie dał, cała społeczność wytykałaby go palcami, mówiąc, jaki to wstyd, że nie pomógł w nocy.

Czego uczy nas ta przypowieść?

W tej przypowieści Jezus mówi o dwóch tematach z modlitwy Ojcze Nasz, której wcześniej nauczył uczniów (w. 2-4): mianowicie, o chlebie, który Bóg daje oraz o święceniu Imienia Boga, co oznacza nie zawstydzanie Jego Imienia. Łącząc te dwa tematy, Jezus naucza, że Bóg ma legalny obowiązek, aby nam dać, o co prosimy. Bóg zobowiązał się, aby nam odpowiadać, ze względu na swoje Imię.

Temat ten nie jest nowym w Biblii. Pełen ufności Dawid prosi Boga o przebaczenie grzechów ze względu na Jego imię:

Nawet, jeśli moje grzechy są wielkie, Bóg chce mi przebaczyć ze względu na Imię swoje.

Psalmista mógł prosić Boga, ze względu na Imię Jego, aby odnowił Jeruzalem, chociaż miasto to zostało zniszczone, jako kara za grzechy:

Ze względu na Imię swoje, Bóg prowadzi nas na zielone pastwiska, kiedy już nie mamy siły i nie wiemy, co robić (Psalm 23:2-3).

Pan Jezus zachęca, aby nie przestawać się modlić, bo chodzi o Imię Boże.

Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy, bowiem, kto prosi, otrzymuje, a kto szuka, znajduje, a kto kołacze, temu otworzą (w. 9-10).

Czasowniki proście, szukajcie i kołaczcie (lub: pukajcie) są czasownikami w trybie rozkazującym, które w greckim oryginale wyrażają coś, co należy czynić cały czas, nieustannie. Modlitwa jest procesem, jest sposobem życia. Modlitwa oznacza, że zapraszamy nieustanie Boga do naszego życia.

Bóg zawsze słucha naszych próśb, chociaż nie oznacza to, że otrzymujemy wszystko, czego tylko zapragniemy. Jezus nauczał, że powinniśmy modlić się zgodnie z wolą Bożą (Ew. Łukasza 11:2-4; Ew. Mateusza 6:9-13). Tylko wtedy święcimy Imię Boże. Nasze modlitwy stanowią często egocentryczną listę życzeń, zawierającą przede wszystkim nasze własne potrzeby, lub potrzeby innych, a za mało koncentrują się na woli Bożej i na święceniu Jego Imienia.

Jezus podaje jeszcze inną ilustrację z życia rodzinnego, zadając pytanie, na które odpowiedź jest jasna dla każdego (w. 11-12). Oczywiście, dobry ojciec daje swojemu dziecku tylko to, co jest dobre. 

Skoro ojcowie (i matki) na ziemi są dobrzy (dobre), mimo faktu, że są grzesznikami, to tym bardziej Ojciec niebieski. Ojciec w Niebie jest doskonały, bez grzechu, dobry.

Nie oznacza to, że Bóg daje wszystko to, czego tylko zapragniemy, lecz daje to, co jest dla nas dobre. Dziecko może myśleć, że potrzebuje dużo słodyczy, nie potrzebuje szkoły, ale rodzic wie lepiej, co jest dobre dla jego właściwego rozwoju. Dlatego, mimo jego marudzenia, natręctwa dobry rodzic nie da swojemu dziecku wszystkiego, o co ono prosi, ale to, co jest dla niego naprawdę dobre.

12 February 2021

Prawdziwa wiara

Podstawowym pytaniem które musimy sobie zadać jest: czy wiara jest czynem (uczynkiem) człowieka czy jest darem Bożym?

Nasza odpowiedź zależeć będzie od tego, jaki jest nasz pogląd na stan człowieka. Wielu chrześcijan co prawda uznaje, że człowiek jest grzeszny, ale w ich rozumieniu - bardzo słaby i chory, w związku z czym nie jest w stanie sam siebie uratować od grzechu. Jednocześnie twierdzą, że w momencie, kiedy Bóg oferuje łaskę i wiarę, człowiek mimo swej „choroby” jest w stanie sam zdecydować, czy chce się nawrócić i uwierzyć oraz przyjąć wiarę.

Słowo Boże natomiast naucza, że przez grzech człowiek jest kompletnie martwy duchowo, co oznacza, że nie jest w stanie uczynić czegokolwiek dobrego w oczach Boga. Każdy człowiek bez wyjątku jest grzeszny, czyli jest winny wobec swego Stworzyciela i zasługuje jedynie na jego sprawiedliwy gniew i karę. Człowiek z natury koncentruje się na grzechu, jest egocentryczny, pragnie chwalić szatana, zamiast Boga. Niestety poprzez grzech człowiek stracił swoją wolność stając się niewolnikiem szatana, a niewolnik sam siebie nie może się wykupić lub uwolnić.

Konsekwencją upadku w grzech jest to, że człowiek nigdy nie jest w stanie samodzielnie i z własnej woli przyjąć łaski i wiary. W przeciwieństwie do ciężko chorego człowieka, martwy człowiek nie reaguje w ogóle na cokolwiek co mu zostaje oferowane.

Wiara jest darem Bożym. Powinniśmy jednak dobrze to rozumieć. Wielu uważa, że jest darem w tym sensie, że Bóg oferuje wiarę a człowiek ją przyjmuje lub nie. To pozytywne podejście do sytuacji człowieka; twierdzące, że mimo wszystko jego duchowa kondycja nie jest aż tak zła i mimo grzechu, jest on w stanie uczynić jeszcze coś dobrego będąc w stanie uwierzyć, jeśli Bóg zaoferuje mu zbawienie w Chrystusie.

Niestety pozytywne podejście nie jest zgodne ze Słowem Bożym, bowiem sytuacja człowieka jest o wiele gorsza. Według prawdziwej biblijnej nauki człowiek jest martwy i nie jest w stanie czynić cokolwiek dobrego, gdyż przyjęcie daru wiary byłoby wtedy już czymś dobrym w oczach Boga.

Gdyby człowiek stwierdził, że sam uwierzył i sam dobrowolnie przyjął dar łaski i wiary, tak naprawdę już nie mógłby powiedzieć, że tylko i wyłącznie z łaski jest zbawiony. Biblia odrzuca jednoznacznie usprawiedliwienie z uczynków, gdyż zbawienie jest tylko z wiary na podstawie łaski. Jeżeli natomiast twierdzimy, że sami uwierzymy, że sami przyjmiemy dar wiary lub sami nawet wyprodukujemy swoją wiarę, tak naprawdę uważamy wtedy, że jesteśmy co prawda zbawieni na podstawie łaski, ale przynajmniej jeden uczynek jest wtedy potrzebny, mianowicie - wiara.

Niezwykle trudno jest człowiekowi przyjąć biblijną prawdę o tym, że jest on tak grzeszny i zły, że sam z siebie nie jest w stanie uczynić nawet najmniejszego kroku ku dobremu, nie jest w stanie samodzielnie wyprodukować nawet najmniejszej wiary. Ale tylko jeśli to zrozumiemy i uświadomimy sobie w jak okropnej duchowej sytuacji znajdujemy się, jesteśmy też w stanie zrozumieć czym jest Boża łaska.  

Na podstawie Słowa Bożego należy zdecydowanie odrzucić zbawienie na podstawie jakichkolwiek uczynków, co oznacza, że także wiara nie może być naszym uczynkiem koniecznym do zbawienia. Ponieważ jesteśmy duchowo martwi przez grzech, nie jesteśmy w stanie sami wyprodukować wiary, ani też nie jesteśmy w stanie samodzielnie przyjąć wiary.

Wiara nie pochodzi od nas samych, nie jest prawdą, że po usłyszeniu Ewangelii sami jesteśmy w stanie ją ‘wyprodukować’. Naturalną reakcją człowieka jest odrzucenie usłyszanej Dobrej Nowiny. Z natury buntujemy się przeciwko Bogu i zatwardzamy nasze serca, nawet kiedy On oferuje nam zbawienie. Tylko Duch Święty jest w stanie złamać nasze serca i otworzyć na Ewangelię. Duch Święty wkłada wiarę, jako dar łaski w serca wierzących, przez co są w stanie się nawrócić i przyjąć Ewangelię. Wiara jest darem łaski, na który nie zasłużyliśmy.

Jesteśmy zbawieni nie dlatego, ponieważ wierzymy, lecz: jesteśmy zbawieni na podstawie dzieła Chrystusa, z łaski przez wiarę. Wiara jest drogą lub kanałem, przez który dostępujemy daru łaski i zbawienia a zarówno wiara jak i łaska pochodzi od Boga, bez żadnej zasługi z naszej strony. Bóg według upodobania sprawia w nas i chcenie i wykonanie (Fil. 2:13). 

W związku z tym człowiek nie ma żadnego powodu, aby chlubić się, że coś dobrego uczynił. Nie jest sprawiedliwym, nie może osiągnąć sprawiedliwości poprzez swoje uczynki (Rz. 3:28). To wyłącznie Boże dzieło. Dlatego Apostoł Paweł pisze, że jesteśmy usprawiedliwieni z wiary dzięki której mamy dostęp do łaski i to jest powód, dlaczego chlubimy się nadzieją chwały Bożej (Rz. 5:1-2). Żaden człowiek nie może chełpić się, chwalić się (1 Kor. 1:29-31), bo nie ma Bogu nic do zaoferowania, nawet wiary.

Fakt, że nic nie możemy zrobić dla naszego zbawienia wydaje się strasznym, ale właściwie stanowi wielkie pocieszenie. Sami z siebie jesteśmy słabi a jeśli jesteśmy szczerzy wobec siebie musimy przyznać, że sami nie jesteśmy w stanie czynić tego, co powinniśmy i jeszcze wytrwać w tym. Dobry Bóg natomiast w swojej łasce daje nam wszystko.

Oczywiście nie powinno to oznaczać całkowitej bierności człowieka. Mimo wszystko ma on obowiązek uwierzyć, a jeśli nie wierzy, słusznie zasługuje na karę piekielną. Życie w wierze jest również aktywne. Prawdziwie wierzącego rozpoznać można na podstawie jego przekonań osadzonych na biblijnej prawdzie i zmiany jego życia, w którym wyraźnie można dostrzec owoce procesu uświęcenia.

Wiara na podstawie łaski, a nie na podstawie uczynków – to prawdziwa biblijna nauka, stawiająca w centrum Boże dzieło w Chrystusie, pokazująca katastrofalną kondycję duchową człowieka a jednocześnie niewyobrażalną łaskę i miłosierdzie Stwórcy. Tylko mając świadomość naszej ludzkiej duchowej martwoty a jednocześnie ogromnej Bożej łaski okazanej nam poprzez dar wiary jesteśmy w stanie żyć w wdzięczności i chlubić się tylko w Panu.