23 February 2021

Ewangelia wg Łukasza 11:5-13

I rzekł do nich: Któż z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: Przyjacielu, pożycz mi trzy chleby, 6 albowiem przyjaciel mój przybył do mnie, będąc w podróży, a nie mam mu co podać. 7 A tamten z mieszkania odpowie mu: Nie naprzykrzaj mi się, drzwi już są zamknięte, dzieci moje są ze mną w łóżku, nie mogę wstać i dać ci. 8 Powiadam wam, jeżeli nawet nie dlatego wstanie i da mu, że jest jego przyjacielem, to dla natręctwa jego wstanie i da mu, ile potrzebuje.

9 A ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. 10 Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje, a kto szuka, znajduje, a kto kołacze, temu otworzą. 11 Gdzież jest taki ojciec pośród was, który, gdy syn będzie go prosił o chleb, da mu kamień? Albo, gdy będzie go prosił o rybę, da mu zamiast ryby węża? 12 Albo, gdy będzie prosił o jajo, da mu skorpiona? 13 Jeśli więc wy, którzy jesteście źli, umiecie dobre dary dawać dzieciom swoim, o ileż bardziej Ojciec niebieski da Ducha Świętego tym, którzy go proszą.

Uczniowie poprosili Jezusa, aby ich pouczył, jak powinni się modlić. Jezus nauczył ich modlitwy znanej, jako Ojcze Nasz (Ew. Łukasza 11:2-4), po czym Jezus opowiedział krótką przypowieść, która zostanie omówiona poniżej.

Jezus nie naucza technik lub kroków do bardziej skutecznej modlitwy, lecz mówi o tym, że musimy rozpoznać do Kogo się modlimy, ponieważ to jest decydujące.

Początkowe słowa Jezusa, któż z was…(w. 5), oznaczają coś takiego jak: wyobraź sobie, że …

Aby wyjaśnić, czym jest modlitwa, Jezus przytacza sytuację z codziennego życia. To sytuacja, którą bez problemu rozumiał każdy słuchacz w Izraelu w I wieku n.e. Nie należy szukać w tej opowieści analogii lub ukrytego znaczenia (np. ilość chlebów nie ma szczególnego znaczenia, jest po prostu ilością potrzebną na posiłek). Nie chodzi o to, aby odkryć, co każdy poszczególny element oznacza, gdyż znaczenie zawarte jest w całości.

Wyraz przyjaciel jest kluczowym w tym fragmencie (występuje cztery razy). Jezus używa pojęcia przyjaźni, aby wyjaśnić i głosić, że Bóg jest dostępny, jak przyjaciel. W grecko-rzymskim myśleniu przyjaźń była ważnym pojęciem. Filozofowie dyskutowali często o tym jak powinna wyglądać idealna przyjaźń.

Inne pojęcia, które są ważne w tekście to gościnność, honor i wstyd. Pojęcia te były niezwykle ważne w starożytnej kulturze Bliskiego Wschodu.

 

Przypowieść mówi o sytuacji, w której w środku nocy przybywa gość, a gospodarz nie ma wystarczająco jedzenia, aby sporządzić dla niego posiłek.

Gościnność nadal jest jedną z najważniejszych wartości na Bliskim Wschodzie. Jeśli przyjdzie niespodziewany gość, masz moralny obowiązek dać mu obfity posiłek oraz wszystko, czego będzie potrzebował. Gość pewnej konkretnej rodziny w wiosce, był widziany, jako gość całej wioski, dlatego cała społeczność miała obowiązek gościnności. Zapotrzebowanie na chleb rodziny, przyjmującej gościa, stawało się zapotrzebowaniem wszystkich mieszkańców. Jeżeli gospodarz nie dał gościom obfitego posiłku, oznaczało to wstyd nie tylko dla niego, lecz dla wszystkich.

Według grecko-rzymskiego sposobu myślenia, honor jednego z przyjaciół oznaczał honor drugiego, ale także wstyd dla jednego oznaczał też wstyd dla drugiego. Gdyby ktoś nie mógł dać gościom jedzenia, oznaczałoby to wstyd nie tylko dla niego, ale także dla jego przyjaciela. 

Problemem w tej przypowieści nie jest tylko to, że gospodarz nie ma chleba dla gości, ale też, że gość przyszedł w środku nocy, kiedy wszyscy śpią. Czy powinien obudzić całą rodzinę przyjaciela, czy ma dać gościom tylko to, co zostało, powodując wstyd dla całej wioski? Dla słuchaczy Jezusa było oczywistym, że jest tylko jedna możliwość: obudzić przyjaciela. Dla nas hipotetyczną odpowiedzią byłoby - nie przeszkadzać (w. 7). Ale dla słuchacza I wieku było to nie do pomyślenia! Przyjaciel zawsze pomaga, a wstyd jest gorszy niż nieprzespana noc.

Należy pamiętać, że domy na wsi składały się tylko z jednego pomieszczenia, w którym wieczorem cała rodzina kładła się spać na materacach, rozkładanych na podłodze. Nocą było kompletnie ciemno, nie było przecież elektryczności. Jeśli w nocy musisz otworzyć drzwi, obudzisz wszystkich, którzy śpią w domu.

Dla wszystkich słuchaczy było oczywistym, że przyjaciel powinien pomóc nawet w środku nocy. Jezus daje nieco dziwny powód, mianowicie, że nawet nie dlatego wstanie i da mu, że jest jego przyjacielem, ale  dla natręctwa jego wstanie i da mu, ile potrzebuje (w. 8). Nawet, jeśli by nie chciał wstać w środku nocy, budząc całą rodzinę, jest coś innego, co skłoni go do tego, aby właśnie tak zrobić. To to, co zostało przetłumaczone, jako natręctwo (lub naleganie). To skłoni go nawet do tego, żeby nie tylko dać te trzy bochenki chleba, o które go poproszono, ale wszystko, czego potrzebuje przyjaciel. Grecki wyraz tłumaczony, jako natręctwo oznacza właściwie bezwstydność. Lepiej jest tłumaczyć: daje mu to, czego potrzebuje, aby zapobiec wstydu. Ten, kto został obudzony wie, że gospodarz musi dać gościom wszystko, czego potrzebują, bo inaczej będzie to wstyd dla całej wioski. Gdyby nie dał, cała społeczność wytykałaby go palcami, mówiąc, jaki to wstyd, że nie pomógł w nocy.

Czego uczy nas ta przypowieść?

W tej przypowieści Jezus mówi o dwóch tematach z modlitwy Ojcze Nasz, której wcześniej nauczył uczniów (w. 2-4): mianowicie, o chlebie, który Bóg daje oraz o święceniu Imienia Boga, co oznacza nie zawstydzanie Jego Imienia. Łącząc te dwa tematy, Jezus naucza, że Bóg ma legalny obowiązek, aby nam dać, o co prosimy. Bóg zobowiązał się, aby nam odpowiadać, ze względu na swoje Imię.

Temat ten nie jest nowym w Biblii. Pełen ufności Dawid prosi Boga o przebaczenie grzechów ze względu na Jego imię:

Nawet, jeśli moje grzechy są wielkie, Bóg chce mi przebaczyć ze względu na Imię swoje.

Psalmista mógł prosić Boga, ze względu na Imię Jego, aby odnowił Jeruzalem, chociaż miasto to zostało zniszczone, jako kara za grzechy:

Ze względu na Imię swoje, Bóg prowadzi nas na zielone pastwiska, kiedy już nie mamy siły i nie wiemy, co robić (Psalm 23:2-3).

Pan Jezus zachęca, aby nie przestawać się modlić, bo chodzi o Imię Boże.

Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy, bowiem, kto prosi, otrzymuje, a kto szuka, znajduje, a kto kołacze, temu otworzą (w. 9-10).

Czasowniki proście, szukajcie i kołaczcie (lub: pukajcie) są czasownikami w trybie rozkazującym, które w greckim oryginale wyrażają coś, co należy czynić cały czas, nieustannie. Modlitwa jest procesem, jest sposobem życia. Modlitwa oznacza, że zapraszamy nieustanie Boga do naszego życia.

Bóg zawsze słucha naszych próśb, chociaż nie oznacza to, że otrzymujemy wszystko, czego tylko zapragniemy. Jezus nauczał, że powinniśmy modlić się zgodnie z wolą Bożą (Ew. Łukasza 11:2-4; Ew. Mateusza 6:9-13). Tylko wtedy święcimy Imię Boże. Nasze modlitwy stanowią często egocentryczną listę życzeń, zawierającą przede wszystkim nasze własne potrzeby, lub potrzeby innych, a za mało koncentrują się na woli Bożej i na święceniu Jego Imienia.

Jezus podaje jeszcze inną ilustrację z życia rodzinnego, zadając pytanie, na które odpowiedź jest jasna dla każdego (w. 11-12). Oczywiście, dobry ojciec daje swojemu dziecku tylko to, co jest dobre. 

Skoro ojcowie (i matki) na ziemi są dobrzy (dobre), mimo faktu, że są grzesznikami, to tym bardziej Ojciec niebieski. Ojciec w Niebie jest doskonały, bez grzechu, dobry.

Nie oznacza to, że Bóg daje wszystko to, czego tylko zapragniemy, lecz daje to, co jest dla nas dobre. Dziecko może myśleć, że potrzebuje dużo słodyczy, nie potrzebuje szkoły, ale rodzic wie lepiej, co jest dobre dla jego właściwego rozwoju. Dlatego, mimo jego marudzenia, natręctwa dobry rodzic nie da swojemu dziecku wszystkiego, o co ono prosi, ale to, co jest dla niego naprawdę dobre.

12 February 2021

Prawdziwa wiara

Podstawowym pytaniem które musimy sobie zadać jest: czy wiara jest czynem (uczynkiem) człowieka czy jest darem Bożym?

Nasza odpowiedź zależeć będzie od tego, jaki jest nasz pogląd na stan człowieka. Wielu chrześcijan co prawda uznaje, że człowiek jest grzeszny, ale w ich rozumieniu - bardzo słaby i chory, w związku z czym nie jest w stanie sam siebie uratować od grzechu. Jednocześnie twierdzą, że w momencie, kiedy Bóg oferuje łaskę i wiarę, człowiek mimo swej „choroby” jest w stanie sam zdecydować, czy chce się nawrócić i uwierzyć oraz przyjąć wiarę.

Słowo Boże natomiast naucza, że przez grzech człowiek jest kompletnie martwy duchowo, co oznacza, że nie jest w stanie uczynić czegokolwiek dobrego w oczach Boga. Każdy człowiek bez wyjątku jest grzeszny, czyli jest winny wobec swego Stworzyciela i zasługuje jedynie na jego sprawiedliwy gniew i karę. Człowiek z natury koncentruje się na grzechu, jest egocentryczny, pragnie chwalić szatana, zamiast Boga. Niestety poprzez grzech człowiek stracił swoją wolność stając się niewolnikiem szatana, a niewolnik sam siebie nie może się wykupić lub uwolnić.

Konsekwencją upadku w grzech jest to, że człowiek nigdy nie jest w stanie samodzielnie i z własnej woli przyjąć łaski i wiary. W przeciwieństwie do ciężko chorego człowieka, martwy człowiek nie reaguje w ogóle na cokolwiek co mu zostaje oferowane.

Wiara jest darem Bożym. Powinniśmy jednak dobrze to rozumieć. Wielu uważa, że jest darem w tym sensie, że Bóg oferuje wiarę a człowiek ją przyjmuje lub nie. To pozytywne podejście do sytuacji człowieka; twierdzące, że mimo wszystko jego duchowa kondycja nie jest aż tak zła i mimo grzechu, jest on w stanie uczynić jeszcze coś dobrego będąc w stanie uwierzyć, jeśli Bóg zaoferuje mu zbawienie w Chrystusie.

Niestety pozytywne podejście nie jest zgodne ze Słowem Bożym, bowiem sytuacja człowieka jest o wiele gorsza. Według prawdziwej biblijnej nauki człowiek jest martwy i nie jest w stanie czynić cokolwiek dobrego, gdyż przyjęcie daru wiary byłoby wtedy już czymś dobrym w oczach Boga.

Gdyby człowiek stwierdził, że sam uwierzył i sam dobrowolnie przyjął dar łaski i wiary, tak naprawdę już nie mógłby powiedzieć, że tylko i wyłącznie z łaski jest zbawiony. Biblia odrzuca jednoznacznie usprawiedliwienie z uczynków, gdyż zbawienie jest tylko z wiary na podstawie łaski. Jeżeli natomiast twierdzimy, że sami uwierzymy, że sami przyjmiemy dar wiary lub sami nawet wyprodukujemy swoją wiarę, tak naprawdę uważamy wtedy, że jesteśmy co prawda zbawieni na podstawie łaski, ale przynajmniej jeden uczynek jest wtedy potrzebny, mianowicie - wiara.

Niezwykle trudno jest człowiekowi przyjąć biblijną prawdę o tym, że jest on tak grzeszny i zły, że sam z siebie nie jest w stanie uczynić nawet najmniejszego kroku ku dobremu, nie jest w stanie samodzielnie wyprodukować nawet najmniejszej wiary. Ale tylko jeśli to zrozumiemy i uświadomimy sobie w jak okropnej duchowej sytuacji znajdujemy się, jesteśmy też w stanie zrozumieć czym jest Boża łaska.  

Na podstawie Słowa Bożego należy zdecydowanie odrzucić zbawienie na podstawie jakichkolwiek uczynków, co oznacza, że także wiara nie może być naszym uczynkiem koniecznym do zbawienia. Ponieważ jesteśmy duchowo martwi przez grzech, nie jesteśmy w stanie sami wyprodukować wiary, ani też nie jesteśmy w stanie samodzielnie przyjąć wiary.

Wiara nie pochodzi od nas samych, nie jest prawdą, że po usłyszeniu Ewangelii sami jesteśmy w stanie ją ‘wyprodukować’. Naturalną reakcją człowieka jest odrzucenie usłyszanej Dobrej Nowiny. Z natury buntujemy się przeciwko Bogu i zatwardzamy nasze serca, nawet kiedy On oferuje nam zbawienie. Tylko Duch Święty jest w stanie złamać nasze serca i otworzyć na Ewangelię. Duch Święty wkłada wiarę, jako dar łaski w serca wierzących, przez co są w stanie się nawrócić i przyjąć Ewangelię. Wiara jest darem łaski, na który nie zasłużyliśmy.

Jesteśmy zbawieni nie dlatego, ponieważ wierzymy, lecz: jesteśmy zbawieni na podstawie dzieła Chrystusa, z łaski przez wiarę. Wiara jest drogą lub kanałem, przez który dostępujemy daru łaski i zbawienia a zarówno wiara jak i łaska pochodzi od Boga, bez żadnej zasługi z naszej strony. Bóg według upodobania sprawia w nas i chcenie i wykonanie (Fil. 2:13). 

W związku z tym człowiek nie ma żadnego powodu, aby chlubić się, że coś dobrego uczynił. Nie jest sprawiedliwym, nie może osiągnąć sprawiedliwości poprzez swoje uczynki (Rz. 3:28). To wyłącznie Boże dzieło. Dlatego Apostoł Paweł pisze, że jesteśmy usprawiedliwieni z wiary dzięki której mamy dostęp do łaski i to jest powód, dlaczego chlubimy się nadzieją chwały Bożej (Rz. 5:1-2). Żaden człowiek nie może chełpić się, chwalić się (1 Kor. 1:29-31), bo nie ma Bogu nic do zaoferowania, nawet wiary.

Fakt, że nic nie możemy zrobić dla naszego zbawienia wydaje się strasznym, ale właściwie stanowi wielkie pocieszenie. Sami z siebie jesteśmy słabi a jeśli jesteśmy szczerzy wobec siebie musimy przyznać, że sami nie jesteśmy w stanie czynić tego, co powinniśmy i jeszcze wytrwać w tym. Dobry Bóg natomiast w swojej łasce daje nam wszystko.

Oczywiście nie powinno to oznaczać całkowitej bierności człowieka. Mimo wszystko ma on obowiązek uwierzyć, a jeśli nie wierzy, słusznie zasługuje na karę piekielną. Życie w wierze jest również aktywne. Prawdziwie wierzącego rozpoznać można na podstawie jego przekonań osadzonych na biblijnej prawdzie i zmiany jego życia, w którym wyraźnie można dostrzec owoce procesu uświęcenia.

Wiara na podstawie łaski, a nie na podstawie uczynków – to prawdziwa biblijna nauka, stawiająca w centrum Boże dzieło w Chrystusie, pokazująca katastrofalną kondycję duchową człowieka a jednocześnie niewyobrażalną łaskę i miłosierdzie Stwórcy. Tylko mając świadomość naszej ludzkiej duchowej martwoty a jednocześnie ogromnej Bożej łaski okazanej nam poprzez dar wiary jesteśmy w stanie żyć w wdzięczności i chlubić się tylko w Panu.  

11 January 2021

Czy kryzys jest znakiem końca świata?

Ew. Marka 13

O znakach zapowiadających koniec świata możemy przeczytać w kilku miejscach Biblii. Poniżej w celu poprawnego ich zrozumienia zanalizujemy kilka różnych znaków.

Podczas, gdy uczniowie podziwiają piękno świątyni w Jeruzalem, Jezus reaguje na to szokującymi słowami: Czy widzisz tą wielką budowlę? Nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie został rozwalony (Mk. 13:2).

W momencie, kiedy wrogość wobec Jezusa staje się coraz większa i zaczyna być groźna, ich uwaga koncentruje się na świątyni, stanowiącej dla Izraela symbol obecności i wierności Pana. Bez świątyni nie ma dla nich nadziei. Uczniowie pragnęli zachęcić Jezusa, pokazując, że mimo narastającej wrogości, świątynia istnieje nadal.    

Odpowiedź Jezusa, mówiąca o kompletnym zniszczeniu świątyni jest dla nich szokująca. W późniejszym momencie, kiedy pozostają z nim sami, pytają Go, jak mają rozumieć Jego słowa.

Jako odpowiedź Jezus naucza ich o znakach zapowiadających koniec obecnego świata. Przy tym pięciokrotnie ostrzega i napomina: baczcie, uważajcie, czuwajcie (w. 5, 9, 23, 33, 37). Znaki, o których czytamy w tym rozdziale nie mają na celu zaspokojenia naszej ciekawości, lecz stanowią ostrzeżenie.

Uczniowie wiązali swe nadzieje ze świątynią, oczekując, że Mesjasz przyjdzie w chwale do świątyni.

Jezus natomiast mówi o boleści, cierpieniu (w. 8). Grecki tekst dosłownie mówi o bólach porodowych. Bóle porodowe są bardzo bolesne, ale jednocześnie są powodem do radości, ponieważ zapowiadają narodzenie się dziecka. Aby móc przeżywać radość najpierw trzeba doświadczyć bólu.

W czasach ostatecznych, stanowiących cały okres między wniebowstąpieniem Jezusa a Jego powrotem (a nie tylko ostatni okres przed powtórnym przyjściem), dzieje się wiele strasznych rzeczy.

Jednym z wielkich problemów dla Kościoła jest pojawianie się fałszywych proroków i nauczycieli, twierdzących, że mówią w imieniu Mesjasza. (Wyrazy Jam jest w wersecie 6 należy rozumieć, jako ja mówię z autorytetem w imieniu Mesjasza).

Od samego początku Kościół ma do czynienia z tego rodzaju zagrożeniem i przez całą historię chrześcijanie bywali zwiedzeni przez nich a przez ich dzieło powstało wiele fałszywych kościołów i sekt. Kościół powinien zawsze czuwać i przeciwdziałać fałszywym nauczycielom, co także zostaje podkreślane w listach Apostołów.

Potem Jezus zaczyna nauczać o wydarzeniach, które nastąpią w przyszłości:

7 A gdy usłyszycie o wojnach oraz wieści wojenne, nie trwóżcie się; musi się to stać, ale to jeszcze nie koniec. 8 Powstanie, bowiem naród przeciwko narodowi i królestwo przeciwko królestwu i będą miejscami trzęsienia ziemi, będzie głód. To jest początek boleści. 

Zanim Jezus Chrystus powróci musimy doświadczyć bóli porodowych. To niestabilna sytuacja polityczna, wojny, kryzysy polityczne i ekonomiczne, ale też klęski jak głód, trzęsienia ziemi i tym podobne. Słysząc o powtórnym powrocie Jezusa musimy pamiętać, że są to dopiero bóle porodowe. Grecki wyraz tłumaczony, jako nie trwóżcie się nie oznacza strachu, lecz dosłownie: wołanie z powodu wielkiego podniecenia lub zachwycenia.

Jezus mówi, że jeśli usłyszymy o takich wieściach (tak naprawdę już przez tysiące lat ludzkość doświadcza ich ciągle), nie powinniśmy myśleć, że Jezus już wkrótce wróci. Badając historię łatwo dojdziemy do wniosku, że wcale nie jest prawdą, że wojny i inne klęski mają miejsce częściej obecnie niż dawniej. Te straszne wydarzenia są normalną rzeczą w świecie, znajdującym się pod wpływem grzechu. Także obecny kryzys związany z wirusem Covid-19 nie jest szczególnie straszny w porównywaniu z dawnymi ciągle powracającymi epidemiami, jak dżuma lub cholera.

Pan Jezus ostrzega, aby nie skupiać się na tych wydarzeniach, lecz patrzeć na siebie, ponieważ dla wierzących poważniejsze są inne zagrożenia (w. 9-13). Od samego początku Kościół jest prześladowany przez świat, ale też przez fałszywych nauczycieli, o czym czytamy w Dziejach Apostolskich. Chrześcijanie zmuszeni są stawać przed ludzkimi sądami, gdyż wiara w Jezusa Chrystusa często nie jest tolerowana, uważana za politycznie niepoprawną i z tego powodu dyskryminuje się ją lub nawet potępia. Prześladowanie nie zawsze jest gwałtowne, często następuje w sposób subtelny, przez kulturę, przeciwstawiającą się Słowu Bożemu na pozór miłymi słowami, co obecnie przeżywamy w Europie doświadczając coraz większej dominacji świeckiego humanizmu.

Zamiast skupiać się na świątyni, wierzący powinni skoncentrować się na przetrwaniu w Chrystusie mimo wszelkich prześladowań.   

 

Istotnym jest skupienie się na zadaniu Kościoła: głoszeniu Ewangelii do wszystkich narodów (Mt. 28:19; Dz.Ap. 1:8). Tekst nie mówi jak długo i jak intensywnie Ewangelia powinna być głoszona, zanim powróci Jezus. Z pewnością nie możemy na podstawie tego tekstu i naszej wiedzy o postępach misji wnioskować, kiedy to dokładnie nastąpi (Mk. 13:32: Mt. 24:36).  

Po tych słowach Jezus skupia się na wydarzeniach związanych ze zniszczeniem świątyni (Mk. 13L14-18):

14 Gdy tedy ujrzycie ohydę spustoszenia, stojącą tam, gdzie stać nie powinna - kto czyta, niech uważa - wtedy ci, co są w Judei, niech uciekają w góry. 15 A kto jest na dachu, niech nie zstępuje na dół i nie wchodzi do środka, aby coś wziąć z domu swego. 16 A kto jest na roli, niech nie wraca, by zabrać swój płaszcz. 17 Biada też kobietom brzemiennym i karmiącym w owych dniach. 18 Módlcie się tylko, aby to nie wypadło zimą. 19 Albowiem dni owe będą taką udręką, jakiej nie było aż dotąd od początku stworzenia, którego dokonał Bóg, i jakiej już nie będzie.

Powyższe proroctwo bardzo dokładnie zostało spełnione w roku 70, kiedy Rzymianie zdobyli Jeruzalem i kompletnie zniszczyli świątynię (por. Łk. 21:20). Słowa te mówią nie tylko o wierzących, lecz o losie wszystkich mieszkańców tego miasta. Wtedy rzeczywiście jedynym sposobem ratowania życia była szybka ucieczka w góry, gdyż pozostali w mieście nie mieli szansy przeżycia. 

To było niewątpliwie szokujące dla uczniów, niepotrafiących wyobrazić sobie, że coś tak strasznego rzeczywiście mogłoby nastąpić. Jezus napomina ich, aby nie skupili się na tych zdarzeniach, gdyż muszą one mieć miejsce. Przez ofiarę Chrystusa na krzyżu, świątynia straciła swoją funkcję. Świątynia Boża obecnie nie jest budynkiem w Jeruzalem, lecz jest nią Kościół oraz każdy wierzący (1 Kor. 3:16; 6:19).

Określenie ohyda spustoszenia spowodowało wiele dyskusji i zamieszania. Niewątpliwym jest, że jednoznacznie nawiązuje do Księgi Daniela (Dan. 9:27). Można tłumaczyć to greckie określenie, jako straszność, która zniszczy, lub straszność zniszczenia, co dokładnie opisuje wydarzenia w roku 70.

Po tych słowach Jezus mówi o ostatnich wydarzeniach przed Jego powtórnym przyjściem (Mk. 13:24-27):

24 Ale w owe dni, które nastaną po tej udręce, zaćmi się słońce i księżyc nie zajaśnieje swoim blaskiem, 25 i gwiazdy spadać będą z nieba, i moce niebieskie będą poruszone. 26 A wtedy ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłokach z wielką mocą i chwałą. 27 I wówczas pośle aniołów, i zgromadzi wybranych swoich z czterech stron świata, od krańca ziemi aż po kraniec nieba. 

To wydarzenia, które mają miejsce dopiero po zniszczeniu świątyni, ale i te, których wciąż jeszcze nie doświadczyliśmy. To wydarzenia, które będą towarzyszyć przyjściu Jezusa. Słońce, księżyc i gwiazdy przestaną istnieć, cały kosmos będzie poruszony lub, jak można też tłumaczyć - zachwieje się. W podobnych słowach w Starym Testamencie zostaje opisany sąd ostateczny na końcu czasów (np. Iz 13:10; 34:4). Oznacza to koniec obecnego wszechświata oraz nadejście nowego stworzenia. W tym momencie Jezus Chrystus zgromadzi swój Kościół i dokona sądu na wszystkimi ludźmi. Te wydarzenia pokazują, że Pan Jezus rzeczywiście jest Królem i Panem wszechświata.

 

Na zakończenie Jezus jeszcze raz napomina uczniów, ale i nas, abyśmy poznali znaki czasu (Mk. 13:28-37). Drzewo figowe stanowi lekcję. Rozmowa ma miejsce na wiosnę, kiedy drzewa wypuszczają świeże liście. To znak wiosny, który budzi oczekiwanie: niedługo będzie lato, będące okresem żniw (por. w. 27). Znaki, o których mówi Jezus, są, mimo straszności, zachęceniem, ponieważ zapowiadają  nadchodzące żniwa: On zbierze swój Kościół, odzieli zboże od chwastów (Mt. 24:30; 25:31-46).

Zachęceniem dla nas jest fakt, że wszystko na tym świecie minie, ale Słowo Pana nie minie, bo jest wieczne i stabilne.

Ważnym jest, abyśmy nie spekulowali o momencie powtórnego przyjścia Jezusa, gdyż o tym dniu i godzinie nie wie nikt: ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec (w. 32). Chrześcijanie ciągle chętnie  spekulują na temat momentu powtórnego przyjścia, czasami podając dokładną datę, czasami przez bardziej ogólne stwierdzenia jak „Z pewnością Jezus już teraz wkrótce wróci” lub: „Na pewno Jezus wróci jeszcze za naszego życia”. Jedno i drugie jest grzechem, gdyż Jezus wyraźnie mówi, że nikt tego nie wie. Pierwsi chrześcijanie myśleli, że powróci On za ich życia, teraz żyjemy około 2000 lat później a Jezus jeszcze nie powrócił. Powinniśmy być gotowi: Jezus może powrócić dzisiaj, ale też może trwać to jeszcze 1000 lat. W tym czasie Kościół ma przetrwać, być wierny i zawsze gotowy.

Znaki czasów ostatecznych nie mówią nam jak blisko jest powtórne przyjście naszego Pana, lecz przypomina nam, że On na pewno wróci, aby sądzić żywych i umarłych.

 

 

I Ks. Mojżeszowa 14:1-25

 Artykuł w formacie PDF tutaj.

Ew. wg Jana 3,1-8

 Studium Biblijne

Nikodem przyszedł do Jezusa w nocy. Być może dlatego, że nie chciał, aby inni widzieli, że z nim rozmawia albo chciał rozmawiać z nim na osobności, aby nikt mu nie przeszkadzał i nie przerywał. Podczas dnia Jezusa otaczał tłum ludzi, więc rozmowa w cztery oczy raczej była niemożliwa.

Ma to też symboliczne znaczenie: Nikodem jest w ciemności i przyszedł do Jezusa, aby otrzymać światło.

Nikodem był faryzeuszem, który doskonale znał zakon Boży i bardzo poważnie go traktował starając się żyć według woli Bożej.

Wokół zakonu faryzeusze zbudowali cały mur dodatkowych przepisów, tylko po to, aby nawet przez przypadek nie można było zbliżyć się do przekroczenia zakonu Bożego. Chcieli żyć według woli Bożej do najmniejszego szczegółu.

 

Nikodem był dostojnikiem, był członkiem Sanhedrynu, najwyższego sądu i zarządu Izraela. Należał do duchowych przywódców Izraela. Jezus nazywa go nauczycielem Izraela (w. 10),

Nikodem był znany jako wielki profesor teologii oraz polityk Izraela.

Ciekawym jest w jaki sposób nazwa Jezusa, nazwa go ‘Mistrzem’, po aramejsku ‘rabbi’. Jezus nie był znaczącym faryzeuszem, nie był członkiem Sanhedrynu. Jezus był młodym, socjalnie mało znaczącym synem biednego stolarza z prowincji Galilei gdzieś na peryferiach Izraela. Jednak Nikodem nazywa Go rabbi, uznając Go w tym jako równego, lub nawet wyższego.

 

Szacunek okazany Jezusowi wydaje się przyjemny: tak wielki ważny teolog uznaje Go. Ale Jezus odpowiada niespodziewanie: Zaprawdę powiadam ci, jeśli kto nie narodzi się na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego (w. 3).

To brzmi bardzo ostro, ale w tym Jezus od razu pokazuje Nikodemowi jego słaby punkt. Faryzeusz Nikodem liczy na swoją wiedzę i staranne życie według zakonu. Do osoby, która traktuje Słowo Boże poważnie i chce żyć według niego, Jezus mówi; to ci nie da zbawienia, to nie da pewności w życiu – musisz się na nowo urodzić. To jest jedyne wejście do Królestwo Bożego. Czyli, jest to warunkiem zbawienia.

 

Podobnie jak tylko przez fizyczne urodzenie się można przyjść na świat, tak można tylko przez rodzenie się na nowo przyjść do Boga. Słowo tłumaczone jako ‘narodzenie się na nowo’ po grecku dosłownie: ‘narodzenie się od góry’, czyli, od nieba. Tu jest powód niezrozumienia Nikodema. On rozumiał to jako fizyczne narodzenie, i to jest niemożliwe. Jezus mówił jednak metaforycznie o narodzeniu od góry, od Boga. Jest to coś czego człowiek sam uczynić nie może.

 

Ponieważ Nikodem nie rozumiał Jezusa, Jezus jeszcze raz innymi słowami powie:

Zaprawdę powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego (w. 5).

Narodzenie od góry jest to samo jako narodzenie z wody i Ducha.

 

Szczególnie znaczenie wody jest w tym wersecie trudne do wyjaśnienia i teologowie próbowali to najróżniejszymi sposobami zinterpretować. Zwykle kontekst daje klucz do zrozumienia. W poprzednim rozdziale czytamy o Janie Chrzcicielu, a także następny akapit (3,25-30) mówi o nim. Chrzest Jana Chrzciciela był znakiem nawrócenia się i nowego początku.

Nie możemy pomylić chrztu Jana Chrzciciela z chrztem chrześcijańskim. Chrzest Jana jest innym chrztem, niż chrześcijański: kiedy apostoł Paweł spotkał w Efezie ludzi którzy byli ochrzczeni chrztem Janowym, Paweł ochrzcił ich jeszcze raz.

 

Chrześcijański chrzest jest chrztem wiary – jest wykonany w imieniu Jezusa i oznacza też wejście do Kościoła Chrystusowego. Taki chrzest wykonywano dopiero po wniebowstąpieniu Chrystusa.

Chrzest Jana Chrzciciela był znakiem nawrócenia i symbolizował obmycie z grzechów i nowy początek. Jan Chrzciciel głosił zbliżanie się Królestwa Bożego, a wejście do niego jest tylko możliwe kiedy się nawrócisz i zaczniesz inaczej żyć, czyli nawrócisz się z drogi grzechu. Jako znak nowego początku Jan chrzcił wodą, jednocześnie głosząc nadejście tego, kto będzie chrzcił Duchem Świętym (Ew. Jana 1,33).

 

Ten kto w chrzcie Jana Chrzciciela pożegnał się z grzechami, może przez wiarę w Jezusa zacząć nowe życie. To jest narodzenie z wody i Ducha. Upamiętanie i rozpoczęcie na nowo przez odnowienie, które daje nam Duch Święty.

 

Jak powinniśmy rozumieć narodzenie się na nowo?

Jest to wewnętrzne odnowienie przez Ducha Świętego, które otrzymujemy jako dar przez Chrystusa. Oznacza to całkowite odnowienie człowieka; człowiek staje się nowym stworzeniem (2 Kor. 5,17).

Inne teksty w Biblii też o tym mówią:

31 Oto idą dni mówi Pan - że zawrę z domem izraelskim i z domem judzkim nowe przymierze. 32. Nie takie przymierze, jakie zawarłem z ich ojcami w dniu, gdy ich ująłem za rękę, aby ich wyprowadzić z ziemi egipskiej, które to przymierze oni zerwali, chociaż Ja byłem ich Panem - mówi Pan -

33 Lecz takie przymierze zawrę z domem izraelskim po tych dniach, mówi Pan: Złożę mój zakon w ich wnętrzu i wypiszę go na ich sercu. Ja będę ich Bogiem, a oni będą moim ludem (Jeremiasz 31,31-33; por. Ezechiela 36,25-27).

 

Apostoł Paweł to tak opisał:

Bóg zbawił nas [...] przez kąpiel odrodzenia oraz odnowienie przez Ducha Świętego,

Którego wylał na nas obficie przez Jezusa Chrystusa, Zbawiciela naszego.

Abyśmy, usprawiedliwieni łaską jego, stali się dziedzicami żywota wiecznego, którego nadzieja nam przyświeca (Tytus 3,5-7).

 

W momencie gdy nawrócimy się, jesteśmy dziećmi Bożymi, i zaczyna się proces, który nazywamy uświęceniem. Żyjemy wtedy bardziej według przykazań Bożych. Nie aby przez to zarabiać na nasze zbawienie, lecz wydając owoce naszego nawrócenia i nowego życia.

Celem narodzenia się na nowo i nawrócenia jest abyśmy byli obywatelami Królestwa Bożego, Bożymi dziećmi.

Narodzenia się na nowo i nawrócenia nie można odłączyć od siebie, bo są one zależne od siebie .

Owocami narodzenia na nowo są nawrócenie i wiara.

 

W jaki sposób człowiek rodzi się na nowo? To tajemnica, której nie jesteśmy w stanie do końca zrozumieć.

Duch Święty rodzi nas na nowo w sposób, którego nie rozumiemy.

Wiatr wieje, dokąd chce, i szum jego słyszysz, ale nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd idzie; tak jest z każdym, kto się narodził z Ducha (w. 8).

Duch Święty jest jak wiatr, czujesz go, ale nie możesz go uchwycić. Tak jest kiedy mówimy o narodzeniu się na nowo, nie potrafimy wszystkiego dokładnie wytłumaczyć, i też nie musimy nawet próbować. Mamy jako wierzący pewność, że Duch Święty nas nawrócił i w nas mieszka.

 

O Nikodemie nie mamy za wiele informacji. Dwa razy jeszcze wspomina się o nim w Biblii. Bronił Jezusa wobec Sanhedrynu, gdy go wyśmiewali (Ew. Jana 7,50). Po śmierci Jezusa Nikodem, razem z Józefem z Arymatei, też członkiem Sanhedrynu, wzięli ciało Jezusa i pogrzebali. Teraz, gdy uczniowie Jezusa uciekli i ukryli się, Nikodem i Józef już nie boją się Sanhedrynu, lecz publicznie okazują miłość do swego Zbawiciela.

Nauczyciel Izraela, został uczniem Jezusa. Nie było to łatwe dla niego, ale dało mu wolność.

Bóg przez Ducha Świętego ofiaruje nam wolność rozpoczynając nasze życie na nowo.