25 August 2011

Studium biblijne: List do Rzymian 8,15-17


Nie jesteśmy więc, bracia, dłużnikami ciała, tak, aby żyć według ciała. Jeśli bowiem według ciała żyjecie, umrzecie, jeśli zaś przy pomocy Ducha uśmiercacie uczynki ciała, będziecie żyć. Ci którzy dają się prowadzić Duchowi Boga, są synami Boga. Nie otrzymaliście przecież ducha zniewolenia, żeby znowu się bać, lecz otrzymaliście Ducha usynowienia, w którym wołamy: Abba Ojcze! Duch ten równocześnie świadczy naszemu duchowi, że jesteśmy dziećmi Boga. Jeśli zaś dziećmi, to i dziedzicami, dziedzicami Boga, a współdziedzicami Chrystusa, skoro rzeczywiście cierpimy z Nim, aby tez uczestniczyć z Nim w chwale.
(Rzymian 8,15-17)

W Starym Testamencie rzadko spotykamy teksty, w których Bóg nazywany jest w sposób dosłowny Ojcem. Natomiast Pan Jezus często mówi o Bogu, „Wasz Ojciec w niebie” (por. np. Ew. Mateusza 6,1; 6,6; 6,32, itp.)
Dzieło Chrystusa - Jego ofiara na krzyżu uczyniła nas przez łaskę i wiarę dziećmi Boga Ojca. Jezus naucza nas i zachęca, aby modlić się słowami modlitwy „Ojcze nas…” i nazywać Boga naszym Ojcem.

We wcześniejszych rozdziałach listu do Rzymian czytamy o grzechu, o ciągłej walce człowieka z grzechem. Człowiek jest niewolnikiem grzechu i śmierci i tylko dzięki temu, że Chrystus nas wykupił może być wolnym. Nie otrzymaliście przecież ducha zniewolenia, żeby znowu się bać.
Jeżeli nie jesteś w Chrystusie żyjesz w lęku i masz powody ku temu, aby się bać. Poganie żyli w ciągłym lęku przed różnymi rodzajami złych duchów, mających wpływ i władze. Żydzi żyli pod dobrym prawem Bożym, grzech jednak dotyczył także ich, nie byli w stanie spełnić prawa Bożego, co mogło spowodować gniew Boży.
W Chrystusie wierzący jest zupełnie wolny od lęku. Więcej, w Chrystusie wierzący nie jest niewolnikiem, lecz jest dzieckiem samego Boga: otrzymaliście Ducha usynowienia, w którym wołamy: Abba Ojcze!

Apostoł Paweł użył tu greckiego słowa, oznaczającego przyjmowanie, adoptowanie jako własne dziecko. Wyraz ten oznacza prawną adopcję, przyjęcie kogoś jako własne dziecko, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Oznacza to więc, że adoptowane dziecko jest formalnym dziedzicem, otoczonym miłością identyczną jaką obdarza się własne naturalne dzieci.
W grecko-rzymskim świecie pierwszego wieku zwyczaj adoptowania obcego dziecka i formalnego przekazania mu wszystkich praw przysługujących naturalnym dzieciom był powszechnie znany i stosowany. Adoptowane dziecko było widziane jako naturalne dziecko, nie istniała żadna różnica miedzy naturalnym i adoptowanym.
Przez Ducha Świętego wierzący otrzymuje wszystkie prawa i przywileje naturalnego dziecka Bożego i jego ojcowską miłość.
Wierzący ma przywilej relacji z Bogiem Ojcem podobnej do relacji Jezus – Bóg Ojciec. Jezus wołał do Boga „Abba”, co po aramejsku znaczy „ojcze” (por. Ew. Marka 14,36). Wierzący może przez Ducha Świętego dokładnie tak samo wołać do Boga Ojca wszechmogącego: „Ojcze”.
Każde dziecko jest dziedzicem swego ojca, posiadającym prawo do spadku po ojcu. Dla wierzącego oznacza to, że jest współdziedzicem Chrystusa, a tym samym to co należy do rodzonego Syna Chrystusa, też należy do wierzącego. Wierzący otrzymuje wszystko co Chrystus przez swoją śmierć i zmartwychwstanie wypracował: przebaczenie grzechów, wieczne życie w chwale z Nim, osobistą relację z Bogiem Ojcem.
Wierzący jest częścią rodziny Bożej. Przynależność do Bożej rodziny nie zawsze bywa łatwe i bezpieczne. Dzieci boże w przeszłości ale i w czasach nam współczesnych często znoszą cierpienia z powodu swej wiary, cierpią z Chrystusem, nierzadko naśladowanie Chrystusa kosztowało ( kosztuje) utratę życia, stratę rodziny, przyjaciół, pracy, pozycji społecznej. Przyszłość czekająca wierzących czyli dziedzictwo: wieczne życie w chwale z Chrystusem w bliskiej obecności Boga Ojca warta jest poświęcenia i wytrwałości w doczesnym życiu.

To rzeczywistość, czekająca dzieci Boże, rzeczywistość która czasami może wydawać nam się nierealna. Bóg daje Ducha Świętego, przekonującego wierzących, że dzięki łasce, przez wiarę, są dziećmi Bożym z wszystkimi przysługującymi im prawami.  

Jak powinna zatem wyglądać relacja dzieci bożych z Bogiem Ojcem?
Powinny prowadzić dobre duchowe życie, spełniać dobre uczynki, czytać Biblię, uczestniczyć w nabożeństwach w kościele, modlić się słowami, które nauczył nas Jezus Chrystus „Ojcze nasz…”To wszystko jest niezmiernie ważne…… ale najważniejsze, aby to wszystko co czynią wypływało z miłości do Boga Ojca, z wdzięczności za to, że przyjął ich jako swe dzieci. Wierzący przez Ducha Świętego może wołać do Boga: ‘Abba Ojcze!’ Chodzi tu nie tylko o wypowiadane słowa, ale o postawę i pewność bliskiej relacji z Bogiem. Wierzący wie, że jest dzieckiem Bożym, że woła do swego niebieskiego Ojca, ma bardzo bliską relację z Bogiem, podobną relacji dziecko – rodzice.

Jezus nauczył nas modlitwy „Ojcze nas…”. Modlitwa jednak może ( nie musi) łatwo stać się powtarzaniem rytualnej formuły, wypowiadanej bezmyślnie. Wtedy nie można jej nazwać modlitwą. 
Modlitwa jest modlitwą jeśli wypowiadana zostaje z sercem. Wiara chrześcijańska różni się od innych religii tymże właśnie, że wierzący modli się, zwracając się bezpośrednio do Boga Wszechmogącego, Stworzyciela, w bardzo osobisty i intymny sposób, nazywając Go swym Ojcem. Wołając w ten sposób do Boga, wierzący wyraża swą miłość a także zależność od Boga Ojca podobną do zależności dziecka od rodziców.

Modlitwa z sercem, wołanie do Boga jako do Ojca jest jedynie możliwa, jeśli rzeczywiście jesteś przekonany, że jest On twoim Ojcem, jeśli jesteś pewien, że jesteś zbawionym dzieckiem Bożym.
Takie przekonanie może zapewnić jedynie Duch Święty sprawiający, że wierzący otrzymuje pewność bycia dzieckiem Bożym. Jest to Duch usynowienia (werset 15). Duch Święty potwierdza w sercu wierzącego, że jest dzieckiem Bożym.  
Ta pewność dostępna jest dla każdego, lecz jedynie przez łaskę i wiarę w Jezusa Chrystusa. Jedynie przez łaskę i przez wiarę jesteśmy zbawieni i możemy być dziećmi Bożymi. Nic nie musimy, więcej nic nie możemy sami czynić, tylko uwierzyć. Nasze zbawienie nie zależy od naszych uczynków, bowiem na zbawienie nie jesteśmy w stanie zasłużyć, zapracować. Nasze uczynki są oczywiście istotne o ile wypływają one z miłości i wdzięczności do naszego Boga Ojca.
Nasze dzieci bywają nieraz nieposłuszne, krnąbrne i przekorne ale to nie znaczy, że już nie są naszymi dziećmi. Podobnie jak dzieci do swych rodziców wierzący – dzieci Boże mogą zawsze ze skruchą, prosząc o wybaczenie wrócić do Boga Ojca. Nasze zbawienie nie zależy od nas samych i naszych czynów, ale dane nam zostaje tylko przez łaskę i miłość Boga, przez wiarę w Jezusa Chrystusa.

17 June 2011

Studium Biblijne: List do Rzymian 6,1-11


1 Co więc powiemy? Czy mamy nadal trwać w grzechu, aby zaobfitowała łaska? 2 Oczywiście, że nie! My, którzy umarliśmy dla grzechu, jak możemy jeszcze w nim żyć? 3 Czy nie wiecie, że my wszyscy, którzy zostaliśmy zanurzeni w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? 4 Zostaliśmy więc pogrzebani z Nim przez zanurzenie w śmierć, abyśmy tak, jak Chrystus został wskrzeszony z martwych dzięki chwale Ojca, i my prowadzili nowe życie. 5 Jeśli bowiem przez śmierć, podobną do Jego śmierci, zostaliśmy z Nim złączeni w jedno, to tak samo będziemy z Nim złączeni przez podobne zmartwychwstanie, 6 wiedząc, że nasz stary człowiek został razem z Nim ukrzyżowany, żeby zostało zniszczone grzeszne ciało, tak abyśmy już nie służyli grzechowi. 7 Kto bowiem umarł, jest wolny od grzechu. 8 Jeśli zaś umarliśmy z Chrystusem, wierzymy, że i z Nim będziemy żyć, 9 wiedząc, że Chrystus wskrzeszony z martwych już nie umiera i śmierć nad Nim nie panuje. 10 To bowiem, że umarł, raz na zawsze umarł dla grzechu, to zaś, że żyje, żyje dla Boga. 11 Tak i wy uważajcie siebie za umarłych dla grzechu, a żyjących dla Boga w Chrystusie Jezusie.


W poprzednim rozdziale Apostoł Paweł mówił, że im więcej jest grzechu, tym więcej jest łaski (Rzymian 5,20-21). Ktoś mógłby na tej podstawie dojść do fałszywego wniosku, że w takim razie należy jak najwięcej grzeszyć, aby otrzymać jak najwięcej łaski. Apostoł Paweł zaprzecza takiemu twierdzeniu: Oczywiście, że nie!
Kiedy otrzymujemy łaskę, czyli kiedy uwierzymy i należymy do Chrystusa, coś zmienia się w naszym życiu. Apostoł Paweł określa to następująco: umarliśmy dla grzechu.
Co to znaczy? Nie jest to równoznaczne z tym, że jesteśmy zupełnie pozbawieni grzechu. Każdy wierzący wie, że nadal pozostaje grzesznikiem, pozostając w codziennej, nieustannej konfrontacji z grzechem.
Jak należy zatem rozumieć słowa Apostoła?

Zapłatą (karą) za grzech jest śmierć (Rzymian 6,23). Każdy człowiek jest grzesznikiem i zasługuje na karę śmierci za swoje grzechy. Jednak Jezus Chrystus w swej łasce zechciał za mnie, grzesznego człowieka, w moje miejsce ponieść tą karę. Jezus umarł za mnie na krzyżu. Właściwie to ja powinienem wisieć na krzyżu, ponosząc karę i doświadczając gniewu Bożego za moje grzechy. Chrystus jednak uczynił to dla mnie reprezentując mnie w miejscu kary.
Jesteśmy zanurzeni w śmierci, czyli jesteśmy ochrzczeni. Chrzest oznacza utożsamienie wierzącego z Jezusem Chrystusem i Jego śmiercią (por. Galatów 3,27).
Przez chrzest jednak nie otrzymujemy automatycznie tego wszystkiego, co Jezus ma nam  do zaoferowania, chrzest nie oznacza bowiem, że ochrzczony jest automatycznie wierzącym.
Kiedy Chrystus na krzyżu umierał, ja też umierałem wraz z Nim. Kiedy on został pochowany, ja też zostałem wraz z Nim pochowany. Jest to możliwe tylko przez moją wiarę, przez którą przyjąłem Jezusa jako jedynego Zbawiciela. Chrzest jest tego znakiem i obrazem.

Zostaliśmy z Chrystusem złączeni w jedno. Nie oznacza to jednak, że jesteśmy jak Chrystus, bez grzechu. Ale też nie ma to tylko znaczenia wyłącznie symbolicznego. Przez wiarę ‘w Chrystusie’, jesteśmy częścią Jezusa Chrystusa (por. Rzymian 8,1-2; 12,5).
W ten sposób wierzący jest usprawiedliwiony wobec Boga i nie zasługuje już na karę za grzechy. Dlatego grzech już nie panuje nad nami.
Wierzący umarł dla grzechu, albo inaczej mówiąc: nasz stary człowiek został razem z Nim ukrzyżowany, żeby zostało zniszczone grzeszne ciało, tak abyśmy już nie służyli grzechowi. (werset 6).
Przez śmierć Chrystusa nasz stary człowiek umarł. Określenie „nasz stary człowiek” nie oznacza w tym przypadku naszego dawnego (grzesznego) życia, zanim uwierzyliśmy. Chodzi tu raczej ogólnie o grzeszny sposób życia. W wielu miejscach tekstu Apostoł Paweł mówiąc o naszym starym człowieku, albo o ciele (w przeciwieństwie do ducha), ma na myśli życie w ciele pod panowaniem grzechu, w przeciwieństwie do życia w duchu pod panowaniem Jezusa Chrystusa. Czyli o niewierzącym, który odrzuca Jezusa, w przeciwieństwie do wierzącego, który przyjmuje Jezusa i chce z Nim żyć.

Nasz stary człowiek umarł, został ukrzyżowany, aby grzesznemu ciału (czyli grzechowi) została odebrana jego władza i wpływ.
Wierzący był sługą, niewolnikiem grzechu. Grzech był jego panem. Ale przez śmierć Chrystusa uległo to zmianie: grzech został pozbawiony panowania nad wierzącym. Wierzący jest martwy dla grzechu, grzech nie ma już nad nim władzy.

Apostoł Paweł wyjaśnia to w omawianym tekście w ciekawy sposób, za pomocą starej reguły prawa: mianowicie ten, który umarł zostaje prawnie wyzwolony od grzechu. Grzech już nie może rościć sobie żadnego prawa do człowieka.
Może lepiej wyjaśni to następujący przykład. Ktoś żyje rozrzutnie, wydając za dużo pieniędzy, robiąc przy tym wielkie długi. Przez jakiś czas wszystko idzie dobrze, ale trzeba w końcu spłacić długi. Jeśli tego nie zrobi, to pewnego dnia zjawi się przed jego drzwiami komornik aby odebrać zapłatę. Nie ma żadnego sposobu by uciec od tego, spłacanie długów jest prawnym obowiązkiem. Istnieje tylko jeden sposób ucieczki od prawnych zobowiązań: śmierć - jeśli dłużnik umrze, komornik już nic nie jest w stanie zrobić, w związku z czym dłużnik jest wyzwolony od obowiązku spłacenia długów.
W ten właśnie sposób Apostoł Paweł mówi o naszej winie za grzech: Kto bowiem umarł, jest wolny od grzechu (werset 7). Jeśli w Chrystusie umarłem, czyli jeśli uwierzę, jestem wyzwolony od grzechu. Grzech już nie panuje nade mną i skutek grzechu - kara wiecznej śmierci - już mnie nie dotyczy.
Przyjmując Jezusa Chrystusa, jako swego Zbawiciela, umieramy wraz z Nim mając udział w Jego śmierci. Już nie zasługujemy na karę za grzech. Jesteśmy wyzwoleni.
Podobnie mamy udział w Jego zmartwychwstaniu. Tak jak Chrystus otrzymał nowe życie po śmierci, tak i my otrzymamy nowe życie po śmierci.
Nie chodzi tylko o życie wieczne w przyszłości. Właściwie nasze nowe życie (jeśli wierzymy)  już się zaczęło. Nasz stary, grzeszny człowiek, już umarł. Już teraz żyjemy nowym życiem, mianowicie życiem nie będącym już pod panowaniem grzechu, lecz pod panowaniem Jezusa.

W ostatnim wersecie czytamy konkretny wniosek z powyższych rozważań: Tak i wy uważajcie siebie za umarłych dla grzechu, a żyjących dla Boga w Chrystusie Jezusie.
To co się wtedy stało na krzyżu, kiedy Chrystus umarł za grzechy, ma mieć skutek w naszej codzienności. Oznacza to nowe życie.
Wierzący jest martwy dla grzechu, grzech nie ma już panowania nad nami. Nie grzech, lecz Bóg jest Panem naszego życia.
Oczywiście, nie jest to jednoznaczne z tym, że jesteśmy zupełnie wolni od grzechu. Każdy wierzący jest świadomy tego, że grzech nadal ma pewien wpływ na nasze życie. Jednak żyjąc w Chrystusie, w obliczu Boga, żyjemy inaczej. Pragniemy żyć dla Boga i dlatego chcemy walczyć z grzechem. Walka trwa całe nasze ziemskie życie, ale możemy mieć pewność, że wróg (grzech) jest pokonany przez Chrystusa. Jeśli jesteśmy w Chrystusie, też kiedyś odniesiemy, z Jego pomocą, zwycięstwo nad grzechem. O walce z grzechem Apostoł Paweł pisze w następnym rozdziale (Rzymian 7,13-26).
Wierzący nie żyje dla grzechu, lecz dla Boga: Tak i wy uważajcie siebie za umarłych dla grzechu, a żyjących dla Boga w Chrystusie Jezusie.

03 May 2011

Czy można podzielić grzechy na ciężkie (powszednie) i lekkie (śmiertelne)?


Wielu uważa, że istnieją lekkie grzechy (lub inaczej mówiąc przebaczalne grzechy) i ciężkie (śmiertelne) grzechy. Ciężki grzech narusza zasadę życia, którą jest miłość. Ale właściwie  każdy grzech bez względu na swą wagę ją narusza.

Zwolennicy powyższego podziału powołują się na 1 List Jana 5,16-17, gdzie czytamy: Jeżeli ktoś zobaczy, ze jego brat popełnia grzech, który nie prowadzi do śmierci, niech się modli, a Bóg da mu życie – tym, których grzech nie prowadzi do śmierci. Jest jednak taki grzech, który prowadzi do śmierci. W takim przypadku nie polecam, aby się modlono. Wszelka nieprawość jest grzechem, lecz jest też grzech, który nie prowadzi do śmierci.
Powyższy tekst nie dowodzi jednak istnienia różnicy między grzechami. Grzech prowadzący do śmierci jest w tym tekście grzechem, który nie zostanie przebaczony. Jest to świadomy, dobrowolny bunt przeciwko Bogu. Postawa buntu jest tak poważnym grzechem, że apostoł Jan nawet nie zachęca do modlitwy za grzesznika.
To, że istnieje grzech, który nie doprowadza do śmierci, nie może znaczyć, że grzech w ogóle nie prowadzi do śmierci. W takim przypadku Bóg zaprzeczałby sam sobie w Swoim Słowie, czytamy przecież w innym miejscu: Zapłatą za grzech jest śmierć (Rzymian 6,23).
Dla wierzących, grzech już nie prowadzi do śmierci, ponieważ Pan Jezus poniósł karę za grzech, wyzwalając wierzących, którzy Jemu zaufali. Jest to zupełnie jasnym, jeśli czytamy ten tekst w kontekście całego listu.

Oczywiście nie każdy grzech jest w równej mierze straszny. Niewątpliwie istnieje pewna różnica między grzechami.
Morderstwo jest znacznie gorsze i poważniejsze niż złość lub mówienie brzydkich słów.
Jednak w Słowie Bożym nie znajdujemy żadnej podstawy do podziału grzechów w kategoriach: morderstwo jest grzechem śmiertelnym, a złość jest grzechem powszednim.

Rozróżnianie między grzechami jest niezwykle atrakcyjne dla nas, ponieważ mamy skłonność do lekceważenia grzechu, do traktowania go niezbyt poważnie. Jeśli pewne grzechy zostaną uznane za grzechy powszednie, czyli mniejsze, to będziemy mieli skłonność do ich bagatelizowania, uznając że nie jest z nami przecież tak źle.
Posłuchajmy jednak co sam Pan Jezus powiedział: Słyszeliście, że powiedziano praojcom: Nie będziesz zabijał. Kto by zabił, zostanie osądzony. A Ja Wam mówię, Każdy, kto by się gniewał na swego brata, zostanie osądzony, a kto by obraził swego brata, mówiąc: Raka, (co znaczy ‘pusta głowo’) stanie przed trybunałem, kto by natomiast powiedział do swego brata: Ty głupcze, tego czeka ogień Gehenny (lub: ogień piekła) (Ew. Mateusza 5,21-22, por. 5,27-28).
Powyższy tekst mówi, że karą za grzechy, które ludzie zwykli nazywać powszednimi jest piekło. Zapłatą za grzech jest śmierć (Rzymian 6,23, por. Rzymian 5,12-21). Dotyczy to każdego grzechu bez wyjątku, bez względu czy według naszej ludzkiej miary będzie ciężki czy lekki.
Grzech jest grzechem, dlatego musimy nazwać go po imieniu, nie uciekając się do jego klasyfikacji i podziałów. W oczach Boga każdy grzech jest straszny. Każdy grzech jest przekroczeniem Dziesięciu Przykazań Bożych. Każdy grzech, nawet najmniejszy, obraża Boga i wywołuje Jego gniew. Każdy nasz grzech, nawet najmniejszy, powoduje, że zasługujemy na karę, którą jest śmierć wieczna, inaczej mówiąc: piekło. Każdy grzech, nawet najmniejszy, oznacza bunt przeciwko autorytetowi Bożemu, dlatego jest poważny i śmiertelny.

Cóż powinniśmy wobec tego czynić? Czy jest możliwym, aby żyjąc zgodnie z najwyższymi standardami moralnymi pozostać nie dotkniętym przez grzech? Wszyscy jesteśmy grzeszni i nie jesteśmy własnymi siłami grzechu uniknąć. Istotnym jest abyśmy traktowali grzech bardzo poważnie i nie bagatelizowali go kierując się jakąkolwiek klasyfikacją. Naszym ratunkiem jest jedynie łaska naszego Ojca i jego miłość.
Czytamy: Zapłatą bowiem za grzech jest śmierć, ale zdanie kończy się następująco: a darem łaski Boga życie wiecznie w Chrystusie Jezusie, naszym Panu (Rzymian 6,23).
Jesteśmy grzesznikami, i to się nie zmieni na tym świecie. Nie łudźmy się, że będziemy bezgrzeszni w tym życiu. Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to sami siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy. Jeśli wyznajemy nasze grzechy, to Bóg, który jest wierny i sprawiedliwy, odpuści nam grzechy i oczyści nas z wszelkiej nieprawości (1. list Jana 1,8-9).
Jako wierzący możemy mieć pewność, że jesteśmy zbawieni przez ofiarę Chrystusa, a wszystkie nasze grzechy, zarówno te, które w ludzkich oczach wydają się nieistotne, jak i te najstraszniejsze, są nam wybaczone. Wszystko zostanie nam wybaczone jeśli uwierzymy, że Jezus jest naszym Zbawicielem, który poniósł na krzyżu karę za nasze grzechy.

Przez Chrystusa mamy bezpośredni dostęp do Boga i mamy prawo nazywać Boga naszym Ojcem. To znaczy, że nie potrzebujemy już pośredników, aby przyjść do Boga. Nie potrzebujemy pośredników, aby wyznać Mu nasze grzechy. Możemy w każdej chwili sami przyjść do Boga, wyznając wszystkie grzechy, i zostaną one nam wybaczone. To stało się możliwe jedynie dzięki ofierze Jezusa Chrystusa. To jest łaska, to jest prawdziwe wyzwolenie, które daje nam Ewangelia. 

31 March 2011

Czy naprawdę jestem tak grzeszny, że sam nie jestem w stanie nic zrobić dla swojego zbawienia?


Niewątpliwie trudno przyjąć myśl, że jesteś tak grzeszny, że sam nic nie jesteś w stanie zrobić dla swojego zbawienia. Myślisz zapewne; owszem, istnieją ‘źli’ ludzie, mordercy, gwałciciele… Ale przecież ja do nich nie mogę siebie zaliczyć? Żyję w miarę uczciwie, staram się być dobrym, nie zabijam, nie kradnę…Oczywiście, nie jestem idealny, ale przecież nikt nie jest, nie jest ze mną tak źle…

Ale czy tak naprawdę jest? Jeśli naprawdę szczerze spojrzysz w głąb siebie samego, czy nadal uznasz, że jest tak dobrze? Jeśli rzeczywiście szczerze zaczniesz się sobie przyglądać, odkryjesz, że wcale nie jesteś tak dobry, odkryjesz że jesteś egoistyczny, że twoje własne szczęście i twoje własne interesy często są ważniejsze od innych.

Biblia używa kilka wyrazów aby wyrazić pojęcie grzechu. Jednym z nich jest hamartia co oznacza: nie trafianie do celu. Życie człowieka nie trafia do celu. Bóg stworzył świat i człowieka mianowicie ku jego chwale. Człowiek został stworzony na obraz Boga w celu chwalenia swego Stwórcy swoim życiem. Jedynie żyjąc ku chwale Boga człowiek jest w stanie być prawdziwie głęboko szczęśliwy.
Człowiek zgrzeszył, buntując się przeciw Bogu (Ks. Rodzaju 3). Skutkiem tego każdy człowiek rodzi się grzeszny, to znaczy, że żaden człowiek nie jest w stanie nie grzeszyć.
Nawet zupełnie małe dzieci są nieposłuszne, i w tym widać grzech.

Grzech nie jest jakąś nieszkodliwą raną na ludzkiej naturze. Grzech przenika całą naszą ludzką naturę. Wszystko co czynię, co myślę, jest dotknięte grzechem. Grzech jest we wszystkich aspektach naszego bytu. To nie znaczy, że wszyscy są w tym samym stopni źli. To nie znaczy, że każdy człowiek jest tylko zły i nic dobrego nie czyni. Oznaczy to, że jesteśmy duchowo martwi. Byliście umarli wskutek waszych występków i grzechów (Efezjan 2,1).
Możemy jeszcze być w stanie coś dobrego czynić, ale to nam nie pomaga jeśli chodzi o nasze wieczne życie. … gdyż dążenie ciała jest wrogie Bogu, bo Prawu Boga się nie podporządkuje, ani nie może się podporządkować (Rzymian 8,7). Jesteśmy z natury wrodzy Bogu i dlatego w żaden sposób nie jesteśmy w stanie przez nasze uczynki podobać się Bogu i zjednoczyć się z Nim.

Co można zrobić w tej sytuacji? Wielu twierdzi że należy starać się żyć dobrze, czyniąc dobre uczynki i przez to własnymi siłami uzyskać zbawienie. Myśląc w ten sposób nie traktujemy grzechu poważnie, jednocześnie samego Boga nie traktując poważnie. Obrażamy Boga myśląc, że sami jesteśmy w stanie rozwiązać problem.

Mimo to, wielu zupełnie poważnie myśli, że wystarczy się starać, żyjąc dobrze, i wtedy (chyba) nie będzie tak źle po śmierci… Jaki jest problem w tym? Jeśli tak żyjemy, nigdy nie będziemy mieli pewności czy wystarczająco dobrze żyliśmy. Zawsze będzie za mało. W takiej sytuacji można mieć jakąś nadzieje, ale pewności nigdy.
Oprócz tego samo Pismo Święte naucza, że nigdy nie jestem w stanie przez uczynki podobać się Bogu: Wszyscy natomiast, którzy polegają na uczynkach Prawa, są przeklęci. Jest bowiem napisane: „Przeklęty każdy, kto nie zachowuje wszystkich przepisów, jak nakazuję Księga Prawa (Galatów 3,10, por. Efezjan 2,1-10).

Bóg sam dał rozwiązanie problemu grzechu. Nasz Stwórca pragnie szczęścia człowieka i nie chce, aby żył niepewny co do swojej przyszłości.
Odpowiedzią Boga na grzech jest: łaska. Albo inaczej: Jezus Chrystus. Jedynym, który może wybawić nas od grzechu i jego skutków jest Chrystus.
Człowiekowi, który sam własnymi siłami będzie starał się wybawić nigdy się nie uda. Nigdy nie będzie wolny, tylko w Chrystusie będzie naprawdę wolny.

Bóg pragnie ofiarować nam ten dar. Bóg nie wymaga uczynków czy czegokolwiek od nas, przyjmując nas takimi jakimi jesteśmy, ze wszystkimi naszymi grzechami, ze wszystkimi ciemnymi stronami naszej ludzkiej natury. Jedynym co Bóg od nas wymaga jest wiara. Wiara i zaufanie w Niego, w Chrystusie.

Jeżeli w wierze przyjmę dar łaski od Boga, zostanę zbawiony. Wtedy mam pewność, że wiecznie będę z Nim żył ku jego chwały, to znaczy, że będę wiecznie szczęśliwy w taki sposób w jaki na ziemi nigdy nie byłem i nie będę.
Wtedy już nie mam niepewności, czy wystarczająco dobrze czyniłem, wtedy nie muszę się bać sądu Bożego. Wtedy mam pewność, że przez ofiarę Chrystusa, przez łaskę, dzięki wierze jestem sprawiedliwy wobec Boga.
Jeśli przyjmę dar łaski od Boga, wtedy będę naprawdę wolny.

30 March 2011

Czy można stracić swoje zbawienie?

Aby odpowiedzieć na powyższe pytanie musimy rozpocząć od zdefiniowania na podstawie tekstów biblijnych czym jest zbawienie.

Zbawienie oznacza że:

Wierzący jest usprawiedliwiony. Usprawiedliwieni z wiary, mamy pokój z Bogiem przez naszego Pana Jezusa Chrystusa (Rzymian 5,1). Przez grzech każdy człowiek jest niesprawiedliwy wobec Boga i zasługuje na karę – wieczną śmierć (czyli piekło). Usprawiedliwienie oznacza, że wierzący jest deklarowany jako sprawiedliwy wobec Boga. Staje się to możliwe dzięki ofierze Chrystusa na krzyżu, który poniósł karę za nasze grzechy. Wierzący jest usprawiedliwiony tylko z łaski Bożej, przez wiarę, czyli przyjęcie Jezusa Chrystusa jako swojego Zbawiciela.

Wierzący staje się nowym stworzeniem. Dlatego jeśli ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, przeminęło, a nastało nowe (2 Koryntian 5,17). Zbawienie przynosi nową jakość; przez zbawienie człowiek staje się całkiem nowym stworzeniem w Chrystusie i różni się w tym od niewierzących. To dzieło Boże dokonane w człowieku. Gdyby człowiek stracił zbawienie, to dzieło Boże musiałoby zostać anulowane.

Wierzący jest wykupiony. Wiecie przecież, że nie tym, co przemijające – srebrem lub złotem zostaliście wykupieni z waszego bezużytecznego postępowania przekazanego przez ojców, ale drogocenną krwią Chrystusa, jako Baranka niewinnego i bez skazy (1 Piotra 1,18-19).
Wierzący został wykupiony, czyli pozyskany poprzez zapłatę, będącą drogocenną krwią Jezusa. Dotąd należący do szatana poprzez krew Jezusa Chrystusa staje się własnością swego Zbawiciela.
Gdyby istniała możliwość utraty zbawienia, oznaczałoby to, że Chrystus musiałby oddać swoją własność. W Piśmie Świętym czytamy słowa Jezusa: Ja daje im życie wieczne, dlatego nie zginą na wieki i nikt nie wyrwie ich z Mojej ręki. Mój Ojciec, Który mi je dał, jest większy od wszystkich i nikt nie może wyrwać ich z Jego ręki (Ew. Jana 10,28-29).
Jezus mówi to o swoich owcach, czyli o wierzących. Gdyby wierzący stracił zbawienie, oznaczałoby to, że został ‘wyrwany’ z ręki swego Pana, a więc zaprzeczałoby to Jego słowom.


Jeżeli więc człowiek uwierzy, jest zbawiony, co znaczy (między innymi), że jest usprawiedliwiony i czeka go wieczne życie w chwale. Gdyby wierzący człowiek w pewnym momencie stracił zbawienie, straciłby też usprawiedliwienie i chwałę. To oznaczałoby, że to co apostoł Paweł powiedział nie byłyby prawdą. Tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał, a których powołał, tych również usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych także obdarzył chwałą (Rzymian 8,30).

Ktoś mógłby wobec tego stwierdzić, że skoro zbawienia nie można stracić grzeszenie jest dozwolone. Jedynie człowiek nie znający łaski Bożej i nie mający świadomości czym jest zbawienie mógłby wpaść na tak absurdalny pomysł. Zbawiony człowiek nie jest w stanie dojść do takiego stwierdzenia. Ten kto mówi: Znam Go [Jezusa], a nie zachowuje Jego przykazań, jest kłamcą i nie ma w nim prawdy (1 Jana 2,4). (Por. także: 1 Jana 3,6; Hebrajczyków 6,4-6 i 2 Piotra 2,20-22)

Przez wiarę człowiek jest zbawiony, stając się nowym stworzeniem, wszystko w jego życiu się zmienia. W jego życiu pojawiają się owoce, czyli uczynki wypływające z jego wiary. Wiara, jeśli nie jest potwierdzona uczynkami, jest martwa sama w sobie (List Jakuba 2,17). Wiara bez uczynków, bez owoców nie jest wiarą (por. Galatów 5,19-25).

Istnieją chrześcijanie, którzy wierzyli, zostali ochrzczeni, żyli według Biblii, jednak po pewnym czasie odrzucili wiarę. Czy stracili oni zbawienie, które wcześniej posiadali?
Pismo Święte głosi, że ci, którzy odrzucają wiarę, nigdy nie byli wierzącymi: Wyszli oni od nas, lecz nie byli pośród nas. Gdyby bowiem byli pośród nas, pozostaliby z nami (1 Jana 2,19). Nie każdy kto siebie nazywa chrześcijaninem jest wierzącym i zbawionym. Zbawienie zawsze oznacza zmianę w wierzącego.

Pociechą dla dzieci Bożych jest to, że Jezus jest ich gwarantem. On może na zawsze zbawiać tych, którzy przez Niego zbliżają się do Boga, bo w każdej chwili żyje po to, aby wstawiać się za nimi (Hebrajczyków 7,25).  
Wierzący może wraz z apostołem Pawłem powiedzieć: Jestem przekonany, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani moce, ani to, co wysoko, ani to, co głęboko, ani żadne inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, naszym Panu (Rzymian 8,38-39).

17 March 2011

Studium biblijne: 1 Piotra 2,9


Wy jednak jesteście potomstwem wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem wykupionym, abyście opowiadali o cnotach Tego, który was wezwał z ciemności do swojej niezwykłej światłości.

Apostoł Piotr pisze te słowa do wiernych, zachęcając ich do świętego, chrześcijańskiego życia, wyjaśniając co oznacza bycie chrześcijaninem.
Piotr nazywa wierzących: potomstwem wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem wykupionym. Nie są to określenia wymyślone  przez Piotra, ale zaczerpnięte ze Starego Testamentu (por. Księga Wyjścia 19,5-6; Księga Powtórzonego Prawa 7,6). W Starym Testamencie Izrael nazwany jest narodem wybranym. Obecnie nie tylko Izrael jest wybranym potomstwem, teraz także jest nim Kościół.

Chrześcijanie są potomstwem wybranym. To znaczy, że należą do rodziny Boga. Chrystus został wybrany przez Boga, a przez Niego wierzący w Chrystusie również są wybrani przez Boga. Podobnie jak Izrael był i jest szczególnym ludem Bożym, mając szczególne miejsce na świecie, także Kościół jest ludem Bożym.

Apostoł Piotr nazywa wierzących królewskim kapłaństwem, czyli kapłanami należącymi do króla, którym jest Bóg.
W Starym Testamencie kapłani działali w świątyni, miejscu kultu, miejscu Boga.
Kapłani byli przedstawicielami ludu wobec Boga i przedstawicielami Boga wobec ludzi. Posiadali szczególny przywilej przebywania blisko Boga, w miejscu, gdzie zwykły człowiek nie mógł przebywać. Wykonywali oni posługę kapłańską w imieniu ludu wobec Boga i byli pośrednikami, składającymi ofiary w imieniu ludzi. Kapłani także uczyli lud kim jest Bóg i jak żyć wobec Niego (Por. Hebrajczyków 9,1-10,25).
Apostoł Piotr nazywa wszystkich wierzących kapłanami. Wszyscy wierzący mają uprzywilejowaną pozycję wobec Boga. Jeżeli wierzymy w Chrystusa, mamy bezpośredni kontakt z Bogiem, nie potrzebujemy innego pośrednika, jak tylko Chrystusa. Niepotrzebny nam kult z ofiarami, niepotrzebni nam inni kapłani lub pośrednicy.

Wierzący, będąc kapłanami, mają przez Jezusa Chrystusa składać duchowe ofiary przyjemne Bogu (1 Piotra 2,5). Wszystko co robimy, ma podobać się Bogu.
Jakie są nasze duchowe ofiary przyjemne Bogu? Są nimi nasze uwielbienie Boga i nasze czynienie dobra: Przez Niego (Chrystusa) więc składajmy nieustannie Bogu ofiarę uwielbienia, to jest owoc warg, wyznających Jego imię. Nie zapominajcie też o czynieniu dobra i dzieleniu się z innymi, gdyż Bóg cieszy się takimi ofiarami (Hebrajczyków 13,15-16).

Bycie kapłanem ma także inny aspekt. Nie jest to tylko skierowanie na Boga, ale też na świat. Podobnie, jak w Starym Testamencie lud mógł przez kapłanów poznać Boga, tak dzisiaj, przez nas – chrześcijan - świat może poznać kim jest Bóg i kim jest Chrystus.

Wierzący są także narodem świętym. Nie chodzi przy tym o jakąś moralną świętość w sensie bycia lepszymi od innych, lecz o to, że jesteśmy wyodrębnieni, oddzieleni dla Boga. Podobnie jak Izrael był narodem wyodrębnionym od wszystkich innych narodów, tak też my jesteśmy wyodrębnieni, oddzieleni od świata. To znaczy, że mamy nowe życie w Chrystusie, już nie żyjemy w grzechu. Przez wiarę otrzymujemy wieczne życie z Chrystusem. To oczywiście nie oznacza, że już nie grzeszymy, ale - pragnąc żyć świętym życiem - walczymy z grzechem, który stanowi niezbywalną część naszej ludzkiej natury (por. Rzymian 6,12; 1 Tymoteusz 1,18-19).
To ma ogromne konsekwencje dla naszego życia. Nie jest obojętnym w jaki sposób żyjemy, bowiem powinniśmy żyć według woli Bożej, składając Mu przez to duchowe ofiary.

Chrześcijanie są ludem wykupionym, ponieważ Bóg jest właścicielem Kościoła, bo odkupił go przez cenną krew Jezusa Chrystusa. Dlatego istnieje szczególna więź między Bogiem a Kościołem, a wszyscy wierzący należą do Boga.

Apostoł Piotr mówi: jesteście potomstwem wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem wykupionym. Nie chodzi o to, że wierzący muszą, powinni lub mogą być narodem wybranym. Apostoł Piotr przedstawia to jako fakt: wierzący są wybranymi.
Konsekwencją wybrania jest głoszenie chwały Bożej, jak mówi Piotr: abyście opowiadali o cnotach Tego, który was wezwał z ciemności do swojej niezwykłej światłości. Należy pamiętać, że Apostoł Piotr nie określa nikogo mianem wierzącego na podstawie jakości jego wiary, czy jego uczynków, lecz tylko w odniesieniu do Chrystusa.

Z powodu faktu wybrania przez Boga chrześcijanie nie powinni wpadać w pułapkę pychy. Nie powinni wskazywać na samych siebie, zamiast na Boga, mówiąc: spójrzcie na nas, jakże wspaniali, święci jesteśmy!
Nasze życie powinno być przepełnione wdzięcznością Bogu, ponieważ wszystkie nasze dobre czyny zawdzięczamy tylko Jemu, a nie sobie samym.
Powinniśmy więc głosić, co Bóg czynił i czyni, głosić, że Bóg w Chrystusie wyzwolił i zbawił nas od grzechu, a dzięki Chrystusowi otrzymaliśmy wieczne życie z Bogiem.
Kiedy rodzicom urodzi się dziecko, to chcą o tym powiedzieć wszystkim; nie dlatego, że to zwyczaj lub tradycja, ale dlatego, że przepełnieni są radością i miłością. Podobnie wierzący, który otrzymał zbawienie przez Chrystusa, pragnie powiedzieć o tym całemu światu.
Jeżeli wierzymy w Chrystusa, przez którego otrzymaliśmy nowe życie, to pragniemy o tym mówić, pragniemy dzielić się z innymi tą wspaniałą wiadomością i rzeczywistością w naszym życiu.

Oznacza to, że wszyscy wierzący działają podobnie, jak prorocy w Starym Testamencie: opowiadają o cnotach, o dziełach Tego, który was wezwał z ciemności do swojej niezwykłej światłości. Oznacza to głoszenie, że zbawienie jest tylko w Chrystusie, że zbawienie otrzymać można jedynie przez nawrócenie się do Boga i wiarę w Chrystusa.   
Obecnie, zadaniem naszym jako chrześcijan jest sprawienie, aby te określenia Apostoła Piotra były także współcześnie prawdą i aby świat ujrzał, że jesteśmy rzeczywiście potomstwem wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem wykupionym, zbudowanym na kamieniu węgielnym, którym jest Chrystus; ludem głoszącym z wdzięcznością wielkie dzieła Boże.

Jak to wygląda w praktyce, co to znaczy, że jestem chrześcijaninem? Czy ja także mogę być królewskim kapłanem i opowiadać o Bogu, jak prorok, w moim codziennym życiu?
Oznacza to, że nie wstydzę się, że jestem wierzącym, że należę do Chrystusa. Składam świadectwo, głoszę Ewangelię, głoszę Imię Boga przez moje życie, moje czyny i moje słowa.
Czy moje życie przepełnione jest wdzięcznością Bogu? Życie moje powinno być życiem pełnym wdzięczności. Jest to moja ofiara wdzięczności, którą składam za otrzymane zbawienie przez Chrystusa.
Należę do Króla, to znaczy, że żyję godnie jak jego poddany, wypełniając Jego (Boga) wolę. Moje życie jest świadectwem, a inni łatwo mogą rozpoznać, kto jest moim Panem, kto kieruje moim życiem.
Jako wierzący jestem w Chrystusie, mam udział we wszystkim co jest Jego. To czyni mnie innym, nowym człowiekiem i wtedy nie może być inaczej, niż że wszyscy to ujrzą.

08 March 2011

Chrystus: Prorok, Kapłan, Król


Jego imię brzmiało Jezus, natomiast tytuł - Chrystus. Imię Jezus mógł nosić każdy izraelski chłopiec, mężczyzna. Jezus, stojąc przed Sanhedrynem zadeklarował, że jest Chrystusem, i za to został osądzony.

„Chrystus” jest greckim tłumaczeniem hebrajskiego wyrazu ‘mashiach’, mesjasz. Po polsku można przetłumaczyć go jako „namaszczony”. 
O namaszczeniu czytamy w Starym Testamencie: Bóg wybierał kogoś do konkretnego urzędu i zadania, znakiem którego było namaszczenie olejem. Olej jest symbolem Ducha Świętego, wskazującego osoby, które mają wykonać zlecone im zadanie. Jednocześnie namaszczenie oznacza, że Duch Święty daje siłę, aby wykonać zadanie, do którego zostało się powołanym.

W czasach Starego Testamentu istniały trzy urzędy, związane z namaszczeniem świętym olejem: króla, kapłana, proroka.
Król rządził ludźmi w imieniu Boga.
Prorok przemawiał w imieniu Boga do ludzi.
Kapłan natomiast mówił w imieniu ludzi do Boga.
Ludzie sami nie wybierali tych zadań, lecz byli wybierani, wskazywani przez Boga. Zadaniem  wszystkich namaszczonych w Starym Testamencie było działanie w imieniu Boga;  często, aby ratować Izrael. Ostatecznie jednak nikt nie był w stanie go uratować. Wszyscy namaszczeni wskazywali w swoim działaniu na ostatecznie obiecanego, Namaszczonego -  Mesjasza, Chrystusa. Apostołowie ciągle udowadniają, że Jezus Chrystus jest tym obiecanym Namaszczonym, który ostatecznie wykupi i zbawi.

Jezus nie jest namaszczony w taki sam sposób, jak inni przed Nim w Starym Testamencie. W Ewangeliach czytamy o chrzcie Jezusa przez Jana Chrzciciela: Duch Święty zstąpił na Niego w cielesnej postaci jakby gołębica. Rozległ się też głos z nieba: „Ty jesteś moim umiłowanym  Synem, w Tobie mam upodobanie” (Ew. Łukasza 3,22).
Wtedy publicznie potwierdzone zostało to, że Chrystus jest obiecanym Mesjaszem, Chrystusem, Namaszczonym (por. Ew. Jana 7,28).

Chrystus był namaszczonym na wszystkie trzy urzędy, które znajdujemy w Starym Testamencie.

Chrystus jest prorokiem
Najważniejszym zadaniem proroka było głoszenie Słowa Bożego. Prorok często nie cieszył się sympatią innych, ponieważ głosił to, czego ludzie nie chcieli słyszeć, wspominał ich grzechy, upominał, nawoływał do nawrócenia się.
Jezus Chrystus nauczał o woli Bożej, wyjaśniał Pismo Święte; głosił, pomagając ludziom konkretnie się do tego dostosować. Przykładem jest np. tzw. Kazanie na górze (Ew. Mateusza 5-7), gdzie Jezus wyjaśnia prawdziwe znaczenie Prawa Bożego i naucza jak według niego żyć.
Jezus Chrystus objawił nam Imię Boga, objawił nam Boga samego. Przez Chrystusa poznajemy Boga, jako Boga miłości i zbawienia. Chrystus objawił nam zbawienie od grzechów i dostąpienie wiecznego życia z Bogiem.
Nikt nie pokazał tak jasno i przekonywująco miłości Boga do świata, jak tylko Chrystus. Jedyną drogą do Boga Ojca jest Jezus Chrystus.
Podobnie jak wielu innych proroków w Starym Testamencie, Jezus także był przez wielu odrzucany, ponieważ głosił prawdę o ludzkim życiu i nawoływał do nawrócenia się. Czytamy w wielu miejscach, że niektórzy pragnęli Go zabić, co też ostatecznie uczynili (por. Ew. Łukasza 4,16-24).

Chrystus jest nadal Prorokiem. W Kościele głoszona jest jego Ewangelia. Jezus jest Chrystusem, Mesjaszem, który zwyciężył szatana i zmartwychwstał, zapewniając nam zbawienie. Jezus powołuje nadal ludzi do głoszenia Słowa Bożego na całym świecie. Przez Chrystusa Kościół i wierzący są świadectwem w świecie.

Chrystus jest najwyższym Kapłanem
W Starym Testamencie kapłani mieli różne zadania: składanie Bogu ofiary w imieniu ludu, wstawianie się w modlitwach wobec Boga w imieniu ludu, błogosławienie ludu w imieniu Boga, nauczanie ludu o woli Bożej.

Chrystus jest kapłanem. Nie jest jednym z kapłanów, ale jest najwyższym kapłanem (por. Hebrajczyków 5,5-6).
Jan Chrzciciel powiedział o Chrystusie: Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata (Ew. Jana 1,29). W czasach Starego Testamentu oraz w czasach Jezusa było wielu kapłanów, składających Bogu w imieniu grzesznych ludzi ofiary z błaganiem o przebaczenie. Ale żadna z nich nie była w stanie rzeczywiście zgładzić grzechów. Chrystus był pierwszym i jedynym, który rzeczywiście zgładził nasze grzechy poprzez złożenie siebie samego jako jedynej, doskonałej ofiary, raz na zawsze, ofiary jedynej i wystarczającej. Powtórzenie tejże ofiary jest zupełnie niepotrzebne, a nawet niemożliwe. Jezus jest jednocześnie kapłanem i ofiarą.

Jezus nadal jest Kapłanem. Nie składa już ofiary, ponieważ to już zostało wykonane na Golgocie, raz na zawsze. Jezus, jako kapłan, wstawia się w modlitwie u Boga w imieniu ludzi: Chrystus bowiem nie wszedł do świątyni […] ale do samego nieba, aby teraz wstawiać się za nami przed obliczem Boga (Hebrajczyków 9,24).
Gdyby jednak ktoś zgrzeszył, mamy Orędownika przed Ojcem - Jezusa Chrystusa sprawiedliwego (1 Jana 2,1).
Jezus jest naszym najlepszym, doskonałym Orędownikiem wobec Boga, który wstawia się za nami. W związku z tym nie potrzebujemy żadnej innej osoby (żadnego „świętego”), która miałaby za nami wstawiać się przed Bogiem (por. Rzymian 8,34).

Chrystus jest Królem
Król Izraela miał w szczególny sposób wskazywać na Mesjasza. W Starym Testamencie król nazywany jest często pomazańcem Pana. Był on namiestnikiem w imieniu Boga.
Zadaniem króla było sprawowanie sprawiedliwych rządów nad narodem, prowadzenie go w bitwach podczas wojen oraz sprawowanie funkcji najwyższego sędziego. Król powinien służyć wiernie Bogu, aby naród żył bezpiecznie, szczęśliwie, w pokoju.

Jezus narodził się, jako potomek rodu królewskiego, zwanego domem Dawida. Anioł powiedział do Marii: Będzie On wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca Dawida. Będzie królował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca (Ew. Łukasza 1,32-33).
Chrystus nieustannie głosił nadejście Królestwa Niebios (por. Ew. Mateusza 4,17). W Ewangeliach czytamy, jak Jezus z królewskim pełnomocnictwem uzdrawia ludzi (np. Ew. Mateusza 4,23), wyrzuca demony z opętanego (np. Ew. Marka 5,1-20), uspokaja sztorm (Ew. Marka 4,35-41). Chrystus jest królem, nawet demony muszą być Mu posłuszne.
Przez swoją śmierć na krzyżu zrzucił szatana z jego tronu i odniósł ostateczne zwycięstwo nad śmiercią i złem.

Chrystus jest Głową Kościoła, który rządzi służąc. Chrystus jest dobrym Pasterzem, który chroni nas i wspiera (por. Ew. Jana 10,27-28; Kolosan 1,18).
Chrystus ma najwyższe miejsce w niebie: siedzi po prawicy Boga Ojca i posiada wszelką władzę w niebie i na ziemi. Chrystus rządzi wszechświatem, jest Królem. (por. Efezjan 1,20-23; Ew. Mateusza 28,18). 

Chrystus jest prorokiem, kapłanem i królem. Głosi Prawdę Bożą, wstawia się za nas u Boga Ojca i rządzi Kościołem i światem.