07 February 2014

Ojcze nasz, któryś jest w niebie



Ojciec
Wielu ludzi ma ogromny problem z myśleniem o Bogu jako Ojcu. Często mają bardzo złe doświadczenia z ziemskim ojcem. Wielu z nich nie jest w stanie zwracać się do Boga jako ojca.
Jest to dramatyczny skutek grzechu, który niszczy ludzi i relacje. Należy jednak podkreślić, ze nie nasz ziemski ojciec jest obrazem niebiańskiego Ojca. Odwrotnie: Bóg Ojciec jest dla nas obrazem i przykładem, jakimi my, ojcowie i matki na ziemi, powinniśmy być ojcami i matkami. Jeśli nasz ojciec na ziemi był straszny, nie oznacza to, że Bóg Ojciec jest taki sam. Właśnie nie. Bóg jest prawdziwym Ojcem.

To, że Jezus zwraca się do Boga jako Ojca jest dość wyjątkowe, ale to, że Bóg jest ojcem nie jest już nowe. Już Stary Testament mówi o Bogu jako Ojcu (Psalm 89,27).

Pierwszy raz czytamy o Bogu jako Ojcu w Księdze Wyjścia. Mojżesz ma w imieniu Boga mówić do Faraona:
Tak mówi Pan: Moim synem pierworodnym jest Izrael. Mówię do ciebie: Wypuść syna mojego, aby mi służył. Jeśli będziesz się wzbraniał od wypuszczenia go, Ja zabiję twego syna pierworodnego (Ks. Wyjścia 4,22-23).
W tym tekście jest konfrontacja między dwoma ojcami: Bóg, Ojciec Izraela, oraz faraon, który też ma syna. Który ojciec okazuje się silniejszy? Ojciec faraon, który trzyma syna Boga Ojca w niewoli, czy Bóg Ojciec, który grozi zabiciem syna faraona.
Wiemy, że Bóg Ojciec jest silniejszy, On wyzwolił Izraela, swego syna pierworodnego z niewoli. Niewolnicy stają się synami najwyższego Boga.
Dlatego nazwanie Boga Ojcem oznacza nadzieje wyzwolenia.
Także w innych miejscach w Starym Testamencie znajdujemy to (Por. Ks. Powt. Prawa 32,6: … Czyż nie jest On ojcem twoim, stwórcą twoim?).
Izajasz mówi też bardzo wyraźnie:
Ty wszak jesteś naszym ojcem, gdyż Abraham nas nie zna, a Izrael nas nie uznaje! Ty, Panie, jesteś naszym ojcem i naszym Odkupicielem. To jest Twoje Imię od wieków (Izajasz 63,16, por. Izajasz 64,8 i Jeremiasza 3,16-19).
Nie Abraham jest prawdziwym ojcem Izraela, lecz sam Bóg Stworzyciel. Oznacza to, że Izrael nie jest przede wszystkim narodem fizycznym, grupą etniczną, lecz duchowym narodem, społecznością. Kontekst słów Izajasza mówi o tym jak Bóg Ojciec wybawił Izrael z Egiptu. Ten tekst też mówi o przyszłym zebraniu ludzi ze wszystkich narodów, którzy będą służyli Panu Bogu.
Tak jak w Księdze Wyjścia także tutaj widzimy, że Bóg Ojciec jest Odkupicielem, Zbawcą.

W Księdze Jeremiasza czytamy:
7 Gdyż tak mówi Pan: Wydajcie radosne okrzyki nad Jakubem, wykrzykujcie nad przewodnikiem narodów! Zwiastujcie, wysławiajcie i mówcie: Pan wybawił swój lud, resztkę Izraela! 8 Oto sprowadzę ich z ziemi północnej i zgromadzę ich z krańców ziemi. Są wśród nich ślepi i chromi, brzemienne i rodzące razem, powrócą tu w wielkiej gromadzie. 9 Oto przyjdą z płaczem, a Ja wśród pocieszenia poprowadzę ich i zawiodę do strumieni wód drogą prostą, na której się nie potkną, gdyż jestem ojcem dla Izraela, a Efraim jest moim pierworodnym.           (Jeremiasz 31,7-9)

Ten tekst przypomina o tekście z Księgi Wyjścia, który mówił o Bogu Ojcu, który wyzwolił swego pierworodnego syna Izraela. Ten tekst w jasny sposób łączy zbawienie (nowe wyjście z Egiptu) z Bogiem jako Ojcem. Powodem sprowadzenia swojego ludu do domu jest to, że On jest Ojcem a Efraim jego pierworodnym synem.
Cały kontekst tego fragmentu mówi o nadejściu Mesjasza, który zgromadzi lud Izraela, który oznacza powstanie „nowego przymierza” które będzie większe od przymierza Mojżeszowego (Jeremiasza 30,1-8. 18-21; 31,31-33).
Miłość ojca jest powodem wybawienia Izraela z Egiptu, a także zbawienia ludzi przez Chrystusa. Kochający Ojciec pragnie sprowadzić ich do obiecanej ziemi, do Królestwa Bożego. Miłość Ojca jest tak wielka, że obejmuje nie tylko zbawienie Izraela, ale także pogan.

Nowe wyjście z Egiptu
Kiedy Jezus mówi do swoich uczniów, że mają nazywać Boga Ojcem, oznacza to, że nadeszła nowa era, w której Bóg zgromadzi swój naród, aby ich zbawić. Uczniowie mają się przygotować na nowe Wyjście z Egiptu, ponieważ Bóg chce ich wybawić, tak samo jak wybawił Izraela z ręki faraona.
Izrael był niewolnikiem ale stał się wolnym synem Boga Ojca. Tak samo w Chrystusie każdy człowiek, który jest niewolnikiem grzechu (Ew. Jana 6,34; Rzymian 6,16-20; 1 Jana 3,8), może stać się wolnym dzieckiem Boga Ojca. Stało się to możliwe, ponieważ tak jak Bóg pokonał faraona, tak Jezus Chrystus pokonał na krzyżu i przez zmartwychwstanie największego wroga, szatana, i dał nam wolność.

W Ewangelii ciągle znowu powtarzane jest, że Bóg jest Ojcem w niebie.
Jezus mówi często o Bogu jako swym ojcu, co oznacza, że wyraża w tym szczególną relację którą ma ze swym Ojcem. (np. Ew. Mateusza 11,25-27. W kazaniu na górze Jezus mówi często o Bogu, waszym ojcu, ale prawie zawsze dodaje: w niebie. (Ew. Mateusza 5,16.45.48; 6,1.4.6.8.14-15.26.32; 7,11).

W ST znajdujemy obraz Boga jako Ojca, ale nigdzie nie widzimy zwracania się w modlitwie do Boga jako Ojca. Jest różnica między „Bóg jest (jak) Ojciec” a „Boże Ojcze.” W Jezusie Chrystusie zaczęło się coś nowego. W Nim mogliśmy stać się dziećmi Bożymi, dlatego w Nim możemy wołać do Boga: Ojcze nasz.

Abba
Jezus rozmawiał z uczniami po aramejsku, stanowiącym codzienny język Żydów w Palestynie w I wieku n.e. (hebrajski był językiem synagogi, grecki był językiem handlu a łacina była językiem urzędowym).
Wyraz Ojcze jest po Aramejsku: Abba.
Niektórzy chrześcijanie uważają, że abba oznacza ‘tato’. To jest jedno ze znaczeń, ale wyraz ma znacznie szersze znaczenie. Syn zwracał się do swego ojca używając wyrazu abba, ale także student zwracał się do swego nauczyciela używając tego samego wyrazu. Wyraz abba wyraża bliskość emocjonalną, ale jednocześnie podkreśla wyrażenie respektu i szacunku.

Wyraz abba występuje trzy razy w Nowym Testamencie: Jezus używa go dwa razy (Ew. Marka 14,36) oraz Apostoł Paweł (Rzymian 8,15; Galatów 4,6).
W każdym przypadku znajdujemy w greckim tekście najpierw aramejski abba, a od razu po tym greckie tłumaczenie ‘ojcze’. Dlaczego? Nie było koniecznym używanie aramejskiego wyrazu w greckim tekście, ale widocznie było to ważne. Wskazuje na to, że wyraz abba miał ważne znaczenie dla pierwszych chrześcijan.

Hebrajska modlitwa tefilin składa się z 18 różnych modlitw, które na różne sposoby zwracają się do Boga. Często Bóg jest w tej modlitwie nazwany Bogiem Abrahama, Izaaka, Jakuba. To oznacza podkreślenie etniczności, Izrael jest szczególnym narodem, powstał od patriarchów (ojców) Abrahama, Izaaka, Jakuba. Ale już w Ks. Izajasza widzieliśmy, że to nie jest najważniejsza cecha Izraela.

We wczesnym kościele, nabożeństwo składało się z dwóch części: pierwsza część była dostępna dla wszystkich i zainteresowanych (tzw. Katechumy). W tej części śpiewali hymny i zostało głoszone kazanie. Druga część natomiast była tylko dostępna dla wierzących, dla ochrzczonych członków kościoła. W tej drugiej części wierzący obchodzili Wieczerzę Pańską i modlili się ‘Ojcze nasz’. Pierwsi chrześcijanie uważali, że to modlitwa tylko dla ochrzczonych wierzących.

Islam ostrzega, że nie można używać ludzkich metafor mówiąc o Bogu. Możemy mówić, że Bóg jest wszechmocny, ale nie że jest jak ojciec. Istnieje oczywiście pewne niebezpieczeństwo, że zbyt łatwo ktoś może myśleć, że Bóg jest prawie taki jak człowiek. Ale sam Jezus naucza nas, aby zwracać się do Boga jako Ojca.


Kim jest Bóg Ojciec?
Mówiąc o Bogu jako Ojcu, Jezus nie opisał Boga na obraz naszych ziemskich ojców, lecz raczej dał całkiem nowy model ojca.
Sama Biblia, zarówno Stary jak i Nowy Testament, pokazuje co to znaczy, że Bóg jest Ojcem. Jak wyżej widzieliśmy, Bóg jest Ojcem, Który chroni i zbawia swego syna (Izrael).

W Księdze Ozeasza natomiast czytamy:
1 Gdy Izrael był młody, pokochałem go i z Egiptu powołałem mojego syna. 2 Im częściej odzywałem się do nich, tym dalej oni odchodzili ode mnie; składali ofiary Baalom i kadzili bałwanom. 3 A przecież to Ja sam uczyłem Efraima chodzić, brałem ich na swoje ramiona, lecz oni nie wiedzieli, że to Ja ich leczyłem, 4 przyciągałem ich więzami ludzkimi, powrozami miłości, i byłem dla nich jak ten, który podnosi niemowlę do swojego policzka, i nachylałem się do nich, aby ich nakarmić.                    (Ks. Ozeasza 11,1-4)

Prorok Ozeasz opisuje Boga jako miłosiernego i łaskawego ojca, który ma zbuntowane, nieposłuszne dziecko. Język jest bardzo czuły. Pierworodny Syn Izrael jest nieposłuszny i ucieka od Ojca, a Ojciec mówi tylko pełen miłości o nim. Widzimy w tych słowach ojca kochającego swe dziecko, który podnosi niemowlę do swojego policzka. Jeśli wyobrażamy sobie tą sytuację, widzimy tylko miłość. Taki jest Bóg Ojciec.
Bóg nie jest absolutnym, niedotykalnym monarchą lub cesarzem, który bezwzględnie czyni co zechce i który jest daleko od zwykłych ludzi.

Niektórzy twierdzą, że nie jest właściwym nazywać Boga Ojcem, gdyż jest to obraz patriarchalny, pochodzący ze społeczeństwa patriarchalnego, w którym pozycja kobiety była nierówna mężczyznom. Nazywając Boga Ojcem wg tej argumentacji potwierdzałoby to role społeczne i mogłoby prowadzić do zbyt autorytarnych zachowań mężczyzn.
Należy jednak powtórzyć, że to nie ziemski ojciec i mężczyzna są obrazem Boga, lecz odwrotnie Bóg jest tu modelowym, idealnym Ojcem.

Szczególnie w przypowieści o marnotrawnym synu (Ew. Łukasza 15,11-32) Jezus definiuje co to znaczy, że Bóg jest ojcem. Pasterz, który szuka owcy, kobieta która szuka monety (Ew. Łukasza 15,1-10), to całkiem normalne zachowanie. Ale to co uczynił ojciec w tej przypowieści żaden ziemski ojciec nie zrobiłby.

Młodszy syn z tej przypowieści w bardzo okrutny sposób obraża swego ojca. Prośba o połowę majątku oznacza, że życzył swemu ojcu śmierci. Właściwą reakcją ojca w kulturze I wieku n.e. byłoby odrzucenie syna, któremu groziłaby kara śmierci przez ukamienowanie. Ojca z przypowieści zachowuje się w świetle ówczesnej kultury w sposób nieodpowiedzialny i zwariowany: daje mu wszystko czego ten chce. Kiedy syn straciwszy cały majątek wraca, chce być tylko najemnikiem u ojca. W ten sposób chce spróbować chociaż trochę odpłacić co zabrał ojcu. W żadnym przypadku nie byłby w stanie więcej odpłacić niż odrobinkę. Kiedy syn wraca, Ojciec czeka na niego a kiedy go widzi, biegnie z radością do niego. To ma wyjątkowe znaczenie. Dorosły mężczyzna który biega, jest czymś takim jak premier który  pojawiłby się w Sejmie ubrany tylko w strój kąpielowy. Bieganie oznaczało w kulturze I wieku wielki wstyd i brak godności. Jest to następne ‘wariactwo’, które ojciec w przypowieści czyni. On nie chce, aby syn pracował jako najemnik dla niego, lecz chce go przyjąć jako syna, daje mu najlepsze szaty i swój pierścień, co oznacza to samo jakby dziś dał swoją kartę kredytową. Mimo okropnego grzechu, syn otrzymał najlepsze miejsce. To jest ‘zwariowana’ miłość ojca. Taka jest miłość Boga Ojca do nas. Bóg jest Ojcem, który czekał na nas i przybiegł do nas kiedy nawróciliśmy się do Niego. Jest to Bóg Ojciec, który w Chrystusie daje nam wszystko.

(bardziej obszernie przypowieść o marnotrawnym synu omawiana jest w Biuletynie Słowo nr 18 (lipiec 2012) oraz na stronie www.augustinus.pl)

Ojcze nasz
Należy zwrócić uwagę na to, że modlitwa mówi Ojcze nasz, a nie ‘ojcze mój’. W Psalmach często Psalmista zwraca się do Boga wołając ‘Boże mój’. Ta indywidualna relacja z Bogiem nadal istnieje i jest nadal ważna. Istotnym jest jednak też społeczność z braćmi i siostrami którą mamy w Jezusie Chrystusie, przez Którego możemy nazywać Boga Ojcem. On jest Ojcem naszej rodziny w Chrystusie.

Należy pamiętać o tym, że Bóg jako Ojciec jest bardzo ważny w Biblii, ale nie jest to jedyny obraz Boga. Znajdujemy też żeńskie obrazy Boga. Wierzący narodził się z Boga (1 Jana 3,9, por. Ks. Powt. Prawa: 32,18). Izajasz mówi o Bogu jako matce, która karmi i pociesza (Ks. Izajasza 66,10-14). Czytamy o Bogu, Który gromadzi swoje dzieci jak kwoka gromadzi swoje pisklęta (Ew. Łukasza 13,34; por. Izajasza 31,5; Psalm 91,4). Bóg jest za wielki, aby móc Go opisać używając tylko jednego lub kilku obrazów.
W Nowym Testamencie jednak mówienie o Bogu jako Ojcu jest podstawowe, dlatego nie możemy w żadnym przypadku odrzucić tego, gdyż jest to nauczanie samego Jezusa Chrystusa.

Wierzący jest w Chrystusie (2 Koryntian 5,17; Rzymian 8,1). Jeżeli jesteśmy złączeni z Chrystusem, jesteśmy w Chrystusie (Rzymian 8,32; 1 Jana 1,3) i mamy udział we wszystkich Jego dziełach. Oznacza to, że ponieważ Bóg jest Ojcem Jezusa, też jest naszym Ojcem.
Jeżeli nazywamy Boga naszym Ojcem, uznajemy i wierzymy, że On zwyciężył nad faraonem i wyprowadził Izrael przez Morze Czerwone, i tak samo zwyciężył w Chrystusie nad śmiercią i dał nam nowe życie w Nim – to wszystko przez swą ogromną miłość.


… Który jesteś w niebie…
Trudno jest na wyobrazić sobie niebo. Często myślimy o fizycznym miejscu, gdzieś daleko w górze. Jednak nie chodzi raczej o fizyczne miejsce gdzieś daleko (gdzie miałoby to być w tym ogromnym kosmosie…). Bóg jest Wszechobecny; fizyczne niebo byłoby za małe dla Niego. Bóg nie mieszka gdzieś w dalekim niebie, On jest blisko, jest wśród nas.
Niebo - chodzi o inną sferę, o inny wymiar.

Niebo jest częścią stworzenia (Ks. Rodzaju 1,6; Izajasz 42,5; Dz. Apostolska 4,24; Ks. Objawienia 14,7). Niebo jest tą przestrzenią, która podczas stworzenia została oddzielona od ziemi. Niebo i ziemia tworzą razem całość stworzenia (Ks. Rodzaju 1,1; Izajasz 40,21).
Z nieba Bóg objawia swoje potęgi na ziemi (Ks. Powt. Prawa 4.39). Niebo jest miejsce gdzie mieszka Bóg, ale zarazem Bóg jest większy (1 Królewski 8,27).

Niebo jest miejscem Boga, jest święte, dlatego oddzielone od grzesznego świata. Grzeszny człowiek nie ma dostępu do nieba, gdyż niebo jest święte. Przez Chrystusa człowiek ma dostęp do nieba. W nowej ziemi, która nastąpi kiedy Jezus wróci, nie będzie już nieba, lecz niebo będzie na ziemi, co oznacza, że Bóg sam zamieszka wśród ludzi na ziemi (ks Objawienia 21,1-4; 22,22-23).

Jezus głosił nadejście Królestwa Bożego, które w Ewangelii wg Mateusza jest nazwane Królestwem Niebios. Chodzi o to samo Królestwo. Jest to nowe stworzenie Boże, które zaczęło się w Jezusie.   

W NT wyraz niebo (ouranos) oznacza także tron Boży; jest to cel wniebowstąpienia Jezusa i punkt wyjścia Chrystusa powracającego (1 Piotra 1,4; Ew. Mateusza 6,20; Kolosa 1e,5).

Modląc się do Boga Ojca, Który jest w niebie uznajemy transcendentność Bożą. To znaczy, uznajemy, że Bóg jest całkiem inny niż my, grzeszni ludzie. 
Jednocześnie to, że możemy zwracać się do Boga naszego Ojca jest ogromnym, niezasłużonym skarbem, zaszczytem dla każdego wierzącego.

(Temat nieba zostanie bardziej obszernie omówiony przy omawianiu trzeciej prośby modlitwy.)






06 February 2014

Ojcze nasz

Wstęp – Ew. Mateusza 6,5-7

W Ewangelii wg Mateusza modlitwa znajduje się w tzw. Kazaniu na górze, zbiór wypowiedzi Jezusa, czasami nazwane „konstytucją” Jezusa.
W rozdziale 6 Jezus mówi po kolei o dawaniu jałmużny, modlitwie i poście– trzech filarach wiary w rabińskim judaizmie.
Po słowach o jałmużnie, zanim Jezus podaje słowa modlitwy Pańskiej, najpierw mówi w jaki sposób powinniśmy i nie powinniśmy się modlić:

5 A gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy, gdyż oni lubią modlić się, stojąc w synagogach i na rogach ulic, aby pokazać się ludziom; zaprawdę powiadam wam: Otrzymali zapłatę swoją. 6 Ale ty, gdy się modlisz, wejdź do komory swojej, a zamknąwszy drzwi za sobą, módl się do Ojca swego, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie. 7 A modląc się, nie bądźcie wielomówni jak poganie; albowiem oni mniemają, że dla swej wielomówności będą wysłuchani. 8 Nie bądźcie do nich podobni, gdyż wie Bóg, Ojciec wasz, czego potrzebujecie, przedtem zanim go poprosicie.               (Ew. Mateusza 6,5-7)

W I wieku n.e. zazwyczaj modlono się na głos, też jeśli ktoś był całkiem sam. Jeśli więc ktoś na ulicy lub w synagodze się modlił, wszyscy to słyszeli. W godzinach modlitwy, słychać było trąby ze świątyni. Wtedy ludzie na ulicy zatrzymywali się, zwracali się w kierunku świątyni i modlili się. Godziny modlitwy nie były tak sztywno przestrzegane jak dzisiaj w krajach muzułmańskich. Wygląda na to, że dziewiąta godzina (3 po południu) była powszechną godziną na modlitwę.

Prowadzić modlitwę na nabożeństwie w synagodze było zaszczytem, który nie dla każdego był dostępny. W oczach ludzkich było ważnym, że modlitwy były ładnie sformułowanie. Podobna sytuacja istnieje w wielu kościołach, gdzie istnieje niebezpieczeństwo, że forma staje się ważniejsza niż treść. Ci, którzy takimi ładnymi słowami się modlą otrzymają swoją zapłatę: pochwałę od ludzi, ale nie od Boga.

Jezus mówi, że powinniśmy nie modlić się w publicznych miejscach gdzie wszyscy nas słyszą, i gdzie jest niebezpieczeństwo, że bardziej zwracamy uwagę na to, co inni myślą o naszych słowach, niż co Bóg o tym myśli. Zamiast tego powinniśmy się zamknąć w komorze swojej i tam się modlić. Wyraz używany tu oznacza spiżarnię, często jedyne pomieszczenie, które miało drzwi i które można było zamknąć (ten sam wyraz jest używany w Ew. Mateusza 24,26 i Ew. Łukasza 12,3, por. Izajasz 26,20).
Nie chodzi przy tym o miejsce, lecz o fakt, że modlitwa jest ukryta, nie widoczna dla innych.
Bóg jest w ukryciu, co znaczy, ze nie można Go zobaczyć.


nie bądźcie wielomówni jak poganie
Grecki tekst używa wyrazu, który dosłownie oznacza coś takiego jak ‘bla bla bla’ (w. 7; Gr. battalogeo). Poganie zaczynali modlitwę do bogów, i do cesarza (który w I wieku był także czczony jako bóg) używając wszystkich tytułów danego boga lub cesarza. Powodem był lęk, że gdyby się jednego z tytułów zapomniało, bóg mógłby się obrazić. Wstęp modlitwy był długi, często składający się z obowiązkowych pustych wyrazów. Jezus nazywa to ‘bla bla’.
Poza tym wielu ludzi myślało, że jeśli wyrażą swoje prośby do różnych bogów, i będą powtarzać to kilka razy, to mają większą szansę na odpowiedź. Jest to typ myślenia, który też można dziś znaleźć wśród chrześcijan, myślących, że im więcej się modlą, tym większa szansa na wysłuchanie modlitwy. Jest to jednak pewien rodzaj próby manipulacji Boga. Nie możemy wymuszać coś od Boga poprzez długie modlitwy wyrażane pięknym językiem.
Żyjemy dziś w świecie w którym jesteśmy codzienne zalewani wodospadami słów. Także w nauce znamy tzw. bełkot. Na Internecie każdy produkuje to, co uważa za ważne. W takiej sytuacji słowa stają się coraz bardziej puste. Niechaj nasze modlitwy będą zwięzłe i konkretne bez dodatkowego niepotrzebnego bełkotu.  

Należy być ostrożnym aby nie budować całej teologii modlitwy na podstawie tych wersetów. Teologia modlitwa może być budowana na podstawie całego Pisma Świętego.
Nie oznacza to, że publiczna modlitwa lub długa modlitwa jest zawsze zła. Sam Jezus też modlił się publicznie (…). Często jednak Jezus modlił się na osobności (Ew. Łukasza 5,16; 6,12; 9,18.28; 22,41). Czasami modlił się krótko, czasami też całą noc (Ew. Łukasza 6,12).
W innych miejscach też czytamy o modlitwie publicznej, która jest ważna (por. Dz. Apostolskie 1,24; 3,1; 4,24; itp.).

Modlitwa też nie musi zawsze być krótka. W innych miejscach Biblia nawet naucza abyśmy modlili się nieustannie (1 Tessaloniczan 5,17). W przypowieści o wdowie i niesprawiedliwym sędzi Jezus naucza, że dobrze też jest się modlić nieustanne dzień i noc (Ew. Łukasza 18,1-8).

Chodzi o to, że modlitwa ma być szczera i do rzeczy. Chodzi o nastawienie: czy chce być sam z Bogiem, czy wolę publicznie się modlić, aby wszyscy słyszeli i widzieli, jak się modlę?
Nie modlimy się, aby imponować Bogu lub innym ludziom, nie modlimy się, aby inni widzieli, że się modlimy. Bóg widzi, że modlimy się, i widzi, czy z serca się modlimy.
Modlitwa jest sprawą prywatną ale jednocześnie też wspólnotową: tekst modlitwy Ojcze nasz jest w liczbie mnogiej, nie w liczbie pojedynczej.

Ojcze nasz jest najczęściej powtarzaną modlitwą na świecie, często wypowiadaną bez zrozumienia. Często ta modlitwa odmawiana jest dokładnie tak jak nie powinna: wymawiane są słowa, podczas gdy serce jest gdzieś indziej a nawet czasami odmawiana jest bez zrozumienia.

Modlitwa nie jest wykonaniem religijnego rytuału, modlitwa nie jest techniką mniej lub bardziej magiczną, aby osiągać coś od Boga, modlitwa nie jest przekazaniem informacji lub listy próśb. Modlitwa jest po pierwsze wyrazem relacji z Bogiem, która wypływa z wiedzy, że Bóg jest naszym Ojcem.

Prawdopodobnie Jezus uczył modlitwy po aramejski, codziennym języku w Palestynie.
Żydzi modlili się po hebrajski, jak muzułmanie dzisiaj po arabsku. Hebrajski nie był językiem mówionym, był dla wielu Żydów nieco obcym (por. kościelny słowiański dla Rosjan, albo łacina która do latach 60-tcyh była językiem liturgii w kościele rzymsko-katolicki).
Liturgia, czytanie i modlitwa w synagodze były po hebrajsku, nie po aramejsku.
Judaizm i islam posiadają swój ‘święty język’, chrześcijaństwo nie ma takiego. To bardzo ważna różnica.

Oznacza to, że dla Boga nie ma języka świętego. Każdy człowiek może w swoim języku, nawet jeśli jest to bardzo prosty i niedoskonały język, zwracać się do Boga, Ojca. 
Otwiera  to drzwi na świat: NT nie jest napisany po hebrajskim, lecz w ówczesnym lingua franca po grecku. Jeśli nie ma świętego języka, nie ma świętej kultury.


Mateusza 6,9-13 – Ojcze nasz jako modlitwa modelowa

Struktura modlitwy jest następująca:

Ojcze nasz, który jesteś w niebie (zwracanie się do Boga)

3 zdania o Bogu i uwielbieniu Boga
Niech się święci Twoje imię
Niech przyjdzie Twoje Królestwo,
Niech się spełni Twoja wola, jak w niebie tak i na ziemi

3 prośby
Naszego chleba powszedniego daj nam dzisiaj
Przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili
Nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego

Pierwsza połowa modlitwy jest poświęcona całkowicie Bogu i Jego chwale, dopiero w drugiej części modlący się mówi o własnych potrzebach.
Pierwsza część składa się z trzech życzeń w trzeciej osobie, które przypominają doksologię (pochwalenie Boga). Kontekst naszych próśb i cel spełnienia ich jest wolą Boga i Jego chwały.

Należy pamiętać, że ta modlitwa nie jest jedyną lub w każdej sytuacji najlepszą modlitwą. Nie zawiera wszystkich aspektów relacji człowieka z Bogiem np. nie ma wyznania grzechów, nie ma podziękowania, nie ma wstawiennictwa za potrzebami świata, za prześladowanych chrześcijan.
Modlitwa Ojcze nasz zostaje traktowana jako modlitwa formularzowa, czyli modlitwa, którą zawsze w tej formie należy się modlić. Jednak nic w tekście nie wskazuje na to, że o to Jezusowi chodzi. Modlitwa Ojcze nasz jest raczej modlitwą modelową, przykładową, która pokazuje jak dobra modlitwa powinna wyglądać.

Modlitwa jest radykalna. Chrześcijan nie może modlić się Ojcze nasz i żyć dalej jakby nic. Modlitwa oznacza bardzo radykalne wezwanie dla każdego chrześcijanina.
Każda część modlitwy (każda z 6 próśb) mówi o działaniu Boga oraz zaangażowaniu człowieka. Każda prośba tej modlitwy zakłada suwerenność wszechmocnego Boga oraz odpowiedzialność i wolność człowieka.
Modlitwę Ojcze nasz można byłoby w ten sposób podsumować:
Bóg czyni swoje imię świętym – a ja mam żyć święcie.
Bóg sprowadzi swoje Królestwo – a ja mam działać ku nadejściu królestwa.
Bóg czyni swoją wolę – ja mam odkryć wolę Bożą i być posłusznym Jego woli w moim codziennym życiu.
Bóg daje mi codzienny chleb – a ja mam pracować aby na niego zarabiać
Bóg przebacza mi – a ja mam przebaczyć innym.
Bóg wyprowadza mnie ze złego – a ja musze żyć w sprawiedliwości.

Wyjście z Egiptu
Wyjście z Egiptu jak opisane w Księdze Wyjścia (2. Mojżeszowa) jest bardzo ważne dla  Izraela; jest to podstawowy element narodowej tożsamości. Bóg wyzwolił Izrael z ręki farona z niewoli egipskiej i przeprowadził ich przez Morze Czerwone, przez pustynię do ziemi obiecanej. Po wyjściu z Egiptu Izrael zaczął swoje istnienie jako naród.
Izrael był za karę wyprowadzony na wygnanie babilońskie. Pan Bóg obiecał wyzwolenie i odnowienie królestwa Izraela pod Królem, który zasiądzie na tronie Dawida. Jednak w czasie Jezusa jeszcze to nie nastąpiło. Izrael wrócił z Babilonu, ale nie odzyskał pełnej niepodległości. Izrael wciąż oczekiwał nadejścia Króla, który też jest Mesjaszem.
Jezus jest obiecanym Mesjaszem-Królem. To On wyzwolił lud Boży, ale w inny sposób niż oczekiwano. Tak jak Bóg wyzwolił lud z Egiptu, tak Jezus wyzwolił ludzi z ciemności i grzechu, co oznacza zbawienie i zjednoczenie z Bogiem Ojcem w Chrystusie.
Modlitwa Ojcze Nasz wyraża, że Królestwo Boże już się zaczęło, już jest wśród nas.
Wszystkie te tematy omawiamy podczas odmawiania różnych próśb modlitwy.

Żydowskie zwyczaje modlitewne
Żydzi modlą się tradycyjne trzy razy dziennie (por. Daniel), chociaż godziny nie były tak ściśle trzymane jak np. u muzułmanów obecnie
Jezus nigdy nie mówił o specjalnych godzinach modlitwy.

Początek modlitwy żydowskiej stanowiły słowa z Księgi Powt. Prawa 6,4-5 (tzw. Sjema Izrael)
Jedną z najstarszych modlitw, która następuje po wyznaniu wiary jest tzw. Amida (lub też nazywana tefilla, lub osiemnaście błogosławieństw). Modlitwa ta powstała w I wieku n.e. i była używana w czasie Jezusa i nadal jest zwyczajem wśród ortodoksyjnych Żydów, szczególnie podczas nabożeństwa w synagodze.
Są pewne podobieństwa. Obie modlitwy mówią o potrzebach ludzkich oraz o nadejściu Królestwa. Prośba o codzienny chleb jest w środku modlitwy tefilla. Także doksologia na końca jest podobna.

Modlitwa żydowska (18 błogosławieństw) widoczne jest mocne podkreślenie Jeruzalem i świątyni, cierpienia wspólnoty Izraela, prośba o zaatakowanie wrogów. Prośba o przebaczenie, ale nie ma wymagania przebaczenia innym. Jest to modlitwa szczególna dla etnicznej grupy, dla narodu Izraela.
Jezus mocno rozszerza horyzont i wyzwala modlitwę od aspektów nacjonalistycznych. Nie ma mowy o Jerozolimie lub świątyni. Prośba o Królestwo na ziemi. Nie ma prośby o atakowanie wrogów, lecz jest wymagane przebaczenie innym.

05 February 2014

Księga Ozeasza 11,1-11



Studium Biblijne

1 Gdy Izrael był młody, pokochałem go i z Egiptu powołałem mojego syna. 2 Im częściej odzywałem się do nich, tym dalej oni odchodzili ode mnie; składali ofiary Baalom i kadzili bałwanom.
3 A przecież to Ja sam uczyłem Efraima chodzić, brałem ich na swoje ramiona, lecz oni nie wiedzieli, że to Ja ich leczyłem, 4 przyciągałem ich więzami ludzkimi, powrozami miłości, i byłem dla nich jak ten, który podnosi niemowlę do swojego policzka, i nachylałem się do nich, aby ich nakarmić.            
5 Wrócą do ziemi egipskiej, i Assur będzie ich królem, bo nie chcieli się do mnie nawrócić. 6 Dlatego miecz będzie szalał w ich miastach, połamie ich zasuwy i wysiecze ich w warowniach. 7 Bo mój lud uporczywie trwa w odstępstwie ode mnie, a chociaż wzywają Baala, jednak im nie pomaga.
8 Jakże mógłbym cię porzucić, Efraimie, zaniechać ciebie, Izraelu? Jakże mógłbym zrównać ciebie z Adam, postąpić z tobą jak z Seboim? Zadrżało we mnie serce, byłem do głębi poruszony. 9 Nie wyleję mego srogiego gniewu, nie chcę ponownie zniszczyć Efraima, bo Ja jestem Bogiem, a nie człowiekiem, jestem pośród ciebie jako Święty i nie przychodzę, aby niszczyć.
10 Pójdą za Panem, który jak lew zaryczy, a gdy tak zaryczy, dzieci z drżeniem przybiegną od zachodu. 11 Przylecą z drżeniem jak ptaki z Egiptu i jak gołębie z ziemi asyryjskiej; i pozwolę im znowu mieszkać w ich domach - mówi Pan.


Ozeasz był prorokiem w północnym Izraelu w VIII wiek p.n.e, okresie wyjątkowo  niespokojnym. Mocarstwo Asyrii było coraz silniejsze i podczas życia Ozeasza północne królestwo Izraela zostało wyprowadzone do Asyrii.
To oraz wygnanie babilońskie, podczas którego południowy Izrael (Juda) został wyprowadzony (586 p.n.e.) było karą Bożą za grzechy Izraela.
Ozeasz i inni prorocy wielokrotnie ostrzegali, że jeśli Izrael się nie nawróci, nastąpi kara.
Po poprzednich rozdziałach w których Ozeasz mówił o grzechu Izraela i prorokował karę, w tym rozdziale znajdujemy coś nowego. W środku tego grzechu i tych zagrożeń, kary, jest też miejsce na nadzieję, ponieważ Bóg jest Ojcem, kochającym swe dzieci.

Bóg jest miłością. Bóg pokochał Izraela, kiedy jeszcze był w niewoli egipskiej i wyprowadził go z niej.
Mojżesz oznajmia, że Izrael jest synem pierworodnym, i dlatego Faron powinien go wypuścić (Ks. Wyjścia 4,22-23). Podczas gdy faraon nie spełnia nakazu samego Boga, Bóg sam wyzwala swego syna z ciemności Egiptu.
Wyjście z Egiptu stanowi początek istnienia Izraela jako narodu. Izrael był jak niemowlę, całkowicie zależne od troski rodziców.
Bóg wołał Izraela z ciemności egipskiej, i wyprowadził do ziemi obiecanej, płynącej mlekiem i miodem. Bóg Ojciec pragnie dać tylko to co najlepsze swemu dziecku.
Potem wiele razy Bóg przywoływał Izraela do siebie, ale on wolał ufać bożkom z kamienia i drewna, martwym posągom, bez miłości i emocji. Izrael zamienił żyjącego Ojca, Który daje życie na kawałek drewna i kamień. To odrzucenie Boga i Jego miłości. Izrael jest jak dziecko, pragnące chodzić własnymi drogami, które w bezczelny sposób odrzuca rodziców, niewdzięczne za to wszystko co zrobili dla niego.

Bóg opisuje, jak uczył Izraela chodzić, jak ojciec uczy swoje dziecko pierwszych kroków.
Bóg brał Izraela w ramiona, jak ojciec, lub matka, bierze dziecko w ramiona, aby go pocieszyć, przytulić, ochronić. Podobnie Bóg przytulał Izraela.
Potem język jest jeszcze bardziej czuły.  Bóg podnosi Izrael jak niemowlę, do swego policzka (w. 4). Spróbujmy sobie to wyobrazić: ojciec, który trzyma swoje niemowlę na rękach, przytula je trzymając do swojego policzka. To niezwykle wzruszający, pełen miłości obraz. Taki jest nasz Bóg Ojciec.
Bóg nie jest absolutnym niedotykalnym monarchą lub cesarzem, bezwzględnie czyniącym co zechce, pozostającym z daleko od zwykłych ludzi. On jest kochającym Ojcem, Który cierpi, kiedy Jego dzieci odwracają się od Niego.

Łatwo wskazywać na Izrael, wytykając mu jak niewdzięcznym jest narodem, ale tak naprawdę historia Izraela to historii ludzkości, to nasza historia. Nie Izrael, ale ja jestem pozbawiony wdzięczności. Ja odchodzę ciągle od Boga. To mnie Bóg w Jezusie Chrystusie zbawił z ciemności egipskiej, mianowicie z więzów grzechu i panowania szatana.

Grzech ma konsekwencje. Bóg wołał wiele razy, ale Izrael nie chciał słuchać. Wtedy Bóg karze go, Izrael wraca do ziemi egipskiej, i Asur będzie ich królem (w. 5). Skoro Izrael sam wybrał drogę przeciwko Bogu, doświadczy ciemności i cierpienia. Asyria przybędzie, aby go zniszczyć. Kara jest straszna, ponieważ grzech ma konsekwencje.  Kara nie pokazuje, że Bóg jest tak bezwzględny, ale kara wskazuje na straszną naturę człowieka, ciągle grzeszącego przeciwko Bogu.
Kara nie jest końcem, nawet w strasznej sytuacji, w której Izrael się znalazł pod panowaniem Asyryjczyków, jeszcze jest nadzieja.

Konieczność kary nie jest radością dla Boga, podobnie jak dla ojca, który musi ukarać swoje dziecko. Czytamy o głębokich emocjach Boga wobec Izraela (w. 8-9). Bóg cierpi, ale mimo wszystkich strasznych grzechów, mimo odrzucenia Go, Bóg nie chce odrzucić i zniszczyć Izraela. Podobnie jak ziemski ojciec, który mimo wszystkich strasznych rzeczy dokonanych przez syna nie może o nim zapomnieć.   
Bóg nie chce zniszczyć Izraela jak Sodomę i Gomorę. Adam (właściwie Adma) i Seboim były miastami zniszczonymi razem z Sodomą i Gomorą, i stały się symbolem kary za grzechy (Ks. Powt. Prawa 29,22-23; Izajasz 1,9).
Serce Boże zadrżało (w. 8b), to bardzo mocny, emocjonalny język. Miłość Boża jest tak wielka, że nie chce całkowicie zniszczyć Izraela. Zostaje on ukarany, ale cały gniew Boży nie został na nich wylany. Wylanie całego gniewu Bożego na ziemię, byłoby równoznaczne z tym, że przestałaby istnieć. Tak wielki jest grzech człowieka i tak wielka jest Boża Miłość.
Bóg jest święty (Ks. Liczb 23,19),i w związku z tym nie może akceptować grzechu. Bóg wycofuje się, aby Jego świętość nie została zniszczona.
Sytuacja Izraela wygląda beznadziejnie. Bóg wprawdzie nie do końca ich zniszczy, ale jeśli się wycofa, to Izrael musi żyć bez Boga. Bóg rozwiązał to poprzez swego jedno rodzonego Syna Jezusa Chrystusa, który poniósł ostateczną karę za nasze grzechy zapewniając znowu dostęp do Boga.
Wtedy staje się prawdą co czytamy w następnych wersetach, mianowicie, że Izrael może wrócić z Asyrii, jak kiedyś mógł wyjść z ciemności egipskiej (por. w. 5).

Jezus mówi o Bogu Ojcu, pierwsi chrześcijanie wołają do Boga: Abba, Ojcze. Ale nie jest to coś nowego w Nowym Testamencie. Bóg Nowego testamentu jest tym samym Bogiem, którego widzimy w starym Testamencie. Bóg jest kochającym Ojcem, który chce, żebyśmy nie ginęli, lecz żyli z nim, jak dziecko żyje ze swoim ojcem.
Warunkiem jest jednak powrót do Niego.

W Nowym Testamencie Jezus mówi w szokujący sposób o tym, jak wielka jest miłość Boga Ojca do nas w znanej przypowieści o synu marnotrawnym (Ew. Łukasza 15,11-32) W  niej definiuje pojęcie Boga Ojca. Pasterz, który szukał owcy, kobieta która szukała monety (Ew. Łukasza 15,1-10), to właściwe całkiem normalne zachowania. Ale to co uczynił ojciec w tej przypowieści, raczej żaden ziemski ojciec nie uczyniłby.

Syn w bardzo okrutny sposób obraża swego ojca. Prośba o połowę majątku oznaczała, że życzył swemu ojcu śmierci. Właściwą reakcją ojca w kulturze I wieku n.e. było by odrzucenie syna, a nawet groziłaby mu kara śmierci przez ukamienowanie. Ale ojciec zachowuje się w kontekście tej kultury w sposób nieodpowiedzialny, wręcz niedopuszczalny: on daje mu wszystko co chce. Syn traci wszystko i wraca, chcąc być najemnikiem u ojca. W ten sposób chce spróbować chociaż trochę odpłacić za to co ojcu zabrał. Ojciec widząc go z daleka biegnie do niego. To ma wyjątkowe znaczenie. Biegający dorosły mężczyzna w tamtejszej kulturze był zjawiskiem równie szokującym, jak współcześnie premier pojawiający się w Sejmie w stroju kąpielowym. Bieganie oznaczało w kulturze I wieku wielki wstyd i brak godności. Jest to następne ‘wariactwo’, którego ojciec z przypowieści się dopuszcza łamiąc wszelkie reguły ówcześnie panujące. On nie chce, aby syn pracował dla niego, lecz chce go przyjąć jako syna, dlatego daje mu najlepsze szaty i swój pierścień (to tak jakby dziś dał swoją kartę kredytową). Mimo okropnego grzechu, syn otrzymał najlepsze miejsce. Tak ‘zwariowana’ jest miłość ojca. Taka jest miłość Boga Ojca do nas. Bóg Ojciec czekał na nas, przybiegł do nas kiedy powróciliśmy (nawróciliśmy się) do Niego, w Chrystusie dał nam wszystko.

Bardziej obszerne omówienie przypowieści o marnotrawnym synu:

13 January 2014

1 Koryntian 1:1-17



Zachęcam do przeczytania materiałów wstępnych do 1 Listu do Koryntian

Wyjaśnienie tekstu

w. 1-2
Listy w grecko-rzymskiej kulturze rozpoczynały się zazwyczaj od wymienienia imienia autora, imion adresatów, pozdrowienia, podziękowania za zdrowie adresatów oraz zapewnienia, że autor listu modli się za ich zdrowie. Paweł używa tych wszystkich elementów na  sposób chrześcijański.

Paweł przedstawia siebie jako apostoła Jezusa Chrystusa, co oznacza, że mówi z autorytetem. On jest specjalnym wysłannikiem lub ambasadorem Jezusa Chrystusa. Jednym z problemów w Koryncie jest to, że niektórzy podważali apostolski autorytet Pawła.

Apostołowie byli świadkami zmartwychwstałego Chrystusa, zostali przez niego wysyłani. Mówią i piszą z autorytetem (1 Koryntian 14,37; 2 Koryntian 13,3; Galatów 1,8-9).
W Starym Testamencie prorocy mówili w imieniu Pana z autorytetem Bożym. W Nowym Testamencie tą funkcję spełniają apostołowie.
Proroctwo w Nowym Testamencie jest czymś innym niż w Starym Testamencie. W Nowym Testamencie prorok nigdy nie mówi z takim autorytetem jak w Starym Testamencie. W Starym Testamencie prorok mówi z autorytetem i objawia słowo Pana, które ma autorytet: tak mówi Pan….  W Nowym Testamencie apostoł Paweł natomiast ciągle podkreśla, że słowa prorockie należy testować i sprawdzać.
Wyrazy prorok i prorokować po grecku mają szersze znaczenie niż po hebrajsku w Starym Testamencie. Oznacza to po grecku mówienie pod jakimś zewnętrznym wpływem, co może być od Boga, ale też może być pod wpływem narkotyków.

Nie wiemy kim była druga wymieniona osoba, Sostenes. Jest to często występujące imię. Najprawdopodobniej był on sekretarzem Pawła. Wiele listów zostało napisanych przez sekretarza, dlatego, że Paweł miał prawdopodobnie problemy z oczami.

Adresatami są chrześcijanie w Koryncie.
Wyraz zbór (gr.: ekklesia) oznacza zwołaną lub zebraną grupę. Jest to wyraz, który w greckim tłumaczeniu Starego Testamentu używany jest ciągle kiedy jest mowa o zgromadzeniu Izraela wobec Boga (np. Ks. Powt. Prawa 4,10). Kościół jest kontynuacją Izraela; Kościół jest eschatologicznym ludem Bożym, czyli oczekującym przyszłości Bożej: sądu ostatecznego oraz nowego stworzenia, który po nim nastąpi.
Kościół nie istnieje z inicjatywy ludzkiej, lecz ponieważ sam Bóg go zwołał, co znaczy też, że Kościół nie należy do ludzi, lecz do Boga. Kościół jest zgromadzeniem wierzących, zgromadzonym i zwołanym przez samego Boga.

W Starym Testamencie czytamy, że celem ludu Bożego jest bycie świętym, co oznacza wyodrębnionym, oddzielonym od świata. Kościół jako lud Boży jest powołany do bycia świętym (Ks. Wyjścia 19,5-6; 1 Piotra 2,9). Świętymi są ci, którzy są wierni Bogu (Daniel 7,18-27).
Święte życie to takie życie wierzącego, które jest odzwierciedleniem charakteru Boga.

Wierzący jest powołany do wspólnoty, do bycia częścią Kościoła. Bycie wierzącym nigdy nie jest tylko sprawą indywidualną. Wierzący należy do lokalnego kościoła, ale i też do światowego Kościoła na każdym miejscu. Wierzący wzywają imienia Pana naszego co oznacza wyraz pełnego zaufania do Niego.

w. 3
Podczas gdy zwykłe listy w grecko-rzymskiej kulturze zawierały życzenia zdrowia dla adresatów, Paweł błogosławi adresatów. Apostoł Paweł zmienia grecki wyraz pozdrowienia (gr.: charein) w chrześcijańskie pozdrowienie: łaska (gr.: charis).
Pokój oznacza więcej niż tylko brak wojny. Oddaje to najlepiej znaczenie hebrajskiego szalom, oznaczające pokój, dobrobyt, zdrowie, błogosławieństwo.

w. 4-6
Jak wynika z listu, istniało wiele bardzo poważnych problemów w Koryncie. Mimo to Paweł dziękuje Bogu za nich i nazywa ich nadal swoimi braćmi i siostrami. Mimo wielu grzechów w zborze, Paweł nie potępia ich, lecz dziękuje za nich – pewnie dla wielu z nas byłoby to trudne.

Apostoł wymienia dwie rzeczy, z których Koryntianie byli bardzo dumni: słowo (gr.: logos), co można rozumieć też jako proroctwo, oraz poznanie, wiedza (gr.: gnosis).
W rozdz. 1-4 Paweł pisze o kontraście między ludzką mądrością a Bożą mądrością, która jest mądrością krzyża. W rozdz. 12-14 czytamy o kontraście między poznaniem Bożym a ludzkim, gdy Paweł pisze o darach mówienia, czyli o mówieniu językami oraz proroctwie.
Poznanie i słowo są darami Ducha Świętego, danymi suwerennie. Koryntianie jednak byli w tej sprawie zbyt pewni siebie i myśleli, że ‘posiadają’ te dary.

w. 7-8
Dary łaski (gr.: charismati) to przede wszystkim dar zbawienia (Rzymian 5,15), ale także Boże dary w ogólności (Rzymian 11,29) lub też szczególne dary Ducha Świętego (np. 1 Koryntian 12,4). Bóg daje dary łaski, aby ludzi mogli służyć Bogu i sobie wzajemnie w sposób inaczej niemożliwy.
Grecki tekst brzmi dosłownie: nie brakuje ci w żadnym duchowym darze… co oznacza, że Koryntianie mają wystarczające dla nich dary, co nie koniecznie znaczy, że mają wszystkie możliwe dary. Społeczność Jezusa charakteryzuje się tym, że nikomu nic nie brakuje.

Słowa objawienia Pana … dotyczą publicznego i kosmicznego objawienia Jezusa widoczne dla wszystkich w momencie Jego powrotu.
W Dniu Sądu Ostatecznego okaże się, kto należy do Jezusa a kto nie. Mimo wszystkich problemów w Koryncie, Paweł wyraża przekonanie, że Koryntianie są zbawieni, ponieważ Bóg jest wierny.

w. 9
Pewność naszego zbawienia nie leży w nas samych i naszej wierności, lecz tylko w Bogu. On jest wierny, bo to On powołał nas (por. 1 Tes. 5,24). Mamy społeczność z Synem Jezusem Chrystusem przez Ducha Świętego (por. 2 Kor. 13,13; Fil. 2,1), dlatego nie musimy się bać Sądu Ostatecznego.

Podsumowanie 1,1-9
W tych początkowych wersetach listu znajdujemy w skrócie teologię Apostoła Pawła oraz poznajemy już problemy w Koryncie. Centrum teologii Apostoła jest Chrystus, Który zostaje w tych 9 wersetach aż 9 razy wymieniony.

Większość problemów w Koryncie wynika z tego, że dary, dane przez Boga, były przez niektórych nadużywane, powodując pychę i skupienie się na pewnych spektakularnych darach i ludziach posiadających te dary – problem, który dzisiaj wciąż jest aktualny. Kościół musi ponownie nauczyć się skupienia na Bogu i na Chrystusie, a nie na darach.

1,10-17
Ciekawym jest, że Paweł nie zaczyna odpowiadać na pytania Koryntian lub reagować na problemy, o których mu doniesiono, lecz najpierw skupia się na innych sprawach. Najpierw chce podkreślić, że nie głoszący Ewangelię są ważni, lecz głoszona treść. Najważniejsze jest samo głoszenie i proklamacja Ewangelii. Skupienie ma być na treści ewangelii, nie na tych, którzy ją głoszą.
Różne problemy w Koryncie spowodowały brak jedności i być może pewne rozłamy lub zagrożenie rozłamu. Celem Apostoła jest, aby zbór znów stał się jednością i skupił się na Chrystusie zamiast na różnych grupach i liderach. Grecki wyraz, użyty przez Pawła piszącego, aby byli zespoleni jednością (w. 10) oznacza reperować, przywrócić do stanu oryginalnego, ściśle związać razem.

Podziały w Koryncie
Niewiele wiemy o konflikcie i podziałach w Koryncie. To pierwszy temat omawiany przez Pawła. Często czytamy cały list w świetle tego problemu. Jednak w rozdz. 5-16 natomiast nic nie czytamy o podziałach, ani o o Apollosie i Piotrze. Podziały w Koryncie istniały, ale nie było rozłamu, nadal był to jeden zbór.

Apostoł omawia w pierwszej części listu (1:10-4:21) 4 problemy:
-          Kłótnie związane z różnymi nauczycielami
-          Rozumienie mądrości
-          Chlubienie się.
-          Kwestionowanie autorytetu Pawła.

Przy tym Paweł musi skorygować kilka kwestii teologicznych:     
-          złe rozumienie czym jest Ewangelia;
-          złe rozumienie czym jest Kościół i kim są jego przywódcy;
-          kim jest on sam jako Apostoł.

W hellenistycznej kulturze dla filozofów (sofiści), forma (ładne słowa) były ważniejsze niż treść. Skupiali się na retoryce, pięknych przemówieniach i popisywaniem się ładnymi i elokwentnymi słowami.
Być może Koryntianie widzieli wiarę jako nowy rodzaj filozofii (gr.: sofia), i chlubili się lepszym, wg nich, nauczycielem. Problemem nie była kłótnia, ale raczej jej źródło: fałszywa teologia.

w. 11
Nie wiemy kim dokładnie byli domownicy Chloi, ale Koryntianie z pewnością ją znali. Być może była to kobieta mieszkająca w Koryncie i prowadząca też biznes w Efezie (gdzie Paweł przebywał podczas pisania listu), albo w Koryncie. Domownicy byli członkami rodziny, niewolnikami lub pracownikami, którzy działali w imieniu Chloi i prowadzili biznes dla niej podróżując między Efezem a Koryntem i być może innymi miastami. Jasnym jest, że dla Apostoła Pawła byli oni wiarygodni.

w. 12-13
W serii retorycznych pytań Paweł pokazuje absurdalność myślenia Koryntian.
Istnieją widocznie przynajmniej cztery grupy w Koryncie, skupiające się wokół:
-          Apollosa - retoryk, dla którego ważna jest filozofia i retoryka, elokwentny styl. Był wyedukowanym i elokwentnym człowiekiem (Dz. Ap. 18:24). Początkowo Ewangelii nie rozumiał, co skorygowali Akwila i Pryscylla. Paweł nie postrzega go jako konkurencję (2 Kor. 3:5-9). 
Nie wiadomo, czy sam głosił Ewangelię jako sofię, czy niektórzy tak to rozumieli.
-          Pawła - prawdopodobnie grupa pierwszych wierzących w Koryncie.
-          Piotra (Kefas) - nie jesteśmy w stanie na podstawie tekstów określić, czy Piotr był w Koryncie.
-          Chrystusa – nie jest do końca jasnym jak należy rozumieć a ja Chrystusowy, ale kontekst mówiący w sensie negatywnym o różnych partiach, wskazuje na to, że należy to rozumieć negatywnie. Być może chodzi o skrajnie duchowych ludzi, nie akceptujących żadnych przywódców ziemskich.
Uważali, że tylko oni mają Chrystusa.
Sami przywódcy raczej nie byli winnymi powstania tych grup, partii (por. 1 Kor 16:12).
Zbyt wiele nie wiemy o tej sytuacji, rozumiemy tylko, że istniała opozycja przeciw Pawłowi przynajmniej część zboru, która kwestionowała autorytet Apostoła Pawła.

Jedynym fundamentem Kościoła jest Chrystus, tylko On zmarł i zmartwychwstał.
Chrystus jest jeden, dlatego Jego Kościół jest jeden. Ten temat Paweł rozwija w rozdz. 12, gdzie pisze o Kościele jako jednym ciele.

w. 14-16
Chrzest stał się widocznie czymś magicznym, związanym z osobą chrzczącego.
Kryspa był prawdopodobnie przełożonym synagogi (Dz. Ap. 18:8).
Gajus był prawdopodobnie bogatym chrześcijaninem, jednym z pierwszych, którzy uwierzyli (Rz. 16:23).
Stefan był prawdopodobnie jednym z przywódców, do którego Paweł nadal miał zaufanie (por. 1 Kor. 16:15-17), ale pewności nie mamy. Trudno powiedzieć jaką rolę odgrywał w konflikcie.
Na początku Paweł miał autorytet dla wielu, on nie chciał, aby wierzący skupiali się na nim, lecz tylko na Chrystusie. Nie chciał, aby powstała duma z powodu, że ktoś został ochrzczony przez tego „wielkiego Pawła”.

w. 17
Chrzest jest z pewnością bardzo ważnym wydarzeniem (por. Rz. 6:3-7), ale nie jest celem samym w sobie. Celem działalności Apostoła nie jest ochrzczenie jak największej liczby osób, lecz tylko proklamowanie Ewangelii. Dlatego tworzenie grup wokół osób (liderów, ‘guru’), filozofii, lub metod jest głupstwem!

Paweł nie mówił w mądrości mowy. Kontrastuje mądrość ludzką (filozofia) z mądrością Bożą (krzyż), temat który rozwija w następnych akapitach. Ewangelia jest czymś całkiem innym niż mądrość ludzka, jest całkiem inna niż to, co świat uważa za ważne i mądre.


Tematy

-      Chrystus jest centrum Kościoła i historii
Celem Kościoła jest głoszenie Jego Ewangelii i nic innego. W momencie kiedy Kościół lub zbór zaczyna skupiać się na innych rzeczach a nie na Jezusie Chrystusie, stanowi to zagrożenie dla kościoła.

-      Nasza tożsamość jest w Chrystusie
Czynienie ludzi i metod zbyt ważnymi jest głupie i niebezpieczne.
Nie jest ważnym, czy zostaliśmy ochrzczeni przez znanego ewangelistę czy pastora, czy przez bardzo nieznanego brata, który może nigdy wcześniej nikogo nie ochrzcił. Nie zostajemy ochrzczeni w imię osoby chrzczącej, czy w imię denominacji, lecz w imię Jezusa Chrystusa.

-      Jedność Kościoła
Dzisiaj zbyt często kościoły i zbory rozdzielają się nie z powodów pierwszorzędnych, lecz z innych powodów. Często dzieje się to z powodu pewnych mocnych osobowości. Jest to bardzo niebezpieczne i nie biblijne: nasza tożsamość tkwi nie w naszej denominacji, czy w naszym pastorze lub liderze, lecz tylko w Jezusie Chrystusie.
W sprawach podstawowych, fundamentów wiary, musi być jedność, nie możemy mieć jedności z ludźmi, którzy np. kwestionują znaczenie śmierci Jezusa Chrystusa.
Wiele rozłamów jest po prostu grzechem, wtedy gdy ważniejsza jest pycha i ego lidera niż jedność w Jezusie Chrystusie.

-      Mądrość Boża jest inna niż mądrość ludzka
Ta myśl zostanie rozwinięta w następnym akapicie.

08 January 2014

Ew. Mateusza 21,18-22



Studium Biblijne

18 A rano, wracając do miasta, łaknął. 19 I ujrzawszy przy drodze jedno drzewo figowe zbliżył się do niego, ale nie znalazł na nim nic oprócz samych liści. I rzecze do niego: Niechaj się już nigdy z ciebie owoc nie rodzi na wieki. I uschło zaraz figowe drzewo.
20 I ujrzawszy to uczniowie, zdumiewali się i mówili: Jakże prędko uschło figowe drzewo!
21 A Jezus, odpowiadając, rzekł im: Zaprawdę powiadam wam, jeślibyście mieli wiarę i nie wątpili, nie tylko to, co się stało z drzewem figowym, uczynicie, ale gdybyście i tej górze rzekli: Wznieś się i rzuć do morza, stanie się tak. 22 I wszystko, o cokolwiek byście prosili w modlitwie z wiarą, otrzymacie.


Czytając powyższy tekst można mieć wrażenie, że Jezus używa swej mocy, aby zemścić się na drzewie figowym, nie posiadającym owoców w momencie gdy on akurat był głodny. Jednak taki obraz kłóciłby się z obrazem Jezusa, który znajdujemy w Ewangeliach.
Przypomina to pewne działania proroków ze Starego Testamentu.

Jezus w drodze do Jerozolimy zauważył drzewo figowe i będąc głodny, szukał na nim owoców, których jednak nie znalazł. Jego reakcja jest  wyjątkowo ostra.
W okresie poprzedzających święta Paschy (marzec-kwiecień) drzewa figowe już mają małe liście. Jednocześnie też widać owoce, które od połowy maja można jeść. Jeżeli więc drzewo jest pełne liści, powinny też być owoce. Jezus widział więc drzewo obiecujące owoce. Owoców jednak nie było, co znaczy, że później też już z pewnością ich nie będzie.

W całej Ewangelii wg Mateusza owoce stanowią metaforę zachowania, oczekiwanego przez Boga od swych dzieci – czyli owoców duchowego życia (por. 3,8; 7,16-20; 12,33; 13,8; 21;33-43; por też Galatów 5,22).

W Starym Testamencie drzewo figowe (a także winorośl) przynoszące owoce są symbolem dobrego, owocnego życia, oczekiwanego przez Boga od swego ludu. Brak owoców to brak pobożnego życia, prowadzące do sądu (por. np. Jeremiasza 8,13; 24,1-10, Ozeasza 9,10-17).
Prorok Micheasz mówi o Panu, który szuka owoców (winogrona i figi) w Izraelu, ale nie znajduje żadnego (Micheazsz 7,1-6). Ten sam temat znajdujemy też u proroka Jeremiasza (Jeremiasz 8,11-13). Odpowiedzią Boga na to jest sąd: kara i zniszczenie. Temat ten powraca w przypowieści o nieurodzajnym drzewie figowym (Ew. Łukasza 13,1-9, patrz: „Słowo” nr. 14, luty 2012). Także w przypowieści o dzierżawcach winnicy, dwa akapity dalej, wyjaśnia, że brak owoców jest groźnym problemem i oznacza sąd Boży (Ew. Mateusza 21,33-43, patrz „Słowo” nr. 31, lipiec 2013).

Uschnięte drzewo figowe jest w Starym Testamencie symbolem sądu Bożego (por. Izajasza 34,4; Jeremiasza 8,13; Joel 1,7, por. też przypowieść o nieurodzajnym drzewie figowym).
Tu uschnięte drzewo figowe symbolizuje świątynie z uschniętymi pustymi rytuałami a także symbolizuje Izrael, który nie chce przyjąć Mesjasza.

Rozdziały 21-24 Ewangelii Mateusza opisują kontrast między Jezusem a Izraelem i mówią o sądzie nad Izraelem, nad jego przywódcami, nad świątynią i Jerozolimą. Szczególnie w rozdz. 23 i 24 Jezus wyraźnie zapowiada sąd i zniszczenie Jerozolimy i świątyni. Przed pierwszym zniszczeniem świątyni przez Nebukadnesara znajdujemy wiele proroctw obiecujących powrót do kraju, odbudowę świątyni i Jerozolimy. Natomiast w Nowym Testamencie nigdzie nie znajdujemy obietnicy, że Jerozolima i świątynia zostaną odbudowane.

Bliższy kontekst pokazuje, że Jezus dzień wcześniej wjechał do Jerozolimy (Ew. Mateusza 21,1-11). Wjechał na oślęciu co nie było wcale znakiem biedy, lecz znakiem królewskim. Jezus wjechał jako mesjański król do Jerozolimy, której mieszkańcy nie chcieli Go przyjąć. Jezus pokazał Kim on jest, On jest Mesjaszem, On jest Bogiem.
Nadejście Mesjasza oznacza nadejście Dnia Pańskiego, co jednocześnie oznacza i sąd i zbawienie.

Potem Jezus wypędził kupców ze świątyni, co miało o wiele większe znaczenie. (Ew. Mateusza 21,12-16). Jezus przerywał w ten sposób na jakiś czas działanie świątyni, przez co pokazał, że to On ma autorytet i władzę nad świątynią i jednocześnie oznaczało to sąd nad świątynią i Jerozolimą (por. Ew. Mateusza 23,37-39). Przywódcy Izraela wiedzieli doskonale, że Jezus prezentuje siebie jako obiecanego Mesjasza i Króla Dawida, dlatego też byli wściekli. Nie akceptowali Jezusa, odrzucili Mesjasza, co wywołało Boży gniew i sąd nad świątynią i nad Jerozolimą. Należy pamiętać, że Jezus przede wszystkim działał w Galilei i czynił tam wiele cudów, i wielu ludzi słuchało Jezusa. Mieszkańcy Jerozolimy natomiast nie byli otwarci na Jezusa. To pielgrzymi z Galilei krzyczeli Hosanna (Ew. Mateusza 21,1-9), natomiast mieszkańcy Jerozolimy byli bardzo krytyczni wobec niego (Ew. Mateusza 21,10).
W tych czynach Jezus zapowiada w prorocki sposób sąd nad Jerozolimą i świątynią.

Bóg oczekuje owoców od Jerozolimy i od przywódców Izraela, a nie znajdując żadnych zapowiada sąd nad nimi. Podobnie jak Jezus osądził i zniszczył drzewo figowe, nie posiadające owoców, w taki sam sposób Bóg osądzi i zniszczy Izrael, nie wydający owocu.
Szczególnie opis w Ewangelii wg Marka jeszcze mocniej to podkreśla (Ew. Marka 11,12-14. 20-26). Przeklęte drzewo fugowe jest symbolem sądu na Jerozolimą i całą sytuację można określić jako przypowieść w czynach.


Uczniowie obecni przy tym bardzo się dziwią. Jezus daje im zastosowanie tej żywej przypowieści, którą znajdujemy w wersetach 21-22.
Mówi potem o wierze, która jest w stanie przenosić góry i o modlitwach, na podstawie których wszystko możemy od Boga otrzymać. Brzmi to zagadkowo i nierealnie, wręcz absurdalnie. Jeszcze nikt nie przeniósł góry poprzez modlitwę. Jak należy to rozumieć?
Wielu chrześcijan już nie wierzy w to, inni nadużywają tego tekstu i wymagają od Boga odpowiedzi na wszelkie ich modlitwy.

Jednym warunkiem, który Jezus daje jest posiadanie wiary bez wątpienia. Wątpienia nie należy rozumieć w sensie intelektualnym; grecki wyraz tłumaczony jako wątpić oznacza, że ktoś jest niezdecydowany, jeszcze nie wie co wybrać. Nie oznacza tego, że musimy wszystko wiedzieć i rozumieć, lecz że w pełni, bez wahań, bez zastrzeżeń, decydujemy się zaufać Bogu.

Jezus nie mówi w ogólności o górach, ale o konkretnej górze: ale gdybyście i tej górze rzekli: Wznieś się i rzuć do morza, stanie się tak (w. 22). Znajdując się na drodze do Jerozolimy widział Górę Oliwną oraz Górę Syjon, na której była zbudowana świątynia. Chodzi więc o jedną z tych gór. Morze, do którego można byłoby wrzucić górę, to Morze Martwe, które jest widocznie z Góry Oliwnej, Morze Martwe jest miejscem sądu (tam znajdowały się kiedyś Sodoma i Gomora).
Przypomina to tekst z proroka Zachariasza: Jego nogi staną w owym dniu na Górze Oliwnej, która leży naprzeciwko Jeruzalem od wschodu, tak że Góra Oliwna rozpadnie się w środku na wschód i na zachód, tworząc wielką dolinę. Połowa góry cofnie się na północ, a druga połowa na południe (Zachariasza 14,4).
Zachariasz 14 mówi o nadchodzącym Dniu Pańskim, która oznacza zarówno sąd jak i zbawienie, dzień który będzie straszny dla każdego, kto nie jest wierny Bogu. Rzucenie góry do morza oznacza sąd nad świątynią za odrzucenie Mesjasza.
  
Cały kontekst więc mówi o sądzie i o Królestwie Bożym, co oznacza, ze poddanie się Królowi Jezusowi, który jest jednocześnie Sędzią, jest decydujące. Ten, kto się podda i jest mu wierny, zostanie zbawiony, ale tego, kto go odrzuci, jak uczynili przywódcy Izraela, spotka straszny sąd.
Jezus jest Królem, szukającym owoców, wymagającym od nas wiary, czyli pełnego oddania się Bogu. Nie możemy mieć innych bogów, rozpraszających naszej uwagi. Nasza uwaga, nasze zaufanie należy się tylko Bogu.
Wtedy tylko Bóg wysłucha naszych modlitw, ale według swej woli. Kiedy Jezus modlił się w Getsemane, prosił, aby cierpienie mogło go ominąć, ale Bożą wolą było, że powinno to nastąpić (Ew. Mateusza 26,36-46). Jedyną decydującą jest wola Boża.

W tym kontekście nie chodzi więc o to, że każdy wierzący posiadający wiarę może dowolnie wrzucić góry do morza. Bóg nie daje nam wszystkiego o co w swoim egoizmie prosimy. Nie możemy przenieść góry do morza, bo nam się to podoba. Bóg wykonuje swą wolę a my prosimy o spełnienie woli Bożej, o to modlimy się w modlitwie Pańskiej (Ew. Mateusza 6,20, por. też: 7,7-11; 18,19; Jana 14,13-14; 15,7-16; 1 Jana 5,14-15).
Wykonywanie woli Bożej oznacza proszenie o szybką realizację Królestwa Bożego. To oznacza sąd dla wszystkich niewiernych oraz zbawienie dla każdego wierzącego.