Showing posts with label 1-11. Show all posts
Showing posts with label 1-11. Show all posts

18 March 2016

Ew. wg Mateusza 21,1-11



1 Gdy się przybliżyli do Jerozolimy i przyszli do Betfage na Górze Oliwnej, wtedy Jezus posłał dwóch uczniów 2 i polecił im: Idźcie do wsi, która jest przed wami. Tam od razu znajdziecie uwiązaną oślice, a przy niej źrebię. Odwiążcie ją i przyprowadźcie do Mnie.
3 A gdyby ktoś zwrócił wam uwagę, powiedzcie: Pan ich potrzebuje a on zaraz je puści. 4 Stało się tak, aby się wypełniło, co zostało zapowiedziane przez proroka:
5 Powiedzcie córce Syjonu:
Oto twój Król przychodzi do ciebie, łagodny,
siedzący na oślicy i na źrebięciu niosącej jarzmo.
6 Uczniowie poszli i uczynili, jak im polecił Jezus. 7 Przyprowadzili oślicę i źrebię, położyli na nie swoje płaszcze i Jezus usiadł na nich. 8
Wielki tłum kładł też swoje płaszcze na drodze, inni ścinali gałązki z drzew i rzucali na drogę. 9 A tłumy, które szły przed Nim i podążały za Nim, wołały głośno:
Hosanna Synowi Dawida!
Błogosławiony, który przychodzi w imię Pana!
Hosanna na wysokościach!
10 Gdy Jezus wjechał do Jerozolimy, zostało poruszone całe miasto i pytano: Kto to jest? 11
A tłumy odpowiedziały: To jest prorok, Jezus z Nazaretu w Galilei.


Kilka dni przed Świętem Paschy Jezus wjeżdża do Jerozolimy. Nie jest to zwykły przyjazd pielgrzyma w celu świętowania Paschy, lecz wjazd królewski.
Dla chrześcijańskiego czytelnika z XXI w. być może nie od razu symbolika tego faktu jest tak czytelna jak dla ówczesnych obserwatorów. Dla Żydów fakt takiego wjazdu do miasta był trudny do przeoczenia, bardzo wyraźnie był to akt symboliczny w którym Jezus jednoznacznie deklaruje siebie jako obiecanego i oczekiwanego Króla-Mesjasza. 

Jezusowi w ostatnim etapie jego długiej drogi do Jerozolimy towarzyszy tłum ludzi złożony z pielgrzymów prawdopodobnie w większości z Galilei, podróżujących do tego miasta w celu świętowania tam Paschy.

Na zlecenie Jezusa uczniowie udają się do pobliskiej wsi po oślicę. Właścicielowi pytającemu dlaczego zabierają mu jego własność, odpowiadają: Pan ich potrzebuje, a on potem odda. Uczniowie zażądali oślę w sposób królewski (król miał prawo bez pytania żądać mienia i zwierząt od obywateli i to on miał także prawo jako pierwszy użyć zwierzęcia). Człowiek, wjeżdżający do miasta na młodej oślicy, na której jeszcze nikt nie siedział, jest bardzo jasnym symbolem królewskim.
Uczniowie używają wyrazu Pan (Gr. Kurios), który w Ewangelii Mateusza zawsze oznacza Pan Bóg. Uczniowie więc mówią: Pan Bóg potrzebuje.

Osioł był jednym z najbardziej powszechnych zwierząt w Izraelu I w. n.e. Nie jest prawdą, że było to tylko zwierzę biednych, biedni musieli sobie raczej poradzić bez osła. Osioł był używany jako zwierzę do pracy i noszenia towarów. Większość ludzi nie jeździła na ośle, lecz chodziła na pieszo, ewentualnie prowadząc osła, niosącego towar. Tylko bogaci mogli sobie pozwolić na podróż na ośle. Także królowie korzystali z osła jako środka do poruszania, przemieszczania się (por. 2 Samuel 16,2; 17,23; 19,26).

Ewangelista informuje, że w ten sposób spełniło się co przepowiedział prorok Zachariasz. Jest to cytat z Księgi Zachariasza 9,9. Księga ta jest dzisiaj zazwyczaj słabo znana w kościołach, ale Żydzi znali ją doskonale, gdyż zawierała wiele proroctw dotyczących obiecanego Mesjasza. Oczekiwanie na Mesjasza było bardzo żywe w I w. n.e. Żydzi rozumieli, że wygnanie babilońskie tak naprawdę jeszcze się nie skończyło. Wrócili z Babilonu (chociaż większość została), ale żyli pod rzymską okupacją, nie było więc to życie w ziemi obiecanej. Żydzi żyli nadzieją, że może wkrótce nareszcie Pan odwiedzi swój lud, przysyłając Mesjasza, który wyzwoli ich od Rzymian i założy królestwo mesjańskie trwające na wieki.
Księga Zachariasza zawiera nadzieję mesjańską, dlatego każdy pobożny Żyd bardzo dobrze znał tą księgę.
 
Cytat z Zachariasza jest tu nieco skrócony, po hebrajsku czytamy następująco: Oto twój król przyjdzie, sprawiedliwy on i zwycięski,  łagodny…. (Ks. Zachariasza 9,9). W Nowym Testamencie znajdujemy częściej skrócone cytaty; Żyd z I w. n.e. od razu domyślał się reszty cytatu.
Jest to proroctwo o Mesjaszu-królu, który jest sprawiedliwy, zbawi swój lud, zwycięży, a
przybędzie do Jerozolimy jadąc na oślicy.
Akcentowany w tekście jest fakt, że osioł to zwierzę noszące towar i bagaż, nie przydatne zupełnie w walce.
Ciąg dalszy cytowanego tekstu brzmi:
I niszczy wozy wojenne z Efraima i rumaki z Jeruzalem,
a łuki wojenne będą połamane.
I ogłosi pokój narodom,
a jego władza będzie od morza do morza
i od Eufratu aż po krańce ziemi. (Ks. Zachariasza 9,10)
Jezus jest obiecanym Królem pokoju, który zakończy wojny i bitwy (por. Ew. Mateusza 11,29; 12,15-21). W tym tekście odczuwalne jest pewne napięcie, paradoks. Król mesjański zwycięża ale jest jednocześnie łagodny, nie jedzie na koniu wojennym, lecz na ośle, zwierzęciu używanym do przewożenia towaru.
Jezus powiedział:
Wiecie, że władcy narodów panują nad nimi, a przywódcy dają im odczuć swoją władzę. Nie tak będzie wśród was, lecz kto chciałby stać się między wami wielki, będzie waszym sługą, a kto chciałby być między wami pierwszy, będzie waszym niewolnikiem. Tak jak Syn Człowieczy, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i oddać swoje Życie jako okup dla wielu. (Ew. Mateusza 20,25-28).
Rządy Jezusa stanowią kompletne przeciwieństwo do rządów powszechnie znanych i praktykowanych na tym świecie.  
Jezus jest Mesjaszem, ale nie takim, na jakiego wielu w Izraelu czekało. Popularną był wizja Mesjasza, który przybędzie uzbrojony i zbierając armię wśród Żydów pokona i wypędzi Rzymian, i założy odnowione królestwo Dawida.

Jezus sam nie mówi, że jest mesjańskim Królem, a Ewangelista dodaje tutaj cytat z Księgi Zachariasza. Nawet bez cytatu z Księgi Zachariaszu, każdy pobożny Żyd od razu zorientowałby się, że Jezus przybywa jako mesjański król. Wszystko co Jezus czyni oznacza jednoznacznie, że jest i objawia się jako mesjański król.


Setki pielgrzymów są w drodze do Jerozolimy, docierając pod mury miasta. Wszyscy podróżują pieszo, wśród tłumu ludzi góruje jedna osoba siedząca na ośle: Pan Jezus.
Jezus zachowuje się jak król, a uczniowie jak jego słudzy, składający mu honory. Tłumy obserwatorów tego wjazdu kładą swoje szaty na drogę a inni gałęzie, jako improwizowany, prowizoryczny „czerwony dywan”, wyłożony dla przychodzącego króla. Grecki tekst podkreśla, że tłum były niezwykle liczny.
Znaczenie jest jednoznaczne: to robi się tylko dla króla, dla nikogo innego; tłumy przywitały swojego króla, który nareszcie przyszedł aby ich wyzwolić.

Ogromny tłum wołał głośno:
Hosanna Synowi Dawida!
Błogosławiony, który przychodzi w imię Pana!
Hosanna na wysokościach!
Jest to cytat z Psalmu 118,25-26. Psalm 118 należy do Psalmów tzw. Hallel, zbiór Psalmów tradycyjnie śpiewanych przez pielgrzymów w drodze do Jerozolimy. Ostatnia część Psalmu 118 mówi o radosnej pielgrzymce, prowadzonej przez króla do świątyni w Jerozolimie. Słowami Błogosławiony, który przychodzi w imię Pana, tłumy wyznają, że Jezus jest błogosławionym Królem, wysłanym przez Pana Boga.
Słowa wołane przez tłumy pochodzą z ostatniej części Psalmu 118.
Dodano, że Jezus jest Synem Dawida, co oznacza, że widzieli w Jezusie obiecanego Króla-Mesjasza z rodu Dawida. Ewangelia wg Jana dodaje słowa Król Izraela (Ew. Jana 12,13).

Tłumy wołające Hosanna to nie mieszkańcy Jerozolimy, to nie owe tłumy, które kilka dni później wołają na krzyż z Nim! (Ew. Mateusza 27,15-25).
To pielgrzymi z Galilei prowadzący Jezusa w mesjańskiej królewskiej procesji do Jerozolimy, do świątyni. Mieszkańcy Jerozolimy nie witają entuzjastycznie Króla, lecz zadają krytyczne pytania. W tekście czytamy, że Jerozolima była poruszona, może lepiej: wstrząśnięta. Mieszkańcy Jerozolimy słysząc hałas przybliżający się do Jerozolimy, słysząc, co wykrzykują ludzie, orientują się, że przybywa ktoś jako król – oni jednak nie znają tego Galilejczyka. Zadają krytyczne pytanie, w greckim tekście brzmiące bardzo lekceważąco: kto to za jeden, który myśli, ze jest królem?

W tym momencie król Herod nie był już formalnym władcą w Jerozolimie, lecz tylko w Galilei. W Jerozolimie rządził rzymski prefekt. Jeśli więc ktoś przybył z Galilei, deklarowany przez tłumy jako król, mogłoby to być przez rzymskie władze odebrane jako rewolucja przeciwko Imperium Rzymskiemu. Żydzi bardzo tego pragnęli, i mieli nadzieję, że nareszcie nadejdzie Król Mesjasz, wyzwoli Izrael od Rzymian. Mieszkańcy Jerozolimy jednak zupełnie nie akceptowali Jezusa z Nazaretu jako Króla-Mesjasza i obawiali się problemów. Wołający tłum nie rozumiał (jeszcze) co to oznacza, że Jezus jest Królem-Mesjaszem.

Ciekawym jest w tekście, że pielgrzymi nie odpowiadają na pytanie mieszkańców Jerozolimy, że Jezus jest królem, lecz mówią, że jest prorokiem. Lepiej: mówią, że Jezus to ten Prorok, używając wyrazu proroka jako tytułu. Chodzi o tego proroka, którego Izrael oczekiwał, mianowicie proroka Mojżesza. W dodatku jeszcze … z Nazaretu, w Galilei. To było absurdalne dla Żydów, Galilea była w oczach mieszkańców Jerozolimy zacofaną prowincją, położoną daleko na północy, Czy z Nazaretu może być coś dobrego? (Ew. Jana 1,46). To, że Mesjasz, Król pochodzi z takiego nieznaczącego miasteczka na prowincji, nie było do przyjęcia dla mieszkańców stolicy Dawida.

Nie wiemy, o ile uczniowie i pielgrzymi wołający Hosanna sami rozumieli wszystko. W Ewangelii wg Jana czytamy, że początkowo Jego uczniowie nie zrozumieli tego, ale gdy Jezus został uwielbiony, przypomnieli sobie, że to było o Nim napisane i że uczynili to dla Niego. (Ew. Jana 12,16). Potem, po zmartwychwstaniu, natomiast zrozumieli, że Jezus jest Mesjaszem i Królem, tylko w całkiem inny sposób niż się spodziewali.

Tak oto Jezus przeszedł jako Mesjasz i jako Król swoją ostatnią drogą do Jerozolimy, aby tam na krzyżu, przez swoją śmierć a potem zmartwychwstanie, pokazać światu, że jest on prawdziwym Królem i prawdziwym Mesjaszem.

05 February 2014

Księga Ozeasza 11,1-11



Studium Biblijne

1 Gdy Izrael był młody, pokochałem go i z Egiptu powołałem mojego syna. 2 Im częściej odzywałem się do nich, tym dalej oni odchodzili ode mnie; składali ofiary Baalom i kadzili bałwanom.
3 A przecież to Ja sam uczyłem Efraima chodzić, brałem ich na swoje ramiona, lecz oni nie wiedzieli, że to Ja ich leczyłem, 4 przyciągałem ich więzami ludzkimi, powrozami miłości, i byłem dla nich jak ten, który podnosi niemowlę do swojego policzka, i nachylałem się do nich, aby ich nakarmić.            
5 Wrócą do ziemi egipskiej, i Assur będzie ich królem, bo nie chcieli się do mnie nawrócić. 6 Dlatego miecz będzie szalał w ich miastach, połamie ich zasuwy i wysiecze ich w warowniach. 7 Bo mój lud uporczywie trwa w odstępstwie ode mnie, a chociaż wzywają Baala, jednak im nie pomaga.
8 Jakże mógłbym cię porzucić, Efraimie, zaniechać ciebie, Izraelu? Jakże mógłbym zrównać ciebie z Adam, postąpić z tobą jak z Seboim? Zadrżało we mnie serce, byłem do głębi poruszony. 9 Nie wyleję mego srogiego gniewu, nie chcę ponownie zniszczyć Efraima, bo Ja jestem Bogiem, a nie człowiekiem, jestem pośród ciebie jako Święty i nie przychodzę, aby niszczyć.
10 Pójdą za Panem, który jak lew zaryczy, a gdy tak zaryczy, dzieci z drżeniem przybiegną od zachodu. 11 Przylecą z drżeniem jak ptaki z Egiptu i jak gołębie z ziemi asyryjskiej; i pozwolę im znowu mieszkać w ich domach - mówi Pan.


Ozeasz był prorokiem w północnym Izraelu w VIII wiek p.n.e, okresie wyjątkowo  niespokojnym. Mocarstwo Asyrii było coraz silniejsze i podczas życia Ozeasza północne królestwo Izraela zostało wyprowadzone do Asyrii.
To oraz wygnanie babilońskie, podczas którego południowy Izrael (Juda) został wyprowadzony (586 p.n.e.) było karą Bożą za grzechy Izraela.
Ozeasz i inni prorocy wielokrotnie ostrzegali, że jeśli Izrael się nie nawróci, nastąpi kara.
Po poprzednich rozdziałach w których Ozeasz mówił o grzechu Izraela i prorokował karę, w tym rozdziale znajdujemy coś nowego. W środku tego grzechu i tych zagrożeń, kary, jest też miejsce na nadzieję, ponieważ Bóg jest Ojcem, kochającym swe dzieci.

Bóg jest miłością. Bóg pokochał Izraela, kiedy jeszcze był w niewoli egipskiej i wyprowadził go z niej.
Mojżesz oznajmia, że Izrael jest synem pierworodnym, i dlatego Faron powinien go wypuścić (Ks. Wyjścia 4,22-23). Podczas gdy faraon nie spełnia nakazu samego Boga, Bóg sam wyzwala swego syna z ciemności Egiptu.
Wyjście z Egiptu stanowi początek istnienia Izraela jako narodu. Izrael był jak niemowlę, całkowicie zależne od troski rodziców.
Bóg wołał Izraela z ciemności egipskiej, i wyprowadził do ziemi obiecanej, płynącej mlekiem i miodem. Bóg Ojciec pragnie dać tylko to co najlepsze swemu dziecku.
Potem wiele razy Bóg przywoływał Izraela do siebie, ale on wolał ufać bożkom z kamienia i drewna, martwym posągom, bez miłości i emocji. Izrael zamienił żyjącego Ojca, Który daje życie na kawałek drewna i kamień. To odrzucenie Boga i Jego miłości. Izrael jest jak dziecko, pragnące chodzić własnymi drogami, które w bezczelny sposób odrzuca rodziców, niewdzięczne za to wszystko co zrobili dla niego.

Bóg opisuje, jak uczył Izraela chodzić, jak ojciec uczy swoje dziecko pierwszych kroków.
Bóg brał Izraela w ramiona, jak ojciec, lub matka, bierze dziecko w ramiona, aby go pocieszyć, przytulić, ochronić. Podobnie Bóg przytulał Izraela.
Potem język jest jeszcze bardziej czuły.  Bóg podnosi Izrael jak niemowlę, do swego policzka (w. 4). Spróbujmy sobie to wyobrazić: ojciec, który trzyma swoje niemowlę na rękach, przytula je trzymając do swojego policzka. To niezwykle wzruszający, pełen miłości obraz. Taki jest nasz Bóg Ojciec.
Bóg nie jest absolutnym niedotykalnym monarchą lub cesarzem, bezwzględnie czyniącym co zechce, pozostającym z daleko od zwykłych ludzi. On jest kochającym Ojcem, Który cierpi, kiedy Jego dzieci odwracają się od Niego.

Łatwo wskazywać na Izrael, wytykając mu jak niewdzięcznym jest narodem, ale tak naprawdę historia Izraela to historii ludzkości, to nasza historia. Nie Izrael, ale ja jestem pozbawiony wdzięczności. Ja odchodzę ciągle od Boga. To mnie Bóg w Jezusie Chrystusie zbawił z ciemności egipskiej, mianowicie z więzów grzechu i panowania szatana.

Grzech ma konsekwencje. Bóg wołał wiele razy, ale Izrael nie chciał słuchać. Wtedy Bóg karze go, Izrael wraca do ziemi egipskiej, i Asur będzie ich królem (w. 5). Skoro Izrael sam wybrał drogę przeciwko Bogu, doświadczy ciemności i cierpienia. Asyria przybędzie, aby go zniszczyć. Kara jest straszna, ponieważ grzech ma konsekwencje.  Kara nie pokazuje, że Bóg jest tak bezwzględny, ale kara wskazuje na straszną naturę człowieka, ciągle grzeszącego przeciwko Bogu.
Kara nie jest końcem, nawet w strasznej sytuacji, w której Izrael się znalazł pod panowaniem Asyryjczyków, jeszcze jest nadzieja.

Konieczność kary nie jest radością dla Boga, podobnie jak dla ojca, który musi ukarać swoje dziecko. Czytamy o głębokich emocjach Boga wobec Izraela (w. 8-9). Bóg cierpi, ale mimo wszystkich strasznych grzechów, mimo odrzucenia Go, Bóg nie chce odrzucić i zniszczyć Izraela. Podobnie jak ziemski ojciec, który mimo wszystkich strasznych rzeczy dokonanych przez syna nie może o nim zapomnieć.   
Bóg nie chce zniszczyć Izraela jak Sodomę i Gomorę. Adam (właściwie Adma) i Seboim były miastami zniszczonymi razem z Sodomą i Gomorą, i stały się symbolem kary za grzechy (Ks. Powt. Prawa 29,22-23; Izajasz 1,9).
Serce Boże zadrżało (w. 8b), to bardzo mocny, emocjonalny język. Miłość Boża jest tak wielka, że nie chce całkowicie zniszczyć Izraela. Zostaje on ukarany, ale cały gniew Boży nie został na nich wylany. Wylanie całego gniewu Bożego na ziemię, byłoby równoznaczne z tym, że przestałaby istnieć. Tak wielki jest grzech człowieka i tak wielka jest Boża Miłość.
Bóg jest święty (Ks. Liczb 23,19),i w związku z tym nie może akceptować grzechu. Bóg wycofuje się, aby Jego świętość nie została zniszczona.
Sytuacja Izraela wygląda beznadziejnie. Bóg wprawdzie nie do końca ich zniszczy, ale jeśli się wycofa, to Izrael musi żyć bez Boga. Bóg rozwiązał to poprzez swego jedno rodzonego Syna Jezusa Chrystusa, który poniósł ostateczną karę za nasze grzechy zapewniając znowu dostęp do Boga.
Wtedy staje się prawdą co czytamy w następnych wersetach, mianowicie, że Izrael może wrócić z Asyrii, jak kiedyś mógł wyjść z ciemności egipskiej (por. w. 5).

Jezus mówi o Bogu Ojcu, pierwsi chrześcijanie wołają do Boga: Abba, Ojcze. Ale nie jest to coś nowego w Nowym Testamencie. Bóg Nowego testamentu jest tym samym Bogiem, którego widzimy w starym Testamencie. Bóg jest kochającym Ojcem, który chce, żebyśmy nie ginęli, lecz żyli z nim, jak dziecko żyje ze swoim ojcem.
Warunkiem jest jednak powrót do Niego.

W Nowym Testamencie Jezus mówi w szokujący sposób o tym, jak wielka jest miłość Boga Ojca do nas w znanej przypowieści o synu marnotrawnym (Ew. Łukasza 15,11-32) W  niej definiuje pojęcie Boga Ojca. Pasterz, który szukał owcy, kobieta która szukała monety (Ew. Łukasza 15,1-10), to właściwe całkiem normalne zachowania. Ale to co uczynił ojciec w tej przypowieści, raczej żaden ziemski ojciec nie uczyniłby.

Syn w bardzo okrutny sposób obraża swego ojca. Prośba o połowę majątku oznaczała, że życzył swemu ojcu śmierci. Właściwą reakcją ojca w kulturze I wieku n.e. było by odrzucenie syna, a nawet groziłaby mu kara śmierci przez ukamienowanie. Ale ojciec zachowuje się w kontekście tej kultury w sposób nieodpowiedzialny, wręcz niedopuszczalny: on daje mu wszystko co chce. Syn traci wszystko i wraca, chcąc być najemnikiem u ojca. W ten sposób chce spróbować chociaż trochę odpłacić za to co ojcu zabrał. Ojciec widząc go z daleka biegnie do niego. To ma wyjątkowe znaczenie. Biegający dorosły mężczyzna w tamtejszej kulturze był zjawiskiem równie szokującym, jak współcześnie premier pojawiający się w Sejmie w stroju kąpielowym. Bieganie oznaczało w kulturze I wieku wielki wstyd i brak godności. Jest to następne ‘wariactwo’, którego ojciec z przypowieści się dopuszcza łamiąc wszelkie reguły ówcześnie panujące. On nie chce, aby syn pracował dla niego, lecz chce go przyjąć jako syna, dlatego daje mu najlepsze szaty i swój pierścień (to tak jakby dziś dał swoją kartę kredytową). Mimo okropnego grzechu, syn otrzymał najlepsze miejsce. Tak ‘zwariowana’ jest miłość ojca. Taka jest miłość Boga Ojca do nas. Bóg Ojciec czekał na nas, przybiegł do nas kiedy powróciliśmy (nawróciliśmy się) do Niego, w Chrystusie dał nam wszystko.

Bardziej obszerne omówienie przypowieści o marnotrawnym synu: