02 December 2019

Job 40:1-5

1 A Pan zwrócił się do Joba i rzekł:
2 Czy ten, kto spiera się z Wszechmocnym, będzie trwał w uporze?
Niech oskarżyciel Boga odpowie!
3 Wtedy Job odpowiedział Panu i rzekł:
4 Otom ja nędzny, cóż ci odpowiem? Swoją rękę kładę na ustach.
5 Raz mówiłem i już nie będę; drugi raz i już nie powtórzę.


Księga Joba zawiera historię pobożnego, sprawiedliwego człowieka o imieniu Job. Posiadał on ogromny majątek i szczęśliwą rodzinę. We wszystkim wiodło mu się pomyślnie, był wiernym sługą Boga. Podstępny szatan stanąwszy przed obliczem Stwórcy poddał w wątpliwość wierność Joba. Twierdził, że jeśli tylko straci wszystko zwróci się przeciw Bogu. Bóg pozwolił szatanowi przetestować wiarę Joba i zabrał mu wszystko, co posiadał, nawet jego dzieci i zdrowie. Przyjaciele dowiedziawszy się o jego nieszczęściu przyszli go pocieszyć, ale zamiast tego oskarżyli go. Twierdzili, zgodnie z myśleniem starożytnych, że jeśli spotkało go nieszczęście, z pewnością zgrzeszył. Job natomiast wiedział, że nie zgrzeszył w taki sposób, by miał zasłużyć na takie nieszczęście bardziej niż inni. Dlatego Job zaczął wołać do Boga i skarżył się, wymagając od Niego podania przyczyny jego cierpienia:
2 I dziś moja skarga pełna jest goryczy, bo jego ręka zaciążyła na moich westchnieniach. 3 O, gdybym wiedział, jak go znaleźć, jak dojść do jego trybunału, 4 przedłożyłbym mu moją sprawę, a moje usta napełniłbym dowodami. 5 Chciałbym poznać słowa, którymi by mi odpowiedział, i dowiedzieć się, co mi powie (Job 23:2-5)

Job myślał, że Bóg walczy przeciw niemu (10:2; 23:6) i chciał poznać tego przyczynę. Bóg natomiast odwrócił sytuację wymagając odpowiedzi od Joba:
2 Któż to zaciemnia mój plan słowami bezmyślnymi?
3 Przepasz jako mąż swoje biodra, będę cię pytał, a ty mnie pouczysz (Job 38:2-3)
Bóg zareagował na skargę Joba, ale nie dał mu oczekiwanej odpowiedzi. Zamiast wyjaśnić mu powód jego cierpienia, objawił swą wielkość i potęgę jako Stwórcy. Opisując wiele aspektów stworzenia, sprawił, że Job odkrył swą znikomość wobec wielkiego Stwórcy. Bóg skonfrontował Joba ze Swą wielkością zadając pytanie, gdzie Job był, kiedy On stworzył wszystko (rozdz.38 i 39).
W końcu Job wydaje się przekonany i porzuca swe wymagania, uświadamiając sobie, że nie jest w stanie odpowiedzieć na Boże pytanie. Świadomy swej znikomości wobec Boga, Job nie miał już nic do powiedzenia. Stworzyciel poniżył go i złamał jego dumę.
Mimo to, jego milczenie nie oznaczało automatycznie upamiętania. Job będąc pod wrażeniem wielkości Boga, nie miał już argumentów. Jednak w tym momencie jeszcze nie był gotów, aby całkowicie zostawić swoje zarzuty wobec Boga.
Na to Bóg jeszcze raz przemówił do Joba (40:6-41:26). W tym przemówieniu Bóg wskazuje na swoją wielkość i moc jako Stwórcy, używając przykładu dwóch największych i najgroźniejszych zwierząt, stworzonych przez Niego: Behemota (40:10-19) i Lewiatana (40:20-41:25). Skoro Job nie jest w stanie  zrozumieć i opanować tych zwierząt, dla niego wielkich i groźnych, ale dla Boga stanowiacych tylko małą część całego stworzenia, jak może myśleć, że jest w stanie w pełni zrozumieć Stworzyciela? Jak może oskarżyć Boga i uważać, że lepiej wie niż On, czym jest sprawiedliwość?

Dopiero po tej mowie Boga Job całkowicie poddaje się i upamiętuje się:
1 Wtedy Job odpowiedział Panu, mówiąc: 2 Wiem, że Ty możesz wszystko i że żaden twój zamysł nie jest dla ciebie niewykonalny. 3 Któż jest w stanie zaciemnić twój zamysł nierozsądną mową? Aleć to ja mówiłem nierozumnie o rzeczach cudownych dla mnie, których nie rozumiem. 4 Słuchaj, proszę. I ja chcę mówić; będę cię pytał, a Ty racz mię pouczyć! 5 Tylko ze słyszenia wiedziałem o tobie, lecz teraz moje oko ujrzało cię. 6 Przeto odwołuję moje słowa i kajam się w prochu i popiele (Job 42:1-6).

Teraz Job zostaje kompletnie poniżony, doprowadzony do upamiętania się z powodu jego dumnych słów wobec Boga Stwórcy oraz ze swego wątpienia w sprawiedliwość Bożą. Myślał, że miał prawo zacząć rozprawę przeciwko Bogu, ale teraz widzi jak strasznie się pomylił. Dopiero teraz samowolnie i bez przymusu upamiętuje się i poddaje się Bogu. Teraz w pełni uznaje absolutną suwerenność Bożą i zarazem swój niemądry zamysł, aby się z Nim zmierzyć.
Cytując Boże pytanie (w. 3, 38:2), Job wyznaje swój błąd i pychę wyrażoną w swych pytaniach i wymaganiach. Przez to uznaje jak ograniczony jest jako człowiek i jak wielki, nieskończony jest Bóg Stworzyciel.

Po przemówieniach Boga, Job może powiedzieć, że widział Go. Nie w sposób fizyczny, nie mógł bowiem przejrzeć poprzez sztorm z którego Bóg przemawiał (38:1; 40:6). Wcześniej znał Boga w innym sensie: słyszał o Nim, mógł mówić o Nim, teraz natomiast poznał Boga naprawdę, wewnętrznie. Teraz spotkał i poznał Boga nie jako kogoś, kto jest daleki, lecz jako Przyjaciela i Zbawiciela oraz jako swego Boga i Stworzyciela. To zmieniło wszystko dla Joba i dlatego teraz wyznaje, że jest winny i grzeszny, sam z siebie nie może istnieć wobec Boga.

Odwołuje (odrzuca) swoje słowa (42:6), lub, jak też można przetłumaczyć: uznaje siebie za winnego. Odrzuca swoje skargi przeciwko Bogu. Kajanie się w prochu i popiele było w starożytności znanym i powszechnym znakiem pokuty, upamiętania i żalu.
Hebrajski tekst używa tu tego samego wyrazu jak ten, opisujący pocieszanie przez przyjaciół Joba (2:11). Można by tłumaczyć: dlatego odwołuje swoje słowa i pociesza siebie w prochu i popiele. Cała księga mówi o tym, jak Job szuka pocieszenia w swoich cierpieniach. W końcu znajdzie pocieszenie w upamiętaniu się.

Niektórzy uważają, że w końcu Job posłuchał przyjaciół, nawołujących go przecież do nawrócenia się z grzechu. Elifasz przemówił do niego następująco:
23 Jeżeli w pokorze nawrócisz się do Wszechmocnego i oddalisz nieprawość ze swego namiotu, 24 jeżeli w proch rzucisz złoty kruszec i między kamienie potoków złoto z Ofiru, (…) 26 wtedy Wszechmocny będzie twoją radością i podniesiesz ku Bogu swoje oblicze (Job 22:23-24, 26).
Twierdząc tak jednak mylimy się i pokazujemy, że w ogóle nie zrozumieliśmy Księgi Joba.
Job nie nawrócił się z grzechów, których przecież nigdy nie popełnił. Z pewnością nie akceptuje argumentacji przyjaciół, mianowicie, że doświadczył nieszczęść z powodu swego szczególnego grzechu.
To, że Bóg oskarża przyjaciół Joba i nawet Jego gniew, jak czytamy, rozpalił się przeciw nim (42:7) jest jasnym dowodem na to, że przyjaciele mylili się i dali złą radę niezgodną z Prawdą Bożą. Nie jest prawdą, że sprawiedliwi nie cierpią, oraz to, że cierpimy z powodu osobistych grzechów. Takie twierdzenie stanowi fałszywą ‘ewangelię’, która niestety do dzisiaj jest popularna. Niestety współcześni chrześcijanie ‘pocieszają’ innych chrześcijan w taki sposób, jak Elifasz Joba.

Jak zatem mamy reagować na cierpienie i jak powinniśmy je rozumieć? Jaką odpowiedź daje nam Księga Joba na to pytanie? Faktycznie Bóg nie daje odpowiedzi na pytanie dlaczego cierpimy, ani Jobowi ani nam. Natomiast Bóg daje inną odpowiedź: nie skupiaj się na swoim cierpieniu, lecz skoncentruj się na Stwórcy, większym niż twoje cierpienie i panującym mimo wszystko.
Często wymagamy odpowiedzi i chcemy wiedzieć, dlaczego akurat ja muszę doświadczać cierpienia? Musimy mieć świadomość, że Bóg jest wszechmogącym, świętym i suwerennym Stworzycielem, który nie ma obowiązku wytłumaczenia się wobec nas.

Jeżeli wymagamy odpowiedzi od Boga i uważamy, że powinien się wytłumaczyć, On odpowiada nam, jak odpowiedział Jobowi:
Czy ten, kto spiera się z Wszechmocnym, będzie trwał w uporze?
Niech oskarżyciel Boga odpowie! (Job 40:2)
Oraz:
7 Nuże, przepasz swoje biodra jak mąż; będę ciebie pytał, a ty mnie poucz! 8 Czy chcesz rzeczywiście podważyć moją sprawiedliwość, pomówić mnie o krzywdę, aby okazać, że masz słuszność? 9 Czy jesteś mocny jak Bóg i możesz jak On zagrzmieć głosem? 10 Przyozdób się w majestat i we wzniosłość, przywdziej chwałę i dostojeństwo! (Job 40:7-10)

Mądrość biblijna prowadzi do życia i oparta jest na fakcie, że stworzony człowiek wie, że nie jest Stwórcą, że istnieje ogromna różnica miedzy stworzeniem a Stworzycielem. Krótko mówiąc, wierzący, mądry człowiek zna swoje miejsce wobec Stwórcy.

Nie oznacza to oczywiście, że nie wolno nam zadawać pytań. Ważnym jest jednak, z jakim nastawieniem pytamy. Nie mamy prawa ani na odpowiedź ani na życie bez cierpienia.
Grzechem Joba nie był sam fakt zadawania pytań, lecz to, że sadził, że miał prawo wymagać od Boga odpowiedzi i kwestionować Jego sprawiedliwość.
To jest, co Apostoł Paweł pisze o wybraniu i odrzuceniu: O człowiecze! Kimże ty jesteś, że wdajesz się w spór z Bogiem? Czy powie twór do twórcy: Czemuś mnie takim uczynił? (Rz. 9:20).

Zamiast odpowiedzi na pytanie dlaczego cierpi, Job otrzymuje ważniejszą odpowiedź: poznaje Kim jest Bóg. Poza tym odkrywa, że tylko nawrócenie i upamiętanie może mu dać prawdziwe wyzwolenie i pocieszenie.
W końcu Job rozumie wskazując, gdzie można znaleźć zbawienie. Już we wcześniejszych przemówieniach Joba jest to widoczne: Lecz ja wiem, że Odkupiciel mój żyje i że jako ostatni nad prochem stanie! (Job 19:25).

Jasnym jest, że nie możemy zobaczyć Boga w sposób bezpośredni, nie konieczne jest dla nas spotkanie Boga w wichurze, jak w przypadku Joba (Job 38:1). Objawia nam Go Słowo Boże i poznajemy Go w Jezusie Chrystusie, Który jest jedyną prawdziwą drogą do Boga Ojca. Tylko w Chrystusie znajdujemy bożą mądrość, której szukamy i tylko w Nim znajdujemy prawdziwe pocieszenie, jak to wyraża Katechizm Heidelberski:
Pytanie 1: Jaka jest Twoja jedyna pociecha w życiu i w śmierci?
To, że ciałem i duszą, należę zarówno w życiu jak i w śmierci, nie do siebie, ale do mego wiernego Zbawiciela Jezusa Chrystusa. To On swą drogą krwią zapłacił całkowicie za wszystkie moje grzechy i wyzwolił mnie z mocy diabła, strzeże mnie tak dobrze, że bez woli Ojca w niebie nawet włos mi z głowy nie spadnie, co więcej, wszystko musi służyć mojemu zbawieniu. Dlatego, przez Ducha Świętego, daje mi pewność życia wiecznego i sprawia, że z całego serca jestem gotów i pragnę żyć dla Niego. 

Szatan chciał udowodnić, że jest silniejszy niż Stworzyciel i że jest w stanie skusić Joba do wyrzeczenia się Boga. W końcu jednak nie szatan, lecz Job i Bóg są zwycięzcami. W ten sposób Job jest typem Chrystusa, wskazując na Zbawiciela. To nie Bóg, lecz szatan dał Jobowi cierpienie, tak jak w przypadku Jezusa. Tak jak Job, Jezus został oskarżony, odrzucony, był samotny i cierpiał niesprawiedliwie. Tak jak Job, Jezus przeciwstawił się pokusom szatańskim i zwyciężył.
Oczywiście istnieje wyraźna różnica, mianowicie, że mimo wszystko Job był grzesznikiem, który musiał znać swoje miejsce wobec Boga i który musiał się nawrócić. Jezus jest bez grzechu i sam jest Bogiem. Job, będąc stworzeniem i grzesznikiem, nie miał prawa wymagać wytłumaczenia od Boga. Jezus natomiast rzeczywiście cierpiał niesprawiedliwie i miał wszelkie prawo kwestionować ten fakt, ale dobrowolnie zrezygnował z wiecznej chwały i poniżył się, aby w ten sposób zbawić lud Boży.

Bóg nie wytłumaczy nam, dlaczego cierpimy, ale Słowo Boże pokazuje nam, że po poniżeniu i cierpieniu zawsze następuje odnowienie i wywyższenie. Jezus, będąc w chwale Bożej, poniżył się, stał się człowiekiem, który musiał żyć pośród grzeszników, którzy nie poznali i odrzucili Go. W końcu zmarł na krzyżu z powodu naszych grzechów i nieprawości. Trzeciego dnia jednak zmartwychwstał i został wywyższony i siedzi po prawicy Boga Ojca w chwale jako zwycięski Król.
Każdy wierzący, naśladujący Jezusa, ma do czynienia z cierpieniem i poniżeniem, ale Bóg obiecuje odnowienie i wywyższenie. Wywyższenie nastąpi dopiero po powrocie Jezusa Chrystusa i zmartwychwstaniu umarłych.

Job pragnął tego, kto się wstawia za nim (Job 9:33; 16:20), ale nie miał pojęcia, że Ten, kto wstawia się, sam musi cierpieć. My, żyjąc w okresie Nowego Testamentu wiemy, że kiedy cierpimy, nasz Zbawiciel i Pośrednik nie tylko współczuje nam, ale sam wie, co to znaczy cierpieć. Co więcej, On cierpiał w sposób, jakiego my nigdy nie musimy doświadczyć, ponieważ Jezus Chrystus zniósł gniew Boży z powodu naszych grzechów. Wszelkie cierpienie na ziemi, jakkolwiek straszne byłoby, jest niczym w porównywaniu do doświadczenia gniewu Bożego.

Ze względu na to, że Chrystus zmarł dla każdego, kto uwierzył, cierpienie wierzących nie jest bezsensowne. Dlatego możemy wyznać wraz z Apostołem Pawłem: A wiemy, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia jego są powołani (Rz. 8:28). Nic nie dzieje się przypadkiem, nie ma cierpienia nad którym Bóg nie panuje.
Bóg nie jest słaby, współczujący i płaczacy z nami, ale jest wszechmogący, panujący nad sytuacją.
Dlatego Apostoł Paweł dalej pisze:
29 Bo tych, których przedtem znał, przeznaczył właśnie, aby się stali podobni do obrazu Syna jego, a On żeby był pierworodnym pośród wielu braci; 30 a których przeznaczył, tych i powołał, a których powołał, tych i usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych i uwielbił. 31 Cóż tedy na to powiemy? Jeśli Bóg za nami, któż przeciwko nam? (Rz. 8:29-31).
I dalej:
 (…) 38 Albowiem jestem tego pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani potęgi niebieskie, ani teraźniejszość, ani przyszłość, ani moce, 39 ani wysokość, ani głębokość, ani żadne inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Bożej, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym (Rz. 8:31, 38-39).

Nigdy nie możemy lekceważyć cierpienia, które jest bardzo realne w tym świecie. Ale też nie powinniśmy wpaść w samowspółczucie i skupienie się tylko na naszym cierpieniu. Przez cierpienie możemy się uczyć, że Bóg jest wielki oraz, że możemy Mu zaufać.
Przy tym musimy też pamiętać, że cierpienie Joba jest zasadniczo inne niż nasze. Szatan chcąc pokusić Joba zjawiał się przed obliczemi Boga aby zyskać pozwolenie na testowanie bożego sługi. Dzięki zwycięstwu Chrystusa, szatan został pokonany i nie ma dostępu do nieba (Obj. 20:1-10). Szatan już nie jest w stanie ‘układać się’ z Bogiem, jak w przypadku sprawy Joba. Nie musimy starać się być sprawiedliwymi, sami z siebie nawet nie jesteśmy w stanie. Jezus uczynił wszystko za nas. Najważniejszym pytaniem dla nas nie jest, czy cierpię z powodu jakiegoś grzechu, lub czy moje cierpienie jest sprawiedliwe czy nie. O wiele ważniejsza jest odpowiedź na pytanie, czy jestem w Jezusie Chrystusie, czy jestem sprawiedliwy wobec Boga Stwórcy, co jest tylko możliwym w Chrystusie. Tylko jeśli wierzę w Chrystusa, Bóg deklaruje mnie sprawiedliwym, niezależnie od tego cokolwiek uczyniłem.
Nasze uczynki ani nasze cierpienie nic nie mogą dodać do naszej sprawiedliwości, nie możemy ‘zarobić’ na zbawienie przez nasze cierpienie, jak myślą niektórzy.

Możemy pytać i prosić Boga, On nawet chce, abyśmy w naszym cierpieniu przychodzili do Niego, gdyż tylko On może nam dać prawdziwe pocieszenie. Nie możemy jednak żądać czegoś od Boga, nie powinniśmy mieć postawy rozczeniowej. Wtedy nie doświadczymy wyzwolenia i pocieszenia, lecz jedynie frustrację, ponieważ to byłaby walka przeciw wszechmogącemu Stwórcy. Tylko jeśli w wierze, pokorze i zaufaniu oddamy siebie w ręce Bogu, który jest dobry i wszechmogący, znajdziemy prawdziwe pocieszenie w Jezusie Chrystusie, naszym Zbawicielu.

26 November 2019

Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj


Studium z serii: Ojcze nasz – część 6


Katechizm Heidelberski, Niedziela 50

Pytanie 125: Jak brzmi czwarta prośba?

"Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj", to znaczy: zechciej nas zaopatrywać we wszystko, co konieczne do życia, abyśmy przez to poznali, że Ty jesteś jedynym źródłem wszelkiego dobra i że bez Twojego błogosławieństwa nasze zmartwienia, starania, i praca, a nawet Twoje dary nie będą służyły naszemu dobru. Tak więc, abyśmy nie pokładali ufności w żadnym stworzeniu, lecz jedynie w Tobie.


Warianty w tekście
W tej prośbie istnieją różnice między wersją modlitwy, podawaną przez Mateusza i przez Łukasza.
Ewangelista Mateusz podaje: Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj  (Mt. 6,11)
Łukasz natomiast: Chleba naszego powszedniego daj nam na każdy dzień  (Łk. 11,3), lub też możliwe tłumaczenie: … daj nam na nadchodzący dzień.

Użyte tu greckie słowo tłumaczone, jako dzisiaj lub dzień lub dzienne, występuje tylko tutaj w Nowym Testamencie, nie jest też znane z innych starożytnych tekstów. Z tego powodu nie jesteśmy w stanie ustalić znaczenia. Chyba oznacza to: codziennie, na dzisiaj, albo: to, co potrzebujemy do życia. Mimo trudności w tłumaczeniu, znaczenie całości jest jasne, chodzi o to, abyśmy prosili Boga o to, co ciągle potrzebujemy. Można tłumaczyć jako: Chleba, który potrzebny jest nam do życia, daj nam dzisiaj.

Łukasz używa formy gramatycznej (tryb rozkazujący teraźniejszy), wyrażajacej, że potrzebny jest chleb każdego dnia na nowo, co ma szczególnie znaczenie dla biednych, którzy dzisiaj jeszcze nie wiedzą, z jakich pieniędzy jutro kupją chleb. Mateusz używa innej formy gramatycznej (aoryst imperativus), oznaczającej jednorazowe działanie. Różnice można wyjaśniać faktem, że Mateusz bardziej kieruje się do bogatych i wyższych warstw w społeczeństwie.

Zależność i zaufanie
W I wieku n.e., różnice materialne w społeczeństwie były znacznie większe niż obecnie. Było wielu biednych bez stałej pracy, dla których nie było oczywistym, że mieli codziennie coś do jedzenia. W każdym kraju europejskim istnieje w jakiejś formie system bezpieczeństwa socjalnego, który w I wieku n.e. w ogóle nie istniał. Sytuacja biednych wtedy była znacznie gorsza niż w najgorszej sytuacji w obecnej Europie.

Człowiek chce mieć wszystko pod kontrolą, szczególnie swoje życie i swoją sytuację materialną. Dlatego szczególnie tym, którzy mają w wielkiej mierze kontrolę nad swoją sytuacją, trudniej jest zaufać Bogu. Każdy człowiek powinien mieć świadomość, że niezależnie od jego pracy i starań, wszystko, co ma, otrzymał od Boga: Bo któż ciebie wyróżnia? Albo co masz, czego nie otrzymałbyś? A jeśli otrzymałeś, czemu się chlubisz, jakobyś nie otrzymał? (1 Kor. 4:7; por. Ps. 104:14-15).
Naszym problemem jest, że przez dobrobyt staliśmy się niewdzięczni i zapominamy często, że Bóg jest Dawcą wszystkiego. Przy tym powinniśmy mieć świadomośc, że nawet biedni w Europie mają znacznie lepszą sytuację niż ubodzy reszty świata.

Manna
Izrael będąc w pustyni nauczył się, co to znaczy być całkiem zależnym od Boga w nawet najbardziej codziennych sprawach. Nie byli w stanie sami zaopatrzyć się w jedzenie na pustyni, ponieważ w ogóle nie byli przyzwyczajeni do życia w takich warunkach. Dlatego Pan Bóg dawał im w cudowny sposób sześć razy w tygodniu mannę, z której mogli piec chleb (II Mj. 16).

3 I rzekli do nich synowie izraelscy: Obyśmy byli pomarli z ręki Pana w ziemi egipskiej, gdyśmy siadali przy garnku mięsa i mogli się najeść chleba do syta! Bo wyprowadziliście nas na tę pustynię, aby całe to zgromadzenie zamorzyć głodem. 4 Na to rzekł Pan do Mojżesza: Oto Ja spuszczę wam jako deszcz chleb z nieba! I wyjdzie lud, i będzie codziennie zbierał, ile mu potrzeba, abym go doświadczył, czy chce postępować według prawa mojego, czy też nie. (…)
12 Usłyszałem szemranie synów izraelskich. Powiedz im tak: O zmierzchu będziecie jedli mięso, a rano nasycicie się chlebem i poznacie, że Ja, Pan, jestem Bogiem waszym. (II Mj. 16:3-4, 16; por. Psalm 78:23-25, 29)

Manna była nie tylko wyrazem Bożej troski w codziennych sprawach, ale też wskazywała na przyszłe życie, w którym Bóg zatroszczy się o wszystko. Bóg wyzwolił Izrael z Egiptu i poprowadził ich do ziemi obiecanej. Nie było to celem samym w sobie, Bóg uczynił to ze względu na swoje Imię i swoją chwałę. Ostatecznie Bóg jest chwalony przez to, że Jego dzieci mogą żyć wiecznie z Nim w nowym niebie i na nowej ziemi. Ziemia obiecana jest typem nowej ziemi a obfitość ziemi obiecanej jest typem obfitości, materialnym i duchowym, który wierzący doświadczy w nowym niebie i na nowej ziemi.

Także w Psalmach znajdujemy tą myśl, że Bóg daje w obfitości:
Zastawiasz przede mną stół wobec nieprzyjaciół moich,
Namaszczasz oliwą głowę moją, kielich mój przelewa się. (Ps. 23:5)

Manna jest typem Jezusa. Typologia będąca rodzajem symbolizmu jest ważnym elementem Starego Testamentu. Typ w Starym Testamencie jest prorockim symbolem, zapowiadającym coś z przyszłości. Typ może być człowiekiem lub wydarzeniem w Starym Testamencie, wskazującym na osobę lub wydarzenie w Nowym Testamencie.
Na przykład, potop jest symbolem chrztu (1 Piotra 3:20-21). System ofiarny w starotestamentowym przybytku i świątyni jest typem Chrystusa i Jego dzieła (Heb. 9:16-26). Ofiary w Starym Testamencie uczą nas o znaczeniu ofiary Jezusa Chrystusa (Heb. 9:23-24).
Manna jest typem Jezusa Chrystusa. W pustyni manna uratowała życie Izraela. Dzięki temu Bożemu darowi Izrael mógł przeżyć i wejść do ziemi obiecanej. Tak Jezus ratuje (zbawia) człowieka. Przez Jezusa wierzący może przeżyć i wejść do ziemi obiecanej, mianowicie wiecznego życia z Bogiem.
Manna była prawdziwym darem Bożym, ale tymczasowym, tak samo jak Prawo Mojżeszowe ma znaczenie tymczasowe, mające na celu kierować nas do Chrystusa i do usprawiedliwienia z wiary (Gal. 3:24).

Nowy Testament
Jedzenie i picie było ważne dla Jezusa. Pierwszym cudem Jezusa opisanym w Ewangelii wg Jana jest przemiana wody w wino, i to wino najlepszej jakości (Jn. 2:1-12).
Jezus często brał udział w ucztach, na których zaproszeni bywali różni ludzie, szczególnie „źli” i niegodni w oczach społeczeństwa, szczególnie w oczach faryzeuszów. Na ucztach Jezus ‘świętował’ Królestwo Boże ze wszystkimi, którzy tego chcieli. Jest to prorocki znaki przyszłej uczty niebiańskiej, o której pisał również Izajasz. Uczta, czyli obfitość jedzenia i picia, jest w Starym Testamencie symbolem Królestwa Bożego.
Prorok Izajasz używa obraz uczty, aby opisać obfitość Królestwa Bożego:
6 Pan Zastępów wyprawi wszystkim ludom na tej górze ucztę z tłustych potraw, ucztę z wystałych win, z tłustych potraw ze szpikiem, ze starych dobrze wystałych win. 7 I zniszczy na tej górze zasłonę, rozpostartą nad wszystkimi ludami, i przykrycie, rozciągnięte nad wszystkimi narodami. 8 Wszechmocny Pan zniszczy śmierć na wieki i zetrze łzę z każdego oblicza, i usunie hańbę swojego ludu na całej ziemi, gdyż Pan powiedział. 9
I będą mówić w owym dniu: Oto nasz Bóg, któremu zaufaliśmy, że nas wybawi; to Pan, któremu zaufaliśmy. Weselmy i radujmy się z jego zbawienia!         (Izajasz 25:6-9)

Manna dała Izraelowi życie; mogli przeżyć następny dzień w pustyni, ale manna nie dała im wiecznego życia. Tylko prawdziwy Chleb Boży, który zstąpił z nieba może dać wieczne życie (Jn. 6:33). Manna była tylko dla Izraela w pustyni, ale chleb Boży, którym jest Jezus jest dla całego świata, dla każdego, kto wierzy. Decydującym nie jest to, czy ktoś jest Żydem, obrzezanym czy nie, lecz jedynie decydującym jest, czy ktoś wierzy w Jezusa Chrystusa, chleb żywota.

Jezus jest chlebem żywota
W Ewangelii wg Jan czytamy o tym, jak Jezus nakarmił pięć tysięcy osób (Jn. 6:1-14). Zaraz potem czytamy długą mowę Jezusa, w której naucza, że jest chlebem żywota, wyjaśniając co to znaczy (Jn. 6:32-59).

30 Rzekli tedy do niego: Jaki więc znak czynisz, abyśmy widzieli i uwierzyli tobie? Jakie dzieło wykonujesz? 31 Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: Chleb z nieba dał im, aby jedli.
32 Wtedy rzekł im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale Ojciec mój daje wam prawdziwy chleb z nieba. 33 Albowiem chleb Boży to ten, który z nieba zstępuje i daje światu żywot. 34 Wtedy rzekli do niego: Panie! Dawaj nam zawsze tego chleba!
35 Odpowiedział im Jezus: Ja jestem chlebem żywota; kto do mnie przychodzi, nigdy łaknąć nie będzie, a kto wierzy we mnie, nigdy pragnąć nie będzie.  (Jana 6:30-35)

48 Ja jestem chlebem żywota. 49 Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i poumierali; 50 tu natomiast jest chleb, który zstępuje z nieba, aby nie umarł ten, kto go spożywa. 51 Ja jestem chlebem żywym, który z nieba zstąpił; jeśli kto spożywać będzie ten chleb, żyć będzie na wieki; a chleb, który Ja dam, to ciało moje, które Ja oddam za żywot świata.  (Jana 6:48-51)

Cudy Jezusa nie są celem samym w sobie, lecz wskazują na większą prawdę, na to, że Bóg zaprasza swoje dzieci na ucztę, oraz na to, że Bóg daje nam wszystko, czego potrzebujemy.

Wyjście z Egiptu
Ani w Egipcie ani w ziemi obiecanej Izrael nie potrzebował cudownej manny. Ale w drodze z Egiptu wiodącej przez pustynię do ziemi obiecanej, lud potrzebował cudownej troski Bożej, aby móc przeżyć i dojść do celu.
Droga była ciężka i niebezpieczna, ale oznaczała drogę do wolności. Było to znakiem dla Izraela, że naprawdę są wyzwoleni z niewoli egipskiej i niedługo będą żyli w obfitości w ziemi mlekiem i miodem płynącej. Manna była znakiem, że rozpoczęła się nowa era w historii zbawienia: są wyzwoleni, ale jeszcze nie są w nowej ziemi.
Wskazuje to na sytuację Kościoła. Zostaliśmy w Chrystusie zbawieni z niewoli grzechu, ale jeszcze nie jesteśmy u ostatecznego celu. Kiedy Jezus przyszedł na świat, aby umrzeć za grzechy na krzyżu, zaczęła się nowa era w historii zbawienia. Teraz Kościół, wierzący są w drodze do ziemi obiecanej, mianowicie wiecznego życia z Bogiem w nowym niebie i na nowej ziemi.
W tej drodze potrzebujemy troski Bożej tak jak Izrael potrzebował jej w pustyni. Nie chodzi tu tylko o sprawy materialne, choć też bardzo istotne, których nie można lekceważyć. Ale też chodzi o sprawy duchowe. W ten sposób wyjście z Egiptu wskazuje na większe i ważniejsze zbawienie w Chrystusie. Tak jak Mojżesz wyprowadził Izrael z Egiptu przez pustynię do ziemi obiecanej, tak Jezus wyprowadził nas z niewoli i prowadzi nas przez Ducha Świętego w drodze do wiecznego życa, dając nam wszystko, czego potrzebujemy.

Wieczerza Pańska, podczas której łamiemy i jemy chleb oraz pijemy wino, wskazuje też na nowe wyjście z niewoli grzechu, na nasze zbawienie a jednocześnie na przyszłą ucztę w niebie.

Chleba naszego
Modlimy się o chleb nasz, a nie mój. Prosimy więc o chleb dla wszystkich, nie tylko dla siebie. Nie może być tak, że ja mam co jeść, a inni są głodni, bo nic nie mają. Prośba nie jest więc skupiona na sobie lub tylko mojej rodzinie, lecz też na tym, żeby inni mieli jedzenie, szczególnie wierzący. To oznacza aktywność, szczególnie aby pomóc braciom i siostrom, którzy są w potrzebie. Jedną z cech pierwszych chrześcijan było to, że dzielili się też materialnymi rzeczami a diakoni zostali ustanowieni po to, aby pomagać tym, którzy nie posiadali nic lub niewystarczająco. Chrześcijanin chce dzielić się tym co ma, aby pomóc innym, szczególnie wierzącym. Nie jest możliwym modlić się tą modlitwą w sposób egoistyczny, nie myśląc o tych, którzy nic nie mają.

Podsumowanie
Modląc się tą modlitwą, modlimy się o Boże zaopatrzenie w sprawach codziennych i materialnych. Poza tym jest to wyznanie wiary. Wyznajemy, że wierzymy, że Bóg da nam wszystko, czego potrzebujemy, nie tylko chleba, ale zaopatrzy nas we wszystkie materialne i niematerialne rzeczy.

To zarazem też prośba o to, aby Królestwo Boże mogło przyjść w pełni, to jest, abyśmy jako wierzący mogli już wejść do ziemi obiecanej, czyli do nowego nieba i nowej ziemi. Innymi słowami, jest to prośba o to, aby Pan Jezus szybko wrócił, aby sądzić, oraz aby powstało nowe stworzenie.


Pytania do zastanowienia się
1.       Jak ważnym jest dla mnie, by mieć pewność dochodów? Czy mogę spokojnie żyć bez takiej pewności?
2.       Co oznacza opowieść o mannie (II Mojż. 16) dla mnie dzisiaj?
3.       Czy żyję według Mateusza 6:25-33? Co to znaczy konkretnie dla mojego codziennego życia?
4.       Co oznacza tekst z Ks. Przysłów 30:8 dla mnie osobiście?
5.       Przeczytaj Jana 6:1-58. Co oznacza ‘chleb’ w tym rozdziale? Co to znaczy, że Jezus jest chlebem żywota?
6.       Jak mogę się modlić o codzienne sprawy? Czy można modlić się np o nowy samochód, o lepszą wypłatę, o to, abym znalazł miejsce na parkingu w razie spóźnienia się … itd.
7.       Co oznacza moja modlitwa o chleb dla sytuacji głodu w świecie? Co to znaczy dla głodujących? Co to znaczy dla mnie?