17 September 2019
09 September 2019
02 September 2019
Wybranie i głoszenie
Kanony z Dodrechtu, Rozdział I, Artykuł 14
Skoro ta nauka o bożym wybraniu, według najmądrzejszej decyzji Boga, była
głoszona przez Proroków, samego Jezusa Chrystusa i apostołów, zarówno w Starym
jak i Nowym Testamencie, a następnie zredagowana pisemnie w Piśmie Świętym,
także dzisiaj powinna ona być przedstawiana w Kościele Bożym, dla którego jest
specjalnie przeznaczona, w duchu roztropności, pobożnie i święcie, w czasie i
miejscu, pozostawiając za sobą wszelkie ciekawskie poszukiwanie dróg
Najwyższego, wszystko dla chwały Świętego Imienia Bożego i dla głębokiej
pociechy Jego ludu.
Tak, jak nauka
o wybraniu przez najmądrzejszą radę Bożą była głoszona przez proroków, samego
Chrystusa, oraz przez apostołów, oraz jest wyraźnie ogłaszana w Piśmie Świętym
zarówno Starego jak i Nowego Testamentu, tak i teraz, we właściwym czasie i
właściwym miejscu w Kościele Bożym ma być ona nadal publicznie głoszona, gdyż
została przeznaczona szczególnie dla Kościoła. Ma być głoszona z należną czcią,
w duchu roztropności i pobożności, na chwałę Najświętszego Imienia Bożego, oraz
dla ożywiającego pocieszenia Bożego ludu, bez ciekawskich wysiłków zgłębiania
tajemnych dróg Najwyższego (Dz 20:27; Rzym 11:33; 12:3; Heb 6:17).
Musimy mieć
świadomość, że Pismo Święte nie objawia nam i naucza nas o doktrynie wiecznego
wybrania, aby zaspokoić naszą ciekawość, lub abyśmy się zajęli różnymi rodzajami
intelektualnych spekulacji na ten temat. Bóg nie objawił nam predestynacji,
abyśmy przez to mogli siebie chwalić i pokazać innym, jacy jesteśmy mądrzy.
Bóg objawił
nam tą doktrynę ku Jego własnej chwale.
Jan Kalwin,
który jest przez wielu fałszywie widziany jako autor tej doktryny, sam ostrzega
przed spekulacją. Pisze w swoim głównym dziele Instytucji (III, xxi, 1),że doktryna
predestynacji lub wybrania jest bardzo trudna i łatwo można wpaść w pułapkę wkroczenia
na zakazaną drogę. Ostrzega, że jeśli zajmujemy się tematem predestynacji,
wchodzimy do tajemnicy Bożej mądrości, gdzie satysfakcji nie znajdzie chęć
rozumienia, lecz raczej można odkryć, że znajdujemy się w labiryncie, którego
nie można pokonać.
Także w Kanonach
z Dordrechtu widzimy tą samą argumentację. Nie zmagamy się z doktryną wiecznego
wybrania, aby usatysfakcjonować naszą ciekawość, lecz tylko, aby głosić Bożą
chwałę. Tylko w ten sposób znajdziemy pociechę w świecie pełnym grzechu i
wątpliwości.
Głosimy i
nauczamy doktryny wybrania, nie dlatego, ponieważ jest tak ciekawa, lecz
jedynie, ponieważ Bóg objawił ją nam w swoim Słowie, i chcemy głosić i nauczać
całego Słowa Bożego, bez dodawania i bez odejmowania. Nie możemy zostawić lub
ominąć tego tematu, ponieważ nam się nie podoba, ponieważ ludzie nie chcą tego
słyszeć, lub ponieważ jest za trudny. Z pewnością jest trudny i niepopularny,
ale głosimy, ponieważ nie możemy nic innego niż głosić to, co Bóg objawił.
Kościół musi
głosić i nauczać, ale, jak określają to Kanony z Dordrechtu: „Ma być głoszona z
należną czcią, w duchu roztropności i pobożności, na chwałę Najświętszego Imienia
Bożego, oraz dla ożywiającego pocieszenia Bożego ludu, bez ciekawskich wysiłków
zgłębiania tajemnych dróg Najwyższego”.
Musimy więc
nauczać z ostrożnością i taktem, wiedząc, w którym momencie, gdyż nie każdy
moment jest właściwy. Są momenty, kiedy lepiej się wstrzymać i czekać na inny,
aby wyjaśnić tą trudną doktrynę.
To trudny
temat, nie ze względu na brak biblijnych dowodów. Wręcz przeciwnie, Pismo Święte
zawiera wiele dowodów. Jeśli uważnie czytasz, nie możesz dojść do innego
wniosku niż to, że suwerenne i wieczne wybranie lub predestynacja Boża jest jak
najbardziej biblijna!
Doktryna ta
jest trudna, ponieważ treść jest trudna i prawie nie możemy tego pojąć.
Innym problemem
jest to, że wielu reformowanych, słusznie przekonanych o prawdzie tej doktryny,
niestety w dość agresywny i waleczny sposób próbuje przekonać innych o prawdzie
predestynacji. Nie słuchają oni Kanonów z Dordrechtu, które napominają, aby z
ostrożnością i wyczuciem o tym mówić. Ostre, agresywne dyskusje toczone na ten
temat tylko po to, by potwierdzić za wszelką cenę własne racje, nie służą wcale
Bożej chwale.
W głoszeniu i
nauczaniu doktryny predestynacji powinniśmy skupić się na łasce i chwale Bożej.
Wielkim cudem tej doktryny jest to, że Bóg z łaski wybrał niektórych spośród wszystkich
grzeszników (czyli ze wszystkich ludzi).
To jest bolesne
i wielu chrześcijan buntuje się, uważając, że to niesprawiedliwe. Ale kto
decyduje o tym, co jest sprawiedliwe? Przecież nie człowiek, lecz sam Bóg. Skoro
Bóg tak ustanowił, jest to sprawiedliwe, bo w Nim nie ma niesprawiedliwości.
Wielu buntuje
się też, ponieważ uważają, że wcale nie jest tak źle, że są nadal w stanie
czynić coś dobrego oraz samodzielnie odpowiedzieć na ofertę Ewangelii. Pismo
Święte jednak jednoznacznie naucza, że tak nie jest, każdy człowiek bowiem jest
duchowo martwy.
Prawdopodobnie
największym problemem dla wielu jest to, że biblijna doktryna predestynacji
oznacza kompletne poniżenie człowieka. Ta doktryna zupełnie niszczy naszą dumę,
to nas rani i w związku z tym chcemy jej uniknąć. Z natury nie chcemy wyznać,
że jesteśmy grzesznikami, i tego że rzeczywiście tak źle jest z nami, że Bóg ma
prawo nas osądzić.
Przyjęcie tej
biblijnej doktryny o wybraniu oznacza kompletne poniżanie się przed Majestatem
Bożym i wyznanie, że jesteśmy grzeszni i nie jesteśmy w stanie uczynić czegokolwiek,
co byłoby dobre w oczach Wszechmogącego i Świętego Boga Stworzyciela.
Jeśli tak zostaniemy
poniżeni, Bóg nas wywyższy, ponieważ wybrał każdego wierzącego w Chrystusie
Jezusie, już przed założeniem świata.
Wtedy, i to
jest następny powód głoszenia predestynacji, wierzący otrzyma prawdziwe
pocieszenie. Niestety zbyt wielu chrześcijan buduje swą pewność wiary na sobie,
na swoich uczynkach, na wlasnej wierze, którą sami produkują, na doświadczeniach,
często emocjonalnych. To bardzo niestabilny fundament: chrześcijan nie zawsze
czuje, że Bóg go kocha, a co wtedy? Wiara każdego chrześcijanina zna słabe
momenty, każdy wierzący grzeszy, też ‘ciężko’. Wielu wówczas jest przekonanych,
że w tych momentach chrześcijanin tymczasowo stracił zbawienie, do momentu,
kiedy się upamięta.
Ci
chrześcijanie nie mogą mieć pewności swojego zbawienia. Tak naucza kościół
rzymsko-katolicki, ale też wielu protestantów (arminianie) myśli w podobny
sposób.
Słowo Boże naucza
jednak czegoś innego. Nie buduj i nie szukaj pocieszenia w swojej wierze, w
swoich uczynkach i emocjach, lecz u Boga i w Jego obietnicy. Nie patrz na
siebie, lecz na Niego. Jeżeli jesteś prawdziwym wierzącym w Jezusa Chrystusa,
możesz mieć pewność, że Bóg wybrał cię i to od wieczności. Skoro Bóg jest
wszechmogący, nikt lub nic nie może cię wyrwać z Jego ręki i nikt nie może cię
odłączyć od miłości Chrystusowej (Rz. 8:31-39).
Apostoł Paweł
pisze do Filipian, że ma pewność, że Ten, który rozpoczął
w was dobre dzieło, będzie je też pełnił aż do dnia Chrystusa Jezusa (Fil.
1:6). Bóg pociesza nas, że nie zostawi dzieła, które zaczął, na pewno je ukończy.
Wybranie oznacza pewność wiary dla nas.
Nauczamy doktryny wiecznego wybrania lub predestynacji: ponieważ jest to
biblijna nauka, którą głosimy ku chwale wszechmogącego Boga i ku budowaniu i
pocieszeniu wiernych.
12 August 2019
05 August 2019
Życie w pewności zbawienia
Wiele religii naucza,
że tylko przez nasze dobre uczynki możemy dojść do zbawienia. Najważniejszym
według wielu jest, aby być ‘dobrym człowiekiem’. To myślenie większości niewierzących
nienależących do żadnej grupy religijnej. Niestety także wielu chrześcijan myśli
w podobny sposób. Skutkiem takiego poglądu jest, że nigdy nie można mieć
pewności zbawienia oraz, że zamiast koncentrowania się na Bogu i Jego dziele
zbawienia, tak naprawdę w centrum uwagi znajdują się przede wszystkim ludzkie
czyny.
Wielu
chrześcijan cierpi właśnie z tego powodu, że nie mogą mieć pewności, że
wytrwają do końca. Kto zagwarantuje im, że kiedyś nie odpadną od wiary, czy że nie
zgrzeszą kiedyś poważnie i nie zdążą poprosić o przebaczenie. Kto może
wiedzieć, czy jego uczynki są wystarczająco dobre? Dlatego sporo chrześcijan
myśli, że rzeczywiście można odpaść od wiary, co oznacza, że żaden człowiek nie
może mieć pewności zbawienia, bo nikt nie może wiedzieć, czy wytrwa w wierze. Taka
jest oficjalna nauka Kościoła Rzymsko-Katolickiego, ale też wielu protestantów,
niestety, myśli w podobny sposób. To poglądy zdecydowanie niebiblijne, a poza
tym zabierające wierzącym pocieszenie, dane przez samego Boga.
Nauczanie
biblijne jest wyraźne: nigdy ludzkie dobre uczynki nie będą wystarczająco dobre,
i gdyby od nich to zależało, nikt nie byłby zbawiony. Pismo Święte uczy, że
moje wytrwanie nie zależy od moich sił, gdyż nie byłbym w stanie wytrwać. To
tylko łaska Boża, jak pisze Apostoł Paweł: Albowiem łaską
zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar; nie z uczynków,
aby się kto nie chlubił (Ef. 2:8-9).
Ta Biblijna nauka daje nam wielką ulgę: nie ode mnie zależy moje zbawienie,
pewność zbawienia mam na podstawie Bożych obietnic.
Ktoś może
zarzucić nam, że taka nauka czyni wierzącego leniwym, skoro nic nie trzeba i
nawet nie można zrobić a łaska wystarczy, łatwo wtedy pomyśleć, że dobre
uczynki nie są potrzebne. Rzeczywiście są chrześcijanie, którzy myślą, że
uczynki są niepotrzebne, lub nawet boją się dokonywać dobrych uczynków, nie
chcąc lekceważyć łaski Bożej. To jest druga skrajność, która tak samo jest
niebiblijna.
Biblijne
nauczanie, na przykład wyrażone w klasycznej teologii reformowanej podkreśla
zarówno łaskę i wybranie, jak i uczynki, pod warunkiem, że utrzymana jest
właściwa biblijna kolejność.
Pytaniem jest
więc, czy wykonuję dobre uczynki, aby osiągnąć zbawienie, lub współpracować dla
mojego zbawienia, lub aby udowodnić moje zbawienie, czy raczej czynię dobre
uczynki jako logiczny skutek faktu, że jestem zbawiony?
Inaczej mówiąc
można zadać pytanie: czy pies szczeka, aby stać się psem, czy raczej pies
szczeka, ponieważ jest psem? Czy chrześcijanin wykonuje dobre uczynki, aby być
chrześcijaninem, czy jego dobre uczynki wynikają z tego, że jest
chrześcijaninem?
Wielu chce
podobać się Bogu poprzez swoje uczynki a wielu niewierzących lub agnostyków (to
ci, którzy sądzą, że nie możemy wiedzieć, czy Bóg istnieje) twierdzi, że Bóg
musi jakąś uwzględnić i wynagrodzić to, co czynimy.
W Słowie Bożym
czytamy, np. w Liście do Hebrajczyków, że bez wiary nie
można podobać się Bogu (Hb. 11:6). Czyli, jeśli nie wierzysz w Chrystusa Jezusa,
w żaden sposób to, co czynisz nie może się podobać Bogu. Tylko wierzący, który
otrzymał wiarę od Stwórcy, może się Jemu podobać. Dlatego tylko dobre uczynki
wierzących są naprawdę dobrymi uczynkami miłymi Bogu i to nie z powodu ich ‘jakości’,
lecz tylko przez Jezusa Chrystusa i wiarę w Niego! Decydującym nie jest sam
uczynek, lecz wiara.
Nawet najlepsze uczynki niewierzących, które z ludzkiej perspektywy nieraz
są lepsze niż wiele uczynków wierzących, nie są miłe Bogu.
Według Słowa Bożego więc uczynek ludzki jest tylko dobrym uczynkiem, jeśli
jest uczyniony w kontekście wiary w Chrystusa. Inaczej mówiąc, w ogóle nie jest
możliwym czynić dobre uczynki, jeśli nie wierzysz w Jezusa Chrystusa!
Apostoł Paweł pisze:
Nie ma ani jednego sprawiedliwego, nie
masz, kto by rozumiał, nie masz, kto by szukał Boga; wszyscy zboczyli, razem
stali się nieużytecznymi, nie masz, kto by czynił dobrze, nie masz ani jednego (Rz. 3:10b-12).
Dlaczego
wierzący wykonuje dobre uczynki i dlaczego są one potrzebne? Dobre uczynki są
logicznym skutkiem i owocem wiary wierzącego. Jeśli ktoś naprawdę wierzy w
Jezusa Chrystusa, nie może być inaczej niż to, że czyni dobre uczynki. Nie jest
możliwym, że prawdziwie wierzący nie czyniłby dobrych uczynków (np. Gal.
5:16-26), ponieważ on zmienił się ze złego, martwego drzewa nie przynoszącego
owoców na drzewo zdrowe, i przez nowe narodzenie, automatycznie będzie wydawał
owoc. Tak jak zdrowe drzewo nie może inaczej niż wydawać owoce, tak prawdziwie
wierzący nie może inaczej niż wydawać owoce, którymi są jego uczynki
wdzięczności (por. np. Mt. 7:15-21; 1 Jn. 5:1). Nawrócenie zawsze oznacza zmianę
życia, ponieważ człowiek wtedy przez Ducha Świętego rodzi się na nowo.
Nie powinniśmy
się koncentrować na naszych uczynkach, jako dowodach zbawienia, ponieważ
niebezpieczeństwem jest, że tak znowu skupimy się na sobie i swoich uczynkach,
że w końcu bardziej zaufamy temu, co sami widzimy, niż temu, co czyni i
obiecuje Bóg. Nie jesteśmy w stanie samego siebie dobrze ocenić, ale o wiele
ważniejszym jest fakt, że nasze dobre uczynki są przede wszystkim znakami
otrzymanej łaski Bożej. Dlatego nie jesteśmy dumni i zadowoleni z naszych
uczynków lecz raczej dziękujemy Bogu za okazaną nam łaskę, która sprawia, że
możemy dokonywać dobrych uczynków.
Jeśli będziemy
się trzymać tego, co sam Bóg uczy w Swoim Słowie, nie wpadniemy w jedną
skrajność dając za dużo wagi naszym uczynkom, ale też nie wpadniemy w drugą skrajność,
która może nas czynić leniwymi, skoro tylko z łaski, a nie na podstawie uczynków
jesteśmy zbawieni.
Prawdziwy chrześcijanin
nie pyta, ile może grzeszyć, by nadal być chrześcijaninem, ani też ile musi
mieć dobrych uczynków, aby móc być (dobrym) chrześcijaninem.
Prawdziwy
chrześcijan jest przekonany, że może mieć pewność zbawienia, ponieważ Bóg chciał
mu je dać. Tą pewność znajduje tylko i wyłącznie w Jezusie Chrystusie na
podstawie jego dzieła i Jego obietnic. Jezus powiedział:
27 Owce moje głosu
mojego słuchają i Ja znam je, a one idą za mną. 28 I Ja daję im
żywot wieczny, i nie giną na wieki, i nikt nie wydrze ich z ręki mojej. 29
Ojciec mój, który mi je dał, jest większy nad wszystkich i nikt nie może
wydrzeć ich z ręki Ojca. 30 Ja i Ojciec jedno
jesteśmy (Jn. 10:27-30).
Pismo Święte w jasny sposób naucza, że w momencie, kiedy jesteśmy w
Chrystusie, mamy pewność wybrania i zbawienia, gdyż Jezus sam powiedział:
Nie wy mnie wybraliście, ale Ja was
wybrałem i przeznaczyłem was, abyście szli i owoc wydawali i aby owoc wasz był
trwały, by to, o cokolwiek byście prosili Ojca w imieniu moim, dał wam (Jn. 15:16).
Nie możemy odwrócić kolejności, gdyż Biblia naucza: najpierw wybranie i
nowe narodzenie a potem dobre uczynki.
Jeśli to rozumiemy widzimy, że Bóg nie tylko daje nam z łaski zbawienie,
przebaczenie grzechów, nowe życie, ale też pewność, że to wszystko jest prawdą
dla mnie i że nikt nie może mnie wyrwać z rąk Chrystusa:
28 A wiemy, że Bóg
współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi,
którzy według postanowienia jego są powołani. 29 Bo tych, których
przedtem znał, przeznaczył właśnie, aby się stali podobni do obrazu Syna jego,
a On żeby był pierworodnym pośród wielu braci; 30 a których
przeznaczył, tych i powołał, a których powołał, tych i usprawiedliwił, a
których usprawiedliwił, tych i uwielbił. (Rz. 8:28-30)
38 Albowiem jestem
tego pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani potęgi niebieskie,
ani teraźniejszość, ani przyszłość, ani moce, 39 ani wysokość, ani
głębokość, ani żadne inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Bożej,
która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. (Rz. 8:38-39)
Subscribe to:
Posts (Atom)