15 May 2014

Ew. Mateusza 6:25-34



25 Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się o życie swoje, co będziecie jedli albo co będziecie pili, ani o ciało swoje, czym się przyodziewać będziecie. Czyż życie nie jest czymś więcej niż pokarm, a ciało niż odzienie?
26 Spójrzcie na ptaki niebieskie, że nie sieją ani żną, ani zbierają do gumien, a Ojciec wasz niebieski żywi je; czyż wy nie jesteście daleko zacniejsi niż one? 27 A któż z was, troszcząc się, może dodać do swego wzrostu jeden łokieć? 28 A co do odzienia, czemu się troszczycie? Przypatrzcie się liliom polnym, jak rosną; nie pracują ani przędą.
29 A powiadam wam: Nawet Salomon w całej chwale swojej nie był tak przyodziany, jak jedna z nich. 30 Jeśli więc Bóg tak przyodziewa trawę polną, która dziś jest, a jutro będzie w piec wrzucona, czyż nie o wiele więcej was, o małowierni?
31 Nie troszczcie się więc i nie mówcie: Co będziemy jeść? albo: Co będziemy pić? albo: Czym się będziemy przyodziewać? 32 Bo tego wszystkiego poganie szukają; albowiem Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. 33 Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane.
34 Nie troszczcie się więc o dzień jutrzejszy, gdyż dzień jutrzejszy będzie miał własne troski. Dosyć ma dzień swego utrapienia.


Tekst ten budzi wiele pytań w nas. Czy Bóg naprawdę aż tak troszczy się o wierzących? Przecież wielu chrześcijan żyje w bardzo trudnych okolicznościach.
Należy pamiętać, że nie jest to tekst filozoficzny czy abstrakcyjne omówienie pewnego problemu, lecz Jezus mówi to w konkretny sposób do konkretnych ludzi.

Należy, jak zawsze, czytać tekst w szerszym kontekście. W poprzednich wersetach Jezus mówi o byciu niewolnikiem Pana lub mamony (czyli pieniędzy).
Grecki wyraz użyty w tekście oznacza służenie jak niewolnik, nie jak sługa. Chodzi wiec o całkowitą zależność od pana. Pan (właściciel) jest odpowiedzialny za swoich niewolników, ma obowiązek zapewnić im pokarm, miejsce do spania i wszystko co potrzebne do życia.
Jeżeli jestem niewolnikiem pieniędzy, potrzebuje je i ufam, że pieniądze (i inne materialne rzeczy) zaspokoją moje potrzeby życiowe.
Jeśli jestem niewolnikiem Pana, to ufam, że On się zatroszczy o mnie i da mi wszystko co będzie mi potrzebne.

Pokarm i odzież nie są celami samymi w sobie, lecz nam służą; bez pokarmu i bez odzieży nie jesteśmy w stanie przeżyć.
Życiu, które jest zdominowane przez zmartwienie brakuje czegoś. Jeśli martwimy się o sprawy materialne, brakuje nam pokoju w sercu, który Bóg daje nam przez Jezusa Chrystusa. Oznacza to, że nie rozumiemy jeszcze, czym jest Królestwo Boże.

Dla wielu ludzi jednak sprawy materialne okazują się najważniejsze w ich życiu. Życie, które nie uznaje Królestwa Bożego za najważniejsze, jest życiem materialistycznym.
Wtedy człowiek staje się niewolnikiem mamony, czyli niewolnikiem pieniędzy i materializmu.

Martwiąc się o jedzenie, chcemy mieć pewność, że będziemy mieć codziennie coś do jedzenia i do picia. Ptaki też potrzebują swojej codziennej porcji jedzenia, a Jezus pokazuje, że Bóg się o nie troszczy. Należy dobrze rozumieć: nie oznacza to, że Bóg włoży ptakom jedzenie do dziobów; same muszą szukać jedzenia lub je upolować. Ale to Bóg zapewnia im jedzenie, które są w stanie znaleźć. Muszą w ten sposób pracować na swój pokarm, podobnie człowiek musi pracować, aby zapewnić sobie to co mu potrzebne do życia.
Bóg, Stwórca, zaopatruje ptaki, które stworzył, a tym bardziej zaopatrzy człowieka, którego stworzył na swój obraz. Bóg troszczy się o całe stworzenie ale człowiek ma szczególne miejsce w stworzeniu (por. Ks. Rodzaju 1,26-28; 2,19-20).

Dlaczego więc się martwić? Przez martwienie się nie przedłużymy swojego życia, lecz raczej je skrócimy a jego ‘jakość’ będzie znacznie gorsza.
Nasze życie jest darem Bożym. Wydaje nam się, że możemy je całkowicie kontrolować, ale to tylko złudzenie; w każdej chwili może się ono skończyć. Przez zamartwianie się o sprawy materialne nie zyskamy kontroli nad swoim życiem.


Drugi przykład z natury jest jeszcze mocniejszy. Jezus nie mówi o pokarmie potrzebnym kwiatom, ale o ich pięknie. Kwiaty żyją krótko, dzisiaj są, jutro ich już nie ma, ale w tym krótkim życiu są piękne, choć człowiek często tego nie zauważa. Są piękne, ponieważ Bóg uczynił je pięknymi. Kwiaty są piękniejsze niż najwspanialsze szaty króla Salomona (por. 1 Królewska 10,1-25).
Bóg tworzy coś pięknego, nawet jeśli ostatecznym celem kwiatów jest spalenie w piecu domowym.


Jezus nie twierdzi, że wierzący będą tak wspaniali jak król Salomon, lecz przesłaniem jego wypowiedzi jest to, że skoro Bóg poświęca zwykłym kwiatom polnym tyle uwagi i troski, to tym bardziej człowiekowi, będącemu koroną nad stworzeniem. Bóg jest naszym Stwórcą, jesteśmy ważnymi dla niego. Jak możemy wątpić w to, że On nam da to, czego potrzebujemy? Bóg, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale go za nas wszystkich wydał, jakżeby nie miał z nim darować nam wszystkiego? (Rzymian 8,32).


Jeśli nie ufasz Bogu, Jezus nazywa Cię małowiernym (w. 30). Małowierny to ten, kto nie ufa, że Bóg zaspokoi jego podstawowe potrzeby życiowe (por. Mat. 8,26; 14,31; 16,8). Wiara małowiernego jest nawet mniejsza niż ziarenko gorczycy, co właściwie jest równoznaczne z tym, że nie ma w ogóle wiary (por. Ew. Mateusza 17,20, gdzie używany jest ten sam wyraz po grecku).

Wiara oznacza nie tylko, że wierzę, że Jezus jest jedynym Zbawicielem, uznaję, że Jezus jest Panem. Wiara oznacza także zaufanie, że Bóg troszczy się o swoje dzieci. Jeśli wierzący nie ma takiego zaufania do swego Boga, to Jezus mówi, że taka osoba nie ma wiary w ogóle.

Bóg jest Stworzycielem, który zna nas lepiej niż my sami siebie znamy. On naprawdę wie, czego potrzebujemy. Możemy mieć pełne zaufanie do Niego.
W tym wierzący różnią się od niewierzących. Niewierzący są ciągle niepewni i martwią się, bo ich pewność leży w materialnych rzeczach, które można stracić w każdej chwili. Niewierzący potrzebują więc tyle słów w swoich modlitwach, ponieważ nie mają pewności, czy udało im się przekonać lub zmanipulować bogów (Mat. 6,7).


Priorytetem wierzącego jest szukanie Królestwa Bożego, czyli całkowite poddanie się rządom Boga. Wierzący żyje według woli Bożej. Dla niego nie swoje ‘ja’ lecz tylko chwała Boga jest celem życia. Praktyczny wymiar tego znajdujemy w Kazaniu na górze (Ew. Mateusza 5-7).
Forma czasownika (w. 33) po grecku podkreśla, że szukanie Królestwa nie jest czymś jednorazowym, lecz jest czymś, co czynimy cały czas. Jest to zadanie na resztę naszego życia.

Jeżeli szukamy Królestwa Bożego, wszystko inne zostaje nam dane, co nie oznacza wszystkiego co można mieć, lub wszystkiego co chcielibyśmy otrzymać. Grecki tekst mówi dosłownie o wszystkich tych innych rzeczach. Chodzi tu o podstawowe potrzeby życiowe jak jedzenie i odzież.
Jezus nie obiecuje, że wierzący będzie żył w bogactwie. Obecnie niestety popularna jest tzw. ‘Ewangelia sukcesu’, która głosi, że jeśli dajesz hojnie swoje dziesięciny i jesteś wierny, Bóg pobłogosławi cię materialnie, i będziesz żył w materialnym dostatku. To fałszywe nauczanie, które nie ma nic wspólnego z Biblią. Jezus nigdy nie obiecywał, że będziemy bogaci, że wszystkie nasze materialne marzenia zostaną spełnione jeśli tylko będziemy wierzyć i dawać  dziesięcinę. Faktem jest, że wielu chrześcijan żyje bardzo skromnie lub po prostu biednie.
Jezus natomiast obiecał, że Bóg da nam wszystko co potrzebne, aby żyć, i to co naprawdę jest nam potrzebne okazuje się często, że to znacznie mniej, niż to, co my sami uważamy za niezbędne. Bóg daje nam często hojnie, i wielu chrześcijan otrzymuje o wiele więcej niż potrzebuje. Często Bóg daje w swojej łasce też niepotrzebny luksus, ale nigdy tego nie obiecywał. Należy przy tym pamiętać, że jeżeli otrzymujemy więcej niż potrzebujemy, oznacza to też większą odpowiedzialność, aby dobrze gospodarować ku chwały Bożej tymi otrzymanymi darami. 

Nie musimy się zamartwiać o jutrzejszy dzień. Modląc się modlitwą Ojcze nasz prosimy  o chleb na nadchodzący dzień (czyli dzisiaj, Mat. 6,11). Nie modlimy się o wszystkie inne dni, które nadejdą.


Problemem jest oczywiście, że wielu chrześcijan żyje w biedzie. To często skutek grzechów innych. Wierzący są często zbyt obojętni wobec potrzeb braci i sióstr. Każda złotówka, którą posiadamy, nie należy do nas, lecz dzierżawimy ją od Boga. Powinniśmy służyć i uwielbiać Boga także naszymi pieniędzmi. Oznacza to między innymi, że wierzący troszczą się o braci i siostry w wierze. Biblia nie naucza, że powinniśmy wszystkich biednych, których spotkamy wspierać finansowo, lecz Biblia wyraźnie mówi, że mamy się troszczyć o naszych braci i siostry w potrzebie (por. n. Ew. Mateusza 25,31-46; Dz. Apostolskie 4,32-37; 1 Koryntian 16,1-4). Troska Boża o wierzących zazwyczaj wyrażona zostaje poprzez innych chrześcijan.

To, że wierzący mają co potrzebne jest związane z szukaniem Królestwa. Jeśli Kościół szuka Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, to nie ma biedy i głodu wśród wierzących. Jeżeli chrześcijanie rozumieją o co chodzi w Ewangelii, nie ma biednych wśród nich. Czytamy, że pierwsi chrześcijanie mieli wszystko wspólne (Dz. Apostolskie 2,42; 4,32-37).
Cesarz Julian Apostata w IV w. prześladował chrześcijan z celem wyniszczenia ich, ale nie udało mu się to m.in. z powodu wzajemnej troski chrześcijan. Denerwował się, twierdząc, że wśród chrześcijan nie ma ani jednego biednego i, że nawet jest tak, że chrześcijanie jeszcze karmią niewierzących mieszkańców Rzymu, którym cesarz nie jest w stanie pomóc.
Jeżeli Kościół traktuje słowo Boże poważnie, nie ma wierzących, którzy nie mają pieniędzy na podstawowe potrzeby życiowe.  

Celem życia wierzącego nigdy nie jest osobisty zysk, zrobienie kariery, dobre zarobki, posiadanie ogromnego, luksusowego domu i wakacje w egzotycznych krajach. Najwyższym celem wierzącego jest szukanie Królestwa Bożego, a wszystko inne jest temu podporządkowane.


Wiemy, że niektórzy chrześcijanie, nasi bracia i siostry w wierze żyją w bardzo ciężkich okolicznościach, szczególnie w krajach, gdzie występuje prześladowanie. Niektórzy z nich nawet giną z powodu swej wiary. To nie znaczy, że Bóg się o nich nie troszczy i nie daje im co potrzebują. Jezus mówi, że naśladowanie Go oznacza też ofiarę. Ewangelia może nas dużo kosztować, nawet utratę życia. Jeśli chcę naśladować Jezusa, oznacza to, że zaprzeczam siebie i żyje tylko dla Jezusa, biorę swój krzyż na siebie. (Ew. Mateusza 16,24-28; Ew. Łukasza 9,23-27). Każdy wierzący powinien być gotowy, aby umrzeć za Jezusa.
Jeżeli w ten sposób jesteśmy wierzącymi, już nie ma miejsca dla egoizmu i już nie jesteśmy kierowani przez pragnienia materialne. Nie wymagamy, aby Bóg dał nam wszystko czego tylko sobie życzymy. Szukamy Królestwa Bożego, i celem naszego życia jest uwielbienie i służenie Bogu.






12 May 2014

1 Koryntian 4:1-21



w. 1-2
Wyraz słudzy (gr.: hupertēs) po grecku nie jest wyrazem oznaczającym niewolników (gr.: doulos), lecz oznacza tych, którzy są podwładnymi, np kierownikami, otrzymującymi wskazówki. Nie są niewolnikami, lecz ludźmi wolnymi.
Wyraz szafarz (gr.: oikonomos) oznacza podwładnego zarządcę, najważniejszego niewolnika w domostwie bogatego, funkcjonującego jako główny zarządca domostwa.
Oba stanowiska są funkcjami związanymi z ogromną odpowiedzialnością i posiadają odpowiedni status.

Wymaganiami dla przywódców świata są między innymi: elokwentne wypowiadanie się, powodzenie, siła, umiejętność rządzenia.
Natomiast wymogami dla przywódców Kościoła są: wierność Bogu i Jego Słowu, postawa sługi.
Przywódcy w Kościele są całkiem inni niż przywódcy świata. Nie rządzą, lecz służą i mają odpowiedzialność wobec Kościoła, ale przede wszystkim wobec Boga (3:14-15). Dotyczy to apostołów, ale także starszych i pastorów.

w. 3-5
Często tekst ten rozumiany był tak, jakby Paweł nie miał obowiązku odpowiadać przed zborem, lecz tylko wobec Boga, co powodowało sporo nadużyć w Kościele. Paweł z całą pewnością nie twierdzi, że nie możemy sądzić i że nie podlegamy ludzkim sądom w kościele.
Chodzi o zasadę: ludzki sąd a Boży sąd różnią się. Ludzie mogą sądzić, czasami nawet muszą (Mat. 18:15-18; 1 Kor. 5:3-5; 2 Kor. 2:6-8; 1 Tym. 5:20), ale ludzki sąd nigdy nie jest sądem ostatecznym. Dotyczy to sądu nad innymi, ale także sądu nad swoim sumieniem.

Paweł kiedyś sam myślał, że działa według Prawa, i odkrył jak bardzo się mylił (Fil. 3:6).
Nie jesteśmy usprawiedliwieni przez opinię innych lub swoją, lecz tylko na podstawie osądu Boga. Ludzka mądrość, która sądzi innych i siebie, jest głupstwem.

Fraza co ukryte w ciemności (w. 5) może oznaczać sumienie, ale też moralne zło, o którym nikt nie wie (por. 2 Kor. 4:2; Ef. 5:11-12).

Zapłata (3:8 i 14) jest pochwałą od Boga. Dziś pieniądze są ważniejsze, ale w I wieku n.e. pochwała i honor były najwyższą zapłatą, którą można było otrzymać. Ludzie pragnęli chwały za życia i po śmierci.
W Kościele korynckim przesadzano w pochwałach poszczególnych nauczycieli, co spowodowało podziały. Ostateczna chwała przeznaczona jest dla Boga.
Paweł nie mówi tu tylko o sobie i innych apostołach, lecz ogólnie o problemie dot. chwalenia przywódców w Kościele.

4:6-13 Model mądrości

W w. 6 istnieje problem tłumaczeniowy.
Nie rozumieć więcej ponad to, co napisano – po grecku ta fraza jest bardzo niejasna (niekompletna). Opinie komentatorów bardzo się różnią co do znaczenia. Najprawdopodobniej wskazuje to na Stary Testament, ponieważ Paweł w innych miejscach używa wyrazu co napisano aby cytować Stary Testament. Sposób tutaj użyty jest jednak bardzo nietypowy w języku greckim. Prawdopodobnie Paweł nawiązuje do wcześniejszych pięciu cytatów ze Starego Testamentu (1:19; 1:31; 2;9; 3:19 i 20).  Wszystkie te cytaty krytykują ludzką pychę.

Następny werset (w. 7) zawiera serię krótkich pytań retorycznych stanowiących atak na pychę Koryntian.
Jeżeli wyróżniamy się czymś nie jest to nigdy powodem do chwalenia się, ponieważ wszystko co mamy i co nas wyróżnia otrzymaliśmy od Boga.

Dalej (w. 8) Paweł daje ironiczny opis ‘bogatego’ życia Koryntian jako królów. Są oni nasyceni, co jest negatywnym wyrazem kojarzonym z pychą i rozwiązłością.  
Koryntianie myśleli, że są mądrymi, a mądra osoba jest w myśleniu stoickim jak król. Król jest tym, który może czynić co zechce i może sądzić innych. W I wieku w potocznym znaczeniu ktoś kto był bogaty też nazywany bywał królem.
W Koryncie było normalnym, że bogaci jako ‘patroni’ wspierali biedniejszych, co powodowało i potwierdzało nierówność oraz zależność jednych od drugich. Wspierani nie czynili tego, co mogłoby się nie podobać ich patronom. Istniała więź między patronami i wspieranymi, należało być lojalnym, a nie można było być lojalnym jednocześnie wobec różnych patronatów. Z tego też powodu Paweł chciał być finansowo niezależny w Koryncie, bo nie chciał żyć w relacji lojalności wobec jednego z bogatych w zborze.

Dopiero po powrocie Chrystusa wierzący będą z Nim królować (1 Kor. 6:9-10; 15:24). Wtedy wierzący w Chrystusa odziedziczą królestwo (por. Rzymian 5:17; 2 Tym. 2:12; Obj. 5:10; 22:5). Koryntianie uważali, że już żyją w stanie chwały, która przecież nastąpi dopiero po powrocie Chrystusa. Zwycięstwo jest pewne, ale żyjemy jeszcze w czasie walki, świętowanie nastąpi potem.

Chrystus, mając wszystko, zostawił wszystko i stał się ‘słaby’. Taka ma być postawa chrześcijanina. Ci, którzy mają udział w bogactwach Chrystusa, mają też udział w ‘głupstwach’ słabości i poniżeniu Jezusa. Chrześcijanie nie szukają wartości tego świata, lecz Chrystusa. Postawa słabości jest problemem dla Koryntian, tak samo jak mądrości krzyża, która jest wyrazem tej ‘słabości’ (por. 1,25-27).

Wyraz widowisko (w. 9, dosł.: teatr, przedstawienie). Apostołowie są pozbawieni chwały, jak gladiatorzy, będący przestępcami skazanymi na śmierć, którzy byli wprowadzani przez na stadion, wśród szyderstw i pogardy ze strony publiczności. Ich zadaniem było wystąpienie w przedstawieniu, walka a w końcu śmierć. Podobnie chrześcijanie są widowiskiem dla świata, cały świat szydzi z wierzących jak z głupców.

w. 10-13
W tym fragmencie znajdujemy trzy kontrasty:
- Mądrość kontra głupota (1 Kor. 1:18-27)
- Mocny kontra słaby (1 Kor. 9:22; 2 Kor. 11:30)
- Szanowany kontra pogardzany (1 Kor. 1:26-28)
Potem Paweł wymienia sześć rodzajów cierpień, udowadniając, że teraz jeszcze nie jest czas chwały, lecz czas cierpienia i poniżenia, podobnego jakiego doznał Jezus na ziemi. Implikuje to, że w oczach świata, dla którego liczy się tylko chwała, jesteśmy nieudacznikami, jesteśmy niczym.
Mimo złego traktowania, którego doświadczyli, apostołowie reagowali tak jak Jezus, nie mówiąc nic złego o swych prześladowcach.

Grecy pogardzali pracą własnych rąk, uważając, że taka praca jest tylko dla niewolników i ubogich z najniższych warstw społecznych.
Grecki wyraz tłumaczony jako modlić się (w. 13) oznacza dosłownie: wołać (kogoś) obok siebie, co znaczy pocieszać, zachęcać.
Wierzący są jak śmieci tego świata, co jest tłumaczeniem greckiego technicznego wyrazu oznaczającego resztki zwierząt ofiarnych, które były wyrzucane.
Omieciny to co się wyrzuca po sprzątaniu.
Werset 13 używa po grecku słownictwa dotyczącego traktowania więźniów wojennych i przestępców, ludzi bez wartości w oczach społeczeństwa, którzy w starożytności byli ofiarowani bogom, aby w sytuacjach zagrożeń oczyścić i uratować miasto.
4:14-21
Paweł został wysłany, aby głosić (proklamować) Ewangelię i żyć Ewangelią. Paweł jest jakby ojcem kościoła korynckiego, ponieważ go założył.

w. 14:
Paweł nie pisze po to, aby zawstydzić Koryntian, co oznacza, że mogą oni stracić twarz (stracić chwałę, stracić honor), co było czymś strasznym w I wieku. Paweł chce podkreślić, że odrzuca ich zachowanie, ale nie ich samych jako osoby. On napomina ich, jak ojciec mówiący z autorytetem, ale też z miłością.
Koryntianie powinni rozumieć, że ich wartość nie tkwi w ich statusie lub posiadłościach, lecz tylko w Chrystusie.

Nauczyciel (Gr. paidagogos) był zazwyczaj wiarygodnym niewolnikiem, odpowiedzialnym za wychowanie i edukacje dzieci swego pana. W greckiej kulturze nauczyciele często byli widziani jako głupi i wredni i tak też byli jako charakter przedstawiani w literaturze i w teatrze. W rzeczywistości nieraz na prawdę tak bywało.
Apostoł Paweł przestawia kontrast: relacja ojciec-dziecko jest całkiem inna niż relacja nauczyciel-dziecko.

Proszę was (w. 16) - po grecku dosł.: napominam was… mocno zachęcam was…
Paweł chce, aby Koryntianie naśladowali go, z celem, aby stali się nie jak Paweł, lecz jak Jezus (por. 1 Kor. 11:1). Obraz uczniów naśladujących swego nauczyciela był wówczas powszechny.
Należy pamiętać, że pierwsze pokolenia chrześcijan nie posiadały jeszcze Nowego Testamentu (natchnione Słowo Boże jako najwyższy autorytet) oraz tradycji chrześcijańskiej. Jedyne co było dla nich dostępne to nauczanie Pawła i świadectwo jego życia.
Naśladowanie Pawła oznaczało: poniżyć się, statusu i bogactwa nie uznawać za ważne, być głupim w oczach świata, zostać pogardzonym, gotowym na cierpienia, słabym, służącym innym.

w. 17-21
Najbardziej charakterystyczną cechą Koryntian jest pycha. Ci pyszni, którzy dużo krzyczą, nie mają prawdziwej mocy i okazuje się, że ich słowa są niczym.
Koryntianie zachowują się jak nieposłuszne dzieci, myślące, że są panami domu w momencie kiedy nie ma rodziców.
Paweł wysłał do nich Tymoteusza, który akurat jest w drodze, odwiedzi też inne miasta w Macedonii.
Jako ojciec zboru (założyciel), Paweł zapewnia, że na pewno wróci. Są to słowa ojca do dzieci, w miłości, ale też ostrzegające, że w razie potrzeby może ich ukarać.






23 April 2014

List Jakuba 4,13-16



13 A teraz wy, którzy mówicie: Dziś albo jutro pójdziemy do tego lub owego miasta, zatrzymamy się tam przez jeden rok i będziemy handlowali i ciągnęli zyski, 14 wy, którzy nie wiecie, co jutro będzie.
Bo czymże jest życie wasze? Parą jesteście, która ukazuje się na krótko, a potem znika. 15 Zamiast tego, winniście mówić: Jeżeli Pan zechce, będziemy żyli i zrobimy to lub owo. 16 Wy natomiast chełpicie się przechwałkami swoimi; wszelka tego rodzaju chełpliwość jest zła.


Człowiek planuje swoje życie. Do najmniejszych szczegółów próbuje je kontrolować. Żyjemy w społeczeństwie, gdzie inni też kontrolują nasze życie, jak np. państwo lub pracodawcy, ale sami próbujemy kontrolować ile się da, bo sami chcemy być panami naszego życia. Tak naprawdę nie chcemy, aby ktoś inny panował i je kontrolował.

Powyższy tekst jest wstępem do następnego fragmentu, gdzie Apostoł Jakub mówi o bogatych, żyjących w bogactwie na koszt innych sądząc, że mają swoje życie całkowicie pod kontrolą i mogą czynić co zechcą. Wygląda na to, że w Jakub mówi również do bogatych, gdyż chodzi ewidentnie o biznesmenów, handlarzy, podróżujących, aby mieć zyski. Ale kontekst biblijny jest jasny, że te słowa nie dotyczą tylko bogatych, lecz wszystkich.

Jakub krytykuje ludzi, planujących podróż w celu osiągnięcia zysków. Czy to znaczy, że podróże i zyski są złe. Nie, możemy planować, i nawet musimy. Mamy odpowiedzialność za nasze życie i za wszystko co posiadamy i oczywiście wymaga to planowania. Istotnym jest tylko w jaki sposób planujemy. Czy planujemy w sposób jakbyśmy mieli kompletną kontrolę nad naszym życiem, czy liczymy się z faktem, że to Bóg rządzi a nie my?
Podstawowym pytaniem jest, jak widzimy nasze życie. Czy uważamy, że życie należy do nas, i sami mamy wszystko pod kontrolą, czy uznajemy, że życie jest darem, który otrzymaliśmy od Boga.

Często myślimy, że nasze życie jest ważne i długo trwa, nie chcemy myśleć o tym, że jutro możemy umrzeć. Uważamy, że możemy długo żyć, może 70, 80 lat, lub więcej, ale w świetle wieczności, jest to niczym (Psalm 90,10).
Apostoł Jakub mówi, że jesteśmy parą. Przypomina to słowa Księgi Kaznodziei (Koheleta), w której mowa o marności, co można też tłumaczyć jako tchnienie, wiaterek (np. 1,2; 1,14; 2,11 itp.).
Także w księdze Przypowieści (Przysłów) znajdujemy ostrzeżenie: nie chwal się dniem jutrzejszym, bo nie wiesz, co dzień może przynieść (Przyp. 27,1).
W innych miejscach życie człowieka jest opisane jako tchnienie (Joba 7,7-9; Psalm 39,5-6).
Nie oznacza to, że życie nie ma wartości, lecz że nasze ziemskie życie nie jest fundamentem żadnej pewności i nie jest stałe. Nasze życie na ziemi trwa krótko, ale mamy wieczne życie. Każdy człowiek żyje dalej po śmierci, w piekle, albo u Boga, a nasze ziemskie życie jest niczym w porównywaniu do wieczności.

Mimo to, nasze życie na ziemi jest ważne i decydujące. Ważnym jest jak żyjemy i w jaki sposób myślimy o życiu.
Dla wielu majątek i dobrobyt jest najważniejszy i szczęście wiążą z posiadaniem pieniędzy. Życie człowieka jednak nie zależy od obfitości dóbr (Ew. Łukasza 12,15). Jezus opowiedział przypowieść o bogatym głupcu, który chciał zbudować wielkie spichlerze, aby zgromadzić swoje bogactwa, a w nocy umarł i nic mu już to nie dało (Ew. Łukasza 12,16-21). Tematy z tej przypowieści wracają u Jakuba 4,13-5,6.
Planowanie, oczekiwanie zysków, handel, to wszystko nie jest złe. Decydujące jest nasze nastawienie.


Musimy naszą postawę świata, który chce wszystko mieć pod kontrolą, zastąpić postawą Bożą, która uznaje, że nie ja, lecz Bóg kontroluje moje życie.
Przez wszystko co czynimy i planujemy, musimy zdawać sobie sprawę, że możemy mieć wiele zamysłów, planów, ale decydująca jest wola Pana (Przysłów 19,21; por. 16,9; Psalm 37,23).

Większość ludzi w starożytności wierzyło, że bogowie decydują o ich losach, próbowali więc mieć wpływ na ich decyzje poprzez ofiary, próbując manipulować bogami.
Ale Jakub nie mówi o bogach, lecz o Panu, Bogu, Który rządzi przez Jezusa Chrystusa, jest suwerennym, wszechmogącym Stworzycielem, którego nie można w żaden sposób zmanipulować. Próba manipulowania Go jest poważnym grzechem. On jest suwerenny, co znaczy, że może czynić co zechce.
Wierząc w Boga, wierzymy, że nie istnieje ‘przypadek’, czy ‘los’. Nic nie dzieje się przypadkowo, gdyż Bóg Wszechmogący rządzi. Nawet włos nie spadnie z naszej głowy bez jego woli (Ew. Mateusza 10,30).

Wierzący wyznaje: Jeżeli Pan zechce, będziemy żyli i zrobimy to lub owo. Ta fraza zostaje rzeczywiście używana przez chrześcijan, np. w zaproszeniach na pewne wydarzenia można znaleźć na końcu: D.V. co oznacza Deo volente, co oznacza: jeżeli Pan zechce.
Ale to może też łatwo stać się pustym wyrażeniem. Nie chodzi o to, że koniecznie mamy to mówić lub pisać przy wszelkim planowaniu, lecz chodzi o to, aby to było w naszym sercu, abyśmy żyli cały czas świadomi faktu, że Pan rządzi.
Pan Bóg jest Stworzycielem, to że żyjemy jest wyrazem Jego łaski, zarówno dla wierzących jak i dla niewierzących. To, że możemy planować i często też zrealizować nasze plany jest wyrazem Jego łaski. On jest suwerenny, więc nie musi pozwolić nam na realizację naszych planów, gdyż nie nasza to wola, lecz Jego wola.

Widzimy, że Apostoł Paweł ciągle poddaje się w swoich planach woli Bożej (Dz. Apostolskie 18,21; Rzymian 1,10; 1 Koryntian 4,19; 16,7). Może nie zawsze wyraża to słowami, ale ważniejszym jest, że było to jego nastawienie, i takie też powinno być nasze nastawienie.


Jeżeli jednak nie liczymy się z Bogiem, oznacza to, że jesteśmy aroganccy i dumni. Jest to podstawowy grzech przeciwko Bogu. Każdy kto w swoim codziennym życiu nie liczy się z Bogiem, każdy kto nie żyje w głębokiej świadomości, że Bóg rządzi jego życiem, jest pyszny. Jest to, jak Apostoł pisze, chełpienie się przechwałkami swoimi, lub przechwalanie się w swojej pysze, co oznacza, że ufają sobie zamiast Bogu. Wykluczyć Boga z naszych planów oznacza arogancję i pychę. Ten kto tak czyni jest jak bezbożny, który nie chce uznać Boga i nie chce akceptować, że ktoś rządzi jego życiem. Bezbożnego czeka sąd Boży. Jest to bardzo poważne ostrzeżenie. Arogancja i duma jest podstawowym grzechem, który popełnili już Adam i Ewa, pragnąc samodzielnie decydować o swoim życiu. Karą za to była śmierć.

Mówiąc, że jeżeli Pan zechce żyjemy, wyznajemy, że długość naszego życia jest w rękach Bożych. Jeżeli wcześniej umrzemy niż ‘planowaliśmy’, jest to wola Boża. Jest to trudne, ale też daje to wielki spokój.
Chcemy sami mieć nasze życie pod kontrolą, ale ciągle widzimy, że nie uda nam się; ciągle dzieją się rzeczy, na które nie mamy wpływ, których nie możemy zmienić. To powoduje, że wielu ludzi żyje w strachu.
Jeżeli jednak wierzymy, że nasze życie, nasz los jest w rękach wszechmogącego i dobrego Boga, myśląc być może, że stracimy naszą ‘suwerenność’, której i tak nie mamy, daje nam to ogromny pokój, już nie musimy żyć w lęku. Nawet jeśli wcześniej umrzemy, lub jeśli ktoś bliski nam umrze, jesteśmy świadomi, że Bóg wie, co czyni. Wierzący wie też, że po śmierci zacznie lepsze życie. Co jest lepszym ponadto niż wiedzieć, że nasz los jest w rękach dobrego i wszechmogącego Boga i Stworzyciela?

Nie tylko nasze życie, ale wszystko co czynimy jest w rękach Bożych. Możemy planować, ale tylko w świadomości, że nie my, nie sytuacja, lecz Bóg decyduje o tym, czy nasze plany zostaną zrealizowane, czy nie. Jeżeli wyznajemy, że jeżeli Pan zechce … zrobimy to lub owo, wyznajemy, że On kieruje i rządzi naszym życiem, ale też wyznajemy, że chcemy, aby Bóg był obecny w naszym działaniu i planowaniu.
Bóg jest naszym Ojcem, który jest zainteresowany nawet w najmniejszych szczegółach naszym życiem i On chce być obecny w każdym szczególe naszego życia, nawet w planowaniu naszych ziemskich spraw.
Konkretnie oznacza to, że modlimy się we wszystkich sprawach, też kiedy planujemy nasze wakacje, zastanawiamy się, czy coś kupić, czy chcemy inwestować w firmę itp. We wszystkich sprawach Bóg chce być obecny. Bo ostatecznie wszystkie ziemskie sprawy są też Bożymi sprawami, gdyż cała ziemia należy do Niego.


14 April 2014

1 Koryntian 3:1-23




Po omówieniu Ewangelii krzyża, która jest głupstwem dla świata, Paweł zaczyna teraz drugą część argumentacji, w której mówi o frakcji stworzonej przez Koryntian wokół liderów. W tym fragmencie Paweł naucza czym jest Kościół i jaka jest rola nauczycieli w Kościele.  

Struktura
w. 1-3              złe ocenianie nauczycieli w kościele
w. 4-9              funkcja nauczycieli: Boży pracownicy na polu
w. 10-15          funkcja nauczycieli: Boży kierownicy budowlani
w. 16-17          sąd nad nauczycielami
w. 18-23          podsumowanie

w. 1-3
W wersetach 1 i 3 znajdujemy w tłumaczeniu dwa razy wyraz cielesny, ale w greckim te wyrazy nie są identyczne.
Werset 1: cielesny (gr.: sarkinoi) oznacza: charakteryzowany przez ciało.
Werset 3: cielesny (gr.: sarkikoi) oznacza: czyniony z ciała.
Wyraz cielesny nie jest synonimem człowieka zmysłowego (nie zbawionego, 2:14)!
Człowiek zmysłowy (1 Kor. 2,14; gr.: psychikoi) oznacza cielesnego człowieka, nie mającego Ducha Świętego, czyli niewierzącego.= (por. Rzymian 7,14). Paweł nazywa Koryntian cielesnymi, ale też niemowlętami w Chrystusie, co oznacza, że cielesny nie może oznaczać niewierzącego.
Koryntianie są duchowymi, zbawionymi ludźmi (2:6), którzy otrzymali Ducha Świętego, tylko zachowują się jakby nimi nie byli; zachowują się jak małe dzieci zamiast jak dorośli, którymi powinni być. Są słabi i nie pozwalają się kontrolować przez Ducha Świętego, lecz przez ciała. Mimo faktu, że są wierzącymi, żyją jeszcze pod wpływem świata i grzechu (por. Rzymian 7,14, gdzie też używano gr. wyrazu sarkinos).

Bycie jak niemowlęta nie oznaczało, że muszą rosnąć w wierze, lecz, że zachowują się dziecinnie. Dzieci są egocentryczne, jeszcze nie rozumieją, jeszcze nie liczą się z innymi.
Problemem jest, że Koryntianie podstawowych spraw jeszcze nie rozumieją, nie rozumieją jeszcze mądrości krzyża, a mimo braku rozumienia oceniają i krytykują nauczycieli, jak dziesięcioletnie dziecko, krytykujące zachowanie dorosłych. Koryntianie uważają, że mają mądrość, a Paweł mówi, że wiedzą tyle co małe dzieci.

Tekst zawiera ironię: Jezus dziękuje za objawienie niemowlętom… (Ew. Mateusza 11,25-27, polskie tłumaczenia podają prostaczkom, por. 1 Kor. 1:18-25). Ci, których świat uważa za głupich i nic nie wiedzących (jak niemowlęta), mają mądrość, mianowicie mądrość krzyża. Koryntianie myślą w taki sposób jak świat (cielesny), że są mądrzy, ale są tak naprawdę głupi, bo idą za światem.

Paweł pisze o mleku i o pokarmie stałym (por. Hebr. 5:12-14). Kontekst wcale nie wskazuje na to, że ewangelia ma różne fazy: najpierw trzeba dać mleko w misyjnej pracy, a potem wierzący dopiero otrzymuje stały pokarm.  
Koryntianie myśleli, że najpierw otrzymali Ewangelię krzyża (mleko), a potem potrzebują dalszego objawienia tajemnicy, mianowicie: mówienia językami (stały pokarm, por. 2 Kor. 12,1-10).
Koryntianie nie rozumieją mądrości Bożej, bo sami jej nie dostrzegli, nie dlatego, że Paweł jeszcze im jej nie objawił, bo jasno głosił im Ewangelię. Nie ma dalszej Ewangelii niż Ewangelia krzyża i zmartwychwstania, głupstwa dla świata, ale mądrości Bożej.
Kontrast nie występuje miedzy dwiema fazami poznania Ewangelii, między mniej i bardziej duchowymi chrześcijanami, lub między chrześcijanami wiedzącymi dużo (‘duchowa elita’) oraz ‘dziećmi’ w wierze, jeszcze nie rozumiejącymi mądrości Bożej.
W taki sposób tekst ten bywa często interpretowany, ale kontrast jest inny, mianowicie między prawdziwym pokarmem, którym jest Ewangelia Krzyża, oraz sztucznym pokarmem (mądrością ludzką), którą preferowali Koryntianie. Koryntianie uważali, że głoszenie Pawła jest mlekiem a sami mają już stały pokarm, ale Paweł wskazuje, że mylą się.

w. 4-9
W świecie wszechobecna jest konkurencja oraz walka o bycie najlepszym, co widzimy wszędzie wokół nas: w szkołach, w pracy, w polityce. W Koryncie takie światowe myślenie też wkroczyło do Kościoła. Paweł porównuje pracę w Kościele do pracy na polu, gdzie nie ma miejsca na konkurencję.
Koryntianie ugrupowali się wokół liderów, ale konkurencja między Pawłem, Apollonem i innymi nie istnieje, gdyż wszyscy są równymi współpracownikami w Kościele Chrystusowym.

Paweł i Apollos są sługami (w. 5; gr.: diakonoi); Nauczyciel i pastor w kościele nie rządzi i nie jest właścicielem zboru, lecz jest sługą. W wielu innych miejscach Paweł nawet mówi, że jest niewolnikiem Chrystusa (np. Rzym. 1,1; Gal. 1,10; Fil. 1,1, po grecku: doulos).  
Paweł prezentuje siebie jako najniższego sługę rolnika, co było obrazem dość obrażającym dla Koryntian, gdyż Grecy widzieli wszelkie rodzaje pracy ręcznej jako pracę niegodną.

Pole uprawne nie jest polem bitwy między konkurentami. Nie można powiedzieć, że ten kto zbiera żniwo jest ważniejszy niż ten który sieje, każdy jest tak samo potrzebny, bo jeśli tylko jeden z pracowników na polu nie wykona swojej pracy, nie będzie plonów.
Bóg, jest Tym, który daje życie i rozwój, ale grecki tekst podkreśla, że jest to poprzez działanie pracowników.
Paweł nie twierdzi, że pracownicy są współpracownikami Boga, lecz są między sobą współpracownikami.

Rola Boża jest polem uprawnym, wyraz ten nie oznacza pustego nieużytku. W Starym Testamencie znajdujemy często obraz Izraela jako winnicy (np.: 2 Mojż. 15:17; 4 Mojż. 24:5-6; Iż. 5:1-12; 61:3; Jer. 2:21; Amos 9:15), co też wiążę się z koniecznością przynoszenia owoców.
Paweł od razu przechodzi od metafory pola do metafory placu budowy. Kościół jest Bożym projektem budowlanym, znajduje się ciągle w trakcie budowy.

w. 10-11
Mądrzy budowniczy są wykwalifikowanymi budowniczymi lub architektami. Wyraz mądry nawiązuje do 2:6-16 i 3:18-20. Grecki wyraz oznacza: nadzór budowlany, lub kierownik budowy.
Fundament nie jest tylko podstawą: fundamentem jest cała Ewangelia. Decydującym dla całego budynku jest fundament. Jeśli fundament jest zły, cały budynek będzie zły i grozi zawaleniem.
Dalsza budowa przez innych na fundamencie, który Apostoł Paweł założył, jest metaforą dla dalszego głoszenia i nauczania (por. 2 Kor. 12:19; Ef. 2:19-22; 4:11-12).
Na placu budowy w Koryncie jest wielu różnych pracowników, od niewolnika do architekta, przy czym każdy jest ważny. Nie tylko pastorzy, lecz każdy członek zboru ma zadanie w budowie.
Wierzący nie ma tylko prywatnego życia w Chrystusie, ale jest członkiem Kościoła Chrystusa, za który jest współodpowiedzialny. Życie wierzącego jest więcej niż jego prywatną relacją z Bogiem. Każdy wierzący należy do Kościoła i nie może zostać sam, nie można być chrześcijaninem nie należąc do konkretnego zboru.

w. 12-15
Apostoł opisuje różne możliwe materiały budowlane. Wśród biblistów było wiele dyskusji co do znaczenia tych materiałów budowlanych. Jedyną podstawą podziału, którą można dostrzec jest to, że niektóre z nich są palne, a inne nie. Jednak nie ma to szczególnego znaczenia w tym kontekście. Nie można traktować jako alegorię, w której każdy szczegół ma znaczenie w rzeczywistości kościelnej; nic w tekście nie wskazuje na to, że należy to tak rozumieć.

Jasnym jest, że można używać różnych materiałów do budowy, ale nie wszystkie one są dobre. Potrzebna jest mądrość, którą znajdujemy w Ewangelii.
Ogień przypomina o dniu sądu (2 Tes. 1:7-8; 2 Piotra 3:12) i mówienie o ogniu jest typową starotestamentową zapowiedzią sądu i kary. Ogień często oznacza karę, sąd (np. Obj. 18:8), zniszczenie (Mat. 13:40-50) lub oczyszczenie (1 Piotra 1:7). Tutaj ma inne znaczenie: tu ogień ma funkcję przetestowania jakości budowli wierzących. Nie chodzi tu o sąd ostateczny, w którym niewierzący zostaną ‘spaleni’; tu nie wierzący zostaną spaleni, lecz ich budynki ze złych materiałów.
Dla hellenistycznych miast ogień był rodzajem testu: tylko jeśli miasto jest zbudowany z dobrych nie palnych materiałów może ocaleć; miasto zbudowane z drewna łatwo zostaje strawione przez ogień.

Wyraz zapłata (w. 14) jest greckim wyrazem oznaczającym wynagrodzenie za konkretną wykonaną pracę. Każdy wierzący ma odpowiedzialność za część budynku, i otrzyma wynagrodzenie za swoją pracę, albo poniesie stratę na skutek użycia złych materiałów. Jeśli to co budował zostaje zniszczone przez ogień, praca była daremna.
Wyraz szkoda nie oznacza w tym miejscu utraty zbawienia (w innych miejscach, ale nie tu), lecz straty dla Kościoła.

Tu Paweł nie kontrastuje między wierzącymi i niewierzącymi, lecz miedzy różnymi wierzącymi. Podobnie jak przez dobre uczynki nie można uzyskać zbawienia, tak też nie można stracić zbawienia (tylko) przez źle wykonane uczynki. Mimo to nasze uczynki są ważne i mają znaczenie.
Pytaniem jest, czy nasz budynek jest wytrzymały. Niekompetentny budowniczy dozna poniżenia i wstydu, jego budynek zostanie zniszczony, ale on sam przeżyje. Dzieło wierzącego może zostać zniszczone przez ogień, ale nie on sam. On się ratuje (o mały włos, jak Lot z Sodomy). Bóg sądzi też na podstawie uczynków (Mat. 6:1-6, 16-18; 10:41-42), ale zbawieni jesteśmy z łaski przez wiarę (Rzym. 3,21-31; Gal. 2,15-21).  

w. 16-17
W Koryncie było wiele wspaniałych świątyń, budowli znacznie większych i ładniejszych niż zwykłe domy. Centrum żydowskiego życia stanowiła piękna świątynia w Jerozolimie, który była też symbolem jedności i tożsamości. Teraz chrześcijanie razem tworzą świątynie, nie w ładnych budynkach kościelnych, lecz w swoich prostych domach, gdyż mądrość Boża jest głupstwem dla świata (por. też 1 Kor. 6:19).

Już nie tylko specjalna elitarna grupa kapłanów może służyć i ma dostęp do świątyni, lecz każdy wierzący jest kapłanem (1 Piotra 2,7). Dla chrześcijan budynek kościelny nie ma szczególnego znaczenia, ma tylko funkcję służącą zgromadzaniu się, budynek taki jak świątynia nie jest potrzebna dla chrześcijan, gdyż kościół jako wspólnota sama tworzy kościół.
Kościół jako całość jest świątynią. Lokalny zbór jest świątynią. Tak jak chwała Boża mieszkała w świątyni, tak Duch Święty mieszka w społeczności wierzących – która staje się nową świątynią. Święty Bóg Stworzyciel już nie potrzebuje świętego budynku wyodrębnionego od zwykłych domach, lecz jego Duch Święty mieszka we wspólnocie zwykłych wierzących, co stało się możliwym przez śmierć Chrystusa na krzyżu.
Ta świątynia, którym jest kościół jest jeszcze w trakcie budowy, kościół jest placem budowy.

Zniszczenie (w. 16, lub też: uszkodzenie) świątyni jest gorsze niż złe wykonanie pracy przy budowie świątyni. Budowlaniec, który źle wykonał swoją pracę czyni to zazwyczaj z powodu niewiedzy, ale zniszczenie budowli jest działaniem, które ma za cel zniszczyć coś, co zostało zbudowane.
Zniszczenie lub nawet tylko uszkodzenie świątyni Bożej jest poważną sprawą, która podlega sądowi, od którego nie będzie ucieczki, nie będzie zbawienia. Paweł nie pisze, w jaki sposób Koryntianie mogli zniszczyć świątynię (prawdopodobnie jest to związane z ich arogancją i dumą ze swojej mądrości), ale jest to poważne ostrzeżenie.

w. 18-23 – podsumowanie
Wiara nie oznacza, że wszystko rozumiemy i że mamy wszystko pod kontrolą; wiara oznacza raczej zaufanie, że Bóg wszystko rozumie i nad wszystkim panuje.
Znajdujemy znowu kontrast miedzy mądrością świata a mądrością Bożą nawiązującą do tego, co Paweł wcześniej napisał (1 Kor. 2,18-31).

Wierzący nie należą do jednego szczególnego nauczyciela, lecz odwrotnie, nauczyciel należy do wierzących. Wszyscy wierzący należą do siebie wzajemnie i razem należą do Boga. Apostołowie nie są właścicielami, lecz są ‘własnością’ Kościoła.
Wszystko jest wasze (w. 21) jest frazą ze stoickiej filozofii, co oznacza, że człowiek panuje nad wszystkim w swoim życiu. Wierzący jednak nie sam panuje nad wszystkim, lecz Bóg panuje nad jego życiem. Wierzący należy do Chrystusa, Chrystus należy do Boga, i wszystko należy do Boga. Wierzący jest w Chrystusie, dlatego cały świat należy do Kościoła (w. 21); wierzący stanowią naród królewski kapłański (1 Piotra 2,9) i wszyscy wierzący będą rządzić (Obj. 1:6). Wierzący należą do Boga i dziedziczą świat (Ew. Mateusza 5,5; por. 1 Kor. 6,2). Kościół jest narodem zmartwychwstania, co oznacza, że obecny i przyszły świat należy do wierzących, bo należy do Chrystusa.

Koryntianie są jak ludzie pijący brudną wodę z kałuży, znajdującej się obok stołu pełnego dzbanków czystej wody i dobrych win, gdyż szukają mądrości w filozofii, nie rozumiejąc, że mają całą mądrość kosmosu w Chrystusie.
Paweł nie głosił nowej filozofii i nie wyjaśniał wszystkich szczegółów mądrości, nie głosił też ‘dalszej mądrości’, lecz tylko wskazywał na Boga przez Jezusa Chrystusa. Nie musimy wszystkiego rozumieć i od razu pojąć, lecz musimy wierzyć, nawet jeśli to jest głupie w oczach świata wokół nas. Nic więcej nie potrzebujemy ponad tą ‘głupią’ Ewangelię krzyża.
Jeżeli ktoś uwierzy, Duch Święty mieszka w nim i jest on świątynią Ducha Bożego i należy do Kościoła, będącego także Świątynią Ducha Bożego.

Kościół i teologia
Najważniejszym nie jest do której denominacji należymy, bo należymy wszyscy do Chrystusa. Ale też nie można lekceważyć poważnych różnic w nauczaniu, nie można tolerować fałszywego nauczania.
Nie jesteśmy członkami pewnego konkretnego kościoła, ponieważ denominacja czy ludzie nam pasują, lecz z powodu teologii. Tylko z tego powodu też nie jesteśmy w pewnych innych denominacjach. Teologia należy do Chrystusa. Chcemy budować dobrymi materiałami, dlatego musimy odrzucić i nawet zwalczać nie biblijne, fałszywe nauczanie, gdyż fałszywe nauczanie niszczy kościół, który jest świątynią (2 Kor. 11:11-13; 1 Tym. 1:3-7, itp.)