Artykuł w formacie PDF tutaj.
15 November 2021
13 November 2021
Studium Biblijne: Rzymian 8,31-39
31 Cóż tedy na to powiemy? Jeśli Bóg za nami, któż przeciwko nam? 32 On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale go za nas wszystkich wydał, jakżeby nie miał z nim darować nam wszystkiego?
33 Któż będzie oskarżał wybranych Bożych? Przecież Bóg usprawiedliwia. 34 Któż będzie potępiał? Jezus Chrystus, który
umarł, więcej, zmartwychwstał, który jest po prawicy Boga, Ten przecież wstawia
się za nami. 35 Któż nas odłączy od miłości Chrystusowej? Czy utrapienie, czy ucisk, czy
prześladowanie, czy głód, czy nagość, czy niebezpieczeństwo, czy miecz?
36 Jak napisano: Z powodu ciebie co dzień nas zabijają, uważają nas za owce
ofiarne.
37 Ale w tym wszystkim zwyciężamy przez tego, który nas umiłował. 38 Albowiem jestem tego pewien, że ani śmierć,
ani życie, ani aniołowie, ani potęgi niebieskie, ani teraźniejszość, ani
przyszłość, ani moce, 39 ani wysokość, ani głębokość, ani żadne inne stworzenie nie zdoła nas
odłączyć od miłości Bożej, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.
Apostoł Paweł był misjonarzem w I wieku n.e. i doświadczył wielu trudności,
był w więzieniu, był chłostany, kilka razy o mało nie zginął (2 Koryntian
11,21-29). Mimo tych doświadczeń, Paweł pisze, że jeśli Bóg jest z nami, nikt
nie może być przeciwko nam.
Jest to wyraz wielkiej wiary, której być może nam czasami brakuje.
Oczywiście wielu jest przeciwko nam. Paweł tego konkretnie doświadczył, miał wielu wrogów, którzy przeciwdziałali albo chcieli go zniszczyć i zabić. Wielu wierzących dzisiaj doświadcza tego samego. Chrześcijanie bywają nieraz ciężko doświadczani, w wielu krajach są prześladowani, tylko z powodu ich wiary w Jezusa Chrystusa.
Wierzący mają wielu wrogów, czasem potężnych i strasznych, ale wierzący należą do wszechmogącego Boga i nic nie jest za duże czy za silne dla naszego Boga.
Właściwie dlaczego Bóg miałby nam pomagać w trudnościach? W żaden sposób nie zasłużyliśmy na to, gdyż wszyscy zgrzeszyliśmy i zasługujemy na wieczne potępienie (Rzymian 3,22-23).
Bóg jednak tak umiłował świat, że dał swego własnego Syna, aby umarł za
nas, abyśmy mogli zostać pojednani z nim i żyć wiecznie. Miłość i łaska wszechmogącego
i świętego Boga jest tak ogromna, że czyni On wszystko, aby zbawić zbuntowanych
ludzi. Bóg chce się pojednać z ludźmi, którzy go odrzucili, a stało się to
możliwym przez Jego Syna Jezusa Chrystusa. Każdy, kto w Niego wierzy jest
usprawiedliwiony i zbawiony. Każdy, kto jest zbawiony należy do Chrystusa. Swoim
dzieciom, Bóg daje wszystko. Skoro Bóg wydał nawet swego Syna za nas, czyżby
nie mógł dać nam wszystkiego?
Największym wyrazem i dowodem tego, że Bóg jest z nami, jest śmierć Jego
Syna Jezusa Chrystusa na krzyżu.
W poprzednich rozdziałach (rozdz. 5-8) Paweł pisał obszernie o naszej
beznadziejnej sytuacji, sytuacji grzeszników, zasługujących na wieczność w
piekle. Bóg daje jednak grzesznikom zbawienie, daje łaskę, daje wiarę, daje
sprawiedliwość.
To, że Bóg dał swego Syna za nas, jest gwarancją, że Bóg da swoim dzieciom
wszystko.
Nie możemy wątpić w to, że Bóg nam da. Wątpienie jest obrażeniem Boga,
który w Chrystusie udowodnił jak nas kocha.
Nasz największy wróg, szatan, oskarża nas wobec Boga, a także nasze grzechy
są oskarżeniem przeciw nam. Szatan chce nam ciągle przypominać, że nie mamy
prawa na wieczne życie z Bogiem.
Żadne jego oskarżenie jednak nie ma mocy, ponieważ wierzący jest wybrańcem
Boga. Grzeszny człowiek może być sprawiedliwy, jeśli Bóg, Który jest Sędzią, go
usprawiedliwi a jest to możliwym tylko przez Jezusa Chrystusa.
Nikt nie może nas już oskarżyć, ponieważ Jezus Chrystus umarł za nasze
grzechy. Nawet więcej, On zmartwychwstał, jako dowód Jego zwycięstwa nad
grzechem i śmiercią. Jest teraz po prawicy Boga Ojca, aby się wstawiać za nami.
Lepszego adwokata nie moglibyśmy sobie wyobrazić. Szatan już nie ma szans,
jeśli należymy do Chrystusa.
To jest wyrazem największej miłości. Bóg miłuje nas przez Jezusa Chrystusa
(Rzymian 5,6-10). Miłość Boża wobec nas nie jest jakimś uczuciem lub emocją,
lecz wyraża się w czynach. Miłość zawsze jest aktywna i wyraża się w tym, że Bóg
przebaczył nam nasze grzechy i usprawiedliwia nas.
Apostoł Paweł wymienia całą listę potencjonalnych zagrożeń, z których większość sam też doświadczył (por. 2 Koryntian 11,26-27 i 12:10). Na podstawie swych doświadczeń może świadczyć o tym, że wszystkie te zagrożenia nie stanowią tak naprawdę niebezpieczeństwa dla wiary.
Wierzący powinien być przygotowanym na nie, należy mieć świadomość, że
cierpienie jest raczej normalnym stanem w życiu chrześcijan. Świat sądzi, że chrześcijan
można łatwo zniszczyć i próbuje tego na różne sposoby., Świat jest wrogiem
Chrystusa i dlatego też naszym wrogiem. Czytając Stary Testament widzimy, że
wierzący doświadczali cierpienia (Psalm 44,23 cytowany w w. 36). Chrześcijanin jednak
nie powinien się bać tych zagrożeń.
W obliczu zagrożeń, też śmiertelnych, mamy gwarancję, że nawet śmierć nie może rozłączyć nas od Chrystusa, wręcz przeciwnie: śmierć oznacza wejście do chwały z Chrystusem.
Śmierć jest dla człowieka końcem ziemskiego życia. Dla ateistów stanowi to absolutny
koniec wszystkiego, dla wielu innych niepewność, albo nadzieję, że być może
wszystko będzie dobrze. Wierzący, który zaufa Jezusowi Chrystusowi jednak może
mieć stuprocentową pewność, że po śmierci znajdzie się u Jezusa Chrystusa.
Śmierć jest dla niego tylko przejściem do następnego etapu życia. Chrześcijanie
nie muszą się bać śmierci, bo Chrystus zwyciężył nad nią, dlatego nie ma ona już
władzy nad nami. Pochłonięta
jest śmierć w zwycięstwie! (1 Koryntian 15,54). Dlatego śmierć
oznacza dla wierzącego życie. Możemy powtórzyć za Apostołem Pawłem: Albowiem dla mnie życiem
jest Chrystus, a śmierć zyskiem (Filipian 1,21).
To jest podstawa, dzięki której możemy
twierdzić, że nawet śmierć nas nie rozłączy od miłości Bożej.
Także aniołowie, potęgi niebieskie, wszelka duchowa władza i moc jak demony nie mogą nas wyrwać z ręki Bożej, ponieważ Chrystus zwyciężył nad wszelką władzą, która istnieje. Nawet sam szatan jest poddany Jezusowi Chrystusowi. Dlatego chrześcijanin nie musi się bać, że demony go opętają, bo nie mogą (o ile chrześcijanin sam się nie zajmie okultyzmem).
Także żadne wydarzenie ani w przeszłości, ani teraz, ani w przyszłości nie
rozłączą nas od Jezusa. Nic w naszym życiu nie jest tak straszne, że może
odłączyć nas od Boga.
Żadne ponadnaturalne wydarzenie nie oderwie nas od Niego (wyraz moce w w. 38 ma znaczenie cudy,
wydarzenia ponadnaturalne).
To wszystko jest prawdą, ponieważ Bóg wzbudził Chrystusa z martwych i posadził po prawicy swojej w niebie ponad wszelką nadziemską władzą i zwierzchnością, i mocą, i panowaniem, i wszelkim imieniem, jakie może być wymienione, nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym; i wszystko poddał pod nogi jego (Efezjan 1,21-22; por. 1 Koryntian 15,27).
Tak konkretna i silna jest miłość Boża do wierzących. Ta miłość jest dla każdego, kto się nawróci, kto zaufa tylko Jezusowi, kto jest w Jezusie Chrystusie.
Nic nie może nas odłączyć od miłości Bożej, ale to nie znaczy, że nie doświadczymy
cierpień w doczesnym życiu. Może zdarzyć się, że doświadczać będziemy strasznych
rzeczy, może zdarzyć się, że znajdziemy się w trudnej sytuacji życiowej,
psychicznej, duchowej, stracimy poczucie sensu życia. Ale jeśli jesteśmy w
Chrystusie, nigdy nie stracimy wszystkiego, ponieważ mamy Chrystusa, a w Nim
mamy wszystko. Jeśli jesteśmy w Chrystusie, nasze życie zawsze ma sens, nawet w
najstraszniejszych sytuacjach, ponieważ sam Chrystus nadaje sens naszemu życiu.
Powinniśmy mieć świadomość, że cierpienie stanowi nieodłączną część życia chrześcijan.
Sytuacja luksusowa bez prześladowań, jakiej doświadczamy w Europie, jest dość wyjątkowa.
Sam Jezus zapowiedział, że jego wyznawców spotka prześladowanie (Ew. Łukasza 21,16-17).
W obliczu trudnej sytuacji i cierpienia, często oskarżamy Boga, albo pytamy Go, dlaczego pozwolił, że mój brat zginął w wypadku, siostra straciła swe ukochane dziecko, a sąsiad został dotknięty niewyleczalną chorobą, itd. Zazwyczaj nie otrzymujemy odpowiedzi na nasze pytania, a Bóg wcale nie ma obowiązku nam wszystkiego wyjaśnić. Kimże jesteśmy, że odważamy się wymagać wyjaśnienia od naszego Stwórcy?
Celem naszego życia nie jest powodzenie i sukcesy na tej ziemi, spełnienie wszelkich naszych planów i życzeń. Celem naszego życia nie jest nasze szczęście. Celem naszego życia jest uwielbienie i oddawanie chwały naszemu Stwórcy.
Bóg w swojej nieskończonej łasce i miłosierdziu, chce nam dać pełnie szczęścia
w tym, że w Chrystusie możemy żyć wiecznie w Jego chwale. Dzięki temu możemy
postrzegać wszystko, co nam się zdarza w naszym ziemskim życiu we właściwej
perspektywie, bo wiemy, że tu jest dopiero początek naszego wiecznego życia. Po
naszej śmierci, kiedy wejdziemy do wiecznej chwały zaczyna się lepsza część
naszego życia, życia w społeczności z Bogiem (1 Koryntian 15,51).
Nikt i nic nas nie odłączy od miłości Chrystusowej!
18 October 2021
Przebaczenie tym, którzy nas skrzywdzili
Czy muszę też przebaczyć komuś, kto nie chce przyznać się do winy?
Słowo Boże naucza nas, że musimy przebaczyć tym,
którzy nas skrzywdzili. Piotr zapytał Jezusa, ile razy powinien odpuścić bratu,
który przeciwko niemu zgrzeszył. Siedem razy – to było już za dużo dla Piotra,
ale Jezus odpowiada: Nie powiadam ci: do siedmiu razy, lecz do
siedemdziesięciu siedmiu razy (Mat. 18:21-22). Z tego wynika, że musimy
zawsze, bez ograniczeń, przebaczać innym.
Przypowieść o niemiłosiernym dłużniku (Mat.
18:21-35) pokazuje nam, że stanowi to poważną sprawę dla Boga. Przypowieść daje
odpowiedź dlaczego. Powinniśmy postrzegać przebaczenie nie tylko jako obowiązek
(musimy przebaczyć), lecz jako przywilej (możemy przebaczyć), ponieważ sami
otrzymaliśmy przebaczenie, na które w ogóle nie zasłużyliśmy. Grzechy innych
wobec nas są niewielkie w porównaniu naszych grzechów wobec wszechmogącego i
świętego Boga.
Ważnym jest, abyś rozumieli różnicę między naszym przebaczeniem
innym a Bożym przebaczeniem naszych grzechów. Boże przebaczenie jest sprawą życia
i śmierci: jeśli Bóg przebaczy ci, jesteś zbawiony i usprawiedliwiony na
podstawie ofiary Chrystusa i będziesz żyć wiecznie z Bogiem. Jeśli Bóg
natomiast ci nie przebaczy, zostaniesz wiecznie potępiony i spędzisz wieczność
w piekle.
Nasze przebaczenie nie ma takiej mocy, ponieważ,
jeśli przebaczymy innym nie ma to żadnego wpływu na ich zbawienie lub potępienie.
Ktoś może zostać zbawionym, jeśli mu nie przebaczymy lub może być przez Boga potępiony
mimo naszego przebaczenia.
Jeśli to rozumiemy, jesteśmy w stanie dostrzec
związek między przebaczeniem a wyznaniem grzechów. W Biblii czytamy, że Bóg nam
przebaczy tylko wtedy, jeśli wyznamy nasze winy (1 Jn 1:9). Bez wyznania
grzechów nie ma przebaczenia i nie ma zbawienia. To jest ważne, bo wyznanie
grzechów oznacza, że mam świadomość tego, co zrobiłem i wyrażam, że jestem winny
i nie mam prawa na wieczną chwałą, lecz zasługuję na karę. Jednocześnie wyznaje
moją wiarę, że Jezus Chrystus całkowicie zapłacił karę za moje grzechy i tylko
przez Niego mogę być zbawiony, beż żadnej zasługi z mojej strony, tylko z Bożej
łaski.
Jeśli wyznajemy Bogu grzechy oznacza to więc
zbawienie, lub inaczej mówiąc, oznacza to odnowienie relacji z Bogiem, którą
straciliśmy przez upadek w grzech w raju.
Jeśli my przebaczymy komuś, kto nas skrzywdził i zranił,
nie oznacza to automatycznie odnowienia relacji. Biblia podaje warunek: Bóg
wybaczy nam tylko wtedy, jeśli wyznamy swe grzechy. Takiego warunku Bóg nie
daje w sprawie przebaczenia komuś przez nas. Słowa Jezusa są jasne: musimy
przebaczać ciągle na nowo niezależnie od tego czy druga osoba wyznała swą winę
wobec nas.
Istnieje opinia wśród chrześcijan, że przebaczenie
komuś oznacza też automatycznie odnowienie relacji i to, że sprawa zostaje
wtedy ostatecznie zamknięta. Ten pogląd jednak nie ma odzwierciedlenia w Biblii.
Odnowienie relacji może mieć miejsce tylko wtedy, jeśli obie strony tego chcą,
jeśli winny przyzna się szczerze do winy i jeśli ofiara mu przebaczy. Natomiast,
jeśli winny nie chce się przyznać, jest nieszczery i decyduje dalej żyć w grzechu
i w kłamstwie, wtedy odnowienie relacji jest wykluczone.
Przebaczenie nie oznacza również tego, że już nie
mówimy o tym, co się działo. Szczególnie w sytuacjach poważnych grzechów jak
np. seksualne wykorzystanie, gwałt, cudzołóstwo i tym podobne, ważnym jest, aby
o tym rozmawiać oraz aby wyraźnie nazwać to, co jest niesprawiedliwe. Dla Boga
przebaczenie jest ważne, ale równie ważne są sprawiedliwość i prawda. W
przypadku poważnych grzechów koniecznym jest poinformowanie innych osób lub
policji, ponieważ wolą Bożą jest to, że państwo ma zadanie chronić obywateli i karać
przestępców (Rz. 13:3-4). Wyznanie winy nie wyzwoli od kary, której wymaga prawo,
bo Bóg jest sprawiedliwy i wymaga sprawiedliwości.
Pan Jezus bardzo stanowczo mówi: Jeśli nie
odpuścicie ludziom, i Ojciec wasz nie odpuści wam przewinień waszych (Mat.
6:15). To oznacza konkretnie, że jeśli nie chcesz przebaczyć innym tak naprawdę
już nie możesz modlić się modlitwą Ojcze nasz i nie możesz dostąpić do
Wieczerzy Pańskiej.
Należy jednak wziąć pod uwagę ludzką motywację i rozróżnić
między tym, czy ktoś nie chce przebaczyć, czy nie potrafi, ma z tym trudności.
Jeśli ktoś nie chce przebaczyć, słowa Jezusa są ostre: Bóg Ci również nie
odpuści. Nie należy tego rozumieć jednak tak, jakby Bóg przebaczył nam tylko
wtedy, jeśli sami najpierw coś uczynimy - to byłoby zbawienie na podstawie
naszych uczynków. Chodzi o to, że ten, kto nie chce przebaczyć, nie zrozumiał znaczenia
łaski i przebaczenia Bożego. Wiara zawsze okazuje się w praktycznych czynach,
gdyż wiara bez uczynków jest martwa (Jak. 2:17). Przebaczenie innym jest owocem
wiary.
Jeśli natomiast ktoś chciałby przebaczyć, ale nie
potrafi z powodu poważnych zranień lub innych powodów, może modlić się do Boga
o pomoc i siłę do przebaczenia i jak najbardziej może uczestniczyć w Wieczerzy Pańskiej.
Bóg rozumie sytuację ofiar i zna ludzkie słabości i konkretnie pomaga, aby
dojść do przebaczenia.
W sytuacjach bolesnego skrzywdzenia, dana osoba
potrzebuje pomocy, często profesjonalnej, by mogła opracować swą traumę. Potrzebuje
również wsparcia ze strony braci i sióstr w wierze, aby przejść przez proces
przebaczenia. Bóg daje potrzebną do tego siłę, ale mimo to, może to trwać.
W tym wszystkim nigdy nie możemy zapomnieć, że będziemy
mogli żyć wiecznie, ponieważ Bóg łaskawie chciał nam przebaczyć wszystkie nasze
grzechy.
14 October 2021
04 October 2021
Wytrwanie wiernych jest dziełem Boga
We wszystkich religiach a także w życiu społecznym niezwykle ważna jest idea dobrego człowieka. We współczesnym europejskim społeczeństwie, ukształtowanym przez chrześcijaństwo, a obecnie będącym pod silnym wpływem humanizmu panuje przekonanie, że najważniejsze jest być dobrym człowiekiem i jeśli tylko się tego chce, można stać się nim. Wielu chrześcijan, będących pod wpływem sekularnego humanizmu, twierdzi, że jeśli będziemy starać się być dobrymi, Bóg wynagrodzi nasze starania i przyjmie nas.
Związane z tym
jest przekonanie, że nasze wytrwanie w wierze zależy od nas. My musimy starać
się, aby nie odpaść od wiary i wytrwać, wtedy będziemy zbawieni. W ten sposób
ostatecznie zbawienie zależałoby częściowo od człowieka, gdyż bez jego wkładu
(mianowicie wytrwania), nie będzie zbawienia. Oznaczałoby to, że nie tylko Boża
łaska, ale też nasze staranie są potrzebne do zbawienia.
Pismo Święte naucza
nas czegoś innego. Człowiek jest martwy z powodu grzechu a także po nawróceniu
jest nadal słaby. Gdyby zależało to od samego wierzącego, nikt nie wytrwałby do
końca. Bóg wybrał wierzącego, który wyłącznie na podstawie tego łaskawego
wybrania może uwierzyć i jest w stanie wytrwać do końca.
W Liście do
Rzymian Apostoł Paweł pisze:
Bo tych, których przedtem znał, przeznaczył
właśnie, aby się stali podobni do obrazu Syna jego, a On żeby był pierworodnym
pośród wielu braci; a których przeznaczył, tych i powołał, a których powołał,
tych i usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych i uwielbił (Rz. 8:29-30).
Oraz:
Któż nas odłączy od miłości Chrystusowej? Czy
utrapienie, czy ucisk, czy prześladowanie, czy głód, czy nagość, czy
niebezpieczeństwo, czy miecz? (…) Albowiem
jestem tego pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani potęgi
niebieskie, ani teraźniejszość, ani przyszłość, ani moce, (39) ani wysokość, ani głębokość, ani żadne inne
stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Bożej, która jest w Chrystusie
Jezusie, Panu naszym (Rz.
8:35, 38-39).
Człowiek
często zmienia swoje myśli i plany, pod wpływem tego co widzi i tego co się
dzieje, zmienia swoje zamiary i jest faktycznie nieobliczalny. Bóg natomiast
jest obliczalny, wiemy Kim jest a Pismo Święte głosi, że Jego plany są jasne i
nie zmieniają się. Psalmista mówi: Plan Pana trwa na wieki, Zamysły serca
jego z pokolenia w pokolenie. (Psalm 33:11). Bóg wybrał swoich, dlatego
możemy mieć pewność, że wytrwamy. Wieczna decyzja Boga nie może zostać zmieniona.
Dlatego Apostoł Paweł pisze, że Ten, który rozpoczął w was dobre dzieło,
będzie je też pełnił aż do dnia Chrystusa Jezusa. (Fil. 1:6).
W jaki sposób wierzący
może mieć pewność, że należy do Boga i jest zbawiony? W Liście do Efezjan
czytamy:
W nim i wy, którzy usłyszeliście słowo prawdy,
ewangelię zbawienia waszego, i uwierzyliście w niego, zostaliście
zapieczętowani obiecanym Duchem Świętym, który
jest rękojmią dziedzictwa naszego, aż nastąpi odkupienie własności Bożej, ku
uwielbieniu chwały jego (Ef.
1:13-14).
Apostoł pisze, że kto
jest w Chrystusie, został zapieczętowany
obiecanym Duchem Świętym (Ef. 1:13). Wyraz zapieczętowanie pochodzi z dziedziny handlu i oznacza oznakowanie
własności. Bydło a nawet niewolnicy zostawali w I wieku n.e. pieczętowani przez
wypalenie znaku właściciela na skórze. Tak samo kupiec towaru wyciskał swoją
pieczęć w wosku, jako znak, że towar jest teraz jego własnością oraz jako znak
autentyczności. Później kupiec odbierał swój towar posiadający jego pieczęć.
Bóg daje każdemu, kto
uwierzy w Jezusa Chrystusa, Ducha Świętego, co oznacza, że ‘stempluje’ swój
znak na nich (por. Obj. 7:3). Znak ten pokazuje, że każdy wierzący należy do
Boga, jest Jego własnością (por. II Mj. 19:5; V Mj. 14:2; Mal. 3:17; 1 Piotra
2:9). Nikt nie ma prawa własności czegoś, co należy do kogoś innego. Szatan nie
może ‘wykraść’ wierzącego z ręki Chrystusa (Rz. 8:31-39).
Bóg wycisnął na nas swoją pieczęć (2 Koryntian 1,22), jako znak, że
jesteśmy własnością Bożą a w Dniu
Odkupienia, to jest, na końcu historii tego świata, kiedy nastąpi Sąd
Ostateczny, Bóg odbierze to, co jest Jego (por. Efezjan 4,30).
Sam Duch Święty jest
znakiem własności i jest ostatecznym dowodem, że wierzący niewątpliwie należy
do Boga i do Jezusa Chrystusa, a jeżeli Bóg zapieczętuje wierzącego, jako znak
Jego własności, nie możemy wątpić, że jest to prawdziwe.
Duch Święty jest rękojmią dziedzictwa dla wierzących (Ef.
1:14), co jest także metaforą z dziedziny handlu. Słowo tłumaczone jako rękojmia jest w codziennym języku
greckim wyrazem, który można też tłumaczyć jako zadatek lub zaliczka,
którą kupiec płaci za kupiony towar. Jest poręczeniem, zapłatą części należnej
wartości, jako zabezpieczenie zapłaty reszty. Zaliczka gwarantowała kupcowi, że
sprzedawca nie może już sprzedać towaru komuś innemu, i gwarantował sprzedawcy,
że kupiec z pewnością odbierze towar.
Po grecku jest to ten sam
wyraz, którego Apostoł Paweł użył w drugim liście do Koryntian, pisząc, że Duch
Święty jest naszym zadatkiem (2 Koryntian 1,22).
Dla wierzącego Duch
Święty jest tą zaliczką, którą Bóg ‘zapłacił’ i która gwarantuje mu, że z
pewnością należy do Pana. Duch Święty sam jest pieczęcią i zaliczką,
oświadczając, że należymy do Boga, Bóg nas wykupił przez Jezusa i jesteśmy Jego
własnością. To jest nieodwracalne, dlatego jest to gwarancja i pewność dla
wierzącego, że wytrwa do końca.
Wierzący może mieć pewność,
że mimo swej słabości, należy do Chrystusa i rzeczywiście wytrwa do końca, bo
Bóg gwarantuje to każdemu, kto jest w Chrystusie i zapewnia to przez pieczęć
Ducha Świętego. Ta pewność jest pociechą dla każdego chrześcijanina.
27 September 2021
Ew. wg Mateusza 18,21-35
Przypowieść o złym słudze
21 Wtedy przystąpił Piotr do niego i rzekł mu: Panie, ile
razy mam odpuścić bratu memu, jeżeli przeciwko mnie zgrzeszy? Czy aż do siedmiu
razy?
22 Mówi mu Jezus: Nie powiadam ci: do siedmiu razy, lecz do
siedemdziesięciu siedmiu razy.
23 Dlatego Królestwo Niebios podobne jest do pewnego króla,
który chciał zrobić obrachunek ze sługami swymi.
26 Wtedy sługa padł przed nim, złożył mu pokłon i rzekł:
Panie! Okaż mi cierpliwość, a oddam ci wszystko. 27 Tedy pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował.
32 Wtedy przywołał go pan jego i rzekł mu: Sługo zły!
Wszystek tamten dług darowałem ci, boś mnie prosił. 33 Czy i ty nie powinieneś był zlitować się nad współsługą swoim, jak i ja
zlitowałem się nad tobą? 34 I
rozgniewał się pan jego, i wydał go katom, żeby mu oddał cały dług.
35 Tak i Ojciec mój niebieski uczyni wam, jeśli każdy nie
odpuści z serca swego bratu swemu.
Kontekst
Piotr zadaje bardzo osobiste pytanie, ile razy należy
komuś przebaczyć. Pytanie to jest związane z tematem poprzedniego fragmentu (w.
15-17), który mówi o traktowaniu grzesznika wewnątrz społeczności
chrześcijańskiej.
Grzech powoduje zawsze zranienia i zakłóca harmonię w
społeczności wierzących. Osobiste przebaczenie jest kluczem do dobrych relacji
międzyludzkich, natomiast jego brak może niszczyć wspólnoty.
Gdy poprzednie wersety dotyczyły troski o to, aby nie
stracić grzesznego brata, obecny fragment dotyczy mojej postawy wobec
grzesznika, który mnie osobiście skrzywdził.
Po modlitwie Ojcze Nasz, Jezus jeszcze raz dodatkowo
podkreśla, jak ważne jest przebaczenie (Ew. Mateusza 6,14-15), temat, który
dalej rozwija w tej przypowieści.
Według nauczania rabińskiego, należało komuś przebaczyć
do trzech razy. Propozycja przebaczenia aż siedem razy jest więc wyjątkowo miłosierna
dla Żyda, ale dla Jezusa nie wystarczająca.
Siedemdziesiąt siedem razy przebaczyć…… - dla słuchaczy I
wieku brzmiało to absurdalnie. Oznaczało to przebaczenie nieskończoną ilość
razy. To jest dokładnie czego Jezus wymaga: zawsze przebaczać. W przypowieści
wyjaśnia dlaczego tak powinniśmy czynić.
Przypowieść tę znajdujemy tylko u Mateusza, nie ma
paraleli w innych Ewangeliach.
Nie jest skierowana do ludzi (Żydów) w ogólności, lecz do
tych, którzy naśladują Jezusa.
Przypowieść
Przypowieść dotyczy króla i jego sług (lub też można
tłumaczyć: niewolników). Dobry król, daruje niewyobrażalnie dużą sumę
pieniędzy. W świetle długów wobec króla, długi jednego sługi wobec drugiego są
niczym.
Przypowieść ta stanowi podobny typ jak opowiedziana przez
proroka Natana Dawidowi (2 Samuela 12,1-7) przypowieść o owcy. Podczas
słuchania słuchacz bulwersuje się i osądza główną postać przypowieści. Na końcu
prorok mówi słuchającemu i oburzonemu Dawidowi: Ty jesteś tym człowiekiem!
Podobnie w omawianej przypowieści przesłaniem jest to, abyśmy nie byli tacy jak
ten sługa, który nie chciał przebaczyć swemu współsłudze.
W przypowieści król reprezentuje Boga, natomiast długi -
nasze grzechy. Nawiązuje to do modlitwy Ojcze nasz (Ew. Mateusza 6,12), gdzie
grzechy są (po grecku) nazwane naszymi długami.
Od razu po przypowieści (w. 35) Jezus komentuje to
następująco: Bóg nie może przebaczyć temu, który sam nie chce wybaczyć swemu
bliźniemu (por. Ew. Mateusza 6,14-15).
Dług
Sługa (albo można też tłumaczyć niewolnik) musi odpowiadać
przed królem. W zasadzie było to możliwym, że sługa/niewolnik był winien
większą sumę pieniężną swemu panu. Niewolnicy nie byli wolni, ale mogli
zajmować bardzo ważne i wysokie stanowiska.
Dług stanowił dziesięć tysięcy talentów.
W I wieku n.e. talent był największą jednostką pieniężną
stanowiącą 6.000 denarów. 1 Denar był zapłatą za 1 dzień pracy robotnika.
Talent więc stanowił zarobki 20 lat pracy robotnika. Dla porównywania: roczne
dochody z podatków z Galilei stanowiły ok. 200 talentów.
Liczba 10.000 była największą liczbą, która istniała
wtedy po grecku. Dług stanowił 10.000 talentów = 300 ton srebra = wynagrodzenie
za 200.000 lat pracy robotnika! Widzimy, że jest to niewyobrażalna, nierealnie
wielka suma, której nikt nie byłby w stanie zapłacić. Przypowieści zazwyczaj są
związane z rzeczywistością I wieku n.e., ale nie każdy szczegół musiał być
realistyczny.
Nie znajdujemy informacji o przyczynie tak wielkiego
długu sługi. Niektórzy proponowali, że był on odpowiedzialny za zbieranie
podatków. Ale jest to spekulacja, tekst mówi tylko o długu, a właściwie
przyczyna jego długu nie jest dla nas istotna.
Król
Król w przypowieści reprezentuje Boga Ojca (por. w. 35),
co było zupełnie jasnym dla żydowskich słuchaczy z I wieku n.e.
Król darował wielką sumę, nie dającą się nawet ludzkimi
liczbami określić. Jest to nierealne i absurdalne. Ale to dokładnie co Bóg
czyni: Bóg przebacza naszą winę, grzech, który jest tak wielki, że w ogóle nie
jesteśmy w stanie sobie wyobrazić jego rozmiarów. Łatwo lekceważymy powagę
naszej winy, naszych grzechów, ale przebaczenie ich jest tak ogromne i
absurdalne jak darowanie wspomnianej wielkiej sumy pieniędzy przez króla z
przypowieści.
Niewolnik i jego rodzina należały do swego pana i pan
mógł go sprzedać, właściwie niewiele zyskując (niewolnik kosztował między 500 i
1500 denarów).
Sługa wyraża chęć odpracowania aby mógł zwrócić dług, ale
właściwie jest to nierealne, gdyż nigdy nie będzie w stanie nawet drobnej
części z tego spłacić.
Król z przypowieści okazał się wyjątkowo miłosierny i
łaskawy, co nie jest realistyczne w ludzkim świecie. Król nie tylko nie ukarał
sługi, ale nawet darował mu cały ogromny dług.
Król uczynił to, bo ulitował się nad nim. Jest to
wyraz miłosierdzia, które jest cechą charakteru Boga i którą też widzimy u
Jezusa (9,36; 14,14; 15,32; 20,34).
Jest to nieskończona i niezasłużona łaska, którą
otrzymujemy od Boga. Nie musimy zapracować na przebaczenie, Bóg po prostu chce
nam go dać w swojej łasce.
Bóg przebacza nam i my nawet nie jesteśmy w stanie do
końca zrozumieć jak wielkie to jest, bo wielkość naszego długu jest poza
granicami naszej wyobraźni.
Dług drugiego sługi
Tak wspaniałomyślne okazanie łaski powinno przynieść
owoce, ale niestety tak się nie staje.
Sługa, któremu tyle zostało darowane spotyka innego
sługę, który jest mu winny pieniądze. Nie jest to ogromna suma (ok. 3
miesięczna wypłata za pracę). Jest to 1/6000 część sumy, która została darowana
pierwszemu słudze.
Drugi sługa w podobny sposób błaga o miłosierdzie,
obiecując, że wszystko odda (co w tym momencie jest bardziej realistyczne).
Sługa miał prawo wymagać spłacenia długów pod groźbą
kary. Działanie sługi nie było przekroczeniem prawa, ale jest kompletnie
niezrozumiałe w świetle ogromnej łaski, którą otrzymał chwilę wcześniej.
Szokujący jest ogromny kontrast między sposobem w jaki król go traktował a jak
on sam, otrzymawszy taką łaskę, traktował kogoś innego z powodu stosunkowo
małego długu.
Miłosierdzie jest cechą charakteru Boga, i dlatego
miłosierdzie powinno charakteryzować też dzieci Boże, wierzących (por. Ew.
Łukasza 6,36).
Ten, kto okazuje miłosierdzie, spotyka miłosierdzie (Ew.
Mateusza 5,7), lecz ten, który sam nie okazuje miłosierdzia, nie może
oczekiwać, że sam je otrzyma (List Jakuba 2,13).
Skutek
Król chciał łaskawie przebaczyć dług, którego sługa nigdy
nie byłby w stanie spłacić. Ale Król nie chce przebaczyć braku miłosierdzia u
sługi, którego spotkało miłosierdzie. Widocznie sługa nic nie zrozumiał na
podstawie okazanej mu łaski.
Darowanie długu zostaje odwołane, ponieważ sługa okazał
się nie godny otrzymania łaski. Kara jest teraz znacznie gorsza, nie zostaje
sprzedany, lecz zostaje torturowany aż spłaci dług. Skoro nigdy nie będzie w
stanie spłacić, implikuje to wieczną torturę.
Tematy
Wielkość, powaga grzechu
Wielu ludzi lekceważy grzech, sądząc, że są dobrymi
ludźmi. Prawda jest taka, że każdy człowiek bez wyjątku jest grzesznikiem. My
wszyscy mamy dług wynoszący 10.000 talentów wobec Boga. W żaden sposób nie
jesteśmy w stanie sami go spłacić. Grzech jest czymś więcej niż czynienie zła.
Grzech oznacza obrażenie świętego, suwerennego Boga Stworzyciela.
Łaska
Wielu chrześcijan myśli zbyt łatwo o łasce. Łaska staje
się dla wielu czymś normalnym i automatycznym, natomiast łaska nie jest
normalna, lecz wyjątkowa a nawet absurdalna.
Boża łaska jest ogromna i niewyobrażalna. Każdy człowiek
jest grzeszny, wszyscy zasłużyliśmy na wieczne potępienie, na piekło (Rzymian
3,1-20), a Bóg mimo to z niezasłużonej łaski darował nam całą winę i chce
odpuścić nasze grzechy tylko pod warunkiem wiary w Jezusa Chrystusa.
Łaska nigdy nie jest ‘normalna’, lecz jest niesamowitym,
niewyobrażalnym i niezasłużonym darem, darem którego rozmiarów tak naprawdę do
końca nie jesteśmy w stanie zrozumieć.
Kim jest Bóg?
Dla wielu chrześcijan i teologów omawiana przypowieść
jest trudna. Fakt, że Bóg jest jak król, który w końcu wysyła sługę na tortury
jest dla wielu nie do przyjęcia, i sprawia, że odrzucają ideę, że król
reprezentuje Boga.
Ewangelia jasno i wyraźnie naucza, że Bóg sądzi.
Przebaczenie daje za darmo z łaski, ale nie jest to bez zobowiązań. Otrzymujemy
przebaczenie na podstawie wiary. Wiara nie tylko oznacza przyjęcie Jezusa
Chrystusa jako Zbawiciela, ale też całkowitą zmianę życia.
Charakter króla nie zmienia się w przypowieści. Król
okazał wielką łaskę i miłosierdzie ale oczekuje owoców, mianowicie miłosierdzia
od strony sługi. Sługa jednak okazuje się niegodny i dlatego zostaje osądzony.
Sąd Boży
Sąd Boży jest integralną częścią głoszenia Jezusa.
Gdyby nie było sądu, zbawienie nie byłoby potrzebne, gdyż
zbawienie oznacza ratunek od sądu i potępienia.
Język przypowieści jest obrazowy. Król oddaje sługę swym
katom, Bóg oczywiście nie ma katów, Bóg nie torturuje, ale obraz jest wyraźny:
grzech sługi jest bardzo poważny i zasługuje na sąd, a on właściwie sam jest
sobie winnym.
Przebaczenie nie oznacza, że już nie ma sądu.
Przebaczenie oznacza, że Bóg nam nie policzy naszych grzechów, co stało się
możliwym tylko przez ofiarę Jezusa Chrystusa.
Każdy, kto nie jest zbawiony, będzie osądzony w piekle z
własnej winy, wcale nie dlatego, ponieważ Bóg tego chciał. Pragnieniem Boga nie
jest wysłanie ludzkości do piekła ale jej zbawienie. Większość niestety odrzuca
świadomie jedyny ratunek w Jezusie, więc można powiedzieć, że sami wybierają
piekło.
Naśladowanie
Właściwą reakcją na miłosierdzie, łaskę i przebaczenie
Boga jest nawrócenie, czego następstwem jest zmiana serca i życia, rozpoczęcie
życia w wierze, życia, które zostaje uświęcone przez Ducha Świętego.
Oznacza to naśladowanie Jezusa, stawanie się coraz
bardziej podobny do Niego (2 Koryntian 3,18).
Jezus przebacza, a więc wierzący naśladujący Go powinni
również przebaczać.
Przebaczenie
Boża łaska jest niewyobrażalnie wielka, ale Bóg nie
wybaczy temu, który sam nie chce wybaczyć.
Istnieje tu duszpasterski problem. Wielu ludzi zostało
zranionych przez straszne grzechy innych (np. ofiary seksualnego molestowania,
gwałtu, utrata dziecka w wypadku spowodowanym przez pijanego kierowcę, itp.). W
obliczu tak strasznych losów, niektórzy mówią, że jest nieludzkim oczekiwać od
ofiar strasznych grzechów, że wybaczą sprawcy. To jednak jest dokładnie to,
czego Bóg oczekuje od nas.
Jest to skutek wiary. Człowiek sam nie jest w stanie
wybaczyć, ale tylko przez działanie Ducha Świętego w życiu wierzącego.
W konkretnych sytuacjach wymaga to jednak cierpliwości i
duszpasterskiej troski.
Celem jednak jest przebaczenie, bo tylko wtedy człowiek
może całkiem uwolnić się od traumatycznych doświadczeń. Psycholodzy zresztą
także potwierdzają jak ważne i dobre jest przebaczenie dla psychicznego
zdrowia.
Powinniśmy spróbować zrozumieć ich cierpienie i trudności
przebaczenia sprawcom. Ale także w takich sytuacjach musimy głosić jak wielka
jest łaska Boża, dająca wieczne życie, ale też wymagająca naszego przebaczenia
innym. Sprawcy strasznych przestępstw są z pewnością grzesznikami, ale my nie
jesteśmy w mniejszym stopniu grzesznikami. My wszyscy tak samo potrzebujemy
łaski Bożej.
Narzuca się pytanie, czy w przypadku kiedy wierzący nie
może lub nie chce przebaczyć komuś, może stracić zbawienie. Decydującym dla
zbawienia jest nasza wiara w Jezusa Chrystusa a żaden chrześcijan nie jest
zupełnie wolny od grzechów. Tylko odrzucenie Jezusa Chrystusa oznacza stracenie
zbawienia (por. Ew. Mateusza 12,31-32).
Istotnym w życiu chrześcijan - ludzi, którym Bóg
przebaczył jest to, że żyją z łaski i dzięki Duchowi Świętemu stają się coraz
bardziej podobnymi do Jezusa Chrystusa.
Społeczność tych którym przebaczono ma być społecznością,
która też przebacza.
20 September 2021
Co to jest grzech przeciwko Duchowi Świętemu?
Dlatego powiadam wam: Każdy grzech i bluźnierstwo będzie ludziom odpuszczone, ale bluźnierstwo przeciw Duchowi nie będzie odpuszczone. A jeśliby ktoś rzekł słowo przeciwko Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone; ale temu, kto by mówił przeciwko Duchowi Świętemu, nie będzie odpuszczone ani w tym wieku ani w przyszłym. (Mat. 12:31-32; por. Mk. 3:28-29; Łk. 12:10)
Zaprawdę
powiadam wam: Wszystkie grzechy będą odpuszczone synom ludzkim, nawet
bluźnierstwa, ilekroć by je wypowiedzieli. Kto by jednak zbluźnił
przeciwko Duchowi Świętemu, nie dostąpi odpuszczenia na wieki, ale będzie
winien grzechu wiekuistego. (Mk. 3:28-29).
Powyższe nieco
zagadkowe teksty mówią o bluźnierstwie przeciwko Duchowi Świętemu. Zdarza się
czasem, że chrześcijanie zastanawiają się, czy przypadkiem nie dopuścili się tego
nieprzebaczalnego grzechu i cierpią z powodu lęku i niepewności z tym
związanych.
Przyjrzyjmy
się tym tekstom w ich kontekście, aby zrozumieć ich znaczenie i mieć pewność,
co Jezus miał na myśli mówiąc o takim grzechu.
Czytamy, że
wielu zgromadziło się wokół Jezusa i przyprowadzili do niego człowiek
opętanego, który był w dodatku niemy i niewidomy. Jezus uzdrowił go i wypędził
demona (Mt. 12:22; Mk. 3:20).
Z tego powodu oraz
innych cudów wielu ludzi potwierdzało, że Jezus jest Synem Dawida, czyli
Mesjaszem (Mt. 12:23). Natomiast jego własna rodzina wstydziła się i uważając,
że Jezus zwariował pragnęła odizolować Go od ludu (Mk. 3:21).
Uczeni w Piśmie
i Faryzeusze, jako oficjalna delegacja z Jeruzalem przybyli po to, aby ocenić i
osądzić nauczanie i działanie Jezusa. To duchowi przywódcy Izraela, dzisiaj powiedzielibyśmy,
że to teologowie i księża lub pastorzy.
Oni z góry już
stwierdzili, że nie chcą i nigdy nie uznają Jezusa za obiecanego Mesjasza.
Uważali, że stanowi On niebezpieczeństwo dla ich teologii i pozycji oraz dla
społeczeństwa w ogólności. Nie chcieli uznać, że Jezus wypędził demony z mocy
Bożej. Twierdzili, że czyni to mocą Beelzebuba. Belzebub to nazwa boga Ekrona (2 Krl. 1:2; Mt.
10:25). Dla żydów była to inna nazwa szatana. Faryzeusze stwierdzili, że Syn
Boży nie działa z mocy wszechmogącego Boga, lecz jest sługą szatana.
To była wyjątkowo
ostra i wroga reakcja. Gorszej rzeczy nie można było powiedzieć o Jezusie. To
kompletne odwrócenie rzeczywistości. Faktycznie powiedzieli przez to, że
Ewangelia Jezusa Chrystusa pochodzi od szatana.
Uczeni w
Piśmie i Faryzeusze powinni wiedzieć lepiej niż lud, że Jezus jest obiecanym
Mesjaszem. Oni najlepiej znali Pismo, badali je dokładnie, aby zrozumieć
proroctwa o Mesjaszu. Oni powinni poznać Go po znakach, które zapowiadał Stary
Testament (np. Iz. 35:5-6).
To, że to właśnie
akurat oni zanegowali Bożą Prawdę wskazuje na to, że po prostu nie chcieli
rozpoznać Mesjasza. To wyraźny bunt przeciwko Bogu.
W tym właśnie
kontekście Jezus mówi o bluźnierstwie lub grzechu przeciwko Duchowi Świętemu.
Najpierw
wyjaśnia, że to, co Uczeni w Piśmie i Faryzeusze stwierdzili jest nieprawdą oraz
jest całkiem pozbawione logiki: dlaczego szatan miałby działać przeciwko sobie
samemu? (Mt. 12:25-27; Mk. 3:23-27).
Potem
kontynuuje mówiąc, że wszystkie grzechy będą opuszczone. Niezależnie jak
straszny byłby grzech, Słowo Boże naucza, że każdy zostanie przebaczony, jeśli
człowiek je wyzna i uwierzy w Jezusa Chrystusa.
Przebaczenie
grzechów jest istotnym elementem głoszenia Królestwa Bożego. Przebaczenie
oznacza, że Jezus naprawdę zwyciężył nad szatanem, płacąc swą śmiercią karę za ludzki
grzech. Przebaczenie grzechów wiąże się z tym, że szatan nie ma już nic do
powiedzenia i nie może oskarżyć wierzących, bo zostali wykupieni z jego niewoli
przez ofiarę Jezusa na krzyżu.
Przebaczeniu
nie podlega jedynie bluźnierstwo przeciwko Duchowi Świętemu. Z kontekstu
rozumiemy już doskonale, o co chodzi. Bluźnierstwo przeciwko Duchowi Świętemu to
jest mianowicie to, co zrobili Uczeni w Piśmie i Faryzeusze - to zaprzeczenie
dziełu Jezusa i nazwanie dzieła Bożego dziełem szatana.
Nie chodzi
tylko o grzech, chodzi o nastawienie wobec Boga i Jego dzieła. To proces, który
Biblia też nazywa zatwardzeniem serca (II Mj. 9:6). Zaczyna się grzechem i buntem,
a trwanie w tym pogorsza sytuacje aż w końcu serce zostaje zatwardzone i nie ma
już drogi powrotnej. Stanowi to wyraźne przeciwstawianie się Bogu i
zaprzeczenie oraz odrzucanie Ewangelii. Przebaczenie grzechów jest tylko dla
tych, którzy uwierzą, którzy uznają, ze Jezus Chrystus jest Mesjaszem,
Zbawicielem. Tym jednak, którzy się nie nawrócą do Jezusa, grzechy nie zostaną
przebaczone.
Bluźnienie
przeciwko Duchowi Świętemu nie jest więc konkretnym grzechem przeciwko jednemu
z przykazań Bożych. Biblia jest pełna przykładów ludzi, którzy strasznie
zgrzeszyli, ale ich grzechy zostały przebaczone (np. Rachab, Dawid, łotr na
krzyżu i wielu innych). Chrześcijanin, który się martwi, czy przypadkiem nie
dokonał tego grzechu, nie musi się wcale bać. Fakt martwienia się udowadnia, że
dla niego grzech jest poważną sprawą, co już jest znakiem działania Ducha
Świętego w nim. Natomiast tych, którzy takiego grzechu się dopuścili, w ogóle to
nie interesuje i nie jest powodem ich lęku czy wątpliwości, ponieważ nie chcą
znać Boga.