09 August 2021
02 August 2021
Grzech wierzących
Nasze zbawienie jest możliwe nie z naszej woli ale jedynie dzięki temu, że suwerenny i wszechmogący Bóg tego chciał i tak to zaplanował. Zbawiony człowiek nie może ostatecznie przeciwstawić się Bożej łasce, bowiem nasz Stworzyciel wybrał go już przed założeniem świata (Ef. 1:4). Jednak nie jest to jednoznaczne z tym, że chrześcijanin staje się rodzajem biernej marionetki w Bożych rękach. Człowiek jest w stanie w pewnym stopniu przeciwdziałać Bożej woli, chodzić swoją drogą i grzeszyć. Dotyczy to nie tylko bezbożnych, ale i wierzących. Także chrześcijanie działają często wbrew Bożej woli i grzeszą w poważny sposób.
W Biblii czytamy,
że wierzący powinien przestać grzeszyć, lecz żyć święcie, naśladując Jezusa,
który jest bez grzechu (np. Mat. 5:48; 2 Kor. 7:1; Fil. 3:15; 1 Jn. 1:5-10). Chrześcijanin
jest nowym stworzeniem (2 Kor. 5:7).
Codzienna
rzeczywistość niestety jest daleka od doskonałości. Każdego dnia musimy walczyć
z grzechem a każdy, kto jest szczery wobec siebie samego, bez wątpienia
przyzna, że bardzo często przegrywa bitwę i grzeszy. Apostoł Paweł opisuje
doświadczenia chrześcijanina w następujący sposób:
15 Albowiem nie rozeznaję się w tym, co czynię; gdyż
nie to czynię, co chcę, ale czego nienawidzę, to czynię. (…) 19 albowiem nie czynię dobrego,
które chcę, tylko złe, którego nie chcę, to czynię. (…) 24 Nędzny ja człowiek! Któż mnie wybawi z
tego ciała śmierci? (25) Bogu niech będą
dzięki przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego! Tak więc ja sam służę umysłem
zakonowi Bożemu, ciałem zaś zakonowi grzechu (Rz. 7:15, 19, 24).
Faktem jest, że
rzeczywiście chrześcijanin może jakiś czas tak żyć i działać, robiąc wrażenie,
że kompletnie odpadł od wiary i już nie jest wierzącym. Chrześcijanin ma do
czynienia z różnymi pokusami i zagrożeniami. Szatan nie zostawia Kościoła w
spokoju, czyni co może, zastawiając pułapki na wiernych, którzy niestety często
w nie wpadają.
Wiara oznacza,
że chrześcijanin przez ofiarę Chrystusa jest całkowicie i w pełni wyzwolony od
winy z powodu grzechu, ponieważ Jezus Chrystus kompletnie zapłacił karę za
wszystkie jego grzechy, też za te, które dopiero uczyni w przyszłości. W doczesnym
życiu na tej ziemi nie jesteśmy wprawdzie już niewolnikami grzechu, ale też jeszcze
nie jesteśmy zupełnie wyzwoleni od grzechu.
Wierzymy, że
Boża wszechmoc jest większa niż moc grzechu, szatan i nasza grzeszność.
Wierzymy, że tylko z łaski i mocy Bożej jesteśmy w ogóle w stanie uwierzyć (Ef.
1:19). Oznacza to, że szatan nigdy nie może nas zabrać z powrotem do swojej
niewoli (Rz. 8:31-39). Bóg zawsze zwycięży!
Mimo to
istnieje realne zagrożenie dla chrześcijanina, że może zostać tak pokuszonym, iż
popadnie w poważny grzech i przez jakiś czas jego życie wygląda tak, jakby nie
był wierzącym. W Słowie Bożym można znaleźć opowieści, w których widzimy, jak
straszny może być grzech wierzących. Przykładem tego jest Dawid, który zgrzeszył
cudzołożąc z Batszebą, nie zawahał się, by przez swą intrygę doprowadzić nawet do
śmierci jej męża Uriasza. Przez jakiś czas żył tak, jakby wszystko było w
porządku, do momentu, kiedy prorok Natan skonfrontował go z jego obrzydliwym grzechem.
Możemy zastanawiać się, jak Dawid mógł się modlić w tym okresie, kiedy jego
sumienie było obciążone niewyznanym grzechem (2 Sam. 11-12). Jak to możliwe, by
mąż Boży, żyjący w tak bliskiej relacji z Panem, doświadczający tyle Bożej dobroci,
wpadł w tak okropny grzech?
Innym
przykładem jest Piotr wyznający swoją wiarę w imponujący sposób (Mat. 16:13-20)
który potem, krótko po zapewnieniu, że nigdy nie opuści Jezusa (Mat. 26:33),
trzy razy zaparł się i zdradził swego Pana (Mat. 26:69-75). Jak to możliwe, że
Piotr, miłujący Jezusa, zdradził go?
W obu
przypadkach wierzący zachowali się, jakby byli bezbożnymi. Z Bożej perspektywy jednak
nigdy nie stracili swojego zbawienia.
Bóg nie pozbawił
ich swej łaski. Nasz Stworzyciel dopuszcza do tego, by jego dzieci grzeszyły.
Nie jest to wolą Bożą a grzech jest straszną rzeczą i może oznaczać, że
wierzący, który tak czyni, rzeczywiście nie doświadcza w codziennym życiu
światłości i łaski Bożej. Wina za grzech jest wielka i obciąża sumienie, ale
także za ten grzech Jezus zapłacił karę całkowicie.
Wierzący więc
nie straci zbawienia, nawet nie jest tym zagrożony, ale mimo to, grzech jego
jest straszny i nie powinien go czynić. W związku z tym Pan Jezus ostrzega: Czuwajcie
i módlcie się, abyście nie popadli w pokuszenie, duch wprawdzie jest ochotny,
ale ciało mdłe (Mat. 26:41). Wierzący powinien więc bronić się (być czujnym)
a jednocześnie aktywnie walczyć (modlić się), aby przeciwstawiać się pokusom
grzechu. Jeśli wierzący nie jest czujny i nie modli się aktywnie, łatwo wpada w
grzech. Życie wierzącego jest aktywne, stanowiąc stan duchowej wojny (Ef.
6:10-20). W tej wojnie każdy wierzący czasami wygrywa, ale często również
przegrywa bitwę. Ale dzięki temu, że Jezus Chrystus wygrał wojnę chrześcijanin
może mieć pewność udziału w zwycięstwie Zbawiciela.
To wszystko
oznacza, że chrześcijan nigdy nie może zbyt lekkomyślnie traktować łaski i
zbawienia, nigdy nie może myśleć, że jego grzech nie jest tak poważny, bo i tak
Chrystus zapłacił karę za wszystkie grzechy. Taka postawa nie traktuje Bożego
Słowa i samego Boga poważnie. Jeśli ktoś tak myśli, powinien zastanowić się,
czy naprawdę się nawrócił. Prawdziwie wierzący jest wyjątkowo przygnębiony z
powodu grzechy. To smutek, który zasiewa w nim Duch Święty (2 Kor. 7:10). Prawdziwa
wiara charakteryzuje się między innymi właśnie głębokim smutkiem z powodu
grzechu i związanym z tym głębokim żalem. Dokładnie taką postawę widzimy w
przypadku Dawida (2 Sam. 12:13, 16) i Piotra (Mat. 26:75; Jn 21:15-22).
W związku z
tym wzywamy każdego, kto grzeszy lub żyje w grzechu, aby się nawrócił z grzesznej
drogi, aby żałował swego postępowania i prosił Boga o przebaczenie. A Bóg w
swojej łasce przez Ducha Świętego zawsze poprowadzi swoje dzieci na drogę prowadzącą
do Niego.
Chrześcijan
musi mieć świadomość, że jego życie nie jest łatwe i nie jest pozbawione trosk,
pełne wielu pokus, którym nie może się przeciwstawić. Chrześcijanin wie jednak,
że Chrystus zwyciężył a Duch Święty daje siłę potrzebną do walki z grzechem, sprawiając
również, że wierzący jest czujny i chętnie oddaje się modlitwie, powierzając
swe słabości i troski swemu Zbawicielowi. Prawdziwą pociechą chrześcijanina jest
to, że nikt lub nic nie może odłączyć go od miłości Jezusa Chrystusa (Rz.
8:31-39).
12 July 2021
05 July 2021
Wierność Boża
Wielu chrześcijan zastanawia się, jak można wytrwać w wierze do końca. A jeśli wytrwamy, czy jest to nasze, czy Boże dzieło? Niektórzy obawiają się utraty zbawienia, jeśli nie wytrwają, co oznacza, że nie mają pewności zbawienia. To smutne, ponieważ Bóg pragnie zapewnić nas o naszym zbawieniu, abyśmy nie musieli wątpić.
Faktem jest,
że także chrześcijanie codziennie grzeszą (Rz. 7:20). Wierzący otrzymali Ducha
Świętego, pomagającego w codziennej walce przeciwko grzechowi i w procesie
uświęcenia, ale nie oznacza to, że w ogóle nie grzeszą. Potrzebujemy Boga a Pan
Jezus nakazuje nam modlić się, abyśmy nie ulegli pokuszeniom, ponieważ nasz
duch wprawdzie jest chętny do dobrych czynów i wytrwałości, ale nasze ciało jest
mdłe i słabe (Mat. 26:41; por. Jn. 17:11, 15, 20). To jest doświadczenie
każdego chrześcijanina.
Gdybyśmy musieli
walczyć i przetrwać o własnych siłach, nikt nie byłby w stanie pokonać wszystkich
pokuszeń i wszyscy zginęlibyśmy. Ta świadomość upokarza nas wobec Boga i chroni
przed zbyt dużym zaufaniem we własne siły. Ci, którzy myślą, że mogą dużo
osiągnąć i walczyć o własnych siłach przeciwko grzechowi i pokusom nie
rozumieją ani mocy grzechu ani swoich słabości.
Ewangelia
Jezusa Chrystusa ogłasza dobrą nowinę, że Jezus zapłacił karę za nasze grzechy.
Ewangelia głosi również, że Bóg nie zostawi nas samym sobie, lecz da nam niezbędną
siłę. Nie będzie pokuszeń przekraczających nasze siły (1 Kor. 10:13).
Dlatego
prosimy w modlitwie Pańskiej o to, by Bóg nie prowadził nas ku pokuszeniu, lecz
zbawił nas od wszelkiego zła. Szatan chce osłabiać i niszczyć chrześcijan. Każdy
wierzący w Jezusa ma do czynienia z pokusami, atakami, ze zwątpieniem i słabymi
momentami. To momenty, kiedy jesteśmy konfrontowani ze smutną prawdą, że żyjemy
w świecie dotkniętym grzechem, w którym szatan posiada jeszcze moc. Ciągle stajemy
twarzą w twarz ze smutnym faktem, że mimo naszej wiary, nadal jesteśmy słabi
(Rz. 8:20, 22-24). To niezwykle frustrujące i bolesne, ale dość normalne
doświadczenie każdego prawdziwie wierzącego.
Ale także w
momentach słabości możemy chwytać się dobrej Nowiny Ewangelii oraz samego
Jezusa Chrystusa. Bóg obiecał nam to w swoim Słowie:
31 Cóż tedy na to powiemy? Jeśli Bóg za nami,
któż przeciwko nam? 32 On,
który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale go za nas wszystkich wydał,
jakżeby nie miał z nim darować nam wszystkiego? 33 Któż
będzie oskarżał wybranych Bożych? Przecież Bóg usprawiedliwia. 34 Któż będzie potępiał? Jezus Chrystus,
który umarł, więcej, zmartwychwstał, który jest po prawicy Boga, Ten przecież
wstawia się za nami. 35 Któż
nas odłączy od miłości Chrystusowej? Czy utrapienie, czy ucisk, czy
prześladowanie, czy głód, czy nagość, czy niebezpieczeństwo, czy miecz? 36 Jak napisano: Z powodu ciebie co
dzień nas zabijają, uważają nas za owce ofiarne. 37 Ale
w tym wszystkim zwyciężamy przez tego, który nas umiłował. 38 Albowiem jestem tego pewien, że ani
śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani potęgi niebieskie, ani teraźniejszość,
ani przyszłość, ani moce, (39) ani
wysokość, ani głębokość, ani żadne inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od
miłości Bożej, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. (Rz. 8:31-39)
Boża łaska
jest wielka i On zna nas. On wie, że sami nie jesteśmy w stanie wytrwać i
przeciwstawiać się pokusom i atakom szatana. Dlatego zapewnia nas, że nic i
nikt nie może nasz odłączyć od Jego miłości i od Chrystusa. Szatan chce, abyśmy
myśleli, że możemy stracić nasze zbawienie, ale on sam wie, że to kłamstwo.
Bóg chciał nas
zbawić, dlatego wybrał nas przed założeniem świata (Ef. 2:4) i jest wierny,
dlatego zachowuje nas, abyśmy wytrwali.
Apostoł Paweł
pisze w liście do chrześcijan w Koryncie:
4 Dziękuję Bogu zawsze za was, za łaskę
Bożą, która wam jest dana w Chrystusie Jezusie, 5 i
żeście w nim ubogaceni zostali we wszystko, we wszelkie słowo i wszelkie
poznanie, 6 ponieważ
świadectwo o Chrystusie zostało utwierdzone w was, 7 tak
iż nie brak wam żadnego daru łaski, wam, którzy oczekujecie objawienia Pana
naszego Jezusa Chrystusa, 8 który
też utwierdzi was aż do końca, tak iż będziecie bez nagany w dniu Pana naszego
Jezusa Chrystusa. 9 Wierny
jest Bóg, który was powołał do społeczności Syna swego Jezusa Chrystusa, Pana
naszego. (1 Kor. 1:4-9)
Apostoł
napisał te słowa do chrześcijan w Koryncie, którzy nie szczycili się świętym
życiem. Kiedy czytamy dalej list Pawła widzimy z jak wielu problemami borykali
się Koryntianie. Mimo to, Paweł traktuje ich jak braci i siostry pisząc pocieszające
słowa do nich, z których wynika, że ich mimo grzechu, Bóg w swojej łasce trzyma
ich i nie opuści.
Oczywiście zdarza
się, że wierzący ludzie, być może nawet bardzo aktywni w kościele, po jakimś
czasie odpadają od wiary. Musimy pamiętać jednak, że tak to wygląda z naszej ludzkiej
perspektywy. Nie wiemy, czy w późniejszym momencie ich życia wrócą do wiary. Często
też nie możemy mieć pewności, czy są prawdziwymi chrześcijanami. Z Bożej
perspektywy nie istnieje odpadniecie od wiary. Jeśli ktoś odpadł i nie powróci
do wiary, faktycznie nigdy nie należał do prawdziwych wierzących i nie był
wybrany.
To smutne, że
wielu chrześcijan woli wierzyć w to, że koniecznie muszą przetrwać o własnych
siłach oraz myśli, że mogą odpaść od wiary. Bóg chce dać pewność zbawienia swym
dzieciom. Szkoda, że wielu chrześcijan odmawia sobie tej biblijnej pewności.
Wierzący,
który tak myśli nie ma żadnej gwarancji, że przetrwa do końca, a więc nie ma
żadnej pewności, czy rzeczywiście w wieczności będzie żył z Bogiem.
Dodatkowym
problemem jest to, że ci chrześcijanie polegają na uczynkach. Stwierdzenie, że
sami muszą wytrwać i być może im się to nie uda jest poleganiem na uczynkach,
które byłyby wtedy konieczne do zbawienia.
Nasz Bóg
zbawił nas w Jezusie Chrystusie, ponieważ chciał, abyśmy wiecznie żyli z Nim w Jego
chwale i ku Jego chwale. Dlatego strzeże nas przez wiarę w zbawienie,
przygotowane do objawienia się w czasie ostatecznym (1 Piotra 1:5). Dlatego
możemy żyć w tej pewności i pocieszeniu, że mamy gwarancje zbawienia w Jezusie
Chrystusie.
14 June 2021
04 June 2021
List do Kolosan 3,1-10
1 A tak, jeśliście wzbudzeni z Chrystusem, tego co w górze szukajcie, gdzie siedzi Chrystus po prawicy Bożej; 2 o tym, co w górze, myślcie, nie o tym, co na ziemi. 3 Umarliście bowiem, a życie wasze jest ukryte wraz z Chrystusem w Bogu; 4 gdy się Chrystus, który jest życiem naszym, okaże, wtedy się i wy okażecie razem z nim w chwale.
5 Umartwiajcie tedy to, co w waszych członkach jest ziemskiego:
wszeteczeństwo, nieczystość, namiętność, złą pożądliwość i chciwość, która jest
bałwochwalstwem, 6 z powodu których przychodzi gniew Boży.
7 Niegdyś i wy postępowaliście podobnie, kiedy im się oddawaliście; 8 ale teraz odrzućcie i wy to wszystko: gniew,
zapalczywość, złość, bluźnierstwo i nieprzyzwoite słowa z ust waszych; 9 nie okłamujcie się nawzajem, skoro zewlekliście
z siebie starego człowieka wraz z uczynkami jego, 10 a przyoblekli nowego, który się odnawia
ustawicznie ku poznaniu na obraz tego, który go stworzył.
11 W odnowieniu tym nie ma Greka ani Żyda, obrzezania ani nieobrzezania,
cudzoziemca, Scyty, niewolnika, wolnego, lecz Chrystus jest wszystkim i we
wszystkich.
Apostoł Paweł wyjaśnia, co oznacza nowe życie w Jezusie Chrystusie.
Wierzący umarł i zmartwychwstał z Chrystusem, czego konsekwencją jest, że jego
dotychczasowe życie ulega radykalnej zmianie.
Bycie chrześcijaninem nie może ograniczać się tylko do samej nazwy, czy
przynależności do kościoła. Bycie chrześcijaninem to życie na co dzień wg
Bożego Słowa, naśladowanie Jezusa Chrystusa, to prowadzenie życia całkiem innego
niż reszta świata.
Wierzący umarł z Chrystusem. Śmierć jest skutkiem naszego grzechu. Ale
wierzący z Chrystusem też zmartwychwstał, czyli zwyciężył nad grzechem i
śmiercią, ponieważ Chrystus zwyciężył a wierzący w Nim. Oznacza to nowe życie,
nowe stworzenie (2 Koryntian 5,17).
W nowym życiu nie ma miejsca na grzech, dlatego za logiczny skutek, Apostoł
uznaje umartwianie tego, co jest ziemskie,
czyli wszystko związane z grzechem (w. 5).
Wydaje nam się to tak nierealistycznym, ponieważ mamy świadomość ludzkiej grzeszności. Jest to logiczny skutek tego, o czym Paweł pisał wcześniej: wierzący myśli o tym, co w górze, nie o tym, co na ziemi (w. 2). Można by to fałszywie rozumieć, że w takim razie musimy uciec od świata, tak jak wielu to czyniło i czyni np. ucieczka do klasztoru, albo nie uczestniczenie w życiu społecznym. To nie jest jednak to, co Paweł miał na myśli i nie jest dobrym rozwiązaniem, ponieważ grzechy zabiera się do klasztoru czy dokądkolwiek. Nie chodzi tu o życie ascetyczne, które zostało przez Pawła kilka wersetów wcześniej potępione (Kolosan 2,23).
Jeżeli wierzący skoncentruje się na tym, co w górze, czyli na Bogu, na Jego Ewangelii i na Jego Królestwie, łatwiej będzie mu pożegnać się z grzechem. Świadome grzeszne życie i modlenie się do Boga, studiowanie Pisma Świętego nie idą w parze, gdyż jest to obłuda i bluźnierstwo.
Koncentracja na Bożych sprawach skutkuje nowym sposobem myślenia, innym niż
większości ludzi wokół nas. Nie ja i moje zachcianki są najważniejsze, lecz Pan
Jezus i Jego wola znajduje się na pierwszym miejscu w moim życiu, myśleniu, w
którym uznaje, że On jest Panem i ma absolutną władzę nade mną.
Jeżeli skoncentruje się na Bogu, nie będę szukać grzesznych miejsc i nie będę
myśleć o rozkoszach doczesnego świata, nie będę rozwijać się w egoizmie,
propagowanym przez współczesne społeczeństwo.
Tylko i wyłącznie, jeżeli skoncentrujemy się na Bogu i na Chrystusie, jesteśmy
w stanie umartwiać grzech. Wielu chrześcijan uważa, że życie bez grzechu jest
niemożliwe, więc nawet się nie stara. Często problemem jest, że nie chcą
radykalnie żyć dla Boga, chcą być chrześcijanami, ale też chcą korzystać z rozkoszy
grzechu. To jest niemożliwe, nie można służyć dwom panom. Jeżeli wybierzesz
Jezusa i świat (czyli grzech) jednocześnie, tak naprawdę odrzucasz Jezusa i
zbawienie.
Wierzący w Chrystusa umartwia grzech. Umartwianie to nie dawanie komuś lub
czemuś, tego co niezbędne do życia. Jeżeli chcę umartwić kwiat, muszę przestać
mu dostarczać wody i po jakimś czasie zwiędnie.
Jeżeli umartwiam to, co jest ziemskie, czyli grzeszność, nie daje grzechowi
tego, co potrzebne, aby przetrwał. Nie daje grzechowi szansy, nie chodzę w grzeszne
miejsca lub unikam sytuacji, gdzie pokusy są silne i mogą spowodować, że
popełnię grzech.
Paweł podaje kilka przykładów, co to oznacza w praktyce.
Wszelkie rodzaje niemoralności są grzechem i w ogólne nie powinno być
miejsca dla nich w życiu chrześcijanina, nie ma w tym wyjątków. Wydaje się nam to
oczywistym, ale dla społeczeństwa wokół nas jest to raczej staromodne. Myśląc
tak, jesteśmy inni i dziwni dla naszych znajomych, sąsiadów, kolegów z pracy
itp
Innym przykładem, wymienionym przez Apostoła to chciwość, która jest
bałwochwalstwem (por. Efezjan 5,5). Chciwość jest plagą we współczesnym
społeczeństwie. Wszyscy chcemy mieć, i to coraz więcej. Jesteśmy zazdrośni,
jeśli ktoś inny ma więcej niż my. Pieniądze i posiadanie stało się jednym z
najważniejszych celów w życiu wielu ludzi dzisiaj, niestety także chrześcijan,
ale to bałwochwalstwo, czyli zdrada wobec Boga i Jezusa.
Tak jak Jezus mówi: Żaden sługa nie może dwóm panom służyć, gdyż albo jednego nienawidzić
będzie, a drugiego miłować, albo jednego trzymać się będzie, a drugim pogardzi.
Nie możecie Bogu służyć i mamonie (Ew. Łukasza
16,13).
Jeżeli pieniądze są tak ważne dla mnie, nie
mogę powiedzieć, że jestem chrześcijaninem, ponieważ służę mamonie, a nie Bogu.
Wierzący nie musi odrzucać pieniędzy, są one bowiem środkiem pomagającym
funkcjonować w społeczeństwie. Pieniądze i posiadanie nie jest samo w sobie grzechem,
lecz grzechem jest chciwość. Wierzący powinien być wolny od chciwości, od
pragnienia więcej pieniędzy.
Chrześcijanin nie powinien kłamać. Kłamstwo jest czymś więcej niż przekazaniem
nieprawdy. Wiadomo, że w mediach występuje kłamstwo, wyrażone często w subtelny
sposób, przez przedstawienie nie wszystkich lub podkreślanie pewnych faktów
bardziej niż inne. To grzech mediów, ale w momencie, kiedy sami bezkrytycznie
wierzymy w to, i opowiadamy dalej, sami też grzeszymy. Teorie spiskowe i
szukanie wroga, obecnie bardzo popularne, powstają bardzo często na podstawie
kłamstwa, bez prawdziwych podstaw.
Wierzący żyje w prawdzie, nie w kłamstwie ani też nie w półprawdzie, która
też jest kłamstwem.
Prawda jest często niewygodna, nie tylko dla innych, ale przede wszystkim
dla nas. Zamiast wskazywać palcem na innych, np. na polityków, powinienem badać
siebie i zobaczyć, czy sam nie żyje w kłamstwie, które jest dla mnie
wygodniejsze niż prawda.
Jeżeli chrześcijanin nie skończy z grzechem, czeka go gniew Boży. Zbyt
łatwo jest mówić, że jestem z łaski zbawiony, więc dalej żyje jak zawsze żyłem,
skoro Bóg przebaczył moje grzechy, a Jego Syn, Jezus Chrystus umarł za nie. Oczywiście,
wierzący żyje z łaski i Bóg w Chrystusie przebaczy grzechy każdego, kto jest w
Chrystusie.
Wierzący musi zerwać z grzechem, ale w praktyce nie oznacza to też, że
wierzący w ogóle nie grzeszy. Każdy wie, że rzeczywistość jest inna. W tym
życiu nikt nie będzie zupełnie bez grzechu. Wierzący nie powinien jednak trwać
w grzechu, nie widząc problemu w tym, że grzeszy, ale przeciwnie nieustannie walczyć
z grzechem.
Gniew Boży jest naturalną reakcją Jego Świętości i Sprawiedliwości na wszelkie
nieprawości i grzech. Bóg nie znosi grzechu, nienawidzi go, dlatego jego gniew
jest poważny i straszny.
Gniew Boży zostanie ostatecznie wyrażony na Sądzie Ostatecznym, który czeka
każdego człowieka. Bóg jest łaskawy i chce zbawić człowieka, ale tylko na Jego
warunkach, tylko w Jezusie Chrystusie.
Każdy, kto nie jest w Chrystusie, więc każdy, kto nie wierzy, odrzuca Boga
i będzie wiecznie potępiony, co jest tak przerażające, ze człowiek nawet nie
może sobie tego wyobrazić.
Każdy natomiast, kto jest w Chrystusie, jest w nim usprawiedliwiony. Ale bycie
w Chrystusie jest więcej niż teorią, niż istnieniem w kartotece kościelnej, oznacza
to konkretną zmianę życia, oznacza umartwienie grzechu.
Bycie chrześcijaninem jest czymś więcej niż wyznaniem ustami, że Jezus jest
Panem i Zbawicielem. Wyznanie to jest niezaprzeczalnym fundamentem, ale jeśli
jest to tylko teorią, nie jest to wiara. Wiara zawsze ma wymiar praktyczny i
wiara zawsze oznacza konkretną zmianę życia i walkę z grzechem. Jeżeli
traktujemy Ewangelię poważnie, czyli traktujemy gniew Boży poważnie, oraz też
łaskę Bożą, z której jesteśmy zbawieni, nasze życie radykalnie się zmieni.
Wydaje nam się może, że to nie jest realistyczne. Naszym doświadczeniem
jest przecież, że nadal codzienne grzeszymy. Mimo to Paweł bardzo stanowczo podkreśla,
że życie chrześcijanina jest całkiem innym życiem niż życie niewierzących
ludzi.
Odnowienie wierzącego nie jest teorią, i też nie nastąpi dopiero, kiedy Pan
Jezus wróci. Nie, Paweł bardzo wyraźnie podkreśla, że człowiek już teraz
odnawia się ustawicznie (w. 10). W innym miejscu pisze: Jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem, stare przeminęło,
oto wszystko stało się nowe (2 Koryntian 5,17). Już teraz wierzący jest
nowym stworzeniem, co znaczy, że już teraz żyje życiem Chrystusa, nie życiem
grzechu.
Grecka forma czasownika wskazuje na to, że zdjęcie starego człowieka i
przyobleczenie nowego jest jednorazową i nie powtarzającą się czynnością.
Jeżeli człowiek się nawróci, zmienia się coś bardzo konkretnie, unikalnie i
jednorazowo w jego życiu, co skutkuje ustawicznym odnowieniem życia.
Zewlec starego człowieka i przyoblec Chrystusa nie oznacza po prostu posiadanie
dobrych zamiarów, tak jak ktoś, kto np. na początku roku obiecuje, że już nie
będzie palił.
Zewlec starego
człowieka wraz z uczynkami jego (w. 9) oznacza radykalne zerwanie z grzechem
i z grzesznym stylem życia.
Dopiero po zewleczeniu (zdjęciu) starego człowieka, można przyoblec (ubrać)
Chrystusa. Przez to wierzący zostaje odnowiony, aby poznał Boga. Bóg stworzył
człowieka na swój obraz, ale przez grzech człowiek wiele stracił. Tylko przez
Jezusa Chrystusa człowiek może poznać Boga, nie ma innej drogi poznania. W
Chrystusie wierzący zostaje odnowiony, co oznacza zmianę życia, ale też coraz
większe poznanie Boga oraz to, że wierzący staje się coraz bardziej podobny do
Stwórcy, co jest wolą Bożą.
Życie chrześcijańskie jest rewolucyjne i ma praktyczny wymiar; w Chrystusie wszystko w życiu radykalnie się zmienia.