10 May 2021
03 May 2021
Efezjan 4:11-16
11 I On ustanowił jednych apostołami, drugich prorokami, innych ewangelistami, a innych pasterzami i nauczycielami, 12 aby przygotować świętych do dzieła posługiwania, do budowania ciała Chrystusowego, 13 aż dojdziemy wszyscy do jedności wiary i poznania Syna Bożego, do męskiej doskonałości, i dorośniemy do wymiarów pełni Chrystusowej, 14 abyśmy już nie byli dziećmi, miotanymi i unoszonymi lada wiatrem nauki przez oszustwo ludzkie i przez podstęp, prowadzący na bezdroża błędu, 15 lecz abyśmy, będąc szczerymi w miłości, wzrastali pod każdym względem w niego, który jest Głową, w Chrystusa, 16 z którego całe ciało spojone i związane przez wszystkie wzajemnie się zasilające stawy, według zgodnego z przeznaczeniem działania każdego poszczególnego członka, rośnie i buduje siebie samo w miłości.
Kościół jest Bożym zamysłem. Nie jest ukończonym dziełem,
ale nieustannie podlega rozwojowi, wzrostowi, budowaniu. Chrystus ustanowił Go i
nieustannie buduje Kościół dając dary i ludzi, aby mógł funkcjonować.
W Nowym Testamencie znajdujemy różne listy darów, które Chrystus daje Kościołowi (Rzymian 12,6-8; 1 Koryntian 12,8-10, 28-30; Efezjan 4,11-12; por. 1 Piotra 4,10-11).
Każda z list jest inna i żadna nie jest kompletna, co wskazuje
na różnorodność darów Ducha Świętego dla Kościoła.
Każdy wierzący posiada dary i służy, używając ich. Chrystus ustanowił, że przywódcy w Kościele, mają szczególną funkcję, nie aby rządzić w sposób autorytarny ale też nie po to, aby tylko samodzielnie decydować o wszystkim i wykonywać wszystko.
Paweł pisze o funkcji i celach przywódców w Kościele.
W tekście Apostoł wymienia cztery lub pięć (zależnie jak
rozumiemy grecki tekst) funkcji: apostołowie, prorocy, ewangeliści, pasterze i
nauczyciele.
Funkcja apostoła jest szczególnie związana z zakładaniem zborów, z pierwszą pracą misyjną.
Ewangeliści głoszą Ewangelię, ale oznacza to więcej niż tylko
ewangelizację. Filip, jeden z siedmiu diakonów jest nazywany ewangelistą
(Dzieje Apostolskie 6,3-6). Paweł pisze do Tymoteusza, aby wykonał pracę
ewangelisty (2 Tymoteusza 4,5). Prorocy głoszą Słowo Boże konfrontując
wierzących i niewierzących z Prawdą Bożą.
Ewangelista głosi Ewangelię i buduje wiernych, aby Kościół
został budowany i się rozwijał.
Wyraz pasterz (lub pastor) jest tylko w tym miejscu używany w Nowym Testamencie. W innych miejscach czytamy o opiekowaniu się trzodą, którą jest Kościół (np. Dz. Apostolskie 20,28; 1 Piotra 5,2).
Funkcja pastora jest podobna do funkcji nadzorcy (gr.: episkopoi, też tłumaczone, jako biskup, por. Filipian 1,1) oraz starszych
(por. Dz. Apostolskie 20,17 i 28; 14,23; 1 Tymoteusza 4,14; 5,17-19). W
Dziejach Apostolskich wyrazy nadzorca/biskup
i starszy są używane jako synonimy. Zadaniem
nadzorcy/biskupa/starszego jest bycie pasterzem
dla Kościoła/zboru (Dz. Apostolskie 20,17 i 28).
Pastorzy i starsi są przywódcami zborów, troszczą się i zapewniają
wszystko, czego zbór potrzebuje, tak jak pasterz troszczy się o trzodę. Są oni
też rodzajem menedżera dla Kościoła, co wyraża wyraz, tłumaczony jako przełożony, (1 Tesaloniczan 5,12;
Rzymian 12,8).
Już w Starym Testamencie znajdujemy obraz pasterza. Bóg jest dobrym pasterzem, prowadzącym do dobrych miejsc (Ks. Rodzaju 49,24; Psalm 23,1; 40,11; 80,1). Czytamy o przywódcach Izraela, którzy są pasterzami ludu, dobrymi albo złymi (2 Samuela 5,2; Psalm 78,71; Jeremiasza 23,2; Ezechiela 34,11).
Pasterze w Kościele powinni być odbiciem Jezusa, służąc w
Jego imieniu i kontynuując Jego działanie. Jezus jest dobrym pasterzem, troszczącym
się o swoją trzodę (Ew. Jana 10,11-18; Ew. Mateusza 18,12-14; Ew. Łukasza
15,3-7; Hebrajczyków 13,20; 1 Piotra 2,25; 5,4) podobnie przywódcy w Kościele
mają być dobrymi pasterzami (1 Piotra 5,2; Dz. Apostolskie 20,28).
Wyrazy pasterz i nauczyciel są w języku greckim ściśle związane ze sobą, co sugeruje bardzo bliski związek między nimi. Z tego powodu wielu twierdzi, że chodzi tu o jedną połączoną funkcję: nauczających pasterzy. Grecki tekst jednak wskazuje na dwie funkcje lub służby bardzo blisko związane ze sobą i częściowo pokrywające się wzajemnie. W innych miejscach nauczyciele stanowią osobną grupę (1 Koryntian 12,28-29; Galatów 6,6). Wszyscy pasterze nauczają, ponieważ jest to podstawą dla budowania Kościołów, ale nie każdy nauczyciel jest pasterzem.
Nauczyciel naucza, wyjaśnia Pismo Święte, aby wierni rozumieli i mogli dostosować Słowo Boże do praktycznego życia. Nauczanie nie jest tylko przekazaniem teorii, choć przekazanie wiedzy jest niezbędną częścią nauczania, ale powinno mieć zawsze wymiar praktyczny.
Nauczyciel posiada autorytet w Kościele, nie można
lekceważyć jego nauczania, choć to w żadnym przypadku nie znaczy, że nie można go
nigdy krytykować. Wszelkie nauczanie należy sprawdzić, czy jest zgodne z Pismem
Świętym.
Jezus ustanowił te służby/funkcje w konkretnym celu, o którym Paweł pisze w następnych wersetach.
Celem służby apostołów, ewangelistów, proroków, pasterzy
i nauczycieli jest, aby przygotować
świętych (w. 12).
Wyraz przygotować (w greckim oryginale to rzeczownik) ma
różne znaczenia: naprawiać (jak w Ew.
Mateusza 4,21), uzupełniać coś, co
brakuje (1 Tesaloniczan 3,10), ale też: zaopatrzyć,
uzbroić, przygotować, uzupełnić, trenować, dyscyplinować.
Przygotowanie zawsze ma konkretny cel, przygotowujemy coś
lub się do czegoś. Przywódcy (starsi, pasterze, nauczyciele, ewangeliści) przygotowują
wiernych do dzieła posługiwania. Nie tylko przywódcy służą, jest to zadanie wszystkich
świętych, każdego wierzącego.
Bóg dał Kościołowi ludzi, spełniających szczególne funkcje
i służby, aby cały Kościół składał się z wiernych, budujących i służących sobie
wzajemnie.
Celem jest nie tylko budowanie indywidualnych chrześcijan, lecz budowanie Ciała Chrystusa.
Każdy wierzący jest powołany do budowania Kościoła
poprzez służenie braciom i siostrom.
Paweł pisze w innych miejscach o budowaniu Kościoła i wzroście Kościoła. Kościół jest świątynią, która jest budowana (Efezjan 2,21; 4,16, por. 1 Koryntian 3,10-23).
Wyraz, tłumaczony jako budować, oznacza budować budynki ale także zakładać państwa.
W Starym Testamencie czytamy, że Bóg, po wygnaniu,
stanowiącym sąd Boży, buduje dla siebie lud (Jeremiasz 24,6; 31,4; 33,7). Czyni
to przez mówienie poprzez proroków (Jeremiasz 1,9-10). W Nowym Testamencie
Jezus Chrystus buduje Kościół, lud Boży (Ew. Mateusza 16,18).
Kościół, jest budowany, rozwija się i rośnie tak jak
ciało, organizm - metafora, używana przez Apostoła Pawła w 1 Koryntian
12,12-31.
Apostoł Paweł określa w trzy cele budowania Kościoła.
Pierwszym celem jest jedność wiary i poznania Syna Bożego (w. 13).
Jedność między wierzącymi stała się tylko możliwa przez Jezusa
Chrystusa i jego dzieło (por. Galatów 3,28; Efezjan 2,11-22). Jest to jedność w
wierze i nauczaniu, co oznacza, że głoszenie i nauczanie w Kościele jest zgodne
i jedno. Kościół zna Syna Bożego Jezusa Chrystusa, co zawiera także wiedzę o
tym, kim On jest i co uczynił. To implikuje, że Kościół przeciwstawia się
fałszywym naukom, które nauczają czegoś innego niż Pismo Święte.
Następnym celem jest osiągnięcie przez wszystkich męskiej doskonałości (w. 13). Nie oznacza to tutaj dojrzałości każdego wierzącego osobno, lecz dojrzałość Kościoła, jako całości. Wyraz ten nie oznacza doskonałości, lecz dojrzałość, jako przeciwieństwo niedojrzałości charakterystycznej dla dzieci i niemowląt, o których mowa w następnych wersetach. Dojrzały człowiek nie wieje z wszystkimi wiatrami fałszywych nauk (w. 14) ale rozpoznaje fałszywe nauki i przeciwstawia się im. W Kościele ciągle pojawiają się nauczyciele i pastorzy, głoszący fałszywe nauki, niezgodne z Pismem Świętym. Wielu chrześcijan nie rozpoznaje ich, bo nie zostali przygotowani przez przywódców (pastorów, starszych) i sami się nie starali, aby lepiej poznać Syna Bożego.
Fałszywe nauczanie jest zagrożeniem dla Kościoła. Czasami
wygląda niewinnie, ale pochodzi od szatana, pragnącego w ten sposób zniszczyć
Kościół. Dlatego tak ważne jest, aby wierzący byli dojrzali, aby Kościół, zbór był
dojrzały w wierze i w wiedzy.
Jako trzeci cel, Paweł podaje, dorośnięcie do wymiarów pełni Chrystusowej. Chrystus jest miarą naszej dojrzałości. Wierzący i Kościół, jako całość, stają się coraz bardziej podobni do samego Jezusa Chrystusa.
Kościół ma być szczery w miłości (w. 15). Grecki tekst mówi dosłownie: mówić prawdę. Mówienie prawdy stanowi wielki kontrast z fałszywą nauką, która jest kłamstwem.
Kościół głosi prawdę, co oznacza też, że przeciwstawia
się kulturze, demaskuje kłamstwo w kulturze i w społeczeństwie. Kościół głosi
prawa Boże i żyje prawdą Bożą (por. Efezjan 6,14).
W ten sposób, będąc w Kościele, przygotowany przez przywódców, wierzący rośnie w Chrystusie pod każdym względem (w. 15), lub jak można lepiej tłumaczyć: w każdy sposób. W każdy sposób, czyli w wierze, w wiedzy, w jedności, w miłości (por. 2 Koryntian 10,5; 2 Tesaloniczan 1,3; Kolosan 1,10; 2,19).
W taki oto sposób funkcjonuje Kościół Chrystusa. Każdy wierzący otrzymał dary, ale nikt nie otrzymał w taki sposób, aby już nie potrzebował być budowanym przez braci i siostry. Kościół jest wspólnotą, ciałem, w którym każdy członek jest ściśle związany z Chrystusem i w Nim z wszystkimi innymi braćmi i siostrami, co zostaje wyrażone poprzez członkostwo lokalnego zboru.
Przywódcy w Kościele, w lokalnym zborze, mają szczególną
funkcję i odpowiedzialność, aby Kościół w całości dobrze funkcjonował według
Słowa Bożego. Kościół funkcjonuje dobrze, jeśli zostaje ciągle budowany, jeśli
każdy członek aktywnie służy, używając otrzymanych darów.
19 April 2021
12 April 2021
Odnowienie wierzącego
Po upadku w
grzech, człowiek nie przestał być człowiekiem, nie stał się zwierzęciem,
zasadniczo różni się od wszelkich innych stworzonych istot. Człowiek nie jest
zwierzęciem (teoria ewolucji błędnie uczy, że człowiek nim jest), lecz jest
stworzony na obraz Boga, co podkreśla jego szczególne miejsce i zadanie w
stworzeniu.
Upadek w
grzech miał dramatyczne skutki: zbuntowany człowiek sam zerwał relację z Bogiem
i przez to stał się wrogiem swego Stworzyciela. Bóg reagując sprawiedliwie wypędził
go z raju i od tej pory nie może on już żyć w Bożej chwale. Mimo tego, człowiek
nadal jest stworzeniem odzwierciedlającym obraz Boga (I Mj. 9:5).
Człowiek nie
stracił ludzkiej natury, nadal może myśleć, mówić, decydować. Nie stracił też
swojej woli, lecz przez grzech sam dobrowolnie zdecydował, aby naśladować
szatana w buncie przeciwko Bogu, przez co stał się niewolnikiem szatana i
grzechu.
Ten stan
człowieka, stan buntu, Apostoł Paweł nazywa często ciałem lub byciem w ciele
(np. Rz. 7:5, 14, 18; 8:3, 4, 6, 7, 9; 2 Kor. 1:17; 10:2) lub też starym
człowiekiem.
To wszystko
oznacza, że staliśmy się wrogami Boga. Apostoł Paweł pisze: zamysł ciała jest
wrogi Bogu, nie poddaje się bowiem zakonowi Bożemu, bo też nie może (Rz. 8:7)
oraz: kiedyś byliście Bogu obcymi i wrogo usposobionymi, a uczynki wasze złe
były (Kol. 1:21).
Dlatego Bóg
nie traktuje nas, jak zwierzęta lub jak kamienie, lecz jak ludzi, wrogo
nastawionych wobec Niego. Bóg chciał się pojednać z człowiekiem przez ofiarę
swego Syna, ale on nie jest w stanie samodzielnie przyjąć Ewangelii z powodu jego
grzesznej wrogości.
Bóg jednak
działa przez Ducha Świętego, aby odnowić i ożywić człowieka, który jest duchowo
martwy. Tylko przez działanie Ducha Świętego możemy się nawrócić. To, że chcemy
się nawrócić i uwierzyć, nie jest naszą sprawą, lecz Bożą, jak Apostoł Paweł
pisze: Bóg według upodobania sprawia w was i chcenie i wykonanie (Fil.
3:13).
Po upadku
jesteśmy z natury duchowo martwi, nie jesteśmy w stanie wybrać Boga, ale Bóg
sam nas ożywia, jak Apostoł w innym miejscu mówi: ale Bóg,
który jest bogaty w miłosierdzie, dla wielkiej miłości swojej, którą nas
umiłował, i nas, którzy umarliśmy przez upadki, ożywił wraz z Chrystusem -
łaską zbawieni jesteście (Ef. 2:4-5).
Bóg nie
zlikwidował grzesznego świata, aby zacząć od nowa, lecz zdecydował, że chce odnowić
nas, abyśmy znowu stali się ludźmi żyjącymi ku Jego chwale i w społeczności z
Nim.
Kiedy Duch
Święty zaczyna działać w nas, zaczyna się coś pięknego: ożywiamy i odnawiamy
się. To proces: nie jesteśmy od razu już idealni i bez grzechu, ale zaczyna się
coś nowego, co stało się tylko możliwe, ponieważ Bóg nas wybrał, aby okazać nam
łaskę, abyśmy mogli żyć.
Oznacza to, że
Bóg zmienia kierunek naszej woli, która już nie jest przeciw Niemu, lecz kieruje
się ku Niemu. Apostoł Paweł wyraża to nastepująco:
Ale wy nie tak nauczyliście się Chrystusa,
jeśliście tylko słyszeli o nim i w nim pouczeni zostali, gdyż prawda jest w
Jezusie. Zewleczcie z siebie starego człowieka wraz z jego poprzednim
postępowaniem, którego gubią zwodnicze żądze, i odnówcie się w duchu umysłu
waszego, a obleczcie się w nowego człowieka, który jest stworzony według Boga w
sprawiedliwości i świętości prawdy (Ef. 4:20-24).
Apostoł Paweł
napisał te słowa do nawróconych ludzi, do wierzących. Odnowienie jest procesem,
trwającym przez całe nasze życie.
Nawrócenie jest
połączeniem dwóch różnych procesów: mianowicie umartwiania starego człowieka
oraz przychodzenie nowego (odnowionego) człowieka. To proces uświęcenia.
Niestety
nieraz chrześcijanie mylą i mieszają pojęcie uświęcenia i odnowienia z pojęciem
usprawiedliwienia. Te pojęcia należy ściśle odróżnić od siebie. Kiedy Bóg
sprawi, że człowiek nawróci się, zostaje usprawiedliwiony, to znaczy, Bóg
deklaruje go sprawiedliwym na podstawie ofiary Jezusa Chrystusa na krzyżu.
Każdy wierzący jest w Chrystusie 100 % sprawiedliwy w oczach Boga, nie ma mniej
lub bardziej sprawiedliwych wierzących. Łotr na krzyżu, który dopiero w
ostatnim momencie swego życia się nawrócił jest tak samo sprawiedliwy przez
usprawiedliwienie, jak ten, kto przez całe życie pracował nad sobą i nad swoim
uświęceniem.
Oczywiście
jeśli chodzi o proces uświęcenia tu mogą być różnice u wierzących, ale to nie
ma znaczenia dla zbawienia. Człowiek jest albo zbawiony i usprawiedliwiony,
albo nie, nie można być trochę zbawionym.
A jeśli ktoś
jest zbawiony, to ma pewność, ponieważ Bóg działa w nim. Nie musimy więc bać
się, że stracimy nasze zbawienie, ponieważ sam Bóg działa w nas i nikt nie może
wyrwać nas z rąk Chrystusa (Rz. 8:38-39). Możemy mieć stuprocentową pewność, że
Ten, który rozpoczął w nas dobre dzieło, będzie je też pełnił aż do dnia
Jezusa Chrystusa (Fil. 1:6).
Każdy wierzący
jednak musi ciągle walczyć z grzechem, i to jest wyczerpujące. Sam Apostoł
Paweł opisał tą walkę, której sam doświadczył:
Albowiem nie rozeznaję się w tym, co
czynię; gdyż nie to czynię, co chcę, ale czego nienawidzę, to czynię. (…) Wiem tedy, że nie
mieszka we mnie, to jest w ciele moim, dobro; mam bowiem zawsze dobrą wolę, ale
wykonania tego, co dobre, brak; albowiem nie czynię dobrego, które chcę, tylko
złe, którego nie chcę, to czynię (Rz. 7:15, 18-19).
Ale z drugiej
strony, każdy wierzący widzi też owoce Ducha Świętego w swoim życiu, które są
dowodami rzeczywistego Jego cudownego działania oraz wybrania i zbawienia z
łaski. Każdy, kto serdecznie i szczerze żałuje swoich grzechów szukając nadziei
i przebaczenia tylko u Jezusa Chrystusa, wyraźnie pokazuje w tym owoce działania
Ducha Świętego. Wtedy widzimy, jak Bóg w nas działa, jak zmienił naszą wolę,
która dotychczas była wrogo nastawiona wobec Niego, a teraz, mimo grzechów,
które w nas jeszcze są, kieruje się przez Chrystusa do naszego Stworzyciela.
Wtedy możemy mieć pewność i pociechę, że Bóg dokończy swego dzieła, że utrzyma
nas przy sobie, i że, mimo naszych słabości i grzechów, kiedyś będziemy żyli w wiecznej
chwale z Nim, ponieważ Chrystus nas zbawił a Bóg pojednał się z nami.
10 March 2021
Materializm?
Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj
Czy prośba o codzienny chleb nie jest zbyt materialistyczna?
Czy oznacza to, że nie musimy pracować lub planować?
Może wydawać się, że prośba o codzienny chleb jest zbyt prozaiczna i przyziemna. Inne prośby modlitwy mówią o Królestwie Bożym i o woli Bożej, o przebaczeniu grzechów a pomiędzy nimi znajduje się prośba: daj nam chleba codziennego. To jedyna prośba, którą i niewierzący są zainteresowani, gdyż potrzeba codziennego pokarmu utrzymującego przy życiu, dotyczy każdego człowieka.
Oczywiście wiemy, że nasz codzienny pokarm, ubranie i wszelkie inne rzeczy, które posiadamy, są skutkiem naszej pracy lub pracy innych. Jedzenie na naszych talerzach jest wynikiem: pracy rolników, odpowiednich warunków klimatycznych i ekonomicznych, pracy wytwórców, transportu, handlu itp. Niewierzący widzi tylko te aspekty, natomiast wierzący rozumie, że mimo wszelkiej pracy, która jest konieczna do wytworzenia pokarmu i innych dóbr, ostatecznie otrzymuje wszystko z rąk Bożych.
Modlitwa wymienia prośbę o chleb, nie wspominając o naszej pracy lub pracy innych. Czy to oznacza, że nasza praca, zarządzanie i planowanie nie ma w ogóle znaczenia? Oczywiście, że ma. Praca jest ważna i potrzebna, a lenistwo jest grzechem. Kto nie chce pracować nie ma prawa na pokarm (2 Tes. 3:10).
Istotnym pytaniem jest jednak, czemu lub komu ufamy ostatecznie: Czy ufamy sobie i swoim wysiłkom oraz innym ludziom i ich pracy? Czy ufamy ostatecznie Bogu?
Zwróćmy uwagę na dwie opowieści biblijne: pierwsza znajduje się w Starym Testamencie a druga w Nowym. Stary Testament zawiera historię Józefa w Egipcie, który wiedząc o nadchodzącej klęsce głodu przygotował się podwyższając podatki i gromadząc zboże w spichlerzach, aby w latach głodu naród miał pożywienie. Po ludzku mówiąc Egipt przeżył klęskę głodu przez dobre zarządzanie Józefa (I Mj. 41:37-57).
Druga to przypowieść Jezusa o bogatym rolniku, który miał dużo plonów. Rozbudował, więc swój spichlerz, aby uzyskać dodatkowe miejsce na jeszcze więcej plonów, tak, aby w późniejszych latach nie musiał się już o nic martwić. Z ludzkiej perspektywy wydaje się to rozsądnym. W nocy jednak zmarł i nie miał nic z tego, co zaplanował (Łuk. 12:17-21).
Jaka jest różnica między Józefem a bogatym rolnikiem?
Bogaty rolnik ufał wyłącznie temu, co widział, pokładał zaufanie tylko w swej pracy, swoim gospodarowaniu. Jezus nazwał to zbieraniem skarbów na ziemi (Łuk. 12:21).
Józef natomiast pracował ciężko, ale ufał przede wszystkim Bogu, wiedząc, że jeśli Bóg jego pracy nie pobłogosławi, nie przyniesie ona w ogóle skutków. Józef wiedział, że Bóg działa we wszystkim ku dobremu, obróci zło w dobro, tak, aby on i wielu innych mogło żyć (I Mj. 50:20; por. Rz. 8:28).
Nie są to puste słowa, lecz to prawda. Józef przeżył trudności, biedę i niewolnictwo, ale też żył dostatnio, jako bogaty nomada oraz jako zamożny zarządca najsilniejszego kraju na świecie. Wiedział, że wszystko pochodzi od Boga i dziękując Mu za to, okazał swą wdzięczność.
Postawa wierzącego i niewierzącego jest całkiem inna. Niewierzący skoncentrowany jest na tym, co znajduje się na ziemi, na swoim życiu, swoich możliwościach itp., ale nie chce nic wiedzieć o Bogu i nie okazuje Mu wdzięczności. Niewierzący pragnie się rozwijać tylko materialnie, chce uzyskać coraz więcej możliwości i w gruncie jest egoistyczny. Ufa tylko samemu sobie i swoim talentom i własnej przedsiębiorczości.
Biblijnie wierzący natomiast ufa Bogu. Wie, że Bóg da mu wszystko, czego naprawdę potrzebuje, pamiętając o tym, że oczywiście nie wszystko, czego sobie życzy. Ufa, że Bóg wie, jakie są jego potrzeby i dlatego nie ma problemu z tym, że na świecie są bogaci i biedniejsi. Wierzący też wie, że jeśli żyje w biedzie nie jest to spowodowane przez to, że źle lub za mało się modlił, lecz wierzy, że jego bieda lub inna trudna sytuacja jest w planie Bożym, współdziałając ku dobremu.
Wierzący też nie powinien być leniwy, ale starannie pracować i planować. Nie jest grzechem, aby planować finanse, aby starać się o lepszą pracę, czy płacić ubezpieczenie emerytalne. Wierzący jednak nie pokłada całego zaufania w tym, co planuje i czyni, gdyż wie, że w jednym momencie może wszystko stracić jak wskazuje na to przykład Joba lub wielu ludzi w czasie kryzysu w latach trzydziestych lub w czasie wojny.
Modląc się o codzienny chleb pragniemy wyrażać nasze zaufanie Bogu oraz naszą wdzięczność za to, że daje nam wszystko, czego potrzebujemy do życia a nawet o wiele więcej.
(por. też. Psalm 104:27-29; 145:15-16). Modlitwa ta uświadamia każdego dnia na nowo, że nic nie jest oczywiste oraz też, że niebezpiecznie jest ufać temu, co sami robimy lub ufać innym, którzy ‘powinni’ nam coś dać. Ufajmy Bogu, bo On najlepiej wie, co dla nas dobre i pożyteczne. On jest doskonałym Ojcem, troszczącym się o swe dzieci.
08 March 2021
01 March 2021
Rzymian 9:19-24
19 A zatem, powiesz mi: Czemu jeszcze obwinia? Bo któż może przeciwstawić się jego woli? 20 O człowiecze! Kimże ty jesteś, że wdajesz się w spór z Bogiem? Czy powie twór do twórcy: Czemuś mnie takim uczynił? 21 Albo czy garncarz nie ma władzy nad gliną, żeby z tej samej bryły ulepić jedno naczynie kosztowne, a drugie pospolite? 22 A cóż, jeśli Bóg, chcąc okazać gniew i objawić moc swoją, znosił w wielkiej cierpliwości naczynia gniewu przeznaczone na zagładę, 23 a uczynił tak, aby objawić bogactwo chwały swojej nad naczyniami zmiłowania, które uprzednio przygotował ku chwale, 24 takimi naczyniami jesteśmy i my, których powołał, nie tylko z Żydów, ale i z pogan.
Wcześniej Apostoł Paweł pisał o tym, że Bóg suwerennie wybiera według swojego upodobania, tak jak wybrał Jakuba a nie Ezawa (Rz. 9:10-13). Takie stwierdzenie budzi bunt w człowieku, bo ma poczucie, że jest to niesprawiedliwe. Apostoł Paweł więc dalej wyjaśnia, podkreślając naszą sytuację wobec Stwórcy.
Obraz garncarza znajdujemy też u proroków: Jeremiasza i Izajasza (Iz. 29:14-16; 45:9-13; Jer. 18:1-12) Paweł nawiązuje bardziej do słów Izajasza, który pisze:
O, jak przewrotni jesteście! Tak jak gdyby można garncarza stawiać na równi z gliną!
Jak gdyby dzieło mogło mówić o swoim twórcy: Nie on mnie stworzył,
a garnek mówił o garncarzu: On nic nie umie! (Iz. 29:16)
W innym miejscu czytamy:
Biada temu, kto się spiera ze swoim stwórcą, skorupka wśród glinianych skorupek!
Czy glina może powiedzieć do tego, kto ją formuje: Co robisz?
Albo dzieło do swojego mistrza: On nie ma rąk? (Iz. 45:9).
Bóg oskarża Izrael, że buntując się nie uznają Jego suwerenności i autorytetu. Bunt przeciwko wszechmogącemu Panu można porównać do buntu naczynia przeciw garncarzowi uważającego, że samo wie lepiej niż ten, który go stworzył.
Jak człowiek może kwestionować to, co czyni jego Stwórca i uważać, że wie lepiej niż On? Obraz garncarza pokazuje jednocześnie śmieszność i straszność ludzkiego buntu. Człowiek chce przewrócić porządek Boży. Zarówno prorok jak i Apostoł Paweł podkreślają, że człowiek powinien znać swoje miejsce: jesteśmy gliną w rękach Stwórcy.
Pismo Święte nie potępia tu wierzącego, który nie rozumie co się dzieje, który pyta Boga, dlaczego musi cierpieć, dlaczego znajduje się w takiej a nie innej sytuacji. To, że w naszej rozpaczy pytamy Boga nie jest grzechem samym w sobie.
Istotne jest jednak nasze nastawienie, nasza postawa. Apostoł potępia tych, którzy kłócą się z Bogiem, nie uznając jego autorytetu, uważając, że wiedzą lepiej niż On, kwestionując przez to Jego autorytet i suwerenność.
Nie musimy bać się Boga, jeśli mamy pytania, wątpliwości, ale musimy dbać o nasze nastawienie, postawę wobec Niego. Powinniśmy mieć nastawienie takie, jak Mojżesz, który też pytał, ale okazał szacunek wobec Boga (II Mj. 3), lub jak Job (Job 40:4; 42:3, 6). Job miał nawet w pewnym sensie rację w swoich pytaniach i stwierdzeniu, że jego cierpienie jest ‘niesprawiedliwe’, ale się nawrócił i przyznał, że nie można kwestionować Boga i uważać, że można Go oskarżać i korygować (Job 40:2; por. 1:22; 2:10).
Powinniśmy być pokorni wobec Boga, chociaż nie możemy przy tym też zapomnieć, że jesteśmy czymś więcej niż gliną w rękach garncarza. Bóg stworzył nas na swój obraz, abyśmy byli jego namiestnikami na ziemi. On chce mieć relację z nami, chce objawiać swoje zamiary i myśli, co jest rzeczywiście niesamowite. Dlatego nasz Stwórca też chce, abyśmy się dzielili z Nim wszelkimi naszymi pytaniami i wątpliwościami, ale z odpowiednim nastawieniem.
Naszym problemem jest to, że chcemy mieć wszystko pod kontrolą, że sami chcemy decydować, co jest dobre a co złe. To jest esencja grzechu, to jest to, co zrobili Adam i Ewa, kiedy zjedli zakazany owoc: sami zdecydowali, co jest dobre kwestionując Boży autorytet.
Czy to nam się podoba, czy nie, faktem jest, że zostaliśmy stworzeni przez Boga. Sami nie zdecydowaliśmy o tym, że istniejmy, sami nie zdecydowaliśmy o naszej płci czy kolorze oczu. To była decyzja naszego Stwórcy. Jesteśmy jak naczynia, o których decyduje ich twórca - garncarz. Jest to trudne dla nas do zaakceptowania, ale nawet jeśli kwestionujemy autorytet i suwerenność naszego Stwórcy, nie możemy zmienić prawdy.
W argumentacji Apostoła jednak ważniejszy w tym miejscu nie jest Bóg jako Stwórca, lecz jako Sędzia. Bóg jest jednocześnie Królem i Sędzią, dlatego ma prawo czynić ze swym stworzeniem co zechce. Po upadku w grzech, Bóg miał prawo działać według swojego gniewu lub według miłosierdzia. W poprzednich wersetach Apostoł Paweł obszernie wyjaśnia, że Bóg nie musi się tłumaczyć ze swych decyzji a człowiek nie ma prawa osądzać, czy Boża reakcja na grzech jest poprawna czy nie (w wersetach 10-18). Apostoł podkreśla, zgodnie ze Słowem Bożym, że Bóg jest sprawiedliwym sędzią, który reaguje w poprawny i sprawiedliwy sposób na ludzki grzech.
Obraz garncarza więc nie tylko dotyczy naszego stworzenia, ale też Bożej sprawiedliwej reakcji na nasz grzech. Apostoł bardziej podkreśla autorytet Boży niż jego moc.
Wcześniej pisał o suwerennej decyzji Bożej co do narodu, który wybrał: wybrał młodszego syna Jakuba a nie starszego syna Ezawa (w. 12-13).
Jedynym prawidłowym wyznaniem wierzącego jest to, jakie składał Izrael: Panie, Ty jesteś naszym Ojcem, my jesteśmy gliną, a Ty naszym Stwórcą i wszyscyśmy dziełem twoich rąk (Iż. 64:8). Na takie wyznanie Pan reaguje z łaską i miłosierdziem.
To, że Bóg suwerennie decyduje, nad kim się zmiłuje a kogo przywiedzie do zatwardziałości wydaje się niesprawiedliwe (w. 18). Dlaczego Bóg nie zmiłuje się nad wszystkimi? Mamy tu do czynienia z tajemnicą, której nie będziemy rozumieć do końca, ale jasnym jest, że sprawiedliwość wymaga, by Bóg wylał swój gniew na każdego, bo nie ma ani jednego sprawiedliwego człowieka (Rz. 3:23). To tylko łaska, kompletnie niezasłużona, przez którą Bóg wybrał wierzących do wiary. Nie możemy tego kwestionować, lecz powinniśmy dziwić się, z wdzięcznością, wielkości Bożej.
Musimy zaprzestać oceniać Boga według naszych ludzkich standardów i kategorii sprawiedliwości. Człowiek uważa, że wie najlepiej, co jest sprawiedliwe, wie lepiej niż przodkowie a nawet lepiej niż Bóg. Ale pojęcie sprawiedliwości zmienia się w każdym pokoleniu, co ma odzwierciedlenie w ustawach a nawet konstytucjach które, w świetle całości historii ludzkości, nie istnieją długo. Niedawno seks pozamałżeński, ślub homoseksualny, aborcja były uważane za bezprawne, grzeszne obecnie natomiast są społecznie akceptowane. Nikt nie jest w stanie powiedzieć jak będzie myślało o tych tematach społeczeństwo za 100 lub 200 lat. Historia pokazuje, że to, co społeczeństwo akceptuje może się w krótkim czasie kompletnie zmienić.
Ulegające ciągłym zmianom ludzkie pojęcie sprawiedliwości nie jest nam pomocne, jedyne stabilne i stałe pojęcie sprawiedliwości znajdujemy tylko w Bożym Słowie.
W wersetach 22 i 23 znajdujemy dwa razy ten sam czasownik okazać lub objawić. Bóg okazuje swój gniew zbuntowanym grzesznikom oraz okazuje swoją chwałę nad tymi, którzy się nawrócili i uwierzyli.
Nawet w sytuacji bezbożnych widzimy miłosierdzie Boga. Nie od razu wylał swój gniew, lecz znosił w wielkiej cierpliwości bezbożnych, których Paweł nazywa naczyniami gniewu. Mogli się nawrócić, ale nie uczynili tego, lecz woleli zostać w swoim buncie wobec Stwórcy. Bóg nie od razu wylewa swój gniew, ale ten dzień z pewnością przyjdzie. W momencie, kiedy człowiek umrze, stanie przed Bogiem a wtedy będzie już za późno.
Ci jednak, nad którymi Bóg się zmiłuje, nie są lepsi niż bezbożni, ale On ich od wieczności przygotował ku chwale, od wieczności wybrał w Chrystusie (por. Rz. 8:29; Ef. 1:4). To tajemnica, a kwestionowanie tego nam nie pomoże, lecz raczej oddali nas od Boga. Przyjmijmy tą tajemnicę w wierze, jako Bożą Prawdę dziękując i chwaląc Go za to.
Zamiast kłócić się z Bogiem, lepiej się nawrócić, poddać się swemu Stwórcy, uznać Go jako wszechmogącego Pana i wyznać swoje grzechy. Wtedy Bóg nie wyleje swego gniewu, lecz zmiłuje się w Chrystusie nad grzesznikiem.