11 December 2017

1 Tymoteusza 2:8-10



List Pawła skierowny był do Tymoteusza, pastora w Efezie, gdzie istniał problem dotyczący fałszywego nauczania a co za tym idzie niewłaściwego zachowania wierzących. Zachowanie wierzących musi podlegać Woli Bożej. Powinni otrzymać właściwe nauczanie Słowa Bożego, które wpłynie na ich sposób myślenia i zachowania, w pełni podporządkowane Woli Bożej.

W pierwszym rozdziale Paweł mówił o fałszywym nauczaniu w Kościele, w rozdziale 2 i 3 natomiast o zachowaniu się wierzących oraz innych praktycznych aspektach życia Kościoła, aby w rozdziale 4 ponownie wrócić do problemu fałszywych nauczycieli. W rozdziale drugim uwagi Apostoła Pawła nie dotyczą zachowania chrześcijan ogólnie lub w domu, lecz podczas publicznego nabożeństwa.

Tło kulturowe i historyczne
Poglądy starożytnych Greków na temat kobiet były negatywne. Na przykład Demostenes (IV wiek p.Ch.) mówił: „Mamy prostytutki dla rozkoszy, konkubiny dla fizycznych pragnień, żony, aby dały nam legalne dzieci.”
Późniejsi greccy filozofowie bardziej pozytywnie wypowiadali się na temat małżeństwa oraz kobiet. Przyznawali wprawdzie, że kobiety mają prawo do edukacji, ale ich miejscem miał być wyłącznie dom. Kobieta nie mogła mieć wpływu na mężczyznę. Jedynie prostytutkom i kapłankom pozwolono na to. Najbardziej wyemancypowane w starożytnym greckim społeczeństwie były konkubiny (tzw. hetaira, kurtyzana).

Z literatury i inskrypcji wiadomo, że w I wieku powstał wśród rzymskich kobiet ruch emancypacyjny, stanowiący bunt przeciwko tradycyjnej roli kobiety w społeczeństwie. Kobiety rzymskie chciały wyzwolić się z nałożonych im reguł. Bunt wyrażały w sposobie ubierania i wyglądzie, podkreślając  wolność, między innymi wolność seksualną. W starożytnym społeczeństwie greckim i rzymskim wolność seksualna była przywilejem wolnych mężczyzn.
W Imperium Rzymskim kobiety były obecne w przestrzeni publicznej, co było czymś nowym, czego społeczeństwo greckie nie znało wcześniej. Kobiety mówiły w miejscach publicznych o sprawach takich, jak stosowanie metod antykoncepcji czy aborcji.
Ten nowy ruch emancypacyjny był tak groźny dla porządku w społeczeństwie, że cesarz August wydał dekrety, by go zwalczyć.
Także dla Kościoła chrześcijańskiego ruch ten stanowił zagrożenie, ponieważ myślenie i propaganda tych wolnych kobiet miała wpływ też na wierzących, co widać np. w Liście Apostoła Pawła do Koryntian.
Jednym z efektów ruchu emancypacyjnego było to, że kobiety, które normalnie w przestrzeni publicznej nakrywały głowy jako znak respektu, zrzucały swoje nakrycia, aby w ten sposób wyrazić swoją (seksualną) wolność i niezależność od mężczyzn.

Nabożeństwa miały miejsce w domach prywatnych, ponieważ chrzescijanie nie posiadali jeszcze budynków kościelnych. Miejscem nabożeństwa było zazwyczaj atrium, miejsce w domu, gdzie każdy przechodzący ulicą mógł wejść. Prywatną przestrzenią dla rodziny były tylko sypialnia, jadalnia i łazienka. To znaczy, że nabożeństwo nie było prywatnym spotkaniem, lecz publicznym zgromadzeniem Kościoła, na które każdy mógł wejść.

W tekście, który omawiamy, Apostoł Paweł zajmuje się publicznym charakterem nabożeństwa, oraz zachowaniem w takich miejscach.
Ważnym jest dla niego, jakie wrażenie Kościół robi na niewierzących, obecnych podczas nabożeństwa.
Przy tym nie łatwo jest zrekonstruować, jaki był dokładnie problem w Efezie.
Czy istniał ogólny problem, że kobiety nauczały podczas nabożeństwa, czy problemem było raczej to, że kobiety nauczały w taki sposób, który wyrażał brak szacunku do mężów.

W rozwiązaniu problemu dla Apostoła ważnym jest publiczny charakter nabożeństwa oraz zniszczenie dobrej reputacji Kościoła przez złe zachowanie.
W innych miejscach Apostoł pisze o podobnych problemach, np. w Liście do Koryntian (rozdz. 7), co pokazuje, że w Koryncie i w Efezie istniały podobne problemy wokół roli i zachowania kobiet w zborze.

Paweł, pisząc o zachowaniu chrześcijan w społeczeństwie i podczas nabożeństwa nie adaptuje zwyczajów kulturowych. Nie kultura lecz Słowo Boże powinno wyznaczać zachowanie chrześcijan. Mimo to ważnym jest dla Apostoła, że Kościół ma dobrą reputację w społeczeństwie, nie dla własnej sławy, lecz dla dobra Ewangelii.
Ubiór i zachowanie kobiet podczas nabożeństwa było obserwowane przez innych spoza Kościoła. Gdyby kobiety zachowywały się, tak jak feministki budziłoby to podejrzenia, które nie służą Kościołowi.

Wyjaśnienie tekstu

w. 8
Najpierw Apostoł zwraca się do mężczyzn (chociaż grecki wyraz też może oznaczać mężów). Mają modlić się wznosząc czyste ręce. Przypomina to kult w przybytku i w świątyni, gdzie kapłanie najpierw myli ręce (II Mojż. 30:19-21). Ten zewnętrzny znak oczyszczenia miał symbolizować oczyszczenie wewnętrzne. Wskazuje to na świętość tych, którzy się modlą.
W negatywnych słowach Apostoł pisze, że ten, kto się modli nie może żyć w gniewie lub innych grzechach. Są to grzechy związane z relacjami między ludźmi. Gniew oznacza brak owoców Ducha Świętego (Gal. 5:22). Postawą wierzącego ma być gotowość do przebaczania innym (Ef. 4:31; Kol. 3:8; Mk. 11:25). To całkiem inna postawa niż fałszywych nauczycieli, których kłótliwość i nauczanie powoduje podział i konflikty w Kościele.
Mężczyzna powinien mieć taką postawę na każdym miejscu (por. 1 Kor. 1:2; 2 Kor. 2:14). Bycie wierzącym jest czymś więcej niż modlenie się podczas nabożeństwa. Wszędzie powinniśmy modlić się i zachowywać według Słowa Bożego.
Można tu zauważyć echo z Księgi Malachiasza: Gdyż od wschodu słońca aż do jego zachodu wielkie jest moje imię wśród narodów i na wszystkich miejscach spala się kadzidła i składa się czyste ofiary na cześć mojego imienia, bo moje imię jest wielkie wśród narodów - mówi Pan Zastępów (Mal. 1:11).
Modlitwa Kościoła jest symbolem spełnienia obietnic Bożych: każdy pochodzący z pogan, może w Chrystusie modlić się do Boga i nie musi się bać Jego gniewu. Nie tylko Izrael, ale też chrześcijanin z pogan w Efezie może modlić się do Boga, głosić i uwielbiać w tym Jego Imię. 
Modlitwa nie jest tylko zwracaniem się do Boga w pewnych momentach dnia, lecz jest wyrazem postawy życiowej, pełnej wdzięczności oraz uznania, że Bóg jest świętym Stworzycielem, wylewającym swój gniew na grzeszników, ale zbawiającym wierzącego.

w. 9
Paweł zwraca się do kobiet, modlących się w kościele.
Najpierw Apostoł pisze o wyglądzie zewnętrznym a następnie o pięknie wewnętrznym.
Ubiór jest również ważny, ponieważ stanowi przesłanie. Ubranie pokazuje, czy kobieta jest skromna, czy może oferuje siebie seksualnie innym mężczyznom. Zwyczajem w kulturze grecko-rzymskiej było, że kobieta nosiła długą szatę (stola), w czym wyrażała wierność swojemu mężowi. Prostytutki nosiły inny rodzaj ubrania, bardziej kolorowy, przez które przekazywały przesłanie, że są ‘dostępne’ dla innych mężczyzn.
W marcu i w kwietniu w Efezie miały miejsce wielkie procesje ku czci Artemidy, w których wiele kobiet (prostytutki i pogańskie kapłanki) brało udział. Były ubrane w kolorowe i prowokujące (kuszące) ubrania. Celem było świętowanie seksualności w celu uzyskania od bogini Artemidy płodności. Paweł chce, aby w żaden sposób kobiety w Kościele nie zostały skojarzone z tymi bezbożnymi kobietami i z tymi procesjami.

Wyraz przetłumaczony, jako powściągliwy oznacza samokontrolę. W greckiej kulturze była to ważna cecha dobrej, szanującej swego męża, kobiety.
Samokontrola była ważna w kulturze, ale też w wierze chrześcijańskiej. Nie możemy pozwolić na to, byśmy byli kierowani przez nasze grzechy i pragnienia. Kierować nami powinno tylko i wyłącznie Słowo Boże.
Jednak w kulturze I wieku istniał ten sam problem jak dzisiaj: są ludzie, którzy nie chcą żyć w samokontroli, lecz uważają, że dobrze jest robić to, co pragniesz, najważniejsze, abyś dobrze się czuł a innym nie przeszkadzał.

W kulturze grecko-rzymskiej skromność była wprawdzie istotną cechą, ale wygląd zewnętrzny był niezwykle ważny. Kobiety inwestowały dużo czasu i pieniędzy w ubiory i makijaż, ponieważ bardzo ważną była samoprezentacja światu. To problem, który dzisiaj nadal istnieje.
Piękno i ładne ubranie samo w sobie nie są złe. Bóg sam stworzył piękno oraz nasze umiejętności do postrzegania i szanowania piękna. Jednak problemem jest, jeśli staje się to celem samym w sobie. Piękno ma ostatecznie wskazywać na Boga, nie na osobę.
 
Jednym ze sposobów, w jaki szczególnie bogate kobiety się prezentowały było kunsztowne układanie włosów jako rodzaj piramidy na głowie. Poza tym pokazywały swoje bogactwo przez złotą biżuterię, perły oraz drogie ubrania.
Było to nadmierne prezentowanie bogactwa, ale też było wyraźnym skojarzeniem z prostytutkami i innymi niemoralnymi kobietami.

Apostoł Paweł, podobnie jak Apostoł Piotr (1 Piotra 3:3-5) podkreśla, że nie możemy przesadzać w tych sprawach. Nie możemy zwracać uwagi na siebie, gdyż podczas nabożeństwa wszyscy powinni być skupieni na Bogu.

w. 10
Kobieta ma pokazać piękno przede wszystkim przez swoje uczynki, które wyrażają jej wewnętrzne nastawienie. Dobre uczynki nie są ograniczone do nabożeństwa, lecz obejmują całe życie.
Chrześcijanka nie może być taka, jak kobieta świata, skupiąca się nie pustych sprawach, jak wygląd zewnętrzny, ale ma koncentrować się na Bogu, i zachowywać się w taki sposób, który się Jemu podoba.
Wierzący może wyrażać swoją pobożność przez skromne ubranie, życie w sposób powściągliwy i skromny, oraz czyniąc dobre uczynki wiary.
Dobrym uczynkiem jest czynienie tego, co jest zgodne z wolą Bożą (por. 1 Tym. 2:3). To skutek zbawienia i wiary. Biblia zaprzecza nauczaniu, że dobre uczynki współdziałają przy naszym zbawieniu. Zbawienie otrzymujemy tylko i wyłącznie z łaski, niezasłużenie i nic nie możemy do tego dodać. Uczynki są owocem tej wiary, wyrażającym wewnętrzną zmianę w życiu wierzącego.

05 December 2017

04 December 2017

Ew. Mateusza 5:17-20



17 Nie mniemajcie, że przyszedłem rozwiązać zakon albo proroków; nie przyszedłem rozwiązać, lecz wypełnić. 18 Bo zaprawdę powiadam wam: Dopóki nie przeminie niebo i ziemia, ani jedna jota, ani jedna kreska nie przeminie z zakonu, aż wszystko to się stanie. 19 Ktokolwiek by tedy rozwiązał jedno z tych przykazań najmniejszych i nauczałby tak ludzi, najmniejszym będzie nazwany w Królestwie Niebios; a ktokolwiek by czynił i nauczał, ten będzie nazwany wielkim w Królestwie Niebios. 20 Albowiem powiadam wam: Jeśli sprawiedliwość wasza nie będzie obfitsza niż sprawiedliwość uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do Królestwa Niebios.

Czytając tylko te wersety można odnieść wrażenie, że ewangelista pragnie, aby chrześcijanie przestrzegali Prawa dokładnie tak, jak Żydzi. Jednak całość Nowego Testamentu naucza, że Prawo Mojżeszowe nie obowiązuje chrześcijanina w taki sam sposób, jak Żyda.

Pan Jezus przeciwstawia dwie możliwości: rozwiązanie Prawa i proroków lub ich wypełnienie. Zakon (lub prawo) i prorocy było określeniem obejmującym wszystkie Pisma Starego Testamentu (por. 7:12; 22:40; Dz.Ap. 24:14; 28:23; Rz. 3:21). Wyraz prawo (zakon) często oznacza cały Stary Testament.

W celu właściwego zrozumienia tekstu, przyjrzymy się najpierw znaczeniu używanych wyrazów.
Wyraz przetłumaczony, jako rozwiązać oznacza po grecku: zniszczyć, rozbierać, lub burzyć np. budynek (por. 24:2; 26:61; 27:40). Jeśli chodzi o stary tekst, wyraz ten wskazuje na to, że dany tekst już nie ma autorytetu, lub, że zostaje anulowany.

Niektórzy twierdzą, że Jezus ma na myśli to, że sam spełnił zakon w tym sensie, że uczynił wszystko, czego zakon wymaga i nie przekroczył ani jednego przykazania. Jednak kontekst wskazuje na to, że Jezus mówi o swoim nauczaniu, a nie o swoim zachowaniu. Grecki tekst używa wyrazu spełnić, który normalnie nie oznacza posłuszeństwa zakonowi. Rozumienie wyrazu spełnić jako czynić to, co zakon wymaga jest nielogiczne i byłoby niejasne dla pierwszych czytelników.

Inni natomiast twierdzą, że spełnienie oznacza potwierdzenie lub ustanowienie zakonu. Oznaczałoby to, że Jezus naucza prawdziwego znaczenia zakonu, jako kontrast do nauczania faryzeuszów. W tym jest sens, ponieważ z pewnością nauka Jezusa zawiera odrzucenie i korektę zniekształconego nauczania faryzeuszów (por. np. 5:21-48). Nie możemy jednak ograniczyć znaczenia tylko do potwierdzenia zakonu.
Problem z tej interpretacją jest następujący: grecki wyraz spełnić (gr.: plerō) nie oznacza potwierdzenia, lecz zrealizowanie czegoś zapowiadanego. Jezyk grecki dysponuje innymi wyrazami, oznaczającymi potwierdzenie (np. bebaiō lub histēmi). Użycie wyrazu spełnić w znaczeniu potwierdzić byłoby mylącym dla czytelnika I wieku. Poza tym, potwierdzenie prawa oznaczałoby, że wierzący musiałby wykonać prawo, co byłoby niezgodnym z resztą Nowego Testamentu.

Wyraz spełnić (gr.: plerō) odgrywa ważną rolę w Ewangelii wg Mateusza. Zazwyczaj wyraz ten określa to, że Stary Testament wskazywał na Jezusa, jako Mesjasza. Cały Stary Testament ma naturę prorocką i wskazuje na Jezusa. Jezus w swojej osobie, czynach, słowach spełnił i wypełnił proroctwa oraz zakon Starego Testamentu. Czytamy ciągle na nowo, że teraz w Jezusie spełniło się lub wypełniło się to, co Stary Testament zapowiadał przez proroków (np. Mat. 1:1:22; 2:15, 17, 23; itp. – tu wszędzie po grecku ten sam wyraz). Czytamy dalej w Ewangelii np., że cierpienie Jezusa spełniło Pisma (Mat. 26:54, 56).  

Prawo Boże i prorocy, czyli cały Stary Testament, nadal stanowią autorytet dla każdego wierzącego. Jednak znaczenie tego autorytetu jest inne, ponieważ to, na co Prawo wskazuje, stało się rzeczywistością. Izraelici w Starym Testamencie czynili to, co prawo wymagało, składali ofiary, ale wiedzieli, że ich ofiary nie są w stanie zapewnić zadośćuczynienia za ich grzechy; potrzebna jest ostateczna ofiara. Ofiary w Starym Testamencie wskazują na większą rzeczywistość mesjańską, oznaczającą prawdziwe i ostateczne pojednanie z Bogiem. Izraelici w Starym Testamencie wykonaywali prawo, jako wyraz wiary i oczekiwania na Mesjasza. W Jezusie Chrystusie to, co prawo i prorocy zapowiadali, stało się rzeczywistością. Dlatego wierzący już nie składają ofiar, ponieważ prawdziwa ofiara została złożona w Chrystusie. Dla chrześcijanina prawo Boże nie wskazuje już na kogoś, kto ma przyjść, lecz na Kogoś, kto już przyszedł. Konsekwencją tego jest sposób, w jaki czytamy Stary Testament oraz w jaki sposób wyrażamy naszą wiarę i posłuszeństwo.

Można powiedzieć, że Jezus przyszedł, aby wykonać i spełnić pełny wymiar intencji, celu zakonu i proroków. Jezus przyszedł, aby skompletować i skonsumować.
Spełnienie zakonu przez Jezusa jest czymś o wiele większym niż czynienie wszystkiego, czego wymaga Prawo, oraz większym niż wypełnienie wszystkich zapowiedzi Mesjasza.
Cały Stary Testament znajduje w Chrystusie swoje spełnienie, skompletowanie, potwierdzenie, uzasadnienie. To znaczy, że cały Stary Testament głosi Jezusa Chrystusa, Mesjasza.

W następnym fragmencie Ewangelii (Mat. 5:21-48) Jezus naucza o Prawie, ale nie w celu, aby je anulować, rozszerzyć lub zintensyfikować, lecz aby pokazać kierunek wskazywany przez Prawo Boże. Mojżesz nadał Prawo Boże w imieniu Boga, natomiast autorytet faryzeuszów i uczonych w Prawie jest ograniczony. Jezus naucza Prawa Bożego, które pochodzi od Niego samego. On mówi z  autorytetem, który posiada tylko Prawodawca. Bardzo widoczne jest to np. w nauczaniu Jezusa o prawach dotyczących żywności, gdzie efektywnie likwiduje zakaz spożywania pewnych zwierząt (Mat. 15:1-20; por. też: Dz. Ap. 11:2-10; Rz. 14:14).

Pierwszym wrażeniem może być to, że Jezus oferuje nowe prawo, zamiast starego, które jest bardziej radykalne niż Prawo Mojżeszowe. Dlatego niektórzy przeciwstawiają prawo Mojżeszowe prawu Chrystusa uważając, że powinniśmy trzymać się wyłącznie Prawa Jezusa. To jednak fałszywe przeciwieństwo, wynikające z niepoprawnego zrozumienia tekstu.
Jezus nie zastąpił prawa ani Starego Testamentu, lecz wskazał na intencje Słowa Bożego w Starym Testamencie pokazując, że On sam jest Rzeczywistością, na którą wskazuje Stary Testament.

Jeśli tak rozumiemy tekst, grecki wyraz spełnienie ma swoje normalne znaczenie i jest to zgodne z kontekstem całej Ewangelii. Dzięki temu następne wersety staną się bardziej zrozumiałe.

W wersecie 18 Jezus używa dwóch fraz, rozpoczynających się od dopóki lub aż (grecki tekst używa w obu przypadkach identycznego wyrazu).
Pomiędzy czytamy o tym, że ani jedna jota lub kreska nie przeminą. Są to najmniejsze znaki pomocnicze w hebrajskim i aramejskim alfabecie, dzisiaj byśmy powiedzieli: przycinek i kropka.
Jezus podkreśla przez to, że całe Prawo jest nadal ważne. To wyklucza rozwiązanie dzielące prawo Mojżeszowe na prawo ceremonialne, moralne oraz cywilne. Nie możemy twierdzić, że tylko prawo moralne i ewentualnie cywilne obowiązuje a rytualne nie. Jezus nie pozwolił na anulowanie części Prawa. Całe Prawo jest ważne, pytaniem jest tylko, w jaki sposób je przestrzegać? Pewnym jest, że chrześcijan nie musi wykonywać prawa ceremonialnego w taki sposób, w jaki Izrael czynił to przed przyjściem Jezusa.

Pierwsza fraza, dopóki nie przeminie niebo i ziemia, oznacza po prostu: nigdy dopóki ten świat istnieje. Czyli, nigdy, dopóki Jezus nie wróci i nie nastąpi Sąd Ostateczny. Jezus wskazuje wyraźnie do kiedy Prawo Boże ma autorytet dla ludu Bożego: do Jego Powtórnego Przyjścia.

Druga fraza, aż wszystko to się stanie, jest trudniejsza. Wyraz wszystko, wskazuje na wszystko, co jest napisane w zakonie i w prorokach, czyli w całym Starym Testamencie. Pokazuje to, czym jest Stary Testament: głosi Jezusa Chrystusa (Łuk. 24:27). Cały Stary Testament wskazuje na ciąg historii zbawienia, Boży plan. Całe Pismo wskazuje i zapowiada Boże cele zbawcze, które mają swoje ostateczne spełnienie w Jezusie Chrystusie oraz w Jego Królestwie. W Nowym Testamencie czytamy o częściowym spełnieniu, o częściowej realizacji wszystkiego, co zostało zapowiedziane. Ostateczna realizacja będzie miała miejsce po powtórnym przyjściu Chrystusa.

Całe Prawo jest więc wciąż aktualne, ani jednego przycinka, ani jednej kropki nie możemy uważać za nieważnej dla wierzącego. Jak to konkretnie powinno wyglądać w życiu i w nauczaniu, Jezus wyjaśnia w dalszej części rozdziału.

Jezus dalej mówi o tych samych przykazaniach ze Starego Testamentu (w. 19). Nie mówi tu nagle o swoich przykazaniach, jak twierdzą niektórzy komentatorzy.
Rabinowie rozróżnali między cięższymi i lżejszymi przykazaniami, ale dla Jezusa nie ma takich różnic. Całe Prawo jest tak samo ważne i autorytatywne dla wierzącego.
Nie chodzi tu o posłuszeństwo przykazaniom, lecz o fundamentalną i zasadniczą kwestię autorytetu Prawa. Wbrew przekonaniu wielu chrześcijan, Jezus podkreśla, że cały Stary Testament jest autorytetem. Chrześcijan nie może rozwiązać (czyli zniszczyć, rozebrać – patrz wyżej) jakiejkolwiek części Słowa Bożego. Jeśli chrześcijan lekceważy Stary Testament, twierdząc, że część Starego Testamentu nie dotyczy chrześcijan (lecz tylko Żydów), lekceważy samego Autora Słowa Bożego, czyli samego Boga. To poważny grzech. Nie oznacza to automatycznie, że taki chrześcijanin nie byłby zbawiony, lecz będzie nazwany najmniejszym w Królestwie Niebios. Nie do końca wiemy, co to znaczy, ale jasnym jest, że oznacza to dezaprobację tego czynu przez Boga. Nie możemy myśleć, że w niebie będą różne klasy społeczne (Ewangelista zaprzecza temu, patrz 20:1-16). Jezus wskazuje natomiast na to, że ten kto jest mniejszy w Królestwie, w mniejszy sposób reprezentuje Boga, jako Króla.




Kiedy ktoś staje się uczniem Jezusa, jego życie zostaje zmieniane przez relację z Nim i przez działanie Ducha Świętego. Wierzący jest w ten sposób obywatelem Królestwa Niebios (Mat. 5:3, 10). Wierzący jest dzieckiem Bożym (Mat. 5:45), dlatego powinien być doskonały, ponieważ jego ojciec Bóg jest doskonały (Mat. 5:48). Być doskonałym oznacza życie według Słowa Bożego. To nic innego niż to, czego naucza Prawo Mojżeszowe: Świętymi bądźcie, bom Ja jest święty, Pan, Bóg wasz (III Mojż. 19:2). W Starym Testamencie obowiązuje ta sama zasada, jak w Nowym Testamencie: bądź święty, nie grzesz i żyj według woli Bożej.

Uczniowie Jezusa przestrzegają wszystkiego, czego naucza Jezus (Mat. 28:20) a On powiedział między innymi, że jego uczniowie (czyli wszyscy chrześcijanie) powinni nauczać i czynić nawet najmniejsze z przykazań Bożych (Mat. 5:19)! Oznacza to, że Kościół powinien nauczać, w jaki sposób każdy tekst w Starym Testamencie wskazuje na Mesjasza i zapowiada zrealizowanie planu Bożego w Chrystusie i Jego Królestwie.
Sposób, w jaki każde przykazanie Boże zostało spełnione (czyli zrealizowane) w Chrystusie decyduje o tym w jaki sposób chrześcijanin ma być posłuszny. Aby to rozumieć poprawnie potrzebne jest regularne i głębokie studium Biblijne, co jest zadaniem Kościoła oraz każdego chrześcijanina.
Ponieważ Prawo zapowiada, jest przedcieniem Chrystusa Jezusa, Jego sprawiedliwości i Królestwa. Czynienie prawa oznacza dla chrześcijanina naśladowanie Chrystusa i Boga Ojca we wszystkich aspektach i sferach życia.

Jezus mówi nawet, że nasza sprawiedliwość ma być obfitsza niż sprawiedliwość uczonych w Piśmie i faryzeuszów (w. 20). Uczeni w Piśmie i faryzeusze raczej by się zgodzili z tym, co Jezus powiedział. Kochali Boga i Jego Prawo a celem ich dodatkowych reguł i tradycji był następujący: aby nawet przypadkiem nie przekroczyć Prawa Bożego. W oczach ludzi nie było możliwym być bardziej świętym i sprawiedliwym niż oni.
Jeśli rozumiemy sprawiedliwość, jako dosłowne i konsekwentne posłuszeństwo prawu we wszystkich aspektach i szczegółach, sprawiedliwość większa niż sprawiedliwość faryzeuszów i uczonych w Piśmie wydaje się niemożliwa.
Rabinowie rzeczywiście nazywali czynienie Prawa jarzmem królestwa niebiańskiego.
Wypowiedź Jezusa ma tylko sens, jeśli kwestionujemy rozumienie sprawiedliwości przez faryzeuszów. Jezus mówi mianowicie o innej sprawiedliwości. Nie chodzi o sprawiedliwość, którą sami ‘produkujemy’, lecz sprawiedliwość Bożą, którą mamy w Chrystusie (Rz. 1:16-17). Później w Ewangelii czytamy, jak Jezus podaje przykłady błędnego myślenia faryzeuszów (rozdz. 23). Mimo ich ogromnych starań wypływających z chęci, by wykonać wolę Bożą, Jezus stawia ich poza Królestwem Bożym, ponieważ chcą tam wejść o własnych siłach. Faryzeusze nie potrafią nic więcej, niż próbowanie jak najlepiej trzymać się reguł prawa, a to zawsze jest za mało. To rzeczywiście ciężkie jarzmo.
Jezus natomiast mówi, że mamy nosić Jego jarzmo, które jest miłe i lekkie (Mat. 11:28-30). Nie jesteśmy zbawieni na podstawie naszego przestrzegania prawa, lecz na podstawie dzieła Chrystusa. Przez Ducha Świętego jednak możemy już zacząć w naszym życiu bardzo konkretnie żyć według Bożej woli.
Możemy być sprawiedliwymi wobec Boga tylko przez Jezusa Chrystusa. Sprawiedliwość, o której mówi Prawo Boże wskazuje na sprawiedliwość Chrystusa. Chrystus sam zrealizował w pełni  sprawiedliwość Bożą, wymaganą w Jego Prawie. Dlatego wiara w Chrystusa oznacza bycie sprawiedliwym, czyli wykonanie Prawa. Możemy być naprawdę posłuszni Prawu Bożemu wyłącznie w Chrystusie, gdyż On jest w pełni posłuszny. Przez wiarę mamy udział we wszystkich Jego dziełach, w jego posłuszeństwie. Przez wiarę, Jego posłuszeństwo staje się naszym posłuszeństwem, jesteśmy sprawiedliwi według Prawa Bożego.
Aby to wszystko w pełni zrozumieć, musimy badać i nauczać całe Pismoa, a odkryjemy w jaki sposób prawo i prorocy głoszą Chrystusa.